środa, 19 czerwca 2013

Five Hundred Seven

Pomysł @Claire Styles

Światła, scena, reflektory, dym. Oto mój żywioł.
Nie wyobrażam sobie innego życia, pomimo że to niesie za sobą poważne konsekwencje, takie jak zupełny brak prywatności, czy też znęcanie psychiczne czyli potocznie zwane hejty.
Jednak bardzo szybko można się do tego przyzwyczaić. Mi wystarczył jeden tydzień.
Fani. Co chwilę krzyczane moje imię. Atmosfera panująca przez ostatnie minuty przed rozpoczęciem koncertu. Wrzawa. Mój istny raj. Mój świat.
Upiłam ostatni łyk wody, którą następnie odstawiłam na stoliku. Strzepałam dłonie dla odstresowania się, po czym ruszyłam na tyły sceny, skąd miałam wyjść, aby rozpocząć show.
To niesamowite ile szczęścia miałam. I pomyśleć, że zaczęłam od błahego konkursu wojewódzkiego, a teraz stoję na jednej z największych światowych scen. W dodatku jestem Polką, a nam niestety nie często udaje się wybić w świat.
- [T.I], wchodzisz za dwie minuty. Skup się. – Usłyszałam głos koordynatora całego występu, który jednocześnie sprowadził mnie z obłoków na ziemię.
Zaczęłam głęboko oddychać i powoli liczyć do dziesięciu, aby się uspokoić.
Trema. Zawsze mi towarzyszy, niezależnie od tego ile koncertów już dałam. W zasadzie nie potrafiłabym bez niej przetrwać. To właśnie stres daję mi tą energię na scenie. Tą adrenalinę.
Wszystkie światła zgasły. Stałam w kompletnej ciemności. Jedyne co widziałam to napisy podświetlone na czerwono informujące między innymi gdzie jest wyjście ewakuacyjne.
Usłyszałam dźwięki intro, którym zawsze jest zaczynany mój każdy koncert. Na arenie zapanowała całkowita cisza. Wszyscy czekali. Tylko i wyłącznie na mnie. To był mój moment.
- 3, 2, 1, JUŻ! – krzyknął bezdźwięcznie, tym samym dając znak dwóm mężczyznom siedzącym przy konsoli. Ściany zaczęły się rozsuwać, tym samym ukazując mi tłumy fanów, którzy na mój widok wpadli w szał. Usłyszałam pierwsze dźwięki piosenki, którą zaczynałam każdy występ. Po chwili już byłam w zupełnie innej rzeczywistości. Dalekiej, mojej własnej, artystycznej. Nie liczyło się nic innego, tylko muzyka.
Utwory mijały jeden po drugim. Zanim się spostrzegłam, już kończyłam pierwszą część dzisiejszego show.
Szybko wbiegłam za kulisy, za którymi zaczęłam ściągać z siebie sukienkę. Po chwili miałam już na sobie najzwyklejsze w świecie dżinsowe, krótkie spodenki, biały top i idealnie dopasowane trampki.
- Już jestem! – krzyknęłam na ponowne powitanie – Szczerze, to jeszcze nigdy nie przebrałam się tak szybko. – Zaśmiałam się – Muszę to gdzieś zapisać. To mój rekord. Ale pomijając temat … Zanim zacznę kolejną część koncertu miałabym do was pewną prośbę. Spełnicie ją dla mnie ?
Hala rozbrzmiała pozytywnymi odpowiedziami, jednak jak to my-gwiazdy mamy w zwyczaju, musimy się pytać o jedno i to samo po tysiąc razy.
- Nie słyszę was!
Ponownie wszyscy krzyknęli TAK.
- No … Może być. O co mi chodzi, a o to, że mój brat bliźniak, jak zapewne wiecie, ma dzisiaj urodziny. Chciałabym żebyśmy mu wszyscy zaśpiewali Happy Birthday. Możecie to dla mnie zrobić?
Ponownie odpowiedź twierdząca.
- W takim razie 3, 4 … - odliczyłam, tym samym włączając nagrywanie w swoim telefonie. Następnie skierowałam ją na tłum fanów, który stali pod sceną.
Tak. Dzisiaj kończę 17 lat, tak samo jak mój brat. Niestety nasze plany wspólnego przyjęcia nieco się pokrzyżowały. No bo kto mógł jeszcze rok temu przypuszczać, że dzisiaj będę stać na scenie w Londynie. No właśnie, nikt.
- Szkoda, że nie możesz być tutaj, razem ze mną. Bardzo za tobą tęsknię. – Powiedziałam już po polsku, tym samym kierując kamerę na siebie – A teraz coś ode mnie. Wiem, że lubiłeś kiedy śpiewałam tą piosenkę, dlatego dzisiaj chcę ci ją zadedykować. Ale nie myśl sobie za dużo. I tak nadal cię nienawidzę. – Zaśmiałam się, po czym położyłam telefon na dostawionym krześle, które początkowo miało być dla mnie. Zmieniłam poziom wysokości statywu z mikrofonem, po czym stanęłam w pełnej gotowości.
- Wiem, że mnie nie widzisz, ale głównie chodzi o to żebyś usłyszał. – Dodałam, po czym skinęłam głową pianiście na znak mojej gotowości. Usłyszałam dźwięk pierwszych akordów. Uwielbiałam tą piosenkę, w szczególności wersję dziewczyn z Little Mix. Chciałabym kiedyś z nimi współpracować. Są niesamowite. Śpiewają magicznie. Szczerze to one są namacalnym dowodem, że istnieje jeszcze coś takiego jak talent, czy też wrażliwość muzyczna. W swoje występy wkładają całe serce, co nie tylko widać, ale i słychać.
Przepuściłam pierwsze cztery takty, po czym wzięłam oddech i zaczęłam wydobywać z siebie głos.
Piosenka niosła ze sobą wiele wspomnień. Głównie były związane z Pawłem. Pamiętam, że słuchałam jej kiedy rzucił mnie mój chłopak. Teraz się z tego śmieję, ale jeszcze rok temu był to dla mnie istny koniec świata. W zasadzie wtedy mój rodzony brat pokazał mi, że jednak mogę na niego liczyć. Kolejnym wspomnieniem jest jego pierwszy wolny taniec z jego wymarzoną dziewczyną. Strasznie się bał. W końcu dałam mu tego przysłowiowego kopa w tyłek dzięki czemu w końcu do niej podszedł. Ja zajęłam się muzyką i tak narodził się kolejny moment wart zapamiętania. Jednak najważniejszym wydarzeniem, które kojarzy mi się z tą piosenką jest to, kiedy po raz pierwszy publicznie, na oczach swoich kolegów mnie przytulił. Było to podziękowanie za pomoc w zdobyciu jego teraźniejszej dziewczyny. Tak, tej samej z którą tańczył.
Na samą myśl o tym wydarzeniu, na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Zdałam sobie sprawę, że przez ¾ piosenki miałam zamknięte oczy. Nie potrafiłam ich jednak otworzyć. Te obrazy malujące się przed oczami pomagały mi odpowiednio przekazać treść utworu. Pomagały mi zaśpiewać go z uczuciem.
Kiedy skończyłam cała arena wpadła w jeszcze większy szał niż na samym początku koncertu. Widziałam u niektórych nawet łzy w oczach. Poczułam na swoim policzku chłodną kroplę. Sama płakałam.
- Widzisz do jakiego stanu mnie doprowadzasz? – zapytałam tym samym unosząc telefon – Przez ciebie aż płaczę. Cholernie za tobą tęsknię mały. Kocham cię. Udanej zabawy. – Zaśmiałam się, po czym nacisnęłam stop. Chwilę później już wysyłałam wideo Pawłowi.
Szybko się uspokoiłam i kontynuowałam przerwany koncert.

