środa, 29 maja 2013

Four Hundred Seventy - Seven

Zwykły dzień. Może jednak nie do końca? Dziś ICH zobaczę. Niby nic, a jednak cieszę się jak głupia. Od rana chodzę uśmiechnięta. W końcu spełnia się moje marzenie, nie? Tak długo wyczekiwane spotkanie. Spotkanie dla wszystkich fanów. Pytania, odpowiedzi, autografy, uśmiechy. Jest pełno ludzi. Popatrzyłam się w lewą stronę i zobaczyłam dziewczynę, mnie więcej w moim wieku, też na mnie zerkającą. Była idealna. Jasna karnacja cudownie kontrastowała w kruczo czarnymi włosami. Dostrzegła, że ma oczy w kolorze niezapominajek. Uśmiechnęłam się do niej, co odwzajemniła. Tyle pozytywnej energii. Stoję za całą masą dziewczyn, kilku chłopców też można zauważyć, jednak to my przeważamy. Zza podestu wychodzi Paul, a po nim już chłopcy. To naprawdę oni. Są niczym wycięci ze zdjęć. Moje serce już nie nadąża, chce wyskoczyć z piersi. Z każdą chwilą bije coraz szybciej i szybciej. Przepełnia mnie szczęście, uczucie, że za moment spełnienie marzenie, adrenalina. Cudowne uczucie. Padły słowa ‘Hi, we are One Direction’, a na Sali po chwili zapadła cisza. Każdy chciał usłyszeć, co mówią. Zaczęli odpowiadać na pytania, nie ważne, jakie, sama wam nie powiem, za bardzo się w nich zapatrzyłam. Mówili na pewno o X Factorze, pierwszej płycie i tracie koncertowej. Wspomnieli o swoich dziewczynach… Widać, że kontakt z fanami sprawiał im radość. Nie był dla nich tylko pracą, a czymś więcej. Nagle wszystko się rozpływa… Nic nie widzę, dopiero po chwili zauważam, że biegnę po schodach w budynku, w którym było spotkanie. Nie wiem, nie pamiętam, co się stało. Nagle zderzam się z kimś. To byli ONI. We własnej osobie, też biegli. Nagle któryś z chłopców łapie mnie za rękę i ciągnie za sobą. Biegniemy aż do wyjścia i znów wszystko obraca się w mgłę. Po chwili jednak wszystko się wyostrza. Jestem u siebie w domu, ale jak? Ktoś puka do drzwi.  Podchodzę do nich i je otwieram. Stoi przede mną wyższy ode mnie chłopak. Blondyn. Włosy postawione na żel, niebieskie hipnotyzujące oczy. Można zatracić się w ich głębi i zapomnieć o świecie. Kogoś on mi przypomina, jednak nie zdarzę się przyjrzeć a znów wszystko się rozmazuje…rozmazuje… Tym razem stoimy razem, ale gdzie indziej. Otaczają nas drzewa, pomiędzy którymi wydeptane są ścieżki, po środku alejki stoi piękna marmurowa fontanna, a dookoła niej są drewniane ławki. Na niektórych wyryte słowa, przysięgi miłości. Jesteśmy w parku. Wiem już skąd go kojarzę, przecież to mój idol. Pierwsza otwieram usta, aby coś powiedzieć. Jednak nie wiem, co. Z drżeniem w głosie jednak spytałam ‘Can You hug me? Please.’ Nie usłyszałam odpowiedzi, lecz poczułam, że mnie obejmuje. Zatopiłam swoją głowę w jego przedramieniu. Nie mylili się, Niall na prawdę świetnie przytula.  Obydwoje wiemy, że to nasze ostatnie spotkanie. Wiedzieliśmy, że to kiedyś nadejdzie, że będzie musiał wyjechać. ‘And I please you about one thing.’ Powiedziałam przerywając ciszę. ‘Yes?’ ‘Remember me’ odpowiedziałam mu prawie niesłyszalnie. ‘I’m promise’ mówiąc to pocałował nie w czoło. W moich oczach powoli gromadziły się łzy. Nie chciałam by odchodził. Co można jeszcze powiedzieć w takiej chwil? Zwykłe ‘Nice to meet You’? Patrzyliśmy sobie w oczy, żadne z nas nie chciało odejść. Nie chcieliśmy zapominać. Widziałam wahanie w jego oczach. Chciał coś jeszcze zrobić. Poczułam jego delikatne usta na moich. Pasowały do siebie jak puzzle w układance, jednak to my do siebie nie pasowaliśmy. Ta chwila nie mogła trwać wiecznie. Musiała się skończyć. ‘And You don’t remember me’. W odpowiedzi jedynie się uśmiechnęłam. Ostatni raz się przytuliliśmy, ostatni raz mnie pocałował. Po raz ostatni w życiu. 

Obudziłam się zdenerwowana. Szybko oddychałam. ‘To tylko sen, tylko sen.’ Wmawiałam sobie. Zapowiadał się przecież tak pięknie, a był to dla mnie koszmar.
- Co się dziej kochanie?  - spytał mój chłopak, ocierając mi policzki z łez.
- Śniło mi się, że się rozstaliśmy, Niall. Że nie byliśmy już razem, rozumiesz? Ja nie chce Cię stracić. Za bardzo Cię kocham… - jeszcze bardziej się rozpłakałam.
- Kochanie – zaczął mówić przytulając mnie – [T.I], to tylko sen, nieprzyjemny sen. Tak się nigdy nie stanie. Kocham Cię i nie potrafiłbym Cię zostawić. Mogę Ci to przysiąść. – delikatnie się uśmiechną.
- Nie musisz mi nic przysięgać, wystarczy, że przy mnie będziesz.
Wtuliłam się w niego, znów zatapiając się w śnie. Mam nadzieję, że tym razem dobrym śnie. Chciałam żeby już tak zostało. Na zawsze. Żeby nasza miłość z każdym dnie stawała się coraz większa i wytrwała na wieki.


____________________________________________________________________________________

Hej. Jak zapewne zauważyliście długo mnie nie było. Niestety nie tylko zaniedbałam tego bloga, ale też swojego. Kompletny brak czasu, ciągłe testy, poprawianie ocen i tak w kółko.
Znalazłam jednak chwile by dodać to marne dzieło. Mam nadzieję, że choć w małym stopniu wam się spodoba. Wiem, że jest dość wszystko poplątane i niezrozumiałe, więc przepraszam.
Miłego czytania, wasza
Char

3 komentarze:

  1. Odtworzyłam sobie tą scenkę w głowoe i popłakałam się. Jestem głupia. Imagin świetny :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Bez rewelacji ^_~

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3