czwartek, 9 maja 2013

Four Hundred Sixty

*You ain’t gotta worry it’s an open invitation
I’ll be sittin’ right here real patient
All day all night I’ll be waitin’ standby
Can’t stop because I love it, hate the way I love you
All day all night maybe I’m addicted for life, no lie.


- Nienawidzę Cię! - Krzyknęłam na chłopaka - zniszczyłeś mi życie, rozumiesz? Nie rozumiem jak mogłam być taka naiwna i zakochać w kimś takim - wycedziłam przez zaciśnięte zęby.
- Ale, [T.I], ja Cię kocham... - spuścił głowę.
- Nie wierzę Ci. Po prostu... nie wierzę.
- [T.I] - szepnął - pozwól mi to wytłumaczyć.
- Czy kochałeś mnie, podczas tego jak zabawiałeś się z Perrie? Czy kochałeś mnie, gdy szeptałeś do jej ucha czułe słówka? Czy kochałeś mnie, wtedy, kiedy z nią przebywałeś? - złapałam jego podbródek w taki sposób, by popatrzył prosto w moje oczy - odpowiedz na pytanie - rozkazałam - kochałeś mnie wtedy? - Jedyne co dostałam jako odpowiedź to spuszczony wzrok - tak myślałam. Myślę, że to tyle w tym temacie. Żegnam.

I’m not too shy to show I love you, I got no regrets.
I love you much to, much to hide you, this love ain’t finished yet.
This love ain’t finished yet…
So baby whenever you’re ready…


Kolejne łzy wypłakiwane w poduszkę. Kolejny potok tego, czego od tak dawna nienawidzę. Nie znoszę płakać, ponieważ chcąc nie chcąc właśnie w taki sposób okazuję swoją słabość. Ale to przez niego. Naprawdę go pokochałam. Naprawdę chciałam spędzić z nim resztę życia. Był czymś w rodzaju tlenu. Potrzebowałam go, by żyć, by oddychać. Ale teraz - gdy go zabrakło - umieram. Oczywiście jest to pojęcie bardziej względne, a nie prawdziwe, ponieważ jak widać nadal żyję, choć moje serce i dusza już dawno umarło. Nagle usłyszałam pukanie do drzwi. Szepnęłam cicho 'proszę', a gdy się otworzyły zobaczyłam w nich swojego jak i Jego przyjaciela - Liama. Podszedł do mnie i mocno mnie do siebie przytulił. Tego właśnie potrzebowałam.

- Wypłacz się - wyszeptał mi do ucha - wiem co przeżywasz. Rozumiem Twój ból.
- Liam... to tak strasznie boli - jeszcze mocniej się w niego wtuliłam i kolejny już raz wybuchłam niepohamowanym płaczem - czemu mi to zrobił? Czemu zabawił się moim kosztem? Dlaczego, nie powiedział, że po prostu ją kocha? Dlaczego dawał mi nadzieję, wiedząc, że nie będzie w stanie mnie pokochać, obdarzyć taką miłością, jak ja jego? Powiedz mi, dlaczego?
- Ponieważ, do tej pory wierzył, że Cię kocha. Rozmawiał ze mną ostatnio - spojrzałam na Liama - było mu źle, z tym, że Cię oszukuję, ale nie potrafił Cię zranić, nie chciał tego. On naprawdę Cię kocha, ale nie tak... nie tak, jak kogoś z kim miałby iść przez życie. Powiedział mi, że chciałby tylko przyjaźni.
- Przyjaźni... - prychnęłam - wątpię, czy to jeszcze możliwe.
- Posłuchaj mnie - brunet złapał mój podbródek w dłonie i spojrzał w moje oczy pełne łez - wszystko jest możliwe. Wszystko, bez wyjątku. Wystarczy, że tego chcesz, że obie strony tego chcą. Będzie Ci trudno, to jasne, ale przetrwasz. Pamiętaj, że choćby nie wiem co zawsze będę obok i będę Cię wspierać, tak jak Ty to robiłaś, gdy podczas mojego kryzysu z Danielle.
- Dziękuję, Li - mocno go przytuliłam. Jego perfumy... były ukojeniem dla mojego nosa, a jego głos, dla moich uszu.

**Don't even know when,  
I could get addicted to his voice,
from his sight,
from his smile filled with true happiness.
Just like that ... I loved him with all your heart.


Od tamtej pory wszystko się zmieniło. Wszystko - bez wyjątku. Z Liamem spędzałam każdy wolny czas. Pocieszał mnie jak nigdy. Z początku wydawało mi się, że stałam się dla niego kimś więcej niż przyjaciółką, aczkolwiek nie chciałam tego dopuścić do myśli. Za bardzo mi zależało na tej przyjaźni, by tak po prostu ją zniszczyć. Któregoś dnia przyszedł do mnie, bardziej zdenerwowany niż zwykle. Podszedł do mnie i czule mnie przytulił. Staliśmy ta w objęciach kilka, może kilkanaście minut. Po czym spojrzał na mnie i rozpłakał się. Rozpłakał jak dziecko. A ja nie wiedziałam, co mam w tamtej chwili zrobić.  Po prostu odwzajemniłam jego uścisk i wciągnęłam zapach jego perfum.