- Nie wierzę, że to już koniec. Szczerze, to najchętniej zaczęłabym ten koncert od początku. – Zaśmiałam się – Tak bardzo nie chcę się z wami rozstawać, ale niestety muszę. Byliście nie-sa-mo-wi-ci. Mam nadzieję, że jeszcze nie raz się spotkamy.
Po mojej krótkiej przemowie wszystkie reflektory zgasły, a ściany zaczęły się zasuwać. Gdy ze strony widowni była widoczna już tylko dekoracja, usiadłam na scenie i podparłam głowę na dłoniach. Obserwowałam jak tłum powoli opuszcza arenę.
Mój pierwszy koncert za granicą. Moje pierwsze spotkanie z fanami z innego kraju niż Polska.
Moje myśli powędrowały do mojej rodziny. W tym momencie zaczęłam płakać. Okropnie za nimi tęskniłam. Rozłąki na tak długi okres czasu są straszne. Ja bez mojej mamy, albo kłótni z Pawłem nie potrafię wytrzymać jednego dnia, a tu proszę. Powstrzymują mnie już od dobrych sześciu miesięcy.
Otarłam szybko łzy i podniosłam się z ziemi. Uśmiechnęłam się do siebie na myśl, która pojawiła się w mojej głowie.
Dałaś radę [T.I].
Wolnym krokiem ruszyłam w kulisy. Było w nich już nieco jaśniej dzięki czeku mogłam przynajmniej rozpoznawać twarze osób, które w nich stały.
Podziękowałam wszystkim za współpracę podczas koncertu, po czym ruszyłam do garderoby.
Kiedy do niej weszłam zdziwił mnie prezent, który stał na jednym ze stołów. Ogromny kosz czerwonych i białych róż. Podeszłam bliżej. Chwyciłam przypiętą do niego karteczkę i otworzyłam.

