sobota, 11 maja 2013

Four Hundred Sixty - Three

Pomysł Anonima
(Jeśli M. Knowles tu jest, to proszę ... Przeczytaj to, co jest po imaginem)
Moja ciocia organizuje letnie kolonie dla dzieci, które odbywają się co roku w Szkocji. Z tej racji, że skończyłam 18 lat, siostra mojej mamy zatrudniła mnie jako opiekuna.
Po pierwszym tygodniu ciocia poinformowała nas, że szykuje niespodziankę i jutro się dowiemy co to jest.
Oczywiście dzieci jak to dzieci, zaczęły o wszystko wypytywać.
M: Ale sobie mama teraz załatwiła. - Zaśmiał się Mitchel-mój kuzynByliśmy w tym samym wieku, ale on i tak wywyższał się, że jest starszy (taaa ... o dwa dni ...)
Jest dla mnie jak brat. Zawsze się mną opiekuje. Dziewczyna, która go kiedyś poślubi będzie na prawdę wielką szczęściarą .
T:No ... Bałagan totalny
E: Proszę pani, proszę pani ! A co to będzie za niespodzianka ? - zapytała mnie mała Emily
T: Nie mam pojęcia. Nam też nic o tym nie wiadomo.
E: Proszę pana !
M: Emily, my na prawdę nie wiemy, a nawet gdyby to i tak nie moglibyśmy ci powiedzieć, bo zepsulibyśmy cały urok niespodzianki .
Dziewczynka posmutniała.T: Nie martw się. Jeszcze tylko kilka godzin i dowiesz się co to za tajemniczy gość. Emily aż zabłyszczały oczy, a na twarzy pojawił się szeroki uśmiech.E: ALICE ! - krzyknęła po czym pobiegła do koleżanki
M: Ale kit wcisnęłaś ...
T: Nieprawda. Ciocia mówiła, że tą niespodzianką jest jakaś osoba. Nie powiedziała tylko kto.
M: No to w takim razie nie było mnie wtedy z wami.
T: Byłeś, tylko że spałeś ...
M: No mówię przecież , nooo ...
T: Taaaa ... A słuchaj ... Ty na prawdę musisz wyjeżdżać ?
M: No niestety. Jeszcze muszę papiery na studia donieść i takie tam ... Wiesz ... Nie każdy załatwia takie sprawy od razu po odbiorze świadectw, tak jak ty .
T: Ale dzięki temu mam wolne wakacje, a nie tak jak na przykład ty. - zaśmiałam się
M: Ciiiicho ....
T: Oczywiście ... Ale ja nie chcę żebyś wyjeżdżał ...
M: Nie martw się. Wrócę za dwa tygodnie. Na moje miejsce przyjedzie na pewno ktoś lepszy.
T: Nawet tak nie mów ! Ciebie nikt nie jest w stanie zastąpić.
Dzień minął bardzo szybko. Głównie polegał na zabawie z dziećmi. Nawet nie wiedzieliśmy kiedy, a tu już kolacja, mycie, bajka i spanie.
Następnego dnia dzieci były bardzo podekscytowane. Chodziły bez przerwy z miejsca na miejsce, zero zabawy, zero jedzenia ... Jak nie one.
M: Niech to coś w końcu przyjedzie, bo nam dzieci wykończą ...Ledwie wypowiedział to zdanie, pod ośrodkiem pojawił się wielki autobus.
Dzieci zaczęły krzyczeć i piszczeć. Od razu zaczęły biec w stronę pojazdu. My czyli opiekunowie staraliśmy się jakoś je ogarnąć, ale nasze starania zdały się na nic. Usłyszeliśmy jeszcze większe piski. Kiedy dotarliśmy na miejsce już wiedzieliśmy czym były spowodowane. Z autobusu wysiadła cała 5-tka chłopaków z ONE DIRECTION. Dzieci od razu ich otoczyły, ale im to najwyraźniej nie przeszkadzało. Widać było, że wszyscy, bez wyjątków kochają takie małe szkraby.
C: No już smyki ! Dosyć ! – ciocia zaczęła się przeciskać przez tłum – Dajcie chłopcom przejść.
P
o jakiś 10 minutach ktoś zadzwonił na podwieczorek, więc dzieci szybko na niego pobiegły.
Ja i Mitchel byliśmy zaskoczeni  Nie przypuszczaliśmy, że ciocia zgotuje nam TAKĄ niespodziankę.
C: A więc moi drodzy – zwróciła się do chłopaków – To są [T.I], Mitchel, Clara, Max, Tom, Ryan, Sophia i Mary. – Wskazywała na nas po kolei
