sobota, 18 maja 2013

Four Hundred Sixty - Nine

Pomysł Victoria Olivia

Rok 2090
Wyobraźcie sobie, że jesteście w Nowym Jorku. W mieście gdzie gwar, tłumy śpieszących się ludzi i zanieczyszczenia nie są wyobcowane. Wyobraźcie sobie, że jesteście przed księgarnią. Widzicie tam wysoką brunetkę, która stoi na chodniku z gitarą w dłoniach. Wyobraźcie sobie, że ona śpiewa właśnie Moments - One Direction. Zachwycacie się słysząc jej głos. Nagle ona przerywa, a do dziewczyny podchodzi starsza pani, uśmiechnięta szeroko. A teraz wyobrażajcie sobie to wszystko dalej.

- Jak masz na imię? - zapytała starsza pani, nastolatkę.
- Melinda - uśmiechnęła się nieśmiało.
- Ja jestem Lucy, a skąd znasz tą piosenkę?
- Moja mama była kiedyś wielką fanką tego zespołu, a jak ich usłyszałam bardzo mi się spodobały ich piosenki.
- Chodź ze mną na moment - staruszka wyciągnęła do młodej dziewczyny dłoń, którą ta niepewnie chwyciła.

Kilka minut później doszli do pewnego budynku. Melinda spojrzała na Lucy i zastanawiała się, gdzie ta ją prowadzi. Weszły do tego budynku, a tam momentalnie wszystko stało się inne. Z zewnątrz ten budynek wyglądał na opuszczony, a wewnątrz, było tam mnóstwo ludzi. Sama się dziwiła jak to możliwe, przecież to był opuszczony budynek, kiedyś był tu napad w wyniku którego ofiarami zostało wiele niewinnych ludzi, między innymi cały zespół One Direction i ich bliscy będący tu z nimi, a tymczasem wszystko tu pała życiem, energią. Mel nie rozumiała stąd niczego.

- Patrz - obie stanęły, Lucy podała pewien zeszyt nastolatce - to jest pamiętnik [T.I]. W tym notesie są wszystkie zapiski [T.I], która rozpoczęła go, zanim poznała Harrego. Możesz dowiedzieć się tych sekretów, o których nikt inny nigdy nie wiedział i które nie mogą ujrzeć światła dziennego bez Twojego zezwolenia, rozumiesz?
- Nie bardzo - zmarszczyła brwi dziewczyna.
- Posłuchaj. [T.I] zanim umarła przeczuwała, że podczas, gdy będą tutaj coś się wydarzy. Powiedziała, że mam dać ten pamiętnik komuś, kto zaśpiewa właśnie piosenkę Moments. Powiedziała, że to właśnie ta osoba będzie godna to przeczytać. Oznajmiła mi również, że jeśli zechcesz możesz powiedzieć parę informacji z tego pamiętnika innym. Ale to musisz zrobić Ty, nikt inny. Pamiętaj, że to wszystko było dla każdego bardzo ważne, więc proszę o to, abyś nikomu go nie dawała do rąk, dobrze?
- Dobrze - Mel przełknęła ślinę.
- Nie bój się - :Lucy się uśmiechnęła - idź do domu i zacznij to czytać. I pamiętaj, że nie osądza się książki po okładce.
- Dobrze, do widzenia - nastolatka odwróciła się i zaczęła iść w stronę wyjścia. Wyjrzała jeszcze na chwilę do tyłu, ale staruszki już nie było - dziwne - mruknęła pod nosem, po czym wyszła na ulicę.