- 100 lat –

100 lat? O co tu chodzi?
- Myślałaś, że odpuściłbym wspólną imprezę? Nie licz na to kochana. – Usłyszałam znajomy głos, na którego dźwięk gwałtownie się odwróciłam. Zamrugałam kilka razy, aby upewnić się czy aby na pewno nie śnię.
- P…Paweł …
- No nie, wiesz? Kosmita, E.T. No oczywiście, że ja! A któżby inny ?
- Paweł! – krzyknęłam, gdy dotarło do mnie co się dzieje. Szybko do niego podbiegłam i uwiesiłam na szyi, na co on tylko dźwięcznie się zaśmiał – Paweł, Pawełek, Pawelutek mój kochany, najdroższy. Mój najlepszy-najgorszy mały braciszek.
- Tak, tak. Też się cieszę, że cię widzę. – Oznajmił, tym samym przytulając mnie do siebie mocniej
- Ale jak? Co ty tu robisz?
- Przylecieliśmy sobie na twój koncert, skoro nie byłaś tak łaskawa sama nas zaprosić.
- Jak to przylecieliśmy? – zapytałam nieco zdezorientowana
- Niespodzianka! – krzyknęli rodzice, tym samym wyskakując z drugiego pomieszczenia. Kiedy tylko do nas podeszli, od razu zamknęłam całą trójkę w szczelnym uścisku.
Usłyszeliśmy ciche pukanie do drzwi mojej garderoby. Niechętnie oderwałam się od rodziny i ruszyłam w stronę drzwi.
- Emmm … [T.I]. Nie chcę nic sugerować, ale zanim otworzysz tym biednym i niewinnym ludziom, spójrz w lustro. Chyba nie chcesz mieć nikogo na sumieniu.
Odwróciłam się przodem do szklanej, ukazującej moje odbicie ściany. Zaśmiałam się na mój widok. Tusz kompletnie rozmazany, szminka roztarta nawet na policzkach.
- Zagadajcie ich jakoś, a ja pójdę zmyć z siebie to dziadostwo.
Szybko przeszłam do łazienki, aby nowi goście nie musieli długo czekać na wpuszczenie ich do środka. Stanęłam przed umywalką i odkręciłam ciepłą wodę. Namydliłam ręce, którymi następnie zaczęłam zmywać makijaż. Kiedy opłukałam twarz i dokładnie ją wytarłam, doczyściłam się jeszcze mleczkiem kosmetycznym oraz tonikiem. Następnie nałożyłam na twarz odrobinę kremu jak to miałam w zwyczaju. Dosyć dziwne było to, że nie słyszałam żadnej rozmowy dochodzącej z garderoby.
Mhmmm … Pewnie ten jełop zwany moim bratem nie wie jak chwycić za klamkę.
- Paweł, przecież prosiłam cię żebyś… - urwałam w połowie zdania, gdy zobaczyłam kto siedzi na sofie pod ścianą. Jako pierwszy podbiegł do mnie blondyn, który następnie mocno mnie przytulił. Pomimo szoku, zebrałam w sobie jakieś siły i odwzajemniłam jego uścisk.
- Byłaś niesamowita, a I Will Wait podbiłaś moje serce już do końca. Brakuje mi słów żeby wyrazić co tak naprawdę czuję.
- J-ja … Dziękuję. – Oznajmiłam po wczesnym odchrząknięciu
Spojrzałam na resztę chłopaków. Cała czwórka stała. Na twarzach Liam’a, Zayn’a i Louis’a pojawiły się szerokie uśmiechy, natomiast Harry dziwnie wpatrywał się w naszą dwójkę. Poczułam jak Niall uwalnia mnie ze swoich objęć i odsuwa tak, aby reszta zespołu mogła mnie bez problemu zobaczyć.
- I gdzie ten głos się mieści, co? – zaśmiał się najstarszy z nich – Taka mała dziewczynka, z takim potężnym wokalem.
- Talent. – Wtrącił Mulat
- Błagam was, przestańcie. – Poprosiłam – To … Nic takiego …
- Nic takiego? Nic takiego?! – uniósł się Irlandczyk – Kobieto! Jesteś wspaniała! Można cię śmiało porównywać do największych gwiazd wszechczasów! Nie dość, że jesteś oryginalna to jeszcze śpiewasz z takim uczuciem, że … Że … Przekazujesz je odbiorcom! Wszyscy płakali! Bez wyjątku! A ty próbujesz nam wmówić, ze …
- Ej, Niall … Weź się może trochę uspokój, co? – wyznał Harry, za co byłam mu dozgonnie wdzięczna.
- No a może powiesz, że jest inaczej, hmm?
- Owszem, jest dobra…
- Jest dobra? Jest dobra?! – przerwał mu – Czy ty człowieku do cholery wiesz co ty mówisz? Bo ja mam wrażenie, że się chyba nie słyszysz za dobrze. Jesteś … Ehhh … Wspaniała. – Dokończył, następnie spuszczając wzrok
- Możemy już iść? – nalegał najmłodszy
- Harry, błagam. Zachowuj się przynajmniej teraz. – Odpowiedział mu Liam, po czym skierował swój wzrok na mnie – Przepraszamy cię za niego. Po prostu dziewczyna dała mu kosza, on za bardzo się na nią nastawił i…
- Liam … - przerwał mu – Uwierz mi, że nie wszyscy są zainteresowani moim życiem prywatnym, więc możesz łaskawie przestać o nim rozpowiadać na lewo i prawo?!
Spojrzał na każdego po kolei, po czym gwałtownie zerwał się z miejsca i przebijając się przeze mnie i Niall’a, jednocześnie zwiększając dystans między nami, wyszedł z pomieszczenia.
- Cześć. – Powiedziałam, w zasadzie już do powietrza
- Nie zwracaj na niego uwagi. Jest taki rozdrażniony już od kilku dni. Za niedługo mu przejdzie.
- Za niedługo to my zapewne się i tak nie będziemy widzieć, więc co za różnica.
- My właśnie w tej sprawie. – Oznajmił Louis – Nie owijając w bawełnę, chcielibyśmy nagrać z tobą nasz nowy singiel. Co ty na to?
Nie potrafiłam wydusić z siebie ani jednego, nawet najmniejszego słówka. Kątem oka zauważyłam Pawła, który siedział z szeroko otwartą buzią.
Uważaj kochany żeby ci tam jakaś mucha nie wleciała.
Zaśmiałam się na myśl i obraz, które momentalnie pojawiły się w mojej głowie.
- Coś się stało? – zapytał nieco zdezorientowany Zayn
- Nie, nie, nic. Tylko mój brat … A z resztą, nie ważne.
- W takim razie co z tą piosenką.
- Posłuchajcie. Mi naprawdę schlebia to, że mnie doceniacie i że chcecie ze mną coś wspólnie nagrać, ale ja … Nie wiem czy jestem na tyle dobra żeby tworzyć coś z zespołem One Direction. Przecież wy macie ogromny dorobek artystyczny, a ja dopiero co zaczynam.
- No i co z tego! – ponownie się uniósł – Już ci mówiłem, że jesteś niesamowita! Z resztą nie masz nic do gadania. Jutro w studio, o 9. Masz tam być czy ci się to podoba, czy nie. – Zarządał, po czym odwrócił się na pięcie i skierował do wyjścia. Reszta tylko mnie wyminęła i żegnając zwycięskimi uśmiechami także opuściła garderobę.
- Te, [T.I] … - zaczął, tym samym szarpiąc mnie za rękę – Myślisz, że daliby mi autograf dla Majki?
- Paweł, błagam cię. Nie widziałeś? Harry ma ciężkie dni. Nie zawracajmy mu głowy.
- No ale ponoć dla fanów zrobi wszystko.
- Ty to masz wyczucie czasu… Po prostu łał… - skarciłam go