1D: Cześć. – Przywitali się
C: Louis – kontynuowała ciocia – będzie zastępował Mitchel’a podczas jego nieobecności, czyli [T.I] … Robisz z Lou wszystko. Tak jak z Mitch’em
M: No to powodzenia. – Powiedział mi na ucho mój ukochany kuzyn … Zobaczy … Kiedyś mi za ten wyjazd zapłaci …
C: Mitchel, jesteś już spakowany ?
M: Tak mamo.
C: W takim razie przynieś tu swoje bagaże, bo Louis na pewno chciał by się powoli rozpakować  Mam nadzieję , że zostawiłeś po sobie porządek …
T: No nie wiem czy zdążył posprzątać po wczorajszej nocy. – Zaśmiałam się na co chłopak szturchnął mnie łokciem uśmiechając się przy tym szeroko
C: Wolę nie wchodzić w szczegóły …
M: I lepiej nie wchodź. – Zaśmiał się przytulając mnie mocno
T: Idioto ! Udusisz mnie ! – zaczęłam mu się wyrywać
M: No dobra … Chodź  Pomożesz mi.
Kiedy znieśliśmy na torby 4-ka chłopaków szła już do swojego domku. Z ciocią stał tylko Louis.M: Mamo, jestem gotowy.
C: No to jedziemy. [T.I] powiedz Clare, żeby zrobiła wszystko co jest wypisane na tej kartce, która wisi na tablicy. Ty zajmij się Louis’em. Oprowadź go po ośrodku, wieczorem po okolicy, poznaj z dziećmi z jego kempingu. Ja powinnam wrócić za dwa dni  Też mam jeszcze kilka spraw do załatwienia w Londynie. Mogę na ciebie liczyć, prawda ?
T: Tak. Jasne.
C: No to jestem spokojna. – uśmiechnęła się – To my jedziemy
M: Pa pszczółko.
T: Pa żabciu. – Pożegnaliśmy się. Jeszcze mocno się przytuliliśmy, a po 5 minutach już ich nie było.
Szliśmy w milczeniu. No bądź co bądź, ale wspólnych tematów to my raczej nie mamy …
T: Dobra … Tutaj będziesz mieszkał. Wchodź  – wskazałam na drzwi. Kiedy weszliśmy do środka zaczęłam mówić dalej – Tam jest twój pokój. Idź i zostaw walizki  bo nie ma sensu żebyś je nosił w tę i z powrotem.
Chłopak przytaknął, po czym posłusznie poszedł do wskazanego przeze mnie pomieszczenia. Był strasznie małomówny. Nie spodziewałam się tego po nim. Przecież z tego co pamiętam, to on był tym najbardziej głośnym, gadatliwym i zabawnym członkiem zespołu.
L: A ilu chłopców mam pod opieką ? – usłyszałam jego głos. Odwróciłam się. Stał zaraz naprzeciwko mnie. Tym razem zobaczyłam jego twarz z bliska. Rzeczywiście … Był przystojny  Uśmiechnął się do mnie przyjaźnie , co ja od razu odwzajemniłam.
T: Jak na razie pięciu.
L: Czyli ?
T: Jeden chłopiec chce …
C: Proszę pani, ja jednak zostaję ! – przerwał mi Carol – Dzień dobry panu. A cieszy się pani ?
T: I to bardzo. Super, że zostajesz. Brakowało by mi ciebie.
C: Naprawdę ? – zrobił maślane oczy
T: Tak. – Zaśmiałam się – A teraz biegnij do reszty
L: Ach te dzisiejsze dzieci … Bez przerwy zakochane. – Zaśmiał się Lou
T: Mi to mówisz ? Mam pod opieką dziewiątkę dziewczyn. Bez przerwy złamane serca ... A skoro Carol zostaje masz całą piątkę .
L: Super ! – uśmiechnął się chłopak
T: Tylko żadnych uczuciowych rozmów po nocach.
L: Ależ oczywiście … No chyba  że poprosi o kilka informacji na twój temat to …
T: Louis ! – przerwałam mu
L: No okej … Tak się tylko z tobą droczę …
T: Jasne … Dobra … Chodź. Pokażę ci resztę ośrodka. Tam – wskazałam na domek naprzeciwko – mieszkają Harry  Liam, Niall i Zayn, więc macie blisko, ale pamiętaj … Imprezy nie za ostre, dopiero wtedy kiedy dzieci zasną i oczywiście u chłopaków. Jadalnia jest tam, izolatka tam …
L: IZOLATKA ?! – przerwał mi
