piątek, 10 maja 2013

Four Hundred Sixty-Two

Pomysł - Madeleine
Piosenka
- [T.I], tak będzie lepiej...
- Chyba dla was! Pomyśleliście, jak ja się czuję? Wracam do domu po tygodniu, a wy mi mówicie, że się rozwodzicie? Dziękuję wam. Dziękuję za zniszczone dzieciństwo. Nienawidzę was - huknęłaś, po czym wybiegłaś z pokoju dziennego. Mocno trzasnęłaś drzwiami, słysząc jak rodzice Cię wołają. Dopiero wróciłaś z obozu. Twoi rodzice powiedzieli, że już się nie kochają i niestety muszą się rozstać. Czujesz się temu winna. To Ty uciekałaś, sprawiając tym samym kłótnie rodziców o to, że są nieodpowiedzialni. To Ty wywoływałaś wiele awantur w szkole, przez co musieli przyjeżdżać do szkoły, co wiązało się z kłótnią. Byłaś rozdarta. Z jednej strony ich kochałaś i nie chciałaś ich rozwodu. Natomiast z drugiej, nienawidziłaś. Chciałaś się wymknąć, zabawić, zapomnieć o wszystkim. Przypomniałaś sobie o balu maskowym. Organizowany był w Hyde Park, w centrum Londynu. Twoja przyjaciółka namawiała Cię na to, ale jej nie ulegałaś. Aż do tamtej chwili. Szybko chwyciłaś telefon i wykręciłaś do niej numer.
- [I.T.P], ubieraj się, idziemy się zabawić. Za pół godziny u mnie - powiedziałaś, nie dając jej dojść do słowa. Rozłączyłaś się i podbiegłaś do szafy. Szybko wyciągnęłaś błękitną, krótką sukienkę, szpilki Twojej mamy oraz maskę. Razem z zestawem poszłaś do łazienki. Opłukałaś twarz zimną wodą, po to, aby zacząć ją malować. Nałożyłaś podkład, puder i szminkę. Oczy zostawiłaś w spokoju - przecież i tak będziesz miała maskę...
~*~*~*~
Na balu była wspaniała atmosfera. Spodziewałaś się szybkich piosenek, lecz tam były powolne. Jednak odpowiadało Ci to. Mogłaś wszystko przemyśleć, cichutko popłakać. Tak, to łez potrzebowałaś najbardziej, one dawały Ci upust emocjonalny. Do tego piękne światła i drzewa w Hyde Parku... Twoja przyjaciółka zniknęła. Pewnie bawiła się, zawsze stawiałyście balowanie na pierwszym miejscu. Lecz tamtego wieczoru było inaczej - magicznie. Czułaś potrzebę spokoju, tamtym razem siedziałaś cichutko na ławeczce i pochlipywałaś. Nagle poczułaś męskie perfumy. Charakterystyczne, jednak dla Ciebie nie znane. Przekręciłaś głowę na bok i zauważyłaś chłopaka. Miał on na sobie czarny garnitur oraz kwiatka w kieszonce. Było widać, że strój był za duży. Rękawy opadały mu ponad dłonie. Na nogach miał dziurawe trampki. Pomimo, że były strasznie nie dopasowane, według Ciebie wyglądał cudnie. Na jego twarzy była maska. Żałowałaś tego, ponieważ chciałaś ujrzeć jego twarz. W półmroku dostrzegłaś jego czekoladowe oczy. Niewyraźnie, lecz ujrzałaś. Chłopak również spojrzał się na Ciebie, mimowolnie na Twojej twarzy pojawił się uśmiech. Przywitaliście się, brązowooki podał rękę, a Twoją musnął ustami. Poczułaś motylki w brzuchu, czyżbyś zakochała się w nieznajomym chłopaku w garniturze?
- Cześć, jestem Zayn - odezwał się.
- Cześć, ja [T.I] - powiedziałaś nieśmiało.
- Dlaczego płaczesz? Słyszałem cię nawet pod tamtym drzewem. - Chłopak wskazał palcem na piękną roślinę.
- Długa historia.
- Mam czas, zatańczysz? - Przytaknęłaś i po chwili bujałaś się w objęciach chłopaka do rytmu piosenki. - Opowiesz mi coś o sobie?
- Tylko co? Nie mam ciekawego życia. Od małego byłam pod opieką cioci, bo rodzice od rana do wieczora pracowali, a noce zarywali na imprezach. Miałam ich tylko na godzinę przed pracą. Ciocia umarła, miałam szesnaście lat, praktycznie cały czas byłam w domu i opłakiwałam stratę najważniejszej dla mnie osoby. Dużo wagarowałam, uciekałam, sprawiałam problemy w szkole, a przed chwilą dowiedziałam się, że moi rodzice się rozwodzą. Taki mój życiorys w pigułce. Twoja kolej - wydyszałaś zmęczona. Dlaczego? Ponieważ mówiłaś to, jak maszyna do pisania. Chłopak ledwo Cię zrozumiał.
- No więc mamy podobnie - westchnął. - Rodzice alkoholicy, trzy siostry, cały dom na mojej głowie, zero pieniędzy i garnitur od wujka, który waży sto dwadzieścia kilogramów. Dorabiam czasami na ulicy śpiewając. Szkołę opuściłem po trzeciej gimnazjum, a raz zostałem z niej wyrzucony za bójki. Odkładam pieniądze na tatuaże, tyle.
- Bad Boy?
- Po prostu fan tatuaży i piercingu.
- Witaj w klubie. Masz już jakieś? - zapytałaś. Czułaś, że Zayn jako jedyny Cię zrozumie. Nawet [I.T.P] uważała, że to chore pomysły.