- Przepraszam za spóźnienie, ale…
- Tak, tak, wiemy. Impreza była udana. – Przerwał mi Harry jednocześnie jedząc banana. Spojrzałam na niego jak na idiotę, jednak on nawet tego nie zauważył. Za bardzo był pochłonięty swoją gazetą
- [T.I], jak miło cię widzieć. – Oznajmił Niall z wielkim uśmiechem na twarzy, następnie mocno mnie przytulając
- Hej, hej. Gdzie reszta.
- Oni… Jeszcze nie wstali.
- Oł… Czyli te minuty mnie nie zbawiły?
- Ani trochę. A skoro mamy jeszcze trochę czasu, to… Może poszlibyśmy na jakąś kawę?
- O tak. To jest właśnie to, czego teraz potrzebuję.
- W takim razie chodź. – Uśmiechnął się szeroko, jednocześnie kierując mnie w stronę wyjścia
- Emm… Niall… -  szepnęłam, czym przykułam jego uwagę – Może powinniśmy zaproponować wyjście też Harry’emu?
- Nie wiem… Ostatnio jest strasznie humorzasty.
- Może kofeina dobrze mu zrobi. – Zaśmiałam się zachęcająco
- No dobra.
- Harry! – krzyknęłam, na co jego tęczówki napotkały mój wzrok. – Może pójdziesz z nami?
- Mamy jeszcze trochę czasu, więc czemu nie.
Narzucił na plecy płaszcz, a następnie poprawił fryzurę. Zaśmiałam się pod nosem gdy zauważyłam, że powrócił do swojej dawnej, opadającej na czoło grzywki.
- No to co? Coffee Heaven?- zapytał blondyn, co raczej brzmiało jak stwierdzenie
- Starbucks. – Odpowiedzieliśmy jednocześnie z brunetem, na co wymieniliśmy się dziwnymi, jednak nieśmiałymi spojrzeniami
- Okej. Dla mnie kawa to kawa. Zero różnicy. – Zaśmiał się, po czym objął mnie delikatnie ramieniem
Na miejscu byliśmy po około 10 minutach. Droga minęła nam w dosyć krępującej ciszy…
- W czym mogę pomóc?
- Ja dla siebie wezmę latte, a wy?
- Cappuccino. – Odpowiedzieliśmy ponownie jednocześnie, na co Niall posłał nam dosyć dziwne spojrzenie. Szybko odwróciłam wzrok, aby nie napotkać ani tego szmaragdowego, ani lazurowego.
- Smakowe? – dopytywała kelnerka
- Nie.
- Nie. – Odpowiedział po mnie Harry, uważnie przyglądając się blondynce za ladą, która swoją drogą była bardzo ładna.
Zapisała nasze imiona na kubkach, które następnie podała barmanowi, który właśnie tworzył swoje mini arcydzieło.
My natomiast usiedliśmy przy stoliku w kącie, tak aby zwracać na siebie jak najmniej uwagi. Wszystko by się udało, gdyby nie kelner, który wywołał nasze imiona, w celu odbioru kawy. Niall niepewnie wstał i skrępowany przeszedł przed środek kawiarni. Chwilę później wracał już z naszymi napojami.
- Masz mój kubek. – Oznajmił Harry, jednocześnie podstawiając mi drugi. Spojrzałam na imię.
- Faktycznie.
Szybko wymieniliśmy się kawami, po czym zaczęliśmy je powoli sączyć.
Rozmowa zaczęła się z czasem rozkręcać. Głównie odbywała się pomiędzy mną a Irlandczykiem. Harry co jakiś czas wtrącał jedno, może dwa zdania, ale nie angażował się zbytnio.
- Nie chcę wam przerywać randki. – Wtrącił – Ale musimy już wracać. Chłopcy już na nas czekają.
Zebraliśmy nasze rzeczy i ruszyliśmy z powrotem do studio. Niall wszedł jako pierwszy do budynku. Szybkim krokiem ruszył do windy, aby złapać ją jeszcze przed odjazdem.
- Pośpieszcie się.
- Jedź. Pojedziemy następną. – Krzyknęłam, na co on tylko skinął głową
Wcisnęłam guzik na panelu, który sprowadzał dźwig z powrotem na parter.
- Wiesz… Potrafisz być fajny. – Zaczęłam – Może nawet i  miły. Sympatyczny.
- Ja nigdy nie jestem miły, ani sympatyczny. – Wycedził bezuczuciowo, na co ja tylko się zaśmiałam pod nosem, co spotkało się z jego zdziwionym spojrzeniem.
- Jasne. Rób z siebie nadal takiego potwora. Wtedy każda dziewczyna będzie dosłownie marzyć o spotkaniu się z tobą. – Odpowiedziałam ironicznie, po czym weszłam do windy, która przed sekundą przyjechała – Jedziesz?
- Wiesz… Chyba wybiorę schody.
- Spoko, Obrażalski. Do zobaczenia na górze. – Oznajmiłam zanim chłopak zniknął za zasuwającymi się drzwiami.
Miałam zamiar go traktować dokładnie tak samo jak on mnie. Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie.
Wychodząc z windy usłyszałam głośne śmiechy dochodzące  z sali, w której dzisiaj rano spotkałam się z Niall’em i Harry’m.
- Cześć wszystkim. – Przywitałam się z resztą, której dzisiaj jeszcze nie widziałam
- Hej [T.I]. Miło cię widzieć. – Odpowiedział Liam z ciepłym uśmiechem. – A Harry gdzie?
- A wlecze się tam gdzieś po schodach.
- Czyżby obrażony?
- Jak zwykle, Zayn. – skomentował Niall
- Co się tak w zasadzie stało, że jest taki zmierzły? – zapytałam jednocześnie zajmując na kanapie miejsce koło blondyna
Louis rozejrzał się do koła, po czym nachylił nade mną i rozpoczął tłumaczenie sytuacji.
- Kojarzysz może tą modelkę Carę Delevingne?
- No mniej więcej…
- Harry był w niej zakochany po uszy. Kiedy myślał, że ona odwzajemnia jego uczucia, on powiedział jej o wszystkim. Niestety jego podejrzenia były błędne. Okazało się, że ona już ma chłopaka, a za jego szczerość najzwyczajniej w świecie go wyśmiała.
- I to taką zdzirą się przejmuje? Nie rozumiem go…
- Od pewnego czasu nikt go nie rozumie. Wiesz… Harry nigdy nie miał szczęścia co do dzie..
- Tak, tak. Nie miałem szczęścia do dziewczyn i zapewne nigdy go nie będę miał. – Przerwał mu, jednocześnie głośno zatrzaskując za sobą drzwi - A teraz czy łaskawie możecie przestać pieprzyć o pierdołach, którymi nie powinniście się interesować? Powinniśmy nagrywać piosenkę, nieprawdaż?
Cała czwórka momentalnie się rozeszła, zostawiając mnie na polu widzenia Harry’ego. Dosłownie zabijał mnie swoim wzrokiem przepełnionym złością i nienawiścią.
- No słucham… Czekam na to aż mnie wyśmiejesz!
- Ja… Ja nie mam takiego zamiaru.
- Nie? Niby jak?!
- Jakbyś nie zauważył jestem inna niż te ¾ pustych laluń, które ledwie co trzymają się w świecie show biznesu. Ja nie muszę wykorzystywać nikogo, a co gorsza bawić się czyimiś uczuciami, aby zyskać rozgłos. Taka tam maluteńka różnica. – Oznajmiłam jednocześnie wstając z kanapy – A tak na marginesie… Dzięki za wykreowaną o mnie opinię. Naprawdę świetna. – Dodałam ironicznie, po czym pozostawiłam go samego, nieco zdezorientowanego w pomieszczeniu.
Po chwili wszyscy byliśmy już w sali, gdzie uczyliśmy się swoich partii utworu. Pomimo, że najmłodszy z nich próbował być jak najbliżej mnie, ja odsuwałam się od niego jak najdalej. Na prawdę go nie rozumiem. Przecież jeszcze przed chwilą mnie nienawidził, więc o co mu chodzi? Nagle zaczął mnie lubić? No chyba nie?
- [T.I] zaśpiewa zwrotkę  z Harry’m, a repryzę z… Niall’em. – Zarządził kompozytor – No a cała reszta jest już rozdzielona.
Posłałam brunetowi jednoznaczne spojrzenie, na które on tylko spuścił swój wzrok. No jasne. Najlepiej uciekać przed wszystkim. Mężczyźni…
- Ale fajnie! – ekscytował się Niall – Nie cieszysz się [T.I]?
- Nie, cieszę, cieszę. Nawet nie wiesz jak bardzo. W końcu zaśpiewamy coś razem! – krzyknęłam uradowana, następnie mocno go przytulając.
Nauczyliśmy się kwestii melodycznych i harmonicznych. Trochę rytmu, którego i tak nikt się nie trzymał, ale co tam. W każdym bądź razie po całym dniu pracy, nasz wspólny hicior był w pełni gotowy do wydania.
- Ale było fajnie. Musimy to jeszcze kiedyś powtórzyć. A może w ogóle wspólna płyta! – nadawał Irlandczyk
- Niall. Ile ty tak potrafisz gadać? Od rana w ogóle się nie zamknąłeś. – Zaśmiałam się, tym samym wychodząc z budynku.
- Jeśli jesteś w pobliżu, mogę paplać przez cały dzień dzień, czego dzisiaj miałaś istny przykład.
- No tak. Racja. – Uśmiechnęłam się pod nosem
- [T.I]… Mam do ciebie pytanie…
- Dawaj…
- No bo ja…
- [T.I]! – usłyszałam czyiś głos za sobą. Obejrzałam się za siebie. W ciemności dostrzegłam sylwetkę Harry’ego, którego oświetlały uliczne lampy.
- Kontynuuj. Nie zwracaj na niego uwagi. – Zarządziłam
- Chciałbym żebyś została moją dziewczyną.
- Co? – zapytałam zaskoczona
- Kocham cię. Proszę.
- Ale… Ja nie wiem co powiedzieć, Niall.
- Po prostu powiedz tak.
- Ja…
- [T.I]! – ponownie krzyknął. Zauważyłam, że był coraz bliżej. Czego on ode mnie chciał?!
- Tak. – Odpowiedziałam. Nie czekając długo, blondyn z szerokim uśmiechem wpił się w moje usta. Objął mnie delikatnie w talii i przyciągnął bliżej siebie. Ja natomiast zarzuciłam swoje ręce na jego kark, jednocześnie pogłębiając pocałunek.
- Nieziemsko całujesz. – Zaśmiał się, kiedy się ode mnie oderwał. Szybko zorientowaliśmy się, że nie jesteśmy sami. W tym momencie nasza uwaga skupiła się na Harry’m. Był zaskoczony, zły, sfrustrowany. W zasadzie wszystko po kolei.
- Ch-chciałeś coś ode mnie?
- Tak, ale… - przerwał, jakby zastanawiając się nad właściwym doborem słów – Już nic. Nieważne. Cześć.
- Hej? – odpowiedziałam, jednak on się nie odwrócił. Odszedł.

