wtorek, 18 czerwca 2013

Five Hundred Six

Czarny van podjeżdża pod dużą willę. Z środka auta wychodzi wysoka brunetka, o blond końcówkach włosów, i niebieskich jak morze oczu, a zaraz obok niej staję przystojny mężczyzna, który zdaję się być jej ojcem. Oboje są zmęczeni, oraz zdenerwowani. Jednak nasuwa się pytanie: dlaczego? Co się stało? Pokłócili się? A może, komuś z rodziny stała się krzywda? Nie. Żadne z tych pytań nie jest prawidłowe. A bynajmniej nie ma na nie odpowiedzi. [T.I], brunetka z vana, wchodzi do domu, po czym trzaska drzwiami od swojego pokoju, natomiast ojciec idzie do kuchni, gdzie parzy sobie kawy.

Siedemnastolatka wyjęła swój puchaty, niebieski zeszyt. Otworzyła na ostatnio zapisanej stronie i zaczęła czytać.

'10 lipca, 2013 rok.
Znowu to zrobił. Nie mam pojęcia jak długo jeszcze to zniosę. Chyba prędzej zbankrutuję, przez to ciągłe kupowanie kosmetyków, byle rodzice tego nie zauważyli. Czasami Josh mnie przeraża. Mówi, że kocha, że jestem dla niego wszystkim, a potem mnie biję. Nienawidzę mojego życia. Wszyscy uważają, że jest idealne, ale tak nie jest. Ono jest okropne. Może i mam rodziców, którzy dają mi kasę na to co chcę, i może rzeczywiście jestem rozpuszczona, ale to kwestia przyzwyczajenia, jednak nie mogę pozwolić na to, żeby ktoś się nade mną znęcał. [T.I.i.N] nigdy się nie poddaje, ani niczego nie boi. Taka moja natura. Kończę z Joshem. Od teraz znów będę jak dawniej: rozpuszczoną, chamską i bezczelną nastolatką w Los Angeles, dla której nie istnieję słowo 'nie', 'dziękuję', 'proszę'. Tak - chyba wróciła moja dawna strona.'

Czytając to nie mogła uwierzyć w to, co się dzieję teraz. Pisząc to wczoraj, nie myślała, że następnego dnia będzie czekało ją to wszystko. Była zszokowana, zdziwiona, nie wiedziała co jest grane. A to wszystko zaczęło się z samego rana.

Wstając o godzinie 8:15 nie czuła, że są wakacje. A mówiąc o nich - pogoda była tak ładna, jaka powinna być w czasie lipca. Słońce świeciło, było gorąco - jednym słowem, nic nie wskazywało na to, by ten dzień - 11 lipca - zakończył się totalną katastrofą. Przeciągnęła się uśmiechając pod nosem. Podeszła do lustra, i przeraziła się na widok siebie. Jej gwałtowna zmiana nastroju, była już jednym z ostrzeżeń do punktu kulminacyjnego tego dnia. Szybko wzięła do ręki puder, nieco podkładu, korektora i gotowe. W robieniu makijażu była mistrzem - w końcu [T.I.i.N] we wszystkim wydawała się być... idealna. Weszła do kuchni, gdzie zamiast rodziców, zastała ją kartka.

'Dla [T.I]!
Wybacz, że nie mogliśmy zjeść z Tobą śniadania, choć obiecaliśmy. 
Mamie wypadło ważne spotkanie, z producentem jej perfum, a ja muszę poprawić nieco scenariusz, bo Kurt ujrzał tam błąd, który jest dość... a z resztą, nie będę Cię zanudzał tym wszystkim. Wybacz nam brak nas w domu. Nie wiemy o której będziemy.
Miłego dnia, rodzice.

Ps. Odwróć kartkę'

Dziewczyna znudzona odwróciła kartkę i zobaczyła

'Kochamy Cię!!!

Z dopiskiem: na stole masz kartę kredytową, jest cała Twoja - tak na pocieszenie'

Nie dziwiła się, że ich ciągle nie ma, choć mówią, że będą. To była ich codzienna rutyna. Jednego dnia cieszą się, że spędzą dzień z jedyną córką, a kolejnego okazuję się, że coś im wypada. Przyzwyczaiła się.

- Przynajmniej dali mi kartę kredytową - powiedziała na głos, do siebie, po czym chwyciła ją w swoje szczupłe dłonie i schowała do torby, która leżała na stole. Wyszła z domu zamykając go kluczem. Zamówiła taksówkę, po czym skierowała się do najlepszego centrum handlowego w L.A. Oglądając co rusz więcej ciuchów zdawała się być w swoim świecie. Świecie, gdzie istnieję sama radość, a smutku i rozczarowania tam nie ma. Nagle upadła, a na nią pewien chłopak. Delikatnie się do niej uśmiechnął - żadnej dziewczyny tym uśmiechem nie obdarował do tej pory - a potem wstał, pomagając przy tym [T.I]. To był dla nich szok, ponieważ od tak dawna ani ona, ani on nie widzieli się. A teraz, po tylu latach przyszedł czas na to spotkanie, które za jednym spojrzeniem par oczu mogło zmienić dosłownie wszystko.

- Liam - szepnęła nie wiedząc dokładnie jak się zachować, to było dziwne, nieco drażliwe, ponieważ mimo, iż chciała go nienawidzić, za to, że ją zostawił, to nadal tak bardzo potrzebowała jego obecności, nadal go kochała, nadal go pragnęła z całej siły.
- Witaj, [T.I] - obdarował ją wzrokiem pełnym emocji, uśmiechem zawierającym w sobie tyle radości, szczęścia, a gdy dotknęli się przez przypadek, skumulowane w nich emocje, uczucia, i skryta nadzieja, dały o sobie znać.
- Tęskniłam - wtuliła się w jego ciało, i choć to było tak bardzo sprzeczne z jej uczuciami, to musiała znów go przytulić, chciała poczuć, że na pewno to się dzieję, a on nie jest tylko fikcją, nie jest wyrazem jej głębokiej wyobraźni.

