sobota, 25 maja 2013

Four Hundred Seventy - Three

Jeszcze trochę. Jeszcze tylko kawałek. Dasz radę. Przecież jestem tylko sama, w nocy, zimą, na ulicy, w Londynie, w najgorszej jego dzielnicy, ale to nic … Jedyne co to w ostateczności ktoś mnie może zgwałcić, ale to przecież na serio nic …
Jezus Maria, Boże Święty, co ja tu do cholery robię ?!
I to wszystko przez to, że moja mama …

- O … Cóż to za piękną dziewczynę widzą moje oczy … - usłyszałam za sobą głos jakiegoś chłopaka – Hej, kochanie … Zatrzymaj się.
Pomimo, że nie chciałam, stanęłam. Nie mam pojęcia dlaczego. Po prostu straciłam kontrolę nad własnym ciałem. To ono zawładnęło mną. Po chwili ujrzałam przede mną wysokiego, szczupłego, dobrze zbudowanego chłopaka, o kruczoczarnych, idealnie ułożonych włosach. Jego oczy, których koloru nie potrafiłam dostrzec, niebezpiecznie błyszczały w otaczającej nas ciemności.
Okej [T.I] … Spokojnie. Rozmawiaj krótko, chłodno i ozięble.
- No, no, no … Niezła z ciebie panienka …
- Panienka to ty możesz sobie mówić na swoje koleżanki. Ja sobie tego nie życzę …
- Uuuu …  Ostra … Lubię takie … Skąd jesteś ?
- Z Polski
- Oooo … Polka … Koledzy mi mówili, że jesteście piękne i ‘’niedostępne’’…
- Miło … - odpowiedziałam krótko
- No to co … Idziemy do mnie ? Mieszkam niedaleko …
- Dzięki za zaproszenie, ale nie skorzystam.
- A to dlaczego ? – zapytał najwyraźniej zawiedziony
- Bo mam inne, lepsze i ciekawsze plany na wieczór. – odpowiedziałam. Po tych słowach poczułam dziwne ukłucie w sercu i poczucie winy. Wyrzuty sumienia. Chłopak zaczął do mnie podchodzić. W tym momencie poczułam jak oblewa mnie lodowata fala strachu. Nie wiedziałam do czego był zdolny.
- Ale tylko na herbatę. – tłumaczył
- Tak … Wieczorem herbata, a rano obudzę się naga, w twoim pokoju, nie pamiętając zupełnie niczego …
- Nie … Obiecuję, że zapamiętasz wszystko, łącznie z najdrobniejszymi szczegółami.
- I tak odmawiam.
- A daleko mieszkasz ?
- Jakąś godzinę stąd.
- Nie uważasz, że nie powinnaś sama, o tej porze, włóczyć się po Londynie ? Nie wiadomo kogo spotkasz, a moich nie za miłych koleżków pełno się tu szlaja.
- Może masz rację … - powiedziałam nieco przyjaźniej – W takim razie co proponujesz …
- Odprowadzę cię …
- O nie, nie, nie … Odprowadzisz mnie, a później dzień w dzień będziesz nachodził …
- W takim razie pozostaje ci tylko wizyta u mnie.
Spojrzałam na niego niepewnie
- Tylko na herbatę ?
- Obiecuję, że włos ci z głowy nie spadnie. Tylko się rozgrzejesz, prześpisz w osobnym pokoju i jutro rano wrócisz do domu.
- No … Dobra. – spasowałam, na co chłopak szeroko się uśmiechnął
Nie minęło 5 minut, jak już ściągałam kurtkę i buty.
- Jaką chcesz herbatę ? – zapytał z kuchni
- Zdaję się na twój gust. – odpowiedziałam, jednocześnie przechodząc do salonu. Muszę przyznać , że nie spodziewałam się po nim takiego porządku.
- Masz duże i czyste mieszkanie jak na … - urwałam na chwilę, starając się dobrać odpowiednie słowa do mojej wypowiedzi – Jak na tak młodego mężczyznę …
- Wiesz … Pozory mylą … - zaśmiał się, tym samym wchodząc do pomieszczenia, z dwoma kubkami w ręce – Tak na serio to jestem szefem potężnej firmy i zarabiam miliony. A tak już poważnie na serio to jestem tam tylko asystentem.
- No to nieźle tam zarabiasz. Jak na asystenta …
- A mój ojciec tym wszystkim zarządza. – dokończył – Siadaj … - wskazał na kanapę
- W takim razie teraz już wszystko rozumiem …
- Czyli ? – zapytał, jednocześnie odstawiając napoje na stolik