T: Tak. – Zaśmiałam się – Jeżeli któreś z dzieci jest chore, zaprowadzasz je do izolatki żeby reszta się nie zaraziła.
L: Aha … Dobra. Rozumiem. A ty gdzie mieszkasz ?
T: Tutaj. Zaraz koło ciebie.
L: No to fajnie.
T: Dobrze, że się cieszysz. – Zaśmiałam się – Jak będziesz miał jakiekolwiek pytania to przychodź. A teraz chodź. Poznasz swoich chłopaków z kempingu.
Zeszliśmy na dół gdzie dzieci właśnie kończyły jeść podwieczorek. Oczywiście kiedy zobaczyły Louis’a wpadły w szał.
T: HEJ ! – krzyknęłam, na co dzieci nieco się uspokoiły i skupiły swoją uwagę na mnie – Teraz wszyscy pójdziecie z panią Clarą. Zostaną ze mną tylko chłopcy z 5-tki. Reszta idzie
Odczekaliśmy jakieś 10 minut.
T: Chłopcy. To jest Louis Tomlisnon  Będzie teraz waszym nowym opiekunem, ponieważ wasz poprzedni pan musiał pilnie wyjechać. Oczywiście to, że macie innego opiekuna nie zmienia tego, że macie przestrzegać wszystkich zasad i pomagać panu Tomlinson’owi, jasne ?
Ch: Tak proszę pani.
T: No to dobrze. A teraz idźcie się bawić.
L: Wow … Jesteś ostra, ale za razem łagodna. Widzę, że działa to na dzieci.
T: I to jak. – Zaśmiałam się
Wytłumaczyłam jeszcze Louis’owi całą resztę i przypomniałam o wieczornej odprawie. Później poszliśmy na kolację, a po niej zajęliśmy się dziećmi z naszych kempingów.      
***
H: Ale Lou ! Ty masz mieć wakacje, a nie tak z pracy do pracy !
L: Harry … Zaufaj mi. Ja wiem co robię. Przecież jestem dorosły, tak ? A poza tym taki trening dużo mi da w przyszłości. Będę wiedział jak się opiekować dziećmi i w ogóle.
H: Ale przecież ty już to wiesz. W końcu opiekowałeś się młodszym rodzeństwem, tak ? No więc co cię tak nagle wzięło ?
L: Po prostu czuję, że spotka mnie tam coś ciekawego, rozumiesz ?
H: Taaaa …. Chyba tylko żaba pod kołdrą … No ale nic. Twój wybór … Wiedz tylko jedno. Jedziemy z tobą …
L: Nie Harry … To nie jest dobry pomysł. A poza tym oni nie mają już miejsc.
H: Owszem, mają. Rozmawiałem z tą panią . Powiedziała, że poznanie ONE DIRECTION będzie dla dzieciaków wielka frajdą, a o dom mamy się nie martwić.
L: Skoro tak to wygląda to okej. – Zaśmiałem się . W sumie chyba by mi brakowało tej bandy moich kochanych idiotów ...
Kiedy nadszedł dzień wyjazdu Harry jeszcze z 5000000000 razy pytał się mnie, czy jestem pewien tego co robię. Ja jednak uparcie trzymałem się swojej wersji. Po prostu chciałem żeby te wakacje były inne od poprzednich. Nie chciałem znowu się wylegiwać i nic nie robić. Tym bardziej, że już nie mam z kim … Tak … Rozstaliśmy się z Eleanor. Uznaliśmy, że dalsza gra nie ma sensu. Za długie rozstania … Jednak nadal się przyjaźnimy.
Podróż była naprawdę długa i nużąca tym bardziej, że kierowca naszego tour-bus’a jechał przez jakieś wsie i doliny twierdząc, że będzie krócej … Mhmmm ... Chyba w drugą stronę ...
Kiedy w końcu dotarliśmy dzieci się na nas dosłownie rzuciły. Nam to nie przeszkadzało, bo wszyscy je po prostu uwielbialiśmy. Przez tłum zaczęła się przeciskać jakaś kobieta. To ona była organizatorką całych kolonii. Usłyszeliśmy dzwonek. Myśleliśmy że coś się stało, ale okazało się, że to tylko podwieczorek. Przeszliśmy do grupy ludzi, która na nas najwyraźniej czekała.
C: A więc moi drodzy – zwróciła się do nas– To są [T.I], Mitchel, Clara, Max, Tom, Ryan, Sophia i Mary. – Wskazywała po kolei. Ja jednak zatrzymałem się na jednej osobie. Mianowicie na [T.I]. Była jakaś taka … Inna. Miała w sobie coś takiego … Coś czego szukałem od dawna a jeszcze nigdy u dziewczyny tego nie znalazłem. Niestety była już chyba zajęta. Z tego Mitchel’a to prawdziwy szczęściarz … Okazało się, że jest synem Margaret. Tak właśnie miała na imię ta kobieta. To jego właśnie miałem zastępować. Kiedy Margaret i Mitch wyjechali, [T.I] zaczęła oprowadzać mnie po ośrodku. Nie mogłem nic powiedzieć. Głos mi się po prostu zawiesił. Nie chciałem palnąć niczego głupiego, bo nie chciałem żeby pomyślała sobie o mnie jakiejś głupoty, ale kiedyś w końcu trzeba się odezwać, prawda ? Oczywiście wybrałem sobie taki moment, że hej ! Dzieliło nas może z jakieś 6 cm ? Mogę się założyć, że jak zwykle uśmiechałem się jak głupi do sera.
Z każdą minutą dziewczyna zaskakiwała mnie coraz bardziej … Nie wiem jak to możliwe, ale chyba się zakochałem . Wiem, że za krótko się znamy, ale ja … Ja to po prostu czuję.
Po kolacji dzieci miały jeszcze chwilę na zabawę na świeżym powietrzy, więc postanowiłem pójść na chwilę do chłopaków.
Z: O ! Kogóż ja tu widzę w naszych progach … Louis ? Czy to ty ? – zaczął żartować
L: Ha, Ha, Ha … Bardzo śmieszne …
H: Oj … Dajcie mu spokój. – Zaczął mnie bronić
L: Nie no … Teraz ja muszę … Harry ? Czy to ty ?
H: Tak, to ja i wiem też, że może cię to trochę zdziwić, bo to w zasadzie ja najbardziej wybijałem ci ten wyjazd z głowy, ale zobaczyłem dzisiaj, że naprawdę tego chciałeś, więc skoro to ma cię uszczęśliwić … Boże … Mówię jak bym był twoją dziewczyną …
Z,N,Li: Larry is real …
Na te słowa wszyscy wybuchliśmy śmiechem. Ja i Harry … No co tu dużo o nas można mówić … Jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi od samego początku i w zasadzie określenie Larry jest po części prawdziwe. Może nie tak bardzo jak niektórzy fani myślą , ale myślę, że na miano najlepszych przyjaciół też zasługuje .
N: Słuchaj Lou … Wpadnij jak już dzieciaki zasną. No przyjść i pogadać chyba ci wolno co nie ?
L: Tak. To mi akurat wolno. – Zaśmiałem się – Dobra. To ja lecę. Za jakieś 2 godziny będę, a jak nie to znaczy, że te małe piranie mnie zeżarły.
Kiedy wyszedłem od chłopaków poszedłem po dzieci z mojego kempingu. Kazałem im się umyć. Ja sam poszedłem do swojego pokoju i zacząłem się wypakowywać. Po półtorej godziny byli już gotowi do spania. Przeczytałem im jeszcze bajkę, a po 20 minutach sam poszedłem się umyć. Ubrałem piżamę i po cichu wyszedłem z domu. Do przyjaciół nie miałem daleko. Mieszkali naprzeciwko mnie. Myślałem czy by jeszcze nie wstąpić po [T.I], ale chyba jej nie było.
N: No nareszcie ! A już chcieliśmy ci pogrzeb załatwiać !
L: Nie … Jest w porządku. Piranie najadły się na kolacji. – Zaśmiałem się
Li: No to co robimy ?
H: Ja proponuję butelkę, bo mam kilka ciekawych wyzwań.
Z: Nie … Błagam … Tylko nie to … Ostatnio po grze w butelkę moje włosy aż płakały z cierpienia.
H: Zemsta za wieszak była słodka. – Oznajmił pocierając rękę o rękę … Tak … Oni i ich głupie zakłady. Po prostu są niemożliwi …
L: Nie no … Ja myślę, że to dobry pomysł .
H: WIDZISZ ZAYN ! Czterech na jednego … Przegrałeś !
Z: Najwyżej będę UFO … Trudno … - zaśmiał się
Usiedliśmy na podłodze, wzięliśmy jakąś butelkę i zaczęliśmy grę. Nie padło jeszcze żadne zadanie. Same pytania. Kiedy Harry zakręcił wypadło na mnie.
H: No to co wybierasz ?
L: Hmmm … ZADANIE !
Z: Lou nie ! Bo będziesz zielony ! Za dobrze znam Harry’ego ..
L: Trudno … Jak się bawić to się bawić …