Nagle ktoś ją od niego oderwał, a potem przywalił z pięści w jego piękną twarz. Josh, pomyślała [T.I]. Zaczęła wołać o pomoc, ale nikt nie chciał coś zrobić. Szybko wykręciła numer w telefonie na policję, a dwadzieścia minut później przyjechali i zabrali Josha na komendę, a Liama do szpitala. Payne, ciężko ranny nadal uśmiechał się do [T.I]. Poruszając jedynie zakrwawionymi wargami wyszeptał 'kocham Cię', a dziewczynę, aż ścisnęło za serce. Mimo wszystkiego, na przekór sobie, wyznała, że również go kocha, że jest dla niej wszystkim. Wyznała to przed samą sobą, i wreszcie poczuła, że jest szczęśliwa.

Zadzwoniła po ojca, który przyjechał natychmiast, i choć wyrwany został z ważnego spotkania, to wiedział, że pomoc córce jest ważniejsza, niż jakieś tam spotkanie biznesowe. Zawiózł ją do szpitala, po czym oboje tam weszli pytając kobietę zwaną potocznie pielęgniarką, gdzie znajduję się Liam Payne. Zapytała kim dla niego są, a [T.I] odpowiadając rzekła: jestem jego dziewczyną. I choć wyznali sobie miłość, to nie byli razem, ale [T.I] przecież musiała jakoś się tam dostać, i zobaczyć, w jakim jest stanie jej ukochany. Pielęgniarka wskazała im salę, na którą od razu się pokierowali. Jednak jego tam już nie było. Nie wiedziała co się dzieję, szybko pobiegła do pierwszego lepszego doktora, który powiedział jej, że Liam nie żyję. Za mocno dostał, za wiele ran było na jego cielę, nie udało się, nie przeżył, a było tak niewiele. Mógł żyć, mogli być razem, mogli stworzyć cudowną parę, wiedziała, że ją kochał, ona jego również. I co teraz będzie? Tego nikt nie wie. Zrozpaczona dziewczyna, wraz z ojcem wsiedli do wozu i pojechali do domu.

Te wspomnienia targnęły ciałem [T.I], która gwałtownie wybuchła płaczem, nie chciała żyć bez niego. Wzięła do ręki długopis, na kolanach położyła swój pamiętnik.

11 lipca, 2013 rok.
To koniec. Ledwo go odzyskałam, a już straciłam. Dlaczego? Jeśli to czytacie, to przepraszam was za wszystko. Wybaczcie mi, ale musiałam. Do tej pory radziłam sobie, bo wiedziałam, że gdzieś jest, ale teraz, gdy wiem, że go nie ma, moje życie nie ma sensu. Przepraszam.
Wasza ukochana córka, [T.I]

A potem...

~*~

- [T.I], czy musisz to opowiadać w ten sposób? Przecież nie umarłem - zaśmiał się Liam słuchając po raz enty opowieści swojej żony.
- Ale mało brakowało - dodała smutno - po za tym doskonale wiesz, jaką mam wyobraźnię. 
- Ale żeby mnie uśmiercać? I siebie? No wiesz?
- Kocham Cię, Liam. - Zbliżyła się do niego, on zrobił to samo.
- Wiem, i ja Ciebie też - musnął jej usta delikatnie, potem trochę namiętniej, a na końcu całowali się tak zachłannie, jakby za chwilę mieli odejść z tego świata.

No tak, historia [T.I] i Liama skończyła się szczęśliwie. Ale nie w każdej historii jest happy end. Czasami dzieją się rzeczy, która sprawiają, że tracimy grunt pod nogami, a jedynym ratunkiem jest śmierć.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Cześć!!! :D
Trochę dreszczyku, co?
No cóż, bywa i tak.
Zapraszam was na bloga o mnie, dodaję różne historię, moje sny, moje życie w pigułce.
Wejdziecie?
Czekam na wasze komentarze, obserwacje <na blogu> 
Oraz proszę was o opinię odnośnie imagina.
Do napisania...
Martyna

12 komentarzy:

  1. o borze... ja już we łzach a tu hopla! i szczęście :D zaskakujesz, za każdym razem :) dużo uznania dla ciebie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny imagin.
    Mam pytanie co do tego naboru. W imaginie można też pisać z perspektywy członka 1D?
    Kayla.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, można napisać z perspektywy członka 1D :)

      Usuń
    2. Dzięki za odpowiedź. :)
      Kayla.

      Usuń
  3. za dużo jest o Liam'ie moim zdaniem powinnyście dodawać z wszystkimi

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajnie;) podoba mi sie wszystko co tu robicie. Ale mam juz troszke dosc tych wszystkich opowiadan z Liamem wolalam bloga bez kolejek poprostu czysty spontan, ale rozumiem ze chcecie wyrownac wszystko. Nie moge sie doczekac nowych imaginow z Zaynem ;) <3

    OdpowiedzUsuń
  5. A juz sie poplakalam pod koniec a tu prosze :)
    Piekny xxx

    K.CL

    OdpowiedzUsuń
  6. świetny nagłówek <3 no i imagin oczywiście też XDD

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny ten imagin. :DD
    No i jeszcze widzę zmiany na blogu idą pełną parą. :D Mi osobiście bardzo podoba się ten wygląd bloga ten wcześniejszy za różowy. :D Od razu lepiej wzszystko widać i w ogóle. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszymy się, że teraz jest lepiej :)

      Usuń
  8. Kiedy o Zaynie???????????

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3