wtorek, 25 czerwca 2013

Five Hundred Sixteen

Pomysł emhoran
Akcja dzieję się w Polsce. A dokładnie w Łebie [z resztą nazwa mało ważna, akcja dzieję się nad morzem, jakimkolwiek]
Patrzyłam w bezkresne niebo. Tak piękne, tak idealne, tak... cudowne. Zupełnie jak on. Poczułam zapach perfum. Tak doskonale mi znanych perfum. Chciałam czuć to dalej, ponieważ ten zapach dawał mi ukojenie, dawał spokój mojej duszy. I co z tego, że chcąc mieć ten zapach tylko dla siebie, krzywdziłam bliską mi osobę? Nic, a nic, ponieważ przez całe moje życie myślałam o innych, więc teraz zaczynam myśleć o sobie. Mimo, że nie było go obok mnie, to i tak czułam jego obecność, mając na sobie jego bluzę. Gdy sobie przypomnę jak to wszystko się zaczęło dreszcze mnie przechodzą. To takie przyjemne, a zaczęło się niewinnie. Pamiętam jak kiedyś byliśmy jedynie znajomymi, którzy mijali się na szkolnych korytarzach nie mówiąc sobie nawet nic nie znaczącego 'cześć'. To były jedynie krótkie spojrzenia bez emocji, tak jakbyśmy w ogóle nic nie czuli. A to wtedy wszystko się zaczęło. To wtedy zaczął się początek czegoś zupełnie nowego. Czegoś czego teraz powinnam żałować, ale wcale nie żałuję. Bo poczułam coś nieznanego mi wcześniej. Co? M i ł o ś ć. Prawdziwą miłość, a nie głupie zauroczenie.

Jego lazurowe oczy przepełnione były miłością od zawsze, tylko ja byłam ślepa. Któregoś dnia siedziałam na ławce w szkolnym korytarzu. W rękach trzymałam księgę drugą pamiętników wampirów, gdy poczułam jak ktoś się do mnie dosiada. Była to Daria, moja przyjaciółka. Jakoś nadzwyczaj radosna.

- On z dnia na dzień przystojnieje jeszcze bardziej - tryskała pełnią szczęścia, a ja cieszyłam się z tego, byłyśmy jak siostry - to możliwe? - Wzruszyłam ramionami, wzdychając w myślach - gdyby tylko mógł na mnie spojrzeć, no wiesz... jak na kogoś więcej.
- Zagadaj do niego - odparłam, zanim zdążyłam pomyśleć. Chyba właśnie dałam jej pomysł na to jak zdobyć kogoś, kto i mi się podoba.
- Nie podobam mu się - stwierdziła smutno - chociaż bardzo chciałabym, by umówił się ze mną. O, patrz. Idzie tutaj - spojrzałam we wskazaną przez nią stronę. Popatrzył na nas, a raczej na mnie - patrzy się na mnie - pisnęła, a ja nie miałam serca wyprowadzać jej z błędu, odwzajemniłam jego gest, po czym spuściłam wzrok, aby Daria niczego się nie domyśliła.

A to był dopiero początek...

Któregoś dnia jechałam rowerem na wycieczkę. Chciałam pojechać na plażę. W torbie miałam zeszyt, w którym zapisuję wszystko. Gdy dojechałam od razu skierowałam się do miejsca, gdzie najczęściej wtedy przesiaduję. Za dwoma stykającymi się skałami. Otworzyłam swój puchaty pamiętnik i już miałam zacząć coś tam pisać, gdy nagle usłyszałam kroki zbliżającego się człowieka. 

- Cześć - jego irlandzki akcent był tak zniewalająco cudowny, że przez moje ciało przeszedł przyjemny dreszcz.
- Hej - odpowiedziałam nieśmiało zerkając na niego. Jego niebieskie jak morze oczy prześwietlały całe moje ciało.

