piątek, 31 maja 2013

Four Hundred Seventy - Nine

Tego imagina dedykuje Klaudii
Mam nadzieję że Ci się spodoba :)


Uwielbiam te dni, gdy mogę spokojnie usiąść na parapecie, z kubkiem gorącej herbaty, w ciszy porozmyślać. Wyjrzałam przez okno. Co zastałam? Śnieg. Dodajmy, że mamy już kwiecień. Załamanie pogody? Bo jak inaczej można to nazwać. Zawsze o tej porze roku chodziłam z cienkiej kurtce lub sweterku, a w tym roku nadal wisi na wieszaku zimowy płaszcz. Czuję się jak nie z tej planety, a nawet galaktyki. Pierwszy raz w swoim życiu, widzę dzieci rzucające się śnieżkami w połowie wiosny.
Słyszę wołanie. Zapewne to babcia. Oprócz mnie i niej nikogo nie ma w domu. Rodzice jak zwykle w pracy, spędzają tam trzy czwarte swojego życia, jak to mówią by na mnie zarobić, jednak ja wolałabym być biedniejsza, a mieć ich czasem w domu. Ponowne wołanie. Ktoś przyszedł. W dodatku do mnie... Właśnie, do mnie. To dziwne, bo nikogo się nie spodziewałam. Dzisiejszy dzień miał być pełen słodkiego lenistwa, czyli słodycze, łóżko i laptop. Idealne połączenie. No cóż, gościa jednak bez względu na wszystko trzeba przyjąć. Szybko w biegu pochwyciłam bluzę i zaczęłam schodzić na dół. Czas zarażać ludzi moim nieustannym optymizmem. Trzynaście schodków za mną. Chyba nie nakarmiłam dziś kota. Szesnaście. Jeszcze tylko jedno piętro. Dwadzieścia. Uhh, coś zimno na tej klatce. Trzydzieści. Kto stoi w tych drzwiach? Trzydzieści trzy.  Jeszcze trzy schodki i się dowiem.
- Tak? – Spytałam podnosząc głowę i zarazem opatulając się mocniej bluzą. Chłodno było. Moją głowie opanował mętlik. Pustka i mętlik. Burza myśli, wspomnień, historii istniejących tylko w mojej wyobraźni.
Myślałam, że nigdy już go nie poznam, że tracę tą szanse, co tydzień, a jednak. Teraz stał on przede mną. Stał tam obiekt moich myśli, moich marzeń. Opanował mój umysł już od kilku miesięcy i nie chce go opuścić. Najgorsze jest to, że nigdy z nim nie rozmawiałam, nigdy go nie poznałam, mam nadzieję, że do dziś.
- Chyba to należy do Ciebie - mówiąc, podał mi zeszyt. Nie, to nie może być on. Nie tylko nie to. Znalazł mój pamiętnik. Błagam, nich będzie dobrym człowiekiem i powie, że go nie czytał. Stwierdziłby, że jestem psychiczna, nienormalna. 
- Dziękuje. Nawet nie wiesz ile te kilka kartek dla mnie znaczy. Tam jest wszystko. A przynajmniej ostatni rok mojego życia. Dziękuję Ci. - z moich ust wyleciał potok słów, na twarz wstąpił delikatny uśmiech, a po ciele przeszła fala ulgi.
- Na prawdę nie ma, za co. Cała przyjemność po mojej stronie i polecam się na przyszłość w oddawaniu zgub  Ja już będę leciał.
- Nie, zaczekaj. Może wejdziesz się, chociaż czegoś napijesz? Nie jest za ciepło. - powiedziałam zanim zdążył odejść.
- Na pewno nie będę Ci przeszkadzał?
- I tak się nudzę – delikatnie Siudo niego uśmiechnęłam, pokazując w międzyczasie, w którą stronę ma iść.
Gdy weszliśmy do mnie, zdjął buty, stawiając je w przedsionku oraz kurtkę i powiesił ją na wieszaku. Teraz mogła się mu dokładnie przyjrzeć. Był wysoki, wyższy o kilkanaście centymetrów ode mnie, dobrze zbudowany. Widać, że dbał o swoje ciało jak i o wygląd. Na grube brązowe loki miał założoną czapkę, co dodawało mu uroku.
- Tak właściwie to [T.I] jestem - podałam mu rękę z uśmiechem.
- Harry.
- Napijesz się herbaty Harry?