- Liam, co się stało? - Zapytałam chłopaka marszcząc brwi.
- ***Danielle... ona jest w ciąży - pomyślałam, że to absurd, by z takiego powodu płakał, bo chyba powinien się cieszyć, że będzie ojcem z osobą, którą jak mam nadzieję, kocha? - Ale to... to nie moje dziecko.
- CO? - Rozszerzyłam szeroko oczy nie wiedząc co mu teraz odpowiedzieć - mój Boże, Liam! - Mocno przytuliłam chłopaka, by wesprzeć go w jakiś choćby minimalny sposób - tak mi przykro.
- Zdradziła mnie... - powtarzał w kółko -... zdradziła mnie. Zdradziła mnie. Zdradziła mnie.
- Liam, Liaś, Liamku - próbowałam go jakoś ogarnąć, bo wydawał się być jak w transie - nie martw się. Nie pokazuj słabości. Rozumiesz? Pokaż, że jesteś silny. Zachowaj się, tak, jak na mężczyznę przystało. Zajmij się Danielle i maleństwem, gdy się urodzi. Jesteście dla siebie stworzeni, wiesz? - Chłopak zamknął na chwilę oczy, zacisnął pięści, po czym z powrotem otworzył swoje piękne oczy. Złapał mój podbródek w obie dłonie i po chwili poczułam jego usta na swoich. Całował tak czule, tak wspaniale, tak... przyjemnie. Nie chciałam tego kończyć, a mimo to ktoś musiał to przerwać. Oderwałam się od chłopaka, słysząc swój i jego przyśpieszony oddech.
- Przepraszam... - wyszeptał, po czym napięcie się odwrócił i wyszedł z pokoju, a potem z domu.

It was then that I felt that I loved him,
Then I felt that I had to live for.
After just one kiss,
one touch of his lips,
I fell in love with someone again.


- Czemu uciekasz? Czemu się bronisz przed prawdziwą miłością? Dlaczego kolejny raz, ktoś daję mi nadzieję, a potem tak po prostu odchodzi, co? - Zapytałam bruneta, który właśnie na rękach miał tygodniowe maleństwo, którego niedługo nazwiskiem będzie Payne. 

Minął już prawie rok, mój kontakt z Liamem był sporadyczny. Dlatego, że od czasu pocałunku starałam się go unikać, a on mnie. Ale teraz wiedziałam, że to z nim pragnę być do końca życia. Danielle odeszła zostawiając go samego z dzieckiem. Nie radziła sobie będąc matką małego dziecka, bo jakby nie patrzeć sama aż tak bardzo dorosła to ona nie była, skoro zostawiła tak wspaniałego chłopaka. 

- Nic nie rozumiesz - westchnął - wejdź, to pogadamy - wpuścił mnie.
- Ja doskonale rozumiem. Boisz się - odparłam - boisz się, że albo ktoś Cię skrzywdzi, albo Ty skrzywdzisz kogoś. Myślisz, że tego nie znam? Od tego pocałunku moje życie obróciło się o kolejny 180 stopni. Przez Ciebie. Bo Cię pokochałam, a nie mogliśmy być razem. 
- Pokochałaś mnie? Ale... jak to?
- Dzięki Tobie stałam się normalniejsza, po zakończeniu związku z Zaynem. Po tym, jak mnie oszukiwał, byłam nie do wytrzymania. Ty jako jedyny cierpliwie przy mnie byłeś i wspierałeś mnie w trudnych momentach. Wiem, że dobrze Ci poradziłam, żebyś wrócił do Dan i zaopiekował się maleństwem, ale teraz tego cholernie żałuję, bo przez to straciłam szansę na bycie szczęśliwą. Z Tobą. Jeśli zechcesz, to mogę wyjść i na zawsze zniknąć z Twojego życia, ale najpierw powiem Ci dwa słowa. Kocham Cię - musnęłam jego usta i już miałam zamiar wychodzić, gdy usłyszałam jego głos.
- Nie odchodź. Tyle czasu czekałem, by usłyszeć to od Ciebie. Teraz, gdy moje marzenie się spełniło, nie chcę być odeszła. Nie chcę kolejny raz Cię stracić - zbliżył się i ujął mój podbródek w jedną dłoń, po czym delikatnie musnął moje usta - też Cię kocham.

A ja poczułam, że od teraz nareszcie mogę być szczęśliwa.

___________________________________________________________
*Selena Gomez - Come & get it
** Tekst, który wymyśliłam na potrzeby imagina
*** Lubię Danielle, nic do niej nie mam. Było to potrzebne do imagina.
No hello!
I jak tam wam mija czwartek? Zaszczyciłam was imaginem, który na lekcji geografii przyszedł mi do głowy.
Jak wam się on podoba?
Proszę o szczere opinie na jego temat
Zapraszam was jeszcze na kilka blogów <1> (nowy blog, o miłości, która nie ma prawa istnieć) <2> (blog o Zaynie, wcześniej reklamowałam)  <3> (w tym potrzebujemy z koleżanką jednej dziewczyny do jednej z bohaterek, także zgłaszajcie się do 'konkursu' bo być może byście z nami pisały bloga) prosze o komentarze i do napisania...
Martyna

5 komentarzy:

  1. Ostatnio dodajecie same świetne imaginy! Inaczej sobie wyobrażałam końcówkę, ale początek był absolutnie rewelacyjny! ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. kiedys czytałam bardzo podobny imagin, ale od połowy gdzies było zupełnie inaczej ;)
    ja również nie mam nic do Dani, absolutnie. uwielbiam ją ! x
    a imagin tak wgl rewelacyjny :) xx

    Klaudia CityLondon

    OdpowiedzUsuń
  3. Zastanawiam sie czemu w wiekszosci imaginow liam gra tego kochajacego i przyjacia ktory na koncu jest tym jedynym a zayn twgo zlego alkoholila xD ale mniejsza z tym imagin znowu swietny :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3