~*~

12 lipca 2013 rok.
Nie mogę uwierzyć, spotkałam ich. We własnej osobie - prawdziwych i niepowtarzalnych chłopców z One Direction. Cała piątka wyglądała zniewalająco [jak zwykle, z resztą] ale to właśnie ON najbardziej mnie oszołomił swoim cudnym wyglądem. Zayn podobał mi się od zawsze i nie wierzyłam, że to możliwe, abym tego dnia zdołała go pokochać jeszcze bardziej niż przedtem. I Harry... te jego cudne loki i niepowtarzalne zielone oczy - schrupałabym, jeśli byłby ciastkiem. A Liam? Daddy kochany, był taki uroczy i kochany i słodki i po prostu zazdroszczę Danielle takiego chłopaka - prawdziwy cud. Nialler... oh ten blondasek nienażarty. Wiecznie głodny, a jak zobaczył, że mam na sobie bluzkę z ciastkiem, to myślałam, że mi ją porwie i zje [nie gniewałabym się na niego] a na końcu Louis. Forever Young, no nie? Uznasz, drogi pamiętniczku, że to dziwne zachowanie z mojej strony. Ale każda Directioner [bynajmniej ja] ma takiego świra na punkcie chłopców. Te kochane czuprynki... Ci kochani głupole, wariaci i idioci. Szaleję za nimi. I zapewne kumasz o co chodziło z tym '[...]ale to właśnie ON najbardziej mnie oszołomił swoim cudnym wyglądem[...]', prawda? Chodziło głównie o każdego z nich. Mam ich autografy, oraz follow od każdego. Od Niallera, bo jak to powiedział 'miałam na sobie bluzkę w ciastko', więc z przyjemnością zrobi mi follow. Od Liama, bo powiedziałam mu, że Danielle ma wielkie szczęście mieć tak kochanego i idealnego chłopaka, od Zayna, bo dałam mu dwa lusterka z jego podobizną, Harrego bo [uwaga! to będzie dobre] kupiłam mu playboya [loooool] no i Louis dostał ode mnie kilogram marchewek. Wszyscy szczęśliwi z moich prezentów. A ja szczęśliwa, bo oni szczęśliwi. Szaleję za nimi.

Melinda przewróciła kolejna kartkę, coraz bardziej zafascynowana pamiętnikiem [T.I].

13 września 2013 rok.
Dziś urodziny Nialla. Postanowiłam zrobić mu prezent. Może nie taki prawdziwy, a wirtualny, ale to chyba też się liczy, prawda?No więc pościągałam wszystkie jego zdjęcie za czasów X Factora, a potem zrobiłam z tego filmik. Oryginalne, no nie? A w tle puściłam swój cover ich piosenki. Moments - bo najbardziej mi się podoba z płyty Up All Night. Wstawię to na swoje blogi i będę to tweetowała, tak by zauważył iż dostł prezent ode mnie.

Uśmiech na ustach Mel pojawiał się tak mimowolnie, czytając pamiętnik [T.I].

15 września 2013 rok.
Nie uwierzysz! Odpisał! Odpisał z podziękowaniami. A potem dostałam od niego prywatną wiadomość, że on jak i chłopcy chcą się ze mną spotkać. Nie wierzę! To najlepszy dzień mojego życia!

20 września 2013 rok.
Harry dał mi swój numer. Cudownie, prawda? Po spotkaniu się z nimi wszystkimi, to właśnie ze Stylesem najlepiej mi się rozmawiało. Podejrzewam, że to dlatego, iż jesteśmy jednym rocznikiem. Mieliśmy mnóstwo wspólnych tematów. To niesamowite. Ale jest też gorsza wiadomość. Sny powróciły... ze zdwojoną siłą. Znowu śniła mi się czyjaś śmierć. A ja nie mam zielonego pojęcia czyja, by móc temu zapobiec. Tak bardzo chciałabym uniknąć tego wypadku. Czuję się jak w filmie Paranormal Activity.

4 październik 2013 rok.
Jestem z Harrym! Poprosił mnie o chodzenie na naszej wczorajszej już czwartej randce. I pocałował mnie. Jeszcze nigdy nie byłam aż tak szczęśliwa. Czuję, że to właśnie z nim chcę być już zawsze.

Melinda zamknęła pamiętnik, ponieważ było już późno i musiała iść spać. Obiecała sobie, że jutro przeczyta ciąg dalszy. Kolejnego dnia obudziła się jeszcze bardziej wypoczęta niż zwykle. Tej nocy śniła jej się [T.I] i Harry na łące wśród gwiazd. Chciałaby przeżyć tak wielką i wspaniałą miłość, jaka łączyła tę dwójkę. Teraz musiała iść do szkoły, więc zeszyt włożyła pod łóżko i zeszła do kuchni.