Jak się wtedy czułam? Niezwykle... doskonale. To uczucie, gdy ukochana osoba stoi obok Ciebie, patrzy na Ciebie, obserwuję każdy Twój ruch, prześwietla każdy milimetr Twojego ciała, a Ty stoisz jak sparaliżowany chcąc, by robił to dalej, ponieważ jest to dla Ciebie jak tlen. Potrzebujesz czuć się komuś potrzebny, chcesz, by Cię doceniano, by ktoś pokochał Ciebie nie za wygląd, a za charakter, i ta właśnie osoba to robi. Kocha Cię mocno, za wszystko. Gdy czujesz jego pocałunki na swojej szyi, ustach, na dłoniach, na... wszystkim, to tak jakby Ci właśnie uchylono kawałek nieba. Tego prawdziwego, ziemskiego raju. To niezwykle piękne, to tak jakbyś właśnie przeżywał swoją własną najlepszą rozkosz. Gdy na mnie patrzył, byłam i sparaliżowana i szczęśliwa jednocześnie. Bo patrzył na mnie. Nie na jakąś blondynkę z tapetą na twarzy i mięsem, zamiar mózgu. Patrzył na mnie, a ja mogłam na niego patrzeć bez żadnego zamyślenia, tak po prostu, jakby to była najnormalniejsza rzecz na świecie. Bo była. On był mój - a ja jego. Czułam euforię i odrobinę adrenaliny. W końcu teoretycznie moja przyjaciółka była nim zauroczona. Zaczęliśmy rozmawiać, pamiętam, jak tego samego dnia zrobiło mi się chłodno, wiał lekki wiaterek, a ja miałam na sobie jedynie krótką, zwiewną sukienkę bez ramiączek. Wtedy uśmiechnął się, zdjął z siebie sweter i powiedział 'weź ją sobie. Tobie bardziej się przyda', a ja z uśmiechem mu podziękowałam i założyłam na siebie. Pachniały nim, wiesz? Jego ciałem, jego perfumami, nim całym. To był najlepszy zapach jaki w życiu czułam. A to był dopiero początek tego, czego miałam dopiero doznać. Rozumieliśmy się bez słów. Mieliśmy wiele wspólnych tematów, wiele momentów, w których okazało się, że dzielimy wspólne przeżycia. Było idealnie, kiedy on patrzył na mnie, ja patrzyłam na niego, gdy oboje odwzajemnialiśmy ten wzrok i oboje pragnęliśmy, by rozmowa się nie kończyła. Ale niestety wszystko co dobre, kiedyś się kończy. Zadzwoniła jego komórka, i musiał iść. Trudno było nam się pożegnać, ale powiedział, że jeszcze to powtórzymy, tym samym dając mi nadzieję. Gdy doszłam do domu mama zapytała mnie co mam na sobie, a ja dopiero teraz przypomniałam sobie, że nie oddałam mu go jej. Zaśmiałam się, po czym powiedziałam mamie, że kolega mi ją dał, bo było mi zimno. Uśmiechnęła się jedynie i powiedziała, że to musi być dobry chłopiec, skoro mi ją dał. Miała rację, zgadzałam się z nią w stu procentach. Zaproponowała, bym go zaprosiła do nas, a ja lekko zdziwiona przytaknęłam. Następnego dnia zaczepiła mnie Daria, która zapytała gdzie ja tak wczoraj zniknęłam. Nie miałam pojęcia co jej odpowiedzieć. Próbowałam jakoś wyminąć odpowiedź, ale niestety Darson słynie z tego, że zna mnie tak doskonale, że prędzej czy później dowie się wszystkiego. Ode mnie. Powiedziałam jej delikatnie, że rozmawiałam wczorajszego wieczoru z Niallem. Widziałam w jej oczach zazdrość, ale powiedziała, że to fajnie, bo będzie jej teraz łatwiej zagadać do niego, gdy będę jej mówiła, kiedy się będziemy widzieć i ona całkiem 'przypadkiem' tam wpadnie. Po moim trupie, pomyślałam, ale niech myśli sobie, że jestem na 'tak'. Tego samego dnia spotkałam uroczego Horana, który gdy tylko mnie ujrzał uśmiechnął się szeroko i machał do mnie. Szczęście, że akurat Darii nie było obok. Cmoknął mnie w policzek i powiedział, że cieszy się, że mnie widzi.

Cieszy się, rozumiesz? On się cieszy z mojego widoku. To co ja mam powiedzieć, kiedy na samą myśl o nim motyle buzują w moim brzuchu, hm? Ten jego uśmiech, ozdobiony od trzech lat aparatem ortodontycznym był zniewalający, tak uroczy, tak piękny. Te jego usta, na których widok ma się ochotę na drobne pieszczoty, jakimi są pocałunki. Te oczy, które są tak niebieskie, że już bardziej być nie mogą. Wiedziałam, że to miłość, już tamtego dnia. No bo jak inaczej opisać uczucie, kiedy każdy dotyk, każdy uśmiech, każde słowo działa na Ciebie jak na prąd? Może niezbyt trafne sformułowanie, ale ja tak właśnie się czuję. To tak jakby mnie kopnął prąd - proste. To z pewnością nie było, nie jest i nigdy nie będzie zauroczenie. Bo zauroczenie jest wtedy, gdy nie znasz osoby, a mimo to czujesz coś do niej,a przynajmniej tak Ci się wydaję. Czułam się tak wiele razy. Ale teraz jest o wiele lepiej. Jestem w stanie zrobić dla niego wszystko. Skoczyć z mostu, wpaść w ogień, rzucić się, by go uratować. I jestem pewna, że on zrobiłby to samo. W końcu on mnie kochał, i ja to doskonale wiedziałam.

Zgodził się przyjść do mnie kolejnego dnia. Atmosfera kolacji była wręcz idealna. Było miło, nieco wesoło, mój tato dogadywał się z Niallem, a mama była pod wrażeniem jego kulturalnego zachowania. Jednym słowem, był na dobrej drodze, aby moi rodzice go pokochali, jeżeli jeszcze tego nie zrobili. Za każdym razem, gdy posyłał w moją stronę spojrzenia, uśmiechy - moje serce wariowało. Chciałam móc posmakować jego ust, chciałam wiedzieć, jak to jest być jego dziewczyną. I mimo, że tak bardzo wypierałam się tej myśli, ze względu na Darię, to i tak wracałam do tego za każdym razem, gdy przypadkowo mnie dotknął, albo gdy rozmawialiśmy. To było cudowne, a ja chciałam więcej, i więcej.