- Nie, brak funduszy. Ale planuję rękaw na przedramieniu i kolczyki w uchu. Ewentualnie parę rysunków na klatce piersiowej. A ty?
- Mam. Planuję więcej. - Pokazałaś chłopakowi znak nieskończoności na nadgarstku i jaskółki na karku. Zayn był pod wrażeniem. - Mam też kolczyk w pępku, ale go nie pokażę. - Cicho się zaśmiałaś wraz z chłopakiem. Zmieniliście temat, zaczęliście rozmawiać o piłce. Tak ja Ty był za FC Barceloną. Obydwoje ani razu nie wspomnieliście o sprawach rodzinnych, nie mieliście najmniejszej ochoty na opowiadanie o tym. Te tematy za bardzo was bolały.
Mijały minuty, może nawet godziny, jednak wy nadal rozmawialiście i tańczyliście w rytm piosenki. Nie mogłaś oderwać wzroku od jego oczu i ust - tylko tyle widziałaś, ponieważ reszta była przykryta tymi cholernymi maskami... Ale nie ściągnęliście ich ani razu. Chcieliście się polubić za wygląd wewnętrzny, nie zewnętrzny. Na ujawnienie twarzy przyjdzie jeszcze czas...
- A miałaś kiedyś chłopaka? - zapytał.
- Miałam, paru. Jednak nigdy nie było to nic poważnego, nawet się nie całowałam. Więc wiesz jak było... Rączka i para na pokaz. Teraz jak na to patrzę, to się trochę wstydzę, ponieważ po prostu chciałam się przypodobać środowisku. A ty?
- Nie, nie miałem chłopaka - powiedział, na co zaczęłaś się śmiać. - Miałem dziewczynę, *Perrie, ale zdradzała mnie. Po jakimś czasie zorientowałem się, że tylko się mną bawiła. Zakończyłem ten chory związek. Teraz siedzi z dwójką dzieci.
- Twoimi?
- Hahaha, nie! - wykrzyknął. - My ani razu nie byliśmy w łóżku. Wiedziałem, że to nie jest ta jedyna... Cały czas na nią czekam, ale myślę, że już ją znalazłem. - Poczułaś ukłucie w sercu. Nie potrzebnie robiłaś sobie nadzieję, skoro on kocha inną... Ale nie wiedziałaś jednego. To TY byłaś dla niego tą jedyną. Zayn, tak jak Ty, doświadczył miłości od pierwszego wejrzenia. Chciałaś już odchodzić, jednak chłopak przyciągnął Cię bardziej do siebie, po czym złączył wasze usta. Na początku byłaś zdziwiona i miło zaskoczona, jednak później oddałaś pocałunek. Wasze języki wiły się w rytm piosenki, a Ty czułaś szczęście. W końcu. Nareszcie. Nareszcie byłaś zdolna się uśmiechnąć. Po pewnym czasie oderwaliście się od siebie. Patrzyłaś w jego maskę, pragnąc, aby ją zdjął. Nagle na niebie zabrzmiały pioruny. Krople zaczęły moczyć wasze ubrania, natomiast błyskawica sprawiła pożar. Szybko pobiegłaś do swojego samochodu i wraz z [I.T.P] odjechałaś. Gdy weszłaś do domu, rozpłakałaś się. Nie wiedziałaś kim był Zayn, gdzie mieszka, jak ma na nazwisko, nic nie wiedziałaś oprócz jego imienia...
Minęły dwa miesiące. Twoi rodzice byli już po rozwodzie, a po brązowookim chłopaku ani śladu... Jedyne co po sobie zostawił, to wspomnienia i dziura w sercu. Skończyłaś pisać notkę w pamiętniku, który zaczęłaś pisać po tym feralnym wydarzeniu... Dzisiejsza pogoda była piękna, słoneczna. Jednak dla Ciebie to był kolejny, szary dzień bez Zayn'a. Całkowicie odizolowałaś się od świata, nie rozmawiasz z mamą, z którą zamieszkałaś. Jedyne co masz to pamiętnik, wspomnienia i listę dołujących piosenek. [I.T.P] zostawiła Cię. Uznała, że za bardzo się zmieniłaś i cały czas wspominasz chłopaka. Powiedziała, że wasza przyjaźń nie miała już sensu. Cicho westchnęłaś i sięgnęłaś po portfel. Potrzebowałaś trochę cukru, a znając Twoją mamę nie kupiła jej, pomimo, że wiele razy jej o tym przypominałaś. Zarzuciłaś na siebie bluzę i ubrałaś vansy. Wybiegłaś z domu nic nie mówiąc rodzicielce. I tak by się nie zorientowała. Przeszłaś przez światła i minęłaś zatłoczone alejki Londynu. Weszłaś do sklepu i chwyciłaś czekoladę. Stałaś w dwumetrowej kolejce. Nic dziwnego, skoro przecenili mięso muszą być tłumy. Poczułaś nagle zapach. Zawsze i wszędzie byś go rozpoznała. Charakterystyczny, już dla Ciebie znany, najważniejszy na świecie.
- Zayn...? - mruknęłaś pod nosem. Chłopak się odwrócił. Tak, to te czekoladowe oczy... Zobaczyłaś jego twarz. Idealny charakter, przystojny, chłopak ideał. Byłaś pewna, że to on.
- [T.I]... Dwa miesiące... - odpowiedział po chwili ciszy. Potem tylko poczułaś smak jego ust i dłonie na Twojej talii. W końcu go znalazłaś... W końcu odnalazłaś swoje szczęście.