H: I takie podejście mi się podoba … A skoro już mówimy o zabawie to … - zastanowił się chwilę – Masz uwieść, a później przespać się z kimś z kolonii.
L: Nie zrobię tego.
H: Sam chciałeś.
L: Ale jak ja to mam niby do cholery zrobić, skoro tu są same dzieci !  
H: A kadra ? Na przykład ta … jak jej tam było … O ! [T.I] ..
Na sam dźwięk jej imienia zakrztusiłem się powietrzem.
L: Nie Harry. Nie zrobię tego. To się nie uda …
H: Cykor … Boisz się … Mięczak … Strach cię obleciał … Szkoda ci jej … Albo chwila … Ty się w niej zabujałeś !
L: Dobra skończ już ! Zrobię to …
H: ON JĄ KOCHA ! JA NIE MOGĘ ! ALE TY NA SERYJNIE ?!
L: Nie ! Nikogo nie kocham. Zrobię to tylko dlatego, żebyś mi dał spokój. Kiedy ?
H: Masz tydzień …
Usłyszeliśmy pukanie do drzwi. Liam wstał i je otworzył.
T: Cześć. Jest u was może Louis ? – usłyszałem charakterystyczny głos, na którego dźwięk od razu mnie paraliżowało. Szybko pobiegłem do przedpokoju – O widzę, że jesteś … Chyba zapomniałeś o czymś …
L: Ja ? O czym niby ?
T: Odprawa ?
L: Ach tak … Faktycznie. Przepraszam. - Mówiłem, jednocześnie łapiąc w biegu bluzę z wieszaka. Dołączyła do nas cała reszta.
H: O ! Cześć słodka !
T: Hej …
Za tą słodką miałem ochotę go zabić. Kiedy to zobaczył zaczął się śmiać.
H: No dobrze Louis … Przepraszam. Życzę wam udanej NOCY ! – krzyknął
L: Zamknij się … Nie zwracaj na niego uwagi. On taki jest. – Wytłumaczyłem dziewczynie na ucho, jednocześnie wyprowadzając ją na dwór.
T: Wiesz … Zdążyłam to zauważyć. – Zaśmiała się
L: Jeszcze raz przepraszam za tą odprawę.
T: Nie ma sprawy. Nic się nie stało. Ja też czasami zapominam. Wiesz … Zmęczenie robi swoje …
Na spotkaniu głównie omawialiśmy dzisiejszy i jutrzejszy dzień. Wydawało by się, że to nic takiego, ale jednak spotkanie się dłużyło i dłużyło … Była już 1 w nocy a ono nadal trwało. Poczułem, że ktoś bierze mnie pod rękę i się do mnie przytula. Była to [T.I]. Nie spodziewałbym się czegoś takiego z jej strony. Oczywiście nie miałem nic przeciwko. Objąłem ją ramieniem, a wtedy ona przytuliła się do mnie całego. Nie przypuszczałem, że ten moment nastąpi tak szybko.
Narada skończyła się o 2:30 nad ranem. Odprowadziłem jeszcze [T.I] do domu, pożegnałem się z nią, a po 15 minutach już spałem w swoim łóżku.  
-------------------------------------------------
Od razu tłumaczę o co chodzi we fragmencie:
Z: Nie … Błagam … Tylko nie to … Ostatnio po grze w butelkę moje włosy aż płakały z cierpienia.
H: Zemsta za wieszak była słodka.
Kiedy Harry wytatuował sobie wieszak, Zayn niedługo po tym zrobił pasemko (albo na odwrót ... btw.). Na FB, strony pisały posty pt.: A oni co ... Jakieś zakłady, czy jak ? itp., dlatego postanowiłam to wykorzystać.
Jest to partowiec. Linki do reszty części podam na dole.
Był on pisany daaaaaaaaawno temu. Jakoś rok minie za niedługo. Wtedy nie byłam doświadczona w pisaniu tak jak mniej więcej teraz, przez co jest on trochę nudno opisany.
Na przykład ta część to jakaś masakra. W kolejnych jest trochę lepiej.
Kolejna sprawa ... Jest on MASAKRYCZNIE długi ... Ma 4 części :/ (na początku były 3, ale czytelnicy nie pozwolili mi na takie zakończenie + wpadłam na nowy pomysł zakończenia, więc takim oto sposobem powstała część 4) Ostatnia była pisana niedawno, więc będzie chyba trochę lepiej ujęta/opisana ...
Jedno jest pewne. MAM NAPISANE O WIELE LEPSZE PRACE ....