Kilka dni później, kiedy to praktycznie codziennie odwiedzał mnie, był jakiś mocno zdenerwowany. No wiesz, plątał mu się język, był jakiś taki... dziwny. Chciałam dowiedzieć się co się stało, co jest tego przyczyną, i dowiedziałam się. Wieczorem. Gdy wychodził ode mnie z domu zbliżył się do mnie, a następnie poczułam jak jego usta dotykają moich ust. To był bardzo krótki, ale wiele znaczący dla mnie gest z jego strony. A wiecie co zszokowało mnie bardziej? Po pocałunku powiedział taki tekst 'gdybyś była tylko moja uczyniłbym Cię najszczęśliwszą dziewczyną na świecie', po czym wyszedł. Co miałam myśleć, po czymś takim? W tym momencie byłam pewna, że mnie kocha. To było bardziej, niż pewne. Odszedł, nim byłam w stanie cokolwiek zrobić w jego kierunku. Następnego dnia nie było go w szkole, za to Daria nie odzywała się do mnie, a kiedy zapytałam ją co się dzieję, odparła, że widziała mnie i Nialla. Całujących się. Powiedziała, że mnie nienawidzi, a ostatnim czasie jej przyjaźń w stosunku do mnie polegała jedynie na tym, by zyskać sympatię Nialla. Wtedy wszystko zrozumiałam. Nie była moją przyjaciółką. Już nie. Nie było mi przykro, bo mimo, iż nasza przyjaźń się zakończyła, to mam kogoś, kto nie traktuję mnie w ten sposób, i kto kocha mnie szczerą i prawdziwą miłością. Po szkole poszłam do państwa Horanów. Otworzyła mi jego mama, która uśmiechnęła się na mój widok, bo nie wiem czy wspomniałam, ale byłam z nim u nich i jego rodzina bardzo mnie polubiła. Powiedziała, że blondyn jest u siebie w pokoju. Zapukałam, i usłyszałam ciche 'proszę'. Gdy zobaczyłam jak siedzi na łóżku z laptopem od razu do niego podeszłam. Zdziwiony na mnie spojrzał. Poprosiłam, by nic nie mówił. Chciałam napawać się jego widokiem. Usiadłam obok niego i spojrzałam w jego niebieskie oczy. Zaczął zbliżać się do mnie, a we mnie po raz kolejny obudziły się motylki. Uśmiechnęłam się szeroko, po czym poczułam jak jego wargi dotykają moich. Myślałam, że padnę, działał na mnie niezwykle. Rozchyliłam usta pogłębiając pocałunek. To było cudowne, a mnie przechodziły ciary. Objął mnie w talii, przycisnął nagle do ściany, całował tak doskonale, tak cudownie, tak... idealnie. Gdy skończyliśmy dało się słyszeć nasze przyśpieszone oddechy, miałam zarumienione policzki, on również. Uśmiechał się do mnie. Znów mnie pocałował, dołączył do tego język, a ja odwzajemniłam to dając z siebie jak najwięcej. Podczas pocałunku usłyszałam lekki jęk przyjemności z jego strony. 'Mogę Ci coś wyznać?' zapytał mnie, kiwnęłam głową 'kocham Cię' serce zaszalało, szczęście na nowo przybyło, łzy zaczęły lecieć, a on je otarł pytając 'czemu płaczesz?' co odpowiedziałam? 'Ponieważ jestem szczęśliwa. Też Cię kocham, Niall'. 

Teraz gdy sobie przypominam to wszystko to ogarniają mnie wszystkie obecne emocje. Po prostu sama nie wierzę, że to się stało. Że stała się tak cudowna rzecz, że ktoś mnie pokochał, co sądziłam, że było niewykonalne. Teraz siedzę na tej samej plaży, gdzie pierwszy raz z nim rozmawiałam i wspominam te cudowne wspomnienia. Wiesz, co najlepsze? Że to nie koniec, a dopiero początek. Niall niedługo wróci z Francji, z wycieczki. Znów będziemy razem. Na zawsze.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Cześć,
Zastanawiałam się, jak opisać te wszystkie emocje, uczucia.
Zawsze miałam z tym problem, ale mogę z ręką na sercu powiedzieć, że tym razem mi wyszło.
Dlaczego?
Ponieważ to wszystko to moje myśli przelane na komputer.
Mam podobną sytuację, i jest mi ciężko. Postanowiłam spróbować po prostu opisać to co czuję, w ten naturalny sposób.
Mam nadzieję, że wszystkim się spodobało i zastanę dużo komentarzy.
Po za tym życzę wam wesołych i szczęśliwych oraz bezpiecznych wakacji. 
Wiecie na ogół to rzadko żalę się nieznajomym, ale muszę komuś się wyżalić [krytyczna sytuacja, według mnie] i wg, więc jakