piątek, 17 maja 2013

Four Hundred Sixty - Six

Zayn już od dłuższego czasu wracał do domu pijany niemalże każdej nocy. Wtedy tracił nad sobą całkowitą kontrolę. Każde takie zajście kończyło się tym, że lądowaliście ze sobą w łóżku. Ostatnio nawet chciałaś odejść, ale coś ci nie pozwoliło.
Źle się poczułaś. Zakręciło ci się w głowie, która po chwili zaczęła cię strasznie boleć. Chciało ci się też wymiotować. Uznałaś jednak, że to nic poważnego. Co prawda wszystko przechodziło, ale następnego dnia znowu powracało i to z podwójną siłą. Postanowiłaś z tym pójść do lekarza.
L: Czyli ma pani te dolegliwości od dwóch tygodni ?
T: Tak.
L: A czy oprócz tego coś jeszcze pani dolega ?
T: W zasadzie to nie. Tylko te zawroty i bóle głowy oraz mdłości.
L: Mam dla pani dobre i złe wieści.
Na te słowa zamarłaś. Przełknęłaś głośno ślinę.
L: Będzie pani miała dziecko. – Uśmiechnął się – Ale ciąża jest zagrożona i jeżeli pani nie będzie dużo odpoczywać … Poroni pani … - westchnął
T: Ale jest szansa, że …
L: Tak, tak … - przerwał lekarz – Dziecko rozwija się poprawnie, ale z tego co pani mówiła… Jakie ma pani dolegliwości … Może pani poronić. Wystarczy, że będzie się pani dobrze odżywiać i dużo odpoczywać. Jest pani sama ?
T: Nie … - urwałaś. Zaczęłaś się zastanawiać czy aby na pewno. Chociaż Zayn tak jak by był …
L: Nie to znaczy nie, czy jestem sama, ale nie chcę pana martwić. – Zaśmiał się
T: To pierwsze. – Uśmiechnęłaś się – Czy to wszystko ?
L: Tak. Proszę iść do domu i wypocząć. Tutaj ma pani datę kolejnej wizyty. – Oznajmił, wręczając ci przy tym kartkę – Do widzenia.
T: Do widzenia.
Kiedy wyszłaś z gabinetu oparłaś się o ścianę, odetchnęłaś z ulgą i uśmiechnęłaś się. Myśl o dziecku wprawiała cię w niesamowity nastrój. Kiedy dotarłaś do domu Zayn’a jak zwykle nie było. Był razem z chłopakami w studio, w którym nagrywali nowe piosenki na płytę. Ty zrobiłaś sobie coś do jedzenia, a następnie położyłaś się na kanapie i zasnęłaś.