***
Tak zaczęła się nasza znajomość. Od tego spotkania jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi. Wiemy o sobie wszystko. Dosłownie. To on jest pierwszą osobą do której biegnę gdy jest mi smutno, gdy ktoś mnie wkurzył lub coś się stało. Przedstawił mnie swoim znajomym. Oni są świetni. Jednak to właśnie z Hazzą najlepiej się dogaduje. Uwielbiam nasze wspólne wypady do parku, na miasto, czy nawet do parku rozrywki. Wiele osób twierdzi, że zachowujemy się jak para, ale my się tak nie czujemy. Wierzymy w przyjaźni damsko-męską, jednak między przyjaźnią, a miłością jest cienka linia, którą w każdej chwili każde z nas może przekroczyć. Z zamyślenia wyrwał mnie dzwonek do drzwi.
- Tak ? O cześć Harry - uśmiechnęłam się na widok chłopaka. On wie, że powoduje uśmiech na mojej twarzy. Zawsze mu to mówię.
- Chodź [T.I]. Idziemy gdzieś, dawno nigdzie razem nie byliśmy. - zaczął ciągnąć mnie za rękę.
- Hazza. Hazza, stop ! Daj mi chociaż zamknąć dom. - zaczęłam się śmiać z chłopaka. On chyba nigdy nie dorośnie...
- Już ? - spytał zniecierpliwiony.
- Tak, możemy iść. To co to za okazja, że tym razem to ty mnie wyciągnąłeś z domu ?
- Musi być jakaś okazja ? Chciałem się po prostu z tobą spotkać. - uśmiechnął się chytrze na co ja podniosłam jedną brew z niedowierzaniem.
- Uważaj bo uwierzę.
- Nie marudź, tylko rusz tyłek.
- To gdzie idziemy ?
- Niespodzianka.
- Gdzie jest i co się stało z moim Harrym? Bo ty nim nie jesteś.
Odpowiedziało mi jedynie milczenie. Szliśmy tak razem cały czas, a raczej to Styles cały czas mnie gdzieś ciągną za rękę. Mimo ciszy było przyjemnie. Nigdy chyba nie czułam się przy nim niezręcznie. Był moją bratnią duszą. Rozumieliśmy się bez słów. One często były zbędne, jak teraz, gdy ciągną mnie nie wiadomo gdzie. Szliśmy już jakiś czas, doszliśmy na obrzeża Londynu. Nie znałam tamtych stron, jednak dalej szłam za przyjacielem. W pewnym momencie się zatrzymaliśmy.
- Zamknij oczy. - nalegał Harry
- Ale po co ?
- Nie ważne,  zamknij.
- Harry...
- Jak nie no to ja to zrobię - podszedł do mnie od tyłu i zasłonił mi oczy swoimi dużymi rękoma. Wariat. 
- Idź cały czas prosto [T.I] - szepnął mi do ucha.
Jak kazał tak zrobiłam. Co jakiś czas naprowadzał mnie w inną stronę, póki znów się nie zatrzymaliśmy. Słyszałam jedynie jego oddech przy moim uchu i pasikoniki świerczące w trawie. Nagle Hazza zabrał swoje ręce, a to co zastały moje oczy było przepiękne. Dookoła otaczały nas drzewa na których były porozwieszane lampiony i lampki choinkowe. Na ziemi leżały dwa materace, a pomiędzy nimi stolik zrobiony z pieńka. Wszędzie porozrzucane poduszki, stojące miski z popcornem, truskawki. Dopatrzyłam się też szampana i dwóch kieliszków. Na wprost tego wszystkiego stał jeszcze ekran, tylko po co ?
- To dla nas ? - spytałam się odwracając do niego przodem - Harry nie musiałeś. Na pewno zajęło Ci to dużo czasu.
- Nie dla nas, a dla Ciebie. Podoba Ci się ?
- Tu jest magicznie - powiedziałam rozmarzona obkręcając się wokół własnej osi.
- Chodź usiądziemy. - wziął mnie za rękę i zaprowadził do jednego materaca, a sam usiadł na drugim. Zaproponował abyśmy obejrzeli film, czyli do tego był ten ekran. Padło na Love Actually, nasz ulubiony film. Było cudownie. Zajadaliśmy się truskawkami, śmiejąc się z różnych historii z naszego życia, od czasu do czasu popijając szampanem. Cudownie spędzało się z nim czas. Nie myślałam wtedy o jutrze. Żyłam chwilą.
- [T.I], ja właściwie to wszystko przygotowałem, bo chciałem Ci coś powiedzieć - diametralnie spoważniał, a mój uśmiech zastąpiła niepewność. - Od dawna chciałem Ci to powiedzieć, jednak nie wiedziałem jak, stwierdziłem, że ta chwila będzie najlepsza. - wstał ze swojego miejsca, podszedł do mnie wyciągając rękę, na znak żebym podała mu swoją. Tak też zrobiłam, a on lekko mnie lekko podniósł. Po chwili usłyszałam lecącą muzykę.

