sobota, 25 maja 2013

Four Hundred Seventy - Two

Zastanawiałam się jak Ci to powiedzieć...

Siedziała w fotelu i myślała co napisać. Jak dobrać słowa, by go nie zranić. Chociaż tak czy inaczej i tak go raniła.

...ale brak mi słów. Pamiętaj, że ja bardzo Cię kochałam kocham i to nigdy się nie zmieni. Mimo wszystko wiem, że okropnie Cię tym ranię.

Oparła się o siedzenie i westchnęła odkładając długopis na biurko.

Doszłam do wniosku, że łatwiej mi będzie to napisać, niż powiedzieć prosto w oczy. Przepraszam, jeśli uważasz, że źle postępuję unikając kontaktu wzrokowego.

Przypomniała sobie te cudowne chwilę spędzone w jego towarzystwie. Poczuła napływające do oczu łzy cierpienia. I miało to już nigdy nie wrócić? - Myślała. Przecież... nikt nie był w stanie ich rozdzielić. Nikt ani nic. A jednak coś się znalazło. I to coś przeważyło nad wszystkim innym.

Wiem, że w naszym związku bywały dni pełne radości jak i pełne cierpienia. Zawsze Ci ufałam i wiem, że Ty również to odwzajemniałeś. Ale czasami są pewne rzeczy, które mimo wszystko rozdzielają ukochanych.

Na kartkę spłynęła jedna łza. [T.I] nie chciała tego. Nie chciała tego wszystkiego. Chciała żyć z nim. Ale niestety nie było im to dane.

Patrzę właśnie na nasze wspólne zdjęcie. Czytając to będziesz zapewne w tym samym pokoju [już ja się o to zatroszczę, by tak było] , więc zerknij proszę i pomyśl co zobaczyłeś. To my - szczęśliwi ze sobą. Tak bardzo bezbronni, szukający czegoś innego, niż dotychczas. Pełni życia, gotowi by stanąć w kościele i wziąć ze sobą ślub, jak planowaliśmy. To cudowne, jak nasza miłość rozkwitała i jaka piękna oraz owocna ona była. Dlatego tym bardziej trudniej jest mi to pisać.

Do pokoju weszła Cindy - najlepsza przyjaciółka [T.I].

- Gotowa? Musimy już jechać - blondynka podeszła do przygnębionej przyjaciółki - nie płacz, [T.I]. Może wszystko się uda i będziecie znów razem. Będzie jak dawniej.
- Nic nie będzie jak dawniej, rozumiesz? - [T.I] płakała coraz bardziej - ja już więcej go nie spotkam. Bo to koniec. Koniec, i nic na to nie poradzisz. Czuję to - Cindy przytuliła dziewczynę mocno i zaczęła głaskać po plecach.

Jej również było ciężko. Przecież to wszystko było tak bardzo beznadziejnym przypadkiem, jak mogło się to zdarzyć? Przecież... nic nie wskazywało, aby taka sytuacja zaistniała. A jednak...

- Idź, za chwilę przyjdę, tylko dokończę ten list - powiedziała i wzięła do ręki długopis.

To już moja pora. Tak szybko skończyła się nasza historia. Przepraszam za wszystko. Za to, że odchodzę z Twojego życia, za to, że pozwoliłam byś mnie pokochał. I za to, że odwzajemniłam to uczucie. Może gdybym tego nie zrobiła, nie cierpielibyśmy tak oboje. No cóż... tego się już nie dowiemy. Ale wiedz, że nigdy, nikogo nie pokocham tak jak Ciebie teraz. Czemu odchodzę? - Zapytasz. Choroba mnie wykańcza. Nie mam pojęcia ile lat mogę jeszcze żyć, więc wyjeżdżam. Nie dzwoń, nie pisz, nie kontaktuj się ze mną. Zapomnij o mnie - byłabym wdzięczna. Nie chcę byś patrzył jak umieram. To by mnie za bardzo bolało. 
Kocham Cię, na Zawsze Twoja [T.I]

Długopis odłożony, walizki spakowane. [T.I] wstała i wyszła z domu. Wchodząc do auta poczuła, że jej słabo i upadła. Czyżby to był jej koniec?

