sobota, 22 czerwca 2013

Five Hundred Fourteen

                 [T.I] uwielbiała powroty do domu.  Mogła wtedy oddać się swoim myślom. Dziś wracała, jak co dzień ze szkoły. Mijała te same stare, wyżarte przez korniki drzewa, przepiękne domy, kręte ścieżki i mroczne zakamarki… Wszystko pozostawało ciągle takie same. Bez życia, w bezruchu, w wyblakłych kolorach niczym czarna bluzka po paru praniach. Z każdej strony otaczały ją najróżniejsze odcienie szarości. Ciągła monotonia wydawałaby się dla każdego przerażająca, lecz nie dla niej. Była już dużą dziewczynką. Przestała się bać. Strach oznacza słabość i niezaradność. Ona, mimo, że z pozoru szczupła, delikatna, krucha niebieskooka brunetka, o cerze białej jak śnieg, niczym niewyróżniająca się spośród rówieśników, taka nie była. Sprawiała tylko takie pozory.
W dzieciństwie, ojciec pokazał jej prawdziwe życie. Nauczył ją jak prowadzić z rozmówcą dyskusję, by wyszło, że ma rację, używając jedynie inteligencji. Pokazał kilka ruchów obronnych, które utkwiły do tej pory w głowie [T.I]. Brunetka pamięta także bardzo dobrze jedne z ostatnich słów ojca. Pamiętaj, tatuś zawsze będzie w Ciebie wierzył. Niby kilka słów, a jednak nie zapomniała ich przez te kilkanaście lat. Miała tylko kilka lat. Mało wtedy rozumiała, jednak na tyle dużo by wiedziała, że odchodzi on niej już na zawsze. Zostawia ją samą na pastwę wielkiego świata. To był pierwszy raz, gdy przestała się bać. Wówczas śmierć i życie były dla niej tajemnicą, niezrozumiałą od lat zagadką.
            Mijała kolejny budynek, za którym rozciągał się niegdyś przepiękny, niemal jak wyjęty z obrazu park. Ten sam, w którym gdy byłą mała, biegając dookoła zbierała kolorowe listki spadające z drzew. Skakała, po nich, zebranych już w spory stos, ku niezadowoleniu ogrodników. Zbierała, z jeszcze mieniącej się zielenią trawy, duże kasztany. Uśmiechem obdarowywała wszystkich na każdym kroku, rozsiewając przy tym optymizm i dziecięcą niewinność. Wystarczyło tylko spojrzeć w jej duże oczka, a zapominało się o problemach. Jednak ten czas już miną. Już nie jest tą samą mała, dziewczynką. Dorosła, a z nią razem kolorowy świat, który z wiekiem tracił swe barwy. Blakł w oczach, a ona na to pozwalała. Nie próbowała go nawet ratować. Przecież miałby jeszcze szanse, aby nie spaść w całości na dno. [T.I] to wiedziała. Wiedziała, że miasto jej dzieciństwa odchodzi razem z jej wspomnieniami. Odeszło razem z pamiętną jesienią, razem z ojcem. Jednak gdzieś głęboko w niej siedzi jakaś cząstka starej, malutkiej, bezbronnej [T.I]. Jak to wydobyć? Jest to możliwe? Ludzie mówią, że dziewczyna nigdy już nie zazna szczęścia, ona nie wie, w co wierzyć. W siebie, czy w słowa innych? Zatraca się w opinii innych, gubiąc w sobie samej. Zapomina, czego sama pragnie. Kiedyś jej priorytetem byłą rodzina, szczęście, przyjaciele, miłość. A teraz? Pustka… Wszyscy odeszli.
            Miała kiedyś przyjaciół. Najbliższych. Garstkę. Razem tworzyli zgraną grupę. Robili razem wszystko. Nie wyobrażali sobie przyszłości bez siebie. Chodzili do jednej szkoły, razem jeździli na wakacje. Przeżywali przygody, o jakich każdy marzy. Każdy z nich był różny. Ella, – bo tak nazywała się jedna przyjaciółka [T.I]  była wysoką blondynką, o stu pomysłach na sekundę, Niall był ‘mózgiem’ całej trójki. Ten wysoki blondyn krył pod skorupą geniuszu, wrażliwego i opiekuńczego chłopaka. Byli dla siebie jak rodzeństwo. Akceptowali się mimo wielu wad. Nadszedł czas matur. Wiosna. Wszędzie kwikną kasztany, jabłonie i wiśnie pokazują swoje kwiaty, warzywa wschodząca grządkach. Każdy z nich miał plany na studia. Chcieli rozpocząć studenckie życie. Nadal wspólne, choć na różnych uczelniach, kierunkach. Mieli dzielić między siebie własne cztery kąty. Życie niczym z bajki… Trójka najlepszych przyjaciół, wspólne ‘gniazdko’, najlepsze lata przed nimi. Jednak coś im przeszkodziło. Życie miało, co do nich inne plany… Czemu miało? Był pochmurny dzień. Niebo płakało, jakby chciało przez to coś powiedzieć, płakałoby podzielić się z innymi swym smutkiem. Na ulicach plucha, na chodniku krople łączą się tworząc coraz to większe kałuże. Co jakiś czas granatowe niebo przecinała srebrzysta błyskawica. Kolejny grzmot, wystraszył przyjaciół idących, a raczej już biegnących drogą. Niall i Ella wpadli na jeden z najgłupszych pomysłów w życiu. [T.I] starała się ich ostrzedz, wytłumaczyć konsekwencje. Płakała, razem z niebem. Wiedziała, że to się źle skończy. Dwójka przyjaciół jednak uparta zaczęła wygłupiać się na drodze. Burza, pioruny, brak widoczności. Jednak oni nie chcieli tego słuchać. Kolejny grzmot. W oczach pojawił się dawno niewidziany strach. Przerażenie ogarnęło ciało dziewczyny. Chciała krzyknąć do przyjaciół by wrócili. Nie zdążyła, usłyszała jedynie,pisk opon, huk i krzyk. Nie chciała znów tego przeżywać, jednak to nie zależało od niej. Widziała śmierć najbliższych. Ojciec i dwójka przyjaciół, więc jak może zaznać jeszcze ona szczęścia? Jak ma zapomnieć o tym, co przeżyła? Nie da się. Najzwyczajniej w świecie się nie da. Na zawsze pozostanie to w jej sercu. Ze wspomnieniami nie wygra. Żyje ciągłą przeszłością. Nie raz myślała już by zakończyć swoją ziemską podróż. Na szczęście nie potrafiłaby się do tego posunąć. Nie potrafiłaby sobie odebrać daru życia, tylko, dlatego że cierpi. Szuka skutecznej ucieczki, lecz leki, czy żyletka nie są rozwiązaniem. Pogorszyłaby tylko swój stan. Zaprzepaściłaby swoje cele. Skończyłoby się wszystko.
            Doszła już do domu. Mały, uroczy beżowy domek na przedmieściach Mullingar. Niczym nieróżniący się od kilkudziesięciu stojących obok. Identyczny, a jednak coś go wyróżniało, tak samo jak jego właścicielkę. Normalna nastolatka, jednak w głębi serca chowa swoje przeżycia i stara się iść dalej. Nie ogląda się za siebie, nie patrzy na innych. Pragnie być szczęśliwa. Udowodni niedowiarkom, że po tylu przejściach nadal może osiągnąć ten stan. Błogi stan niewiedzy, spełnienia, szczęścia. Wyciągnęła ze strychu, który przez lata był zamknięty na klucz stare zakurzone albumy i wróciła myślami do wspomnień. Tych pięknych, kolorowych, niewinnych. Przeniosła się do lat, kiedy byłą szczęśliwa.

Dodaje imagina, którego przesłałam Elizie jak zaczynałam, trochę rzeczy pozmieniałam, jednak to co chciałam przekazać, nadal tam jest.
 Mam nadzieję, że wam się spodoba i wybaczycie mi moją długą nieobecność.
Jeśli chcecie, zapraszam też na mojego bloga 
charmingcharworld.blogspot.com
Do następnego PS. Znacie już swoje wyniki testów gimnazjalnych?

13 komentarzy:

  1. Niby przyszly,ale ja nic jeszcze nie wiem xd
    Co do imagina to jest kompletnie inny od pozostalych,szkoda ze tak malo Nialla. Ale to co chcialas wyrazic fajnie pokazane + no wlasnie,trzeba isc dalej :)

    Klaudia CityLondon (K.CL)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja już znam :) Cieszę się ze swojego wyniku- z całości 91%( czyli w punktacji do szkoły ponadgimnazjalnej). A poza tym imagin swietny, taki poruszający.
    Magda ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mega imaign, taki... nwm jak to wyrazić ;)
    To jeden z moich ulubionych blogów *.*

    Przy okazji zapraszam do mnie;

    http://najlepszepolskieimaginyonedirection.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. To sa imaginy o 1D, a praktycznie w tym imaginie jest tylko imie Nialla I Na tym koniec.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam, że tak mało, w następny będzie już więcej, taki miałam kiedyś pomysł i nie chciałam go już zmieniać, jeśli się zawiodłaś to przepraszam...

      Usuń
  5. Dlaczego zadna autorka nie wchodzi w zakladke ' pomysly'.? To jest bezsensu jezeli dziewczyna pisze swoj pomysl Np. 13 czerwca a wy nie odpowiecie przez 3 dni. A najlepsze jest to ze jeszcze potem tlumaczycie brak imagina brakiem pomyslu, chociaz wasze czytelniczki bardzo chca wan pomoc... jestescie dziwne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tak wgl. Zebyscie nie mowily ze. pisze z anonimka bo nie mam odwagi to nie dlatego. Pisze z abominate, bo nie mam konta Na google I narazie nie mam zamiaru zakladac. Silly love song<3

      Usuń
    2. Czasami pomysły nam nie odpowiadają lub są po prostu... do niczego? Imaginy z Pomysłów nie muszą być napisane na już, teraz, natychmiast. To są tylko pomysły, które możemy(nie musimy) wykorzystać. :)

      Usuń
    3. Do anonima(Silly love song): Wiesz nie zawsze mimo podanego pomysłu ma się akurat wenę, lub pomysł by go jakoś rozwinąć, ja na przykład ostatnio nie maiłam w ogóle czasu żeby korzystać z internetu, więc już zaglądam do tej zakładki :)

      Usuń
  6. mi się tam podoba! trochę smutny, ale jest niesamowity :)x
    Char moja kochana, na moim blogu nowy rozdział xx
    http://socanwedoitalloveragain.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. To + J. Arthur Impassible = zgon. piękne piękne piękne szkoda że mało Niallka ale śliczne.

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3