- Cześć Niall.
- Hej skarbie. – Usłyszałam zaspany głos po drugiej stronie słuchawki
- Co słychać u ciebie?
- W porządku, ale lepiej by było gdybyś była tu przy mnie.
- Ja właśnie dzwonię w tej sprawie.
- No to zamieniam się w słuch. – Oznajmił nieco bardziej ożywiony
- Może poszlibyśmy dzisiaj na jakieś zakupy, albo po prostu do parku, żeby spędzić miło czas…
- Dzisiaj? Dzisiaj… Hmmm… Dzisiaj. Nie, nie. Dzisiaj mamy… Sesję z chłopakami.
- A jutro?
- Jutro masz koncert charytatywny, nie pamiętasz?
- Ach, no tak. Faktycznie. Jak dobrze, że cię mam. – Zaśmiałam się
- Jeszcze byś nie wystąpiła. – Usłyszałam jego chichy chichot, od którego od razu poprawiał się nastrój
- No to w takim razie do zobaczenia. Zdzwonimy się jakoś.
- No jasne. Kocham cię.
- Ja ciebie też. Całusy.
- Wzajemnie. – Wyszeptał, po czym się rozłączył
Zamaszystym ruchem odkryłam z siebie kołdrę. Następnie szybkimi i energicznymi ruchami doszłam do łazienki. Wykonałam codzienną, poranną toaletę, po czym otworzyłam swoją walizkę w celu znalezienia odpowiedniego ubrania. Biorąc pod uwagę, że cały dzień spędzę na łażeniu za ciuchami na jutrzejszy koncert, wybrałam nieco za dużą koszulkę z logiem i napisem Guns n’ roses oraz krótkie, ciemne spodenki dżinsowe z wystającymi kieszeniami i frędzlami na końcach nogawek, co dawało efekt potarganych spodni. Stopy wsunęłam w czarne sandały, a rzeczy takie jak telefon, portfel itp. wrzuciłam do materiałowej, czarnej torby, którą następnie zarzuciłam na lewe ramię. Związałam włosy w niedbałego kucyka, na nosy założyłam okulary i tak oto wyglądając, bez żadnego makijażu wyszłam na zakupy.
Po pół godziny drogi pieszo, już chodziłam po Westfield London w poszukiwaniu odpowiedniego stroju na jutrzejsze show.
Minęło kilka godzin. Zdążyłam już kupić parę drobiazgów, ale nigdzie nie potrafiłam znaleźć odpowiedniej sukienki na koncert.
Jako przerwę, wybrałam kawę w Starbucksie.
Usiadłam przy jednym ze stolików i popijając swój napój, zaczęłam przeglądać nasze wspólne zdjęcia z Niall’em. To niesamowite, że jesteśmy ze sobą już prawie od miesiąca. Jeżeli chodzi o Harry’ego, to zaczęliśmy się powoli dogadywać. Stawał się coraz bardziej otwarty, aż w końcu stanęło na tym, że w zespole wszystko wróciło do normy, a my pozostaliśmy najlepszymi przyjaciółmi.
Poczułam czyjąś dłoń na swoim ramieniu. Gwałtownie podniosłam wzrok. O wilku mowa.
- Harry. Właśnie o tobie myślałam. – Zaśmiałam się, jednocześnie całując jego policzek na powitanie
- Widzisz… Ściągasz mnie do siebie myślami.
- Och, żeby tak jeszcze było z Niall’em…
- Właśnie, dlaczego nie spędzacie dzisiejszego dnia razem?
- Przecież macie sesję. Ty nie powinieneś być przypadkiem w pracy?
- Nie? Dzisiaj mamy przecież wolne.
- No Niall mi powiedział, że macie dzisiaj zdjęcia i dlatego nie możemy się spotkać. Nie wiem… Może coś mu się pomyliło…
- Mhmmm. Tak. – Oznajmił. Widziałam, że coś ukrywał. Niestety Harry w kłamaniu nie był najlepszy.
- Coś się stało?
- Nie, nie. Dlaczego?
- Coś cię gryzie…
- A, to. Tylko problemy z siostrą.
Kłamał. Perfidny kłamczuch.
- Nie ładnie to tak okłamywać przyjaciół.
- [T.I]… Po prostu nie chcę o tym mówić, bo mógłbym powiedzieć o kilka słów za dużo.
- Mhmmm… I tak to kiedyś z ciebie wyciągnę.
- Doskonale to wiem. – Zaśmiał się, po czym upił łyk mojej kawy – Więęęęęc… Co tutaj robisz?
- Szukam czegoś fajnego na jutrzejszy koncert i jak widzisz… – wskazałam na torby między innymi z koszulkami, spodniami i innymi ciuchami – Idzie mi znakomicie.
- Mhmmm. Taaaak. Po zbóju. – Stwierdził, na co obydwoje się zaśmialiśmy – Wiesz… Widziałem ostatnio taką jedną sukienkę. Kupowałem prezent siostrze z okazji rocznicy zaręczyn i po prostu wpadła mi w oko.
- Jesteś moim wybawicielem. – Oznajmiłam, jednocześnie opadając z ulgą na oparcie krzesła
Po wypiciu kawy Harry pomógł mi się zabrać z torbami, tym samym prowadząc mnie w kierunku Regents Street.
Po chwili już mierzyłam białą sukienkę przed kolano, z długimi lecz rozcinanymi rękawami. Była idealna.