Teraz sprawa do M. Knowles ... Miałam pisać dla ciebie imagina ... Napiszę go. Przepraszam za zwłokę. Co prawda mam czas do 18.05. Chciałam żeby to był mój dzisiejszy post, ale nie wyszło ;(  Jednak obiecuję ci, że czy mi się to podoba, czy też nie, napiszę go ... Całuję + nie gniewaj się na mnie :)
Do napisania :)

Part 2
Part 3
Part 4









  

11 komentarzy:

  1. oo to czytam kolejne częsci bo to jest genialne ! xx

    K.CL

    OdpowiedzUsuń
  2. Szczerze mówiąc to jakoś nie bardzo mnie to zainteresowało ;c wybacz.
    M.

    OdpowiedzUsuń
  3. nawet okej :)

    http://alwaysclosetou.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak mam przeczytać kolejne części jak blog został usunięty :'(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wlasnie a mnie to tak zaciekawilo :(

      Usuń
    2. Mogę go wysłać w mailu...

      Usuń
  5. Mam pytanie do autorki: czy mogłabyś mi również wysłać kolejne części tego imagina? Bo jak już wspomniano wyżej blog został usunięty i niestety nie moge przeczytać... Bardzo mi na tym zależy, bo cholernie (przepraszam za wyrażenie) mnie to wciągnęło!!! Proszę o szybką odpowiedź. Zosia :) (mój e-mail: mmmarchewka.99@wp.pl)

    OdpowiedzUsuń
  6. mogła byś też mi wysłać dalszą część ( majka9465@o2.pl )

    OdpowiedzUsuń
  7. Mogłabyś też wysłać dalszą część ? ;c (DzieckoMajnkrafta@wp.pl)

    OdpowiedzUsuń
  8. Hej! Mogę prosić o dalszą część?
    opentanapisarka@interia.eu

    OdpowiedzUsuń
  9. Heej tez moglabyś mi wysłać ? Mój email : malwinakornelia@gmail.com

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3