- Nie potrafiłeś odpędzić się od dziewczyn. – zaczęłam, tym samym sięgając po jeden z kubków, czym przez przypadek dotknęłam dłoni chłopaka. Postanowiłam jednak nie dać po sobie poznać, że coś mnie ruszyło, pomimo iż było inaczej, co nie powiem … Trochę mnie zdziwiło. - Z czasem jednak było ci mało, więc postanowiłeś je sam do siebie zapraszać … - tłumaczyłam, co jakiś czas popijając ciepłą ciecz
- Masz absolutną rację, ale wierz mi, że powoli to się staje nudne. Chciałbym mieć kiedyś żonę i dzieci, a nie tak bez przerwy skakać z kwiatka na kwiatek.
- Są dwa wyjścia ... Albo się zmienisz, albo znajdziesz osobę, która zrobi to za ciebie …
- Mhm … Ciekawe. No nic. Zobaczymy jak to będzie. A teraz może powiedz mi coś o sobie … - oznajmił, jednocześnie rozsiadając się wygodniej na kanapie
- Jestem [T.I], mam 17 lat. Przeprowadziłam się z Polski do Londynu 2 tygodnie temu. Mama dostała tu lepszą ofertę pracy. Tak apropos, to właśnie od niej wracałam. Wracając do tematu … Mój tata jest gdzieś w USA, ale nikt nie wie gdzie dokładnie. Zostawił nas 4 lata temu. Od tamtej pory nie mamy z nim kontaktu. Mój ojczym jest aktualnie w delegacji, w Australii. Wraca za 2 dni.
- Lubisz go ? – zapytał
- Tak. Jest świetny dla mamy, zarówno jak i dla mnie. Ach … No i jestem jedynaczką. – uśmiechnęłam się – A ty ?
- No to ja jestem Zayn Malik. Niedawno stuknęła mi 20-tka. Mam 3 siostry. Tak … Wiem … Nie komentuj … - zaśmiał się – Kiedyś moi rodzice mieli ze mną straszne problemy, ale po przeprowadzce uspokoiłem się i wyrosłem na ludzi.
- A skąd się przeprowadziłeś ?
- Z Bradford.
- Nie poszedłeś na studia ?
- Właśnie je zacznę. W październiku. Idę na medycynę.
- Uuuu … Chcesz być lekarzem. No to ja ci już przepowiadam, że będziesz miał mnóstwo pacjentek, no bo nie oszukujmy się, ale z taką urodą jaką posiadasz to … No wiesz …
- Nie, nie wiem … - oznajmił z chytrym uśmieszkiem, jednocześnie przysuwając się bliżej mnie. Gdy na niego spojrzałam nasze spojrzenia się skrzyżowały. W tym momencie dostrzegłam intensywność jego spojrzenia. Jego czekoladowych tęczówek. Chłopak znalazł się bardzo blisko mnie. Odnalazł moją dłoń i splątał razem nasze palce. Po chwili zaczął napierać swoim ciałem na moje, tak, że oparłam się o oparcie kanapy, tym samym zmieniając pozycję z siedzącej na wpół leżącą. Zayn nawet na chwilę nie stracił ze mną kontaktu wzrokowego. Wolną dłoń przyłożyłam do jego policzka, po którym następnie zaczęłam go delikatnie głaskać. Na mój dotyk chłopak przymknął powieki. Następnie przechylił swoją głowę tak, że jego usta znalazły się na mojej ręce, którą zaczął delikatnie muskać. Z kolei jego wolna dłoń zaczęła jeździć po całym, moim ciele. Odchyliłam głowę do tyłu i westchnęłam z przyjemności
- Wiesz … Chyba się zakochałem … - wyszeptał prosto w moje usta, które następnie zaczął zachłannie całować. Nie sprzeciwiłam się. Nie potrafiłam. Nie chciałam. Potrzebowałam go. Jego bliskości, dotyku, obecności. Może nie znamy się na wylot, bo zaledwie 2 godziny, ale wiem, że nie zrobi mi krzywdy. Gdyby chciał, to już by to zrobił. Z każdą sekundą nasz pocałunek był coraz bardziej namiętny. Był wprost idealny.
- Zayn … - szepnęłam, odrywając się od niego, następnie spoglądając mu głęboko w oczy – Ja też cię kocham.
- Wiem. – uśmiechnął się po czym po raz ostatni, ale za to czule i słodko mnie pocałował. Następnie usiadł na drugim końcu sofy, abym mogła się położyć. Poczułam, że moje powieki zaczynają robić się ciężkie. Tak więc z głową na jego kolanach zasnęłam.