~*~

- Jak to? To znaczy, że [T.I] żyję? - Niall zdziwiony zapytał przyjaciela - ale w liście... a potem jej rodzice... nie wierzę. Nie wierzę Ci.
- Mnie nie wierzysz? Swojemu przyjacielowi? - Liam nadal uparcie twierdził o tym co zobaczył - widziałem ją. Była w sklepie i robiła zakupy.
- Ale przecież...
- Uwierz w to do cholery i lepiej ją znajdź, bo masz okazję pokazać jej jak bardzo ją kochasz, i jak bardzo chcesz z nią spędzić życie. Czy to nie o tym ciągle nam mówiłeś podczas waszego związku? - Zapytał go Zayn - o tym jak bardzo ją kochasz? Jak nie wyobrażasz sobie życia bez niej?
- Kocham ją, ale zrozumcie, że to dla mnie szok. [T.I] żyję. Od dwóch lat non stop zastanawiałem się dlaczego akurat ona umarła, a nie kto inny, a teraz tak nagle dowiaduję się, że żyłem w kłamstwie. Jak wy byście zareagowali na moim miejscu?
- Wiemy, ale... lepiej zacznij coś robić w tym kierunku, żeby jej znów nie stracić - Louis złapał Nialla za ramię i potrząsnął z nim - zacznij działać chłopie, bo druga szansa się nie znajdzie.
- Macie rację chłopcy - pierwszy raz na ustach Nialla zagościł uśmiech. Szczery i prawdziwy, a nie na przymus.

~*~

- Przez dwa okrągłe lata myślałem, że leżysz pod ziemią. Przez dwa okrągłe lata myślałem, dlaczego akurat Ty. Przez dwa okrągłe lata moja miłość do Ciebie się nie zmieniła, a Ty mi teraz mówisz, że nie możemy być razem? - Wybuchł blondyn.
- Ja... Niall, wybacz mi. Ale to nie była moja wina. Rodzice to uknuli - skuliła się pod ścianą - zrobili fałszywe wyniki badań, które wskazywały, że mam raka mózgu. Teoretycznie według lekarza, który również udawał zostało mi kilka dni życia. Nie wiesz co ja wówczas czułam. A potem miałam niby operację, ale to jakieś triki aktorów. Zrobili ze mnie przedstawienie. Rozumiesz? Tylko po to, bym od Ciebie odeszła. Ja... naprawdę ich nie rozumiem, a gdy się tego dowiedziałam, to mówili, że to dla mojego dobra, że mnie niszczyłeś. Ale to oni mnie niszczyli, wmówili mi potem, że mam schizofrenię. Kiedy chciałam do Ciebie przyjechać to zamknęli mnie w psychiatryku. Ja... nienawidzę ich, nienawidzę życia, a co najważniejsze nienawidzę siebie.
- Nie wiedziałem... - szepnął zszokowany Niall - ja... [T.I] tak mi przykro - rzucił się na nią, by ją przytulić.
- Nikt nie wiedział, Niall - płakała, kolejny raz płakała - nikt nie wiedział...
- Kocham Cię, [T.I]. Zrobię wszystko, byś do mnie wróciła.
- Nie musisz nic robić - uniosła głowę, na wysokości jego głowy - wystarczy, że będziesz - przybliżyła się do niego i zetknęła swoje usta z jego ustami łącząc je w czułym pocałunku.
"Zostaliśmy stworzeni
do rzeczy wielkich:
zostaliśmy stworzeni, aby kochać
i być kochanym"
Matka Teresa.

~*~

Hello!
Nie ma to jak dodawać imagina o godzinie 00:22 :D
O tej porze mam zrytą banię, więc wybaczcie lekko nierealny i schizowy imagin z Niallem.
Mimo wszystko mam nadzieję, że się spodobał.
Czekam na wasze komentarze, a mam nadzieję, że będzie ich wiele.
Każdy kto przeczyta tego imagina niech skomentuję - będę dozgonnie wdzięczna.
Zapraszam na <link>
Martyna.

6 komentarzy:

  1. O Matko! Popłakałam się. Jest prześliczny.

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudowny :)

    ~Miśka~

    OdpowiedzUsuń
  3. niesamowity :)
    naprawdę świetny :)x

    OdpowiedzUsuń
  4. Przepiekny! Nie moge sie doczekac ja napisesz moj pomysl:)

    OdpowiedzUsuń
  5. gdyby takie cos zrobiliby moi rodzice... ehh..szkoda gadac. rewelka imagin ;*

    K.CL

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3