Obudził cię głośny trzask drzwi.
Pewnie wrócił - pomyślałaś. 
Była 7 wieczorem, a chłopak nie był pijany jak zazwyczaj. Był zdenerwowany … To fakt, ale był trzeźwy.
Z: Po prostu nie ogarniam tego, jak można być tak wścibskim i dociekliwym ! – krzyczał podchodząc jednocześnie do barku z alkoholem. Aha … Czyli się zaczyna …
T: O co ci chodzi ? – zapytałaś, jednocześnie wstając i odchodząc na drugi koniec pokoju, w którym byłaś w miarę bezpieczna. Chłopak wypił jedną, pełną szklankę whiskey, a następnie kontynuował.
Z: O to, że moi kochani i jakże opiekuńczy koledzy wpieprzają się w moje pieprzone życie !
Nic im się nie podoba ! Mówią, że się zaniedbuję, że siebie niszczę. A najlepsze jest to, że uważają mnie za skończonego dupka, bo niby się na tobie wyżywam ! – zaśmiał się ironicznie, po czym upił kolejny, spory łyk alkoholu. Czyli chłopcy to zauważyli. W zasadzie byłaś im wdzięczna za to, że mu o tym powiedzieli.
W tym momencie nabrałaś śmiałości.
T: A nie wyżywasz się ? – zapytałaś po czym poszłaś na górę. Chłopak pobiegł za tobą i złapał cię mocno za rękę kiedy byłaś już na schodach.
Z: Co to miało znaczyć ?
T: Zayn … Codziennie wracasz pijany do domu. Robisz awantury o byle co. Przewracasz i tłuczesz różne przedmioty pod wpływem złości. Później szarpiesz się ze mną, a na końcu lądujemy w łóżku.
Z: Gdybyś nie chciała, każda noc nie kończyła by się stosunkiem.
T: A mam inne wyjście ?! – zaczęłaś krzyczeć – Nie dajesz mi wyboru ! Najpierw mnie to boli, bo cały czas mnie szarpiesz kiedy chcę się uwolnić, a później … Później już nie czuję nic. Zwykła pustka …
Próbowałaś się wyrwać, ale on ścisnął cię jeszcze mocniej i … Jak zwykle … Szarpanina. Kiedy na chwilę zwrócił uwagę na coś innego, ty wykorzystałaś okazję, w końcu się wyrwałaś i szybko pobiegłaś do sypialni. Zamknęłaś drzwi tak, żeby mieć więcej czasu na zastanowienie się co dalej. Miałaś go jednak o wiele za mało. Zayn już chwytał klamkę. Postanowiłaś, że schowasz się przed nim w łazience. Kiedy już w niej byłaś, dosłownie w ostatniej chwili trzasnęłaś drzwiami, które później zamknęłaś na klucz. Zaczęłaś niepohamowanie płakać. Jedyne o kim teraz myślałaś, to o dziecku. Przypomniały ci o nim mdłości i ból głowy, które jak co dzień były jeszcze silniejsze niż poprzednio. Zaczęłaś głęboko oddychać żeby się uspokoić, ale niestety Zayn dobijający się do drzwi nie pozwalał ci na to.
Z: OTWIERAJ ! JAK ZWYKLE KŁAMIESZ ! NIE ZASŁUGUJESZ NA TO ŻEBY ŻYĆ !
T: Ja kłamię ?! – mówiłaś przez łzy. Chciałaś to wykrzyczeć, ale nie mogłaś. Słabłaś z każdym słowem – Zayn … Spójrz na to ! Co teraz robisz ! Jesteś na tyle trzeźwy, że chyba widzisz i myślisz jeszcze rozsądnie chociaż po części !
Nic więcej nie byłaś w stanie powiedzieć, bo zakręciło ci się w głowie i upadłaś. Podczołgałaś się jeszcze do sedesu i zwymiotowałaś. To co zobaczyłaś przestraszyło cię jeszcze bardziej. Wymiotowałaś krwią. Teraz już wiedziałaś, że to ostatni dzwonek. Modliłaś się tylko, żeby nie było za późno. Nie chciałaś tracić tego dziecka. W tym momencie chłopak zaczął dobijać się jeszcze bardziej, ale tym razem jego głos złagodniał. Słyszałaś też że chce ci pomóc i że się o ciebie martwi. Ostatkiem sił podeszłaś do drzwi. Kiedy je otworzyłaś, zemdlałaś. Tylko tyle pamiętałaś. Nastała ciemność.

Usłyszałaś jakieś pikanie odbijające się w twojej głowie jak jakieś echo. Zaczęłaś powoli unosić powieki. Jasne światło strasznie cię raziło, ale postanowiłaś się przemóc i jednak otworzyć oczy.
Rozejrzałaś się po białej sali. Łóżko koło ciebie było puste. Jedynie na krześle spał ciemnowłosy chłopak. Kiedy go zobaczyłaś, zmiękło ci serce. Po raz pierwszy od dawna zobaczyłaś go w takiej postaci. Niewinna i opanowana, kochająca istota. Zero śladu alkoholu, tylko ten chłopak, którego pokochałaś. Westchnął i przekręcił się na drugi bok, przez co spadł. Rozejrzał się dookoła nie wiedząc o co chodzi, po czym ponownie usiadł na krześle. Spojrzał na ciebie, po czym ponownie zamknął oczy. Po chwili jednak szybko je otworzył. Kiedy zobaczył, że nie śpisz, że żyjesz … Od razu do ciebie podbiegł i mocno przytulił. Ty objęłaś go tak, jakbyś bała się, że już więcej tego możesz nie zrobić. Chłopak zaczął płakać.
T: Cśiii Zayn. Już dobrze … - uspakajałaś go. Chłopak usiadł koło ciebie na łóżku.
Z: Dlaczego nie powiedziałaś mi o tym, że jesteś w ciąży ?
T: Chciałam, ale mi nie pozwoliłeś.
W tym momencie chłopak zaczął płakać jeszcze bardziej.
Przypomniałaś sobie o dziecku.
T: Zayn … A co z dzieckiem. ZAYN ! Powiedz mi do cholery co z dzieckiem ?!
Z: Nie denerwuj się. Przecież wiesz, że nie możesz …Wszystko w porządku. Nie ma żadnych komplikacji. Rozwija się poprawnie.
T: To skąd było wymiotowanie krwią ? – zapytałaś już nieco spokojniej
Z: Po prostu tak zareagowałaś na stres.
T: Ale przecież nigdy tak nie było …
Z: A nie zauważyłaś, że coś się zmieniło ? – zapytał, kładąc ci rękę na brzuchu. Wtedy poczułaś się szczęśliwa. Nie potrzebowałaś niczego więcej – Ja … Ja cię przepraszam. Chłopcy mieli rację. Jestem skończonym dupkiem. Nie powinienem tyle pić. Nie powinienem cię wykorzystywać, a co najważniejsze … Nie powinienem się na tobie wyżywać … Gdybym tylko wiedział , że jesteś w ciąży … Wczoraj z pewnością zachowałbym się inaczej … Przepraszam. – Zakończył, po czym wziął twoją dłoń, którą następnie pocałował. Widziałaś, że te słowa były szczere. Otarłaś mu łzy, które teraz spływały po jego policzkach niczym woda z wodospadu. Chłopak uśmiechnął się delikatnie na ten gest.
Po chwili przybliżył się do ciebie i najdelikatniej oraz najczulej jak tylko można pocałował.