Kiedy się obudziłam zauważyłam, że nie jestem ani w salonie Zayn’a, ani u siebie w pokoju. Leżę w czyimś łóżku, a koło mnie śpi wpół nagi chłopak. Podniosłam się do pozycji leżącej. Miałam na sobie męski T-shirt i swoją bieliznę.
Czyli do niczego nie doszło. Nie wykorzystał mnie. On mnie naprawdę kocha i mu na mnie zależy.
Moje oczy momentalnie zrobiły się wilgotne. Spojrzałam na powoli budzącego się chłopaka. Gdy jego powieki się rozchyliły, na jego usta wkroczył również szeroki uśmiech. Jednak gdy zobaczył łzy spływające po moich policzkach szybko się podniósł i ujął mój podbródek.
- [T.I] co się stało ? Dlaczego płaczesz ? – zapytał z doskonale słyszalną troską, ale i również strachem
- Bo ty … My spaliśmy … Ty mnie nie wykorzystałeś …
- Nie mógłbym tego zrobić … - oznajmił jednocześnie mocno mnie do siebie przytulając. Objęłam go mocniej, tym samym przyciągając go bliżej siebie
- A to znaczy, że naprawdę mnie kochasz i że ci na mnie zależy …
- Oczywiście, że tak. Nie potrafiłbym cię skrzywdzić.
Zaśmiałam się cicho na myśl, która pojawiła się w mojej głowie
- A znamy się zaledwie jeden dzień … - wypowiedziałam ją na głos. W tym też momencie chłopak mnie od siebie oderwał i zaczął ponownie przeszywać mnie wzrokiem
- Wiesz … Ja znam cię trochę dłużej. Twoja mama … Ona pracuje właśnie w firmie mojego ojca. Widziałem cię tam kilka razy. Później twoja mama dużo mi o tobie opowiadała …
- Taaa … Moja darmowa reklama … - oznajmiłam wywracając oczami 
- Ale mówiła prawdę. Na prawdę jesteś idealna
- Nie jestem.
- Dla mnie jesteś. I nie kłóć się ze mną. A teraz [T.I] … Czy zostaniesz moją dziewczyną, a później mam nadzieję, że narzeczoną, żoną i matką moich dzieci ? Nie wyobrażam sobie życia bez ciebie. I obiecuję, że nigdy, ale to przenigdy cię nie skrzywdzę. Kocham cię całym moim sercem. – wyznał po czym delikatnie i czule mnie pocałował – Więc ?
- Skoro tak bardzo nalegasz … - zaśmiałam się po czym ponowiłam pocałunek