24 listopada 2013 rok.
To już 53 dni jak jestem z Harrym. Wyznał mi już miłość, i jesteśmy razem szczęśliwi. Ale wydaję mi się, że on coś przede mną ukrywa. Ostatnim czasem coraz gorzej się czuje. Wymiotuję, nic nie je... schudł bardzo. Czuję, że go tracę. Kocham go i nie chcę, by go stracić. Musi mi wyznać co mu jest, choć mam już pewne podejrzenia.

4 stycznia 2014 rok.
Jestem załamana! Jak on mógł? Jak mógł ze mną zerwać? Jeszcze nigdy nie czułam się tak upokorzona i zraniona. Powiedział, że nigdy mnie nie kochał, że był ze mną bo przecież sławny chłopak nie może być samotny, bo to wstyd. Nienawidzę go... a jeszcze bardziej siebie, bo nadal tak bardzo go kocham.

Mel zaraz po szkole zaczęła czytać resztę. Zostało jej niewiele, bo wczoraj w nocy dużo przeczytała.

10 luty 2014 rok.
Kilka dni temu były urodziny Harrego. Nie byłam na nich. Zapraszali mnie, ale nie przyszłam. Nie dałabym rady spojrzeć mu w oczy nie płacząc, tak bardzo mnie zranił. Tak bardzo mnie oszukał. Nienawidzę go.

15 luty 2014 rok.
Jestem roztrzęsiona. Dopiero wróciłam do domu i nie wierzę w to co usłyszałam. Harry... on ma bulimię. Zadzwonili do mnie ze szpitala, bo podobno chłopak powiedział, że to do mnie muszą zadzwonić w tej sprawie. Już znam powód jego wymiotów. Tylko dlaczego mi nic nie powiedział? Pomogłabym mu. Teraz też to robię. Nadal go kocham. Przepraszał mnie - rozumiesz? Mówił, że żałuję tej decyzji, ale nie chciał bym patrzyła jak umiera. Co mam robić? Nic nie wiem.

20 luty 2014 rok.
Jadę do Harrego. Trzymaj kciuki.

3 marca 2014 rok.
Dziś wypisują Stylesa. Jadę go odebrać.

12 marca 2014 rok.
Wyznał mi miłość jeszcze raz. Powiedział, że szaleję za mną, że nie wyobraża sobie, że mnie nie będzie obok niego. Powiedział, że nie przeżyję, jeśli mu nie wybaczę. A ja go kocham. I mu wybaczam.

1 czerwca 2014 rok.
Dzień, w którym moje życie stało się piękne. Oświadczył mi się, a ja powiedziałam mu 'tak'. Nadal nie wierzysz, że prawdziwa miłość nie istnieję? I, że nie przezwycięży wszystkiego? No to proszę. Oto dowód. Ja i Harry już na zawsze razem. I sny zniknęły. Jestem wreszcie szczęśliwa.

Melinda otarła swoje mokre policzki z łez, które spływały po jej twarzy. Wzruszyła ją ta historia. To była ostatnia data zapisana w pamiętniku. Wypadek w tamtym budynku stał się kolejnego dnia, więc najwidoczniej [T.I] nie zdążyła już nic napisać. Brunetka odłożyła zeszyt na półkę i położyła się na łóżku wyobrażając sobie jak by było, gdyby nadal żyli. Ta historia dała jej nadzieję, i potwierdziła znane powiedzenie, że po burzy, zawsze nastanie słońce.
~*~

No tak. 
To jeden z dwóch pomysłów, które mi zostały do napisania.
Czekam na wasze komentarze.
Martyna

6 komentarzy:

  1. Śliczny. Wszystko tu jest takie tajemnicze, a zarazem cudowne. <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Niesamowicie:) Dziękuję, że wykorzystałaś mój pomysł:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wow!! Nie czytałam nigdy czegoś takiego! Niesamowite. Tylko krótka treść.

    OdpowiedzUsuń
  4. Niesamowity imagin,prawdziwy taki, no i inny przede wszystkim :) kocham xx

    Klaudia CityLondon

    OdpowiedzUsuń
  5. Najlepszy!! Nigdy nie czytałam tak wspaniałego imagina. Fajnie by było, gdybyście więcej takich dodawały. Pozdrawiam - Zosia :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3