- I jak?
- Emmm… No tak. – Odpowiedziałam wychodząc zza kotary przebieralni.
Chłopak zlustrował mnie od stóp do głowy z szeroko otwartymi ustami. Następnie potrząsną głową tak, jakby chciał z niej coś wyrzucić.
- Wiesz… Ja wiedziałem, że ona jest ładna, ale… Ale nie że aż tak…
- Uważaj, bo się jeszcze zakochasz.
- E em… Za późno. – Oznajmił nie odrywając wzroku od mojej sylwetki
- Mhmmm… Jasne. – Zaśmiałam się, po czym wróciłam do kabiny, aby z powrotem przebrać się w swoje ubrania.
Po przejściu całego sklepu w poszukiwaniu czegoś dla Harry’ego, w końcu zapłaciliśmy za ubrania i udaliśmy się pod mój hotel.
- Dziękuję ci Harry za dzisiaj. Nie wiem co bym zrobiła gdyby nie ty.
- Cała przyjemność po mojej stronie. A kiedy tak w ogóle wyjeżdżasz?
- Pojutrze, rano.
- No to będziemy mieli dla siebie tylko jutrzejszy wieczór. Muszę się tobą nacieszyć, bo nie wiadomo kiedy znowu się zobaczymy.
- Będziemy się tym martwić jutro. – Zaśmiałam się – Jeszcze raz ci dziękuję. Do zobaczenia.
- Cześć. – Pożegnał się jak zwykle całusem w policzek, po czym ruszył w kierunku swojego mieszkania