--------------------------------------------
Przepraszam, że nie dodawałam nic przez cały tydzień, ale ... Nie potrafiłam się pozbierać. Tak ... Pozbierać ... Po tej całej aferze spod poprzedniego mojego, wpisu. Szczerze to jestem w totalnej rozsypce. Nie potrafię niczego porządnie napisać ... Miałam napisanego całego imagina dla M. Knowles, ale usunęłam, bo nie dało się go czytać.
Mam też ograniczony czas co do komputera.
Nie o tyle przykre jest to, że ktoś mi powiedział, że jestem kompletnym beztalenciem. Nie uważam siebie za jakąś wybitną "pisarkę", a już tym bardziej za jedną z lepszych na tym blogu. Każdy też ma prawo wyrazić swoje własne zdanie i ja to szanuję. Jednym się może podobać to co pisze, a innym nie ... Ale jak już wcześniej wspomniałam, nie to mnie boli. Boli mnie to, że nikt nie chce mi uwierzyć. Ja na prawdę tamtego imagina nie ukradłam. Napisałam go w 100% sama, a teraz odpowiadam za lenistwo innych, bo nie chciało im się stworzyć czegoś co byłoby w pełnym wymiarze ich ... Oskarżacie mnie (co poniektóre) o to, że ukradłam mojego własnego imagina. Dopuśćcie też czasem do siebie opcję, że to KTOŚ mógł ukraść coś NAM, a nie tylko MY KOMUŚ ...
Od czasu tej "afery" coraz częściej myślę o odejściu z bloga. Po co mam tu być skoro 3/4 zapewne straciło do mnie zaufanie ...
Postaram się jak najszybciej napisać te trzy pomysły, które obiecałam i nie wiem czy to nie będą moje ostatnie trzy posty na tej stronie.
TEN IMAGIN TAKŻE BYŁ JUŻ PUBLIKOWANY NA INNYM BLOGU
P.S. Za wszelkie błędy w jednoparcie powyżej przepraszam. Nie miałam zbytnio czasu aby je poprawić. Za dużo tego wszystkiego zwala mi się ostatnio na głowę.

12 komentarzy:

  1. gdzieś już czytałam tego imagin'a <3 ale jest cudowny .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przecież napisała o tym. Był on na jej blogu

      Usuń
  2. Ale faaaajny :33 jak lubisz 1D - wbij ^^ ---> http://foreveryoungreally.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale świetny <3

    http://closertotheedge1.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Okej, kocham cię ale ten imagin jakoś dziwnie wyszedł. Być może, że to przez sytuację i to oskarżenie o kradzież innego imagina. Mam nadzieję, że kolejne będą już tylko lepsze ;) i jak już pisałam: Kocham cię <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Co do imagina, to naprawdę fajny on jest. Przykład na to, że krótko nie jest równoznaczne z nudnie.
    A teraz co do ciebie: Majkelina, nie martw się tymi głupimi oskarżeniami. Z moich obserwacji wynika, że praktycznie każda bloggerka spotkała się z taką nienawiścią. To przejściowe (Kurdę, wykorzystuję powiedzonka mojego lekarza)
    Pisz dalej i nie zważaj na nic.
    A i tak będę czekała cierpliwie na imagina z moim pomysłem.
    Wiem, że koniec roku coraz bliżej, a co za tym idzie więcej nauki i innych dodatkowych problemów.
    Także wiesz, bezstresowo twórz, bo tworzysz naprawdę ciekawe i wciągające teksty.
    M. Knowles

    OdpowiedzUsuń
  6. to nic że był publikowany na innym, dla mnie jest rewelacyjny xx

    K.CL

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja Ci ufam i lubie Twoj styl pisania ^^

    OdpowiedzUsuń
  8. Cudowny, chcę takie coś przeżyć ! <333

    Pozdrawiam:
    Mikeyla <3

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3