*Bardzo lubię (ba, kocham) Perrie, ale tutaj przedstawiłam ją jako tą złą. NOH8, ja ją uwielbiam, to tylko na potrzeby imaginu :))
Wybacz Madeleine, że musiałaś tyle czekać, jednak nauka pochłania mój cały czas, a do tego jeszcze mój własny blog z opowiadaniem. Zaczęłam pisać dzisiaj na telefonie na niemieckim, więc jakoś poszło :D Mam nadzieję, że się spodobał :))
Imagin dedykowany Tobie, Madeleine, oraz Olivii, mojemu kochanemu ziemniakowi, który ma jutro urodziny! Najlepszego kochana, stara dupo! <3
Teraz prośba do was! Czy moglibyście mi wygrać konkurs? :)) https://twitter.com/Pataaaa99/status/331821373532020736 <- Wystarczy kliknąć RT, nic więcej :)) Za każdy głos dziękuję! Możecie nawet do mnie napisać, zrobię wam shoutout lub ocenię profil :)) To na tyle, paa <3

6 komentarzy:

  1. ykhm, ykhm. ziemniak dziękuję hahahahah ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. ja nie umiem komentować, ale świetny imagin

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny, dzięki, że w końcu napisałaś. Fajne jest to, że główna bohaterka jest taką lekko "bad girl".
    Podoba mi się. I to bardzo.
    Pozdrawiam i dziękuję,
    Madeleine

    OdpowiedzUsuń
  4. Przede wszystkim podoba mi sie fabula imagina i ze Zayn jest fanem FC Barcelony xD ja tez nic do Perrie nie mam. :) podoba mi sie no xx

    K.CL

    OdpowiedzUsuń
  5. Jakoś mnie nie porywa :/ ale to tylko moje odczucie, imagin jest całkiem dobrze napisany, nie trafiłaś z fabułą w mój gust ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. ;33 fajny

    http://alwaysclosetou.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3