- Byłaś niesamowita! – krzyknął, następnie mocno mnie przytulając – Z resztą jak zwykle.
- Wiesz… Inaczej mówiłeś po moim pierwszym koncercie… - zaśmiałam się, mocno obejmując go w talii
- Ja? Nie… Niemożliwe. Wracając do tematu. Naprawdę cover lepszy od samego oryginału Paramore.
- Oj, już znowu nie przesadzaj.
- Ale to… - urwał po wcześniejszym spowolnieniu wypowiadania słów
- Co się stało? – zapytałam z uśmiechem, jednocześnie odwracając się w kierunku, w którym aktualnie tkwił jego wzrok. Jak szybko spojrzałam, tak szybko chciałabym cofnąć czas, aby nadal tkwić w uścisku przyjaciela i nigdy się nie odwracać.
Niall, Cara, razem.
- Przykro mi [T.I]…
- Nie, jest okej. Mi też jest przykro, że musisz na to patrzeć. Wiem ile ona…
- Cara dla mnie jest już przeszłością, a poza tym dało się do nich przyzwyczaić.
- Ty… Ty wiedziałeś? – zapytałam niedowierzając w to co właśnie usłyszałam. Spojrzał na mnie przerażony, ale bardzo szybko w jego oczach wymalowało się współczucie.
- Tak.
- I nic mi nie powiedziałeś?
- Przepraszam. Po prostu… Widziałem ile szczęścia ci dawał, nawet jeśli nie spotykał się z tobą, bo wolał zabawiać ją.
- Wiesz… Czasami lepiej jest okłamać niż powiedzieć prawdę, dlatego ci dziękuję. Dziękuję za to, że przynajmniej pozwoliłeś mi nacieszyć się tym miesiącem.
- Ja…
- Nie mówi nic. – Przerwałam załamującym się głosem – Wiesz… Lepiej będzie jak już pójdę. Cześć. – Wyszeptałam, po czym jak najszybciej skierowałam się do wyjścia.