Your hands fits in mine like it's made just for me
But bear this in mind it was weant to be.
And I'm joining up the dots with the freckles on your cheeks.
And it all makes sense to me

\
Skądś ja znałam... Wiem ! To jest Little Things ! Chłopak położył ręce na moich biodrach i zaczął nimi poruszać w rytm muzyki.Założyłam swoje ręce na jego kark, a głowę położyłam na ramieniu. Harry od początku śpiewał mi piosenkę szeptem do ucha. Miałam wrażenie, że ta piosenka idealnie mnie opisuje, zawsze narzekałam na swój wygląd, a Harry zawsze zaprzeczał. W końcu to mój przyjaciel.

I know you've never loved the crinkles by your eyes, when you're smile.

You've never loved your stomach or your thighs.
The dimples in your back at the bottom of your spine.
But I'll love them endlessly.

I won't let these little things slip out of my mouth.
But if I do it's you, oh it's you they add up to.
I'm in love with you and all these little things.

You can't go to bed without a cup of tea..
And maybe that's the reason that you talk in your sleep.
And all those conversations are these secrets that I keep
Though it makes no sense to me.

Znał mnie za dobrze, wiedział, że teraz o tym myślę, wiedział to na 100%. Wiedział że nie cierpię swojego uśmiechu, tego, że jestem gruba, że często mówię przez sen. czasem zastanawiam się czy tam piosenka przypadkiem nie jest o mnie, ale tylko pierwsze jej wersy. Reszta się nie zgadza. Nikt mnie na razie nie pokochał, dla nikogo nie jestem kochaniem.

I know you're never loved the sound of your voice on tape,
You never want to know how much you weigh.
You still have to squeeze into your jeans,
But you're perfect to me.

Po tej zwrotce delikatnie podniósł moją głowę i popatrzył się w oczy. Było w nich tyle emocji. Najbardziej widoczna była jednak niepewność. Nie był chyba pewny tego co robi. Jednak ja już wiedziałam co chce, właśnie to zrozumiałam. Byłam tego pewna.

  You'll never love yourself half as much as I love you.
You'll never treat yourself right, darlin' but I want you to.
It I let you know, I'm  here for you,
mayby you'll love yourself, like I love you.
Ooh...

Śpiewał patrząc mi w oczy. Ostatnią, jednak najważniejszą część piosenki. Przysuną się bliżej mnie, z każdą chwilą był coraz bliżej. Jego usta były milimetr od moich, aż lekko je musnęły. Czułam jego zdenerwowanie. Dotknęłam jego policzki dłońmi i pogłębiłam pocałunek. Pragnęłam jego ust. Były niczym nagroda. Obydwoje uśmiechnięci, zatrzymaliśmy się w czasie. Chcieliśmy by trwało to wiecznie. Hazza pierwszy się odsunął i oparł swoje czoło o moje.
- Jakiś czas temu uświadomiłem sobie, że nie jesteś mi obojętna, że to ty sprawiasz, że rozpoczynam dzień z uśmiechem na ustach. Zdałem sobie sprawę, że to z Tobą chcę spędzić życie, że Cię po prostu kocham.
- Ja też Harry, uwierz mi że ja też Cię kocham.
Always be together - szepnął mój ukochany i kolejny raz mnie pocałował.

Mam nadzieje, że wam się podobał, w szczególności Klaudii :)
Po części wróciła mi wena, więc postaram się dodawać częściej imaginy, które nie będą 'wymuszonymi marnymi dziełami'. Będę wdzięczna za szczere komentarze i miłego czytania,
wasza Char

14 komentarzy:

  1. Bardzo mi się podoba. Tylko ja nawet nie pamiętam że o jakiegoś imagina prosiłam...... I znalazłaś mnie na blogu.....
    Klaudia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka niespodzianka <3

      Usuń
    2. Miła niespodzianka. Dziękuję. <3

      Usuń
  2. Dla klaudii czyli dla nie ? ;) to ja tez moge prosic taki cudowny ? Xx

    Klaudia CityLondon

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne tylko czy masz jakiegoś swojego 'faworyta' ?

      Usuń
    2. Kocham wszystkich tych wariatow,wiec pozostawiam wybor dla Cb :)

      Usuń
  3. Jejku , cudowny !! <3

    Moze kiedys jak bedziesz miec czas i wene , napiszesz tez cos dla mnie ?? Bylabym ci bardzo wdzieczna .. :) <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha, jasne :) Cieszę się, że się podoba <3

      Usuń
  4. Jejku jaki cudowny! Kocham takie słodkie imaginy *-*
    Mogłabym prosić o coś równie uroczego z Niallem? :)
    Pozdrawiam cieplutko :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziękuję i czekam z niecierpliwością ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3