I znowu nastała ciemność. Nie wiedziałaś za bardzo co się dzieje. Usłyszałaś tylko głośny huk. Natychmiast otworzyłaś oczy. Leżałaś na kanapie w salonie, do którego właśnie wpadł rozwścieczony Zayn. Czyli to był tylko sen … Dał ci on jednak dużo do myślenia. Chłopak tak jak w nim podszedł do barku, otworzył go i wyciągnął alkohol. Jednak nie postąpiłaś tak jak w wytworze twojej wyobraźni. Szybkim krokiem do niego podeszłaś i stanęłaś z nim twarzą w twarz.
Z: [T.I] … Nie mam dzisiaj ochoty na zabawę … - oznajmił, nawet na ciebie nie patrząc. Był zajęty nalewaniem alkoholu do szklanki. Ty natychmiast wyrwałaś mu butelkę – Co ty do cholery robisz ?!
T: Nie wypijesz już ani łyka.
Z: Oddawaj to szma …
T: Już więcej mnie nie obrazisz, – przerwałaś mu – nie uderzysz, ani nie szarpniesz. Nie pójdziesz też ze mną do łóżka, bo tak ci się podoba lub bo straciłeś nad sobą panowanie przez zbyt dużą ilość alkoholu w twoim organizmie. Nie zgadzam się. Natomiast jeżeli nie godzisz się na to, to możesz się z nami pożegnać. Tak dobrze usłyszałeś … Z nami. Jestem w ciąży, a ty za dziewięć miesięcy będziesz ojcem.
Po tych słowach postawiłaś butelkę na stole i ruszyłaś do góry. Kiedy byłaś już w waszej sypialni wyciągnęłaś walizkę i zaczęłaś się pakować. Zaczęłaś płakać. Ze szczęścia i żalu jednocześnie. Ceniłaś siebie za odwagę, bo Zayn w każdej chwili mógł ci coś zrobić, a wtedy i po tobie i po dziecku. Żałujesz jednak, że może tu nie przyjść i od tak sobie puścić cię samą, w nocy na tułaczkę po zimnym i niebezpiecznym Londynie. Usłyszałaś głośne kroki chłopaka. Słyszałaś, że się śpieszył i przeskakiwał co drugi stopień.
Z: Co ty robisz ? – zapytał z przerażeniem
T: Zaczynam się pakować na wypadek gdyby alkohol i innego typu używki były od NAS – specjalnie zaakcentowałaś to słowo – ważniejsze.
Z: Ale ty … Ty nie możesz … Ja cię kocham ! – powiedział przez łzy
T: A czy będziesz w stanie pokochać to dziecko, które urodzi się za trzy kwartały i zrezygnować ze wszystkiego o czym powiedziałam ci na dole ?
Z: Dla was zrobię wszystko. – Uśmiechnął się przez łzy, czym wywołał uśmiech również na twojej twarzy. Podszedł do ciebie i po raz pierwszy od dawna pocałował cię z uczuciem, którym była prawdziwa i czysta miłość.

W końcu wyszliście na prostą. Zayn powrócił do normalnego życia. Troszczył się o ciebie. Czasami nawet aż za bardzo, ale wiedziałaś, że robi to tylko i wyłącznie z miłości do ciebie i waszego maleństwa. Ciąża przebiegała bez komplikacji, tak samo jak poród. Wasz syn urodził się w dniu, w którym po raz pierwszy się poznaliście i zakochaliście się w sobie od pierwszego wejrzenia. A reszta … A resztę dopiszcie już sobie sami J THE END   
-------------------------------------------
Cześć wszystkim :)   
Co do TC, o którym wspominałam poprzednio. Odbędzie się xD Około 18:15 na moim TT powinien się pojawić do niego link. Jednak będzie on czysto towarzyski. Żadne blogi, ani nic. Oczywiście jeżeli ktoś będzie miał co do nich jakiekolwiek pytania, odpowiem :)
Także jeśli będzie się wam nudzić to zapraszam :) https://twitter.com/michalina1998
Pomysł M.Knowles prawie skończony, także pojawi się niebawem :)
Do zobaczenia ;*

9 komentarzy:

  1. Czytałam ten imagin już kiedyś, nawet kilka razy. POjawia się prawie na kazdym blogu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest on w 100% mój i był publikowany TYLKO I WYŁĄCZNIE na blogu zenek-misiozelski-presents.blogspot.com ...
      Nie ukradłam go nikomu jeśli o to ci chodziło ...

      Usuń
    2. + czy mogłabyś mi podać adresy tych blogów. Jeżeli jest tak jak mówisz, to muszę o tym wiedzieć, bo to jest kradzież ...

      Usuń
  2. To jeden z twoich najlepszych imaginów! Rewelacyjnie wyszedł!

    OdpowiedzUsuń
  3. Jest cudowny ! Kocham to xx

    K.CL

    OdpowiedzUsuń
  4. 1. Uwazam, ze jestes najgorsza pisarka na tym blog. Nie potrafisz rozwinac akcji, odrazu przrchodzisz do konkretow. Zastanow sie czy sie tu nadajesz.
    2. Ten imagin nie jest twoj. Czytalam go wiele razy, na kilku blogach
    3. Serio. Uwazam, ze piszesz gorzej niz wszystkie nie lubie czytac twoich imaginow. Prosze, nie usuwaj tego komentarza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ad.1. Nie wszystkie imaginy muszą być takie, gdzie akcja pt.: poznanie, zakochanie itd. się rozwijają. Wszystko zależy od pomysłu i zarysu całego planu w głowie autorki. Uważam, że jeśli każdy by chciał rozwijać akcję i to bardzo szczegółowo (z tego co napisałaś/eś takie najbardziej lubisz)to z imagina wyszedłby partowiec, jak nie odpowiadanie. Owszem ... Istnieją długie imaginy, które są dodawane za jednym zamachem, ale zauważ, że nie tu. Dodaje się takie na blogach gdzie np.: jest jedna autorka i dodaje ona posty 2 lub 3 razy w tygodniu. Wtedy można sobie na coś takiego pozwalać. Czytanie długich jednopartów jest męczące jeśli ma się do przeczytania jeszcze trzy inne. Nie wiem ile prac moich czytałaś, ale zapewne niewiele, bo było sporo dłuższych imaginów, gdzie jednak akcja była rozwinięta. Jeśli bym się tu nie nadawała, z pewnością nie zostałabym przyjęta do załogi, a jeśli nawet, to bardzo szybko by mnie z niej wyrzucono.
      2. IMAGIN JET MÓJ W 100%. Nie rozumiem dlaczego nie chcesz dopuścić myśli, że to ktoś go ode mnie ukradł, a nie ja od niego ... Nigdy nie skopiowałam niczyjej pracy. Zawsze pisałam sama. Teraz muszę płacić za lenistwo innych, bo im się nie chciało stworzyć czegoś samemu i postanowili to skopiować, nawet nie pytając mnie o zgodę ... Rozważ czasem więcej opcji, a nie tylko jedną pt.: TY GO UKRADŁAŚ I KONIEC KROPKA.
      3. Wiesz ... Każdy ma inny gust. Moje prace czyta wiele osób i jakoś się im podobają. Ty możesz woleć inny styl. Masz do tego święte prawo. Czy piszę najgorzej ... Nie wiem, ale moje prace były czytane przez osoby (podkreślam) DOROSŁE, które znają się na tego typu sprawach i uznały, że idzie mi bardzo dobrze. Nie robię z siebie oczywiście Bóg wie kogo, bo nadzwyczajna w tym co robię nie jestem. Uważam tylko, że najgorzej nie piszę. Co do usuwania komentarza ... Nie wiem po co miałbym to robić, bo przecież każdy ma prawo wyrazić swoją opinię. Nie jestem taka, że jak ktoś mi napisze coś złego, to od razu usuwam, bo nie chcę żeby psuł mi opinię, czy też reputację ...
      P.S. Proszę cię jeszcze tylko o jedno ... Rozpatrz PORZĄDNIE punkt drugi, bo oskarżanie mnie o kradzież MOJEJ WŁASNEJ pracy nie jest najfajniejsze ...
      Pisząc odpowiedź nie miałam na celu cię urazić, bądź być bezczelna w stosunku do ciebie. Po prostu niektóre zarzuty jak np.: 2 są tak BEZPODSTAWNE oraz nieprzemyślane, że forma mojej odpowiedzi nie mogła przybrać milszego tonu.
      Przykro mi.

      Usuń
  5. Boskie, boskie i boskie. Ale mam ubogie slownistwo xD To jest takie djfbdowonssocj *v*



    @Kill_You_Shawty

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3