Nie rozumiałam tego. Po co w ogóle proponował mi ten związek, skoro od dobrego półtora miesiąca spotykał się z tą modelką i to w dodatku dobrze wiedząc co czuje do niej Harry. Pozwolił z niego zrobić pośmiewisko. Ze swojego najlepszego przyjaciela. Dupek.
- Wyjdź. Kimkolwiek jesteś, wyjdź. Chcę się najzwyczajniej w świecie upić i zapomnieć. – Oznajmiłam, gdy usłyszałam wyraźne kroki odbijające się dźwiękiem od drewnianej posadzki. Osoba jednak pozostała nieugięta.
- Powiedz mi jedno. Dlaczego zawsze przy mnie jesteś. Dlaczego to Harry Styles mnie wspierał wtedy, kiedy powinien to robić Niall Horan?
- Skąd wiedziałaś, że to ja?
- Po pierwsze: poznałam cię po zapachu, a po drugie: jesteś prawdziwym przyjacielem i jeszcze nigdy nie zostawiłeś mnie w spokoju, kiedy cię o to prosiłam. – Zaśmiałam się cicho w poduszkę
- Masz odpowiedź na swoje pytanie. Bo jestem twoim przyjacielem.
- Wiedziałeś, że to on był tym chłopakiem?
- Nie wtedy kiedy wyznałem jej miłość. Dowiedziałem się tydzień później. To właśnie przez to byłem wkurzony. Nie dlatego, że Cara mnie odrzuciła. Dlatego, że to Niall mi ją zabrał. To samo było z tobą.
- Słucham? – zapytałam, jednocześnie odrzucając poduszkę i spoglądając na niego zdezorientowana
- Naprawdę nie wiesz dlaczego na początku byłem taki oschły w stosunku do ciebie? A później taki nagły i gwałtowny zwrot akcji? Ja cię kochałem [T.I]…
- Kochałem? – powtórzyłam po nim
- Nadal cię kocham. Próbowałem o tobie zapomnieć, ale na darmo. Dlatego się z tobą zaprzyjaźniłem. Chciałem być jak najbliżej ciebie na tyle, na ile mogłem.
- Harry, to… Z pewnością najmilsza i najpiękniejsza rzecz jaką kiedykolwiek ktoś mi powiedział, czy też dla mnie zrobił. Jesteś wspaniały. – Wyszeptałam ze szczerym uśmiechem, na którego widok kąciki ust chłopaka także uniosły się lekko ku górze. Podniósł się ze swojego miejsca i uklęknął przede mną, tak że nasze twarze były centralnie naprzeciwko siebie.
- W zasadzie przez ten cały miesiąc to ty byłeś dla mnie jak chłopak, więc dlaczego by tego nie kontynuować, tyle że już bardziej formalnie? – zaśmiałam się, po czym nie czekając na jakiekolwiek słowa pocałowałam go. Na początku wyczułam, że był zaskoczony całą sytuacją. Jednak bardzo szybko się otrząsnął i zaczął naśladować moje ruchy. Uśmiechał się. Przy nim czułam się inaczej. Pamiętam mój pierwszy pocałunek z Niall’em. Nie było w nim nic specjalnego. Natomiast ten… Zupełne przeciwieństwo. To przy Harry’m czułam te przysłowiowe motylki w brzuchu. To przy nim się uśmiechałam i byłam szczęśliwa.
- Jestem w tym momencie najszczęśliwszym chłopakiem na świecie.
- Nawet jeśli nie jesteś z Carą?
Na mój komentarz cicho się zaśmiał
- Żadna Cara nie jest w stanie ci dorównać, ani mi ciebie zastąpić. Jesteś wyjątkowa, a nie jak ¾ dziewczyn, które bawią się czyimiś uczuciami, tylko po to aby zdobyć rozgłos.
- Kocham cię.
- Ja ciebie bardziej. – Uśmiechnął się słodko po czym ponownie, czule mnie pocałował
 
--------------------------------------------------
I Will Wait (link)
Piosenka, którą bohaterka śpiewała na koncercie charytatywnym to Paramore - The Only Exception, ale oczywiście jeśli chcecie, możecie dopasować sobie inny ich utwór :)

Taaaaaaaaaaaaaaaak xD To ja xD Znowu ^^ W końcu skończyłam tego imagina. Uwierzcie mi, nie było łatwo. Nie jestem dobra w pisaniu historii o takiej tematyce. Wydaje się proste, a tak na prawdę nie jest to takie łatwe :/
Jestem na siebie wściekła, bo wiem że stać mnie na o wiele więcej :( Niestety chęć skończenie tego jednoparta zwyciężyła, przez co otrzymujemy takie bezbarwne, szybko rozwijające się badziewie, które o dziwo ma 11 stron O.o. Mam nadzieję, że autorka pomysłu mnie za to nie przeklnie i nie pośle do piekła (chociaaaaż... ^^)

Chciałabym coś jeszcze dodać przed wakacjami, ale nie wiem czy mi się uda. Jeśli nie, to chciałabym się z wami pożegnać, życzyć wam udanego wypoczynku i duuuuuużo zabawy :)
Tak apropos wakacji :) Postaram się napisać całość mojego w zasadzie pierwszego opowiadania o 1D. Podam wam na dole linka, gdzie możecie przeczytać takie bardzo ogólne streszczenie :) Mam nadzieję, że kogoś z was to zainteresuje i chętnie będzie je czytał :)
+ jeśli komuś będzie się masakrycznie nudzić, a na blogu akurat będzie cicho, to wpadnijcie do mnie na ask'a (http://ask.fm/majkelina22) i popytajcie (obojętnie o co xD) :*
Całusy ;*

9 komentarzy:

  1. genialny! taki... Zajebisty <3 /Lola.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow ! Rzadko niestety się zdarza, że na tej stronie zamieszczane są długie imaginy nad czym strasznie ubolewam, być może właśnie dlatego ich nie komentuje... A tu bam ! Jestem ! I muszę Ci powiedzieć, że jest świetny ;) Po prostu się zakochałam w nim :D Huehuehe :D No nic. Mam nadzieję, że to nie ostatni taki imagin !
    Pozdrawiam xx

    OdpowiedzUsuń
  3. Wow talent kocham to<3

    OdpowiedzUsuń
  4. <3333 *.* <3333 inaczej określić nie umiem ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. O Boze brak mi slow jaki on genialny xx
    Aww,kompletnie sie nie spodziewalam ze Niall taki tu bedzie,przeciez to taki slodziak :) nie wolno tak robic przyjacielowi.. ale co moze zrobic miloosc :) (Harry) :)
    Swietnie piosenki. Ach,zeby to jakas wlasnie taka Polka byla slawna jak tutaj...
    Znakomity xx

    Klaudia CityLondon (K.CL)

    OdpowiedzUsuń
  6. a kolejka? jest Liam, Louis, Niall, Zayn i Harry. Rozumiem że to już do Nialla jest i Harrego w ciągu tej kolejki? ;>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sorry, nie zauważyłam. Musiałam chyba przeoczyć Louis'a...

      Usuń
    2. Sorry, nie zauważyłam. Musiałam chyba przeoczyć Louis'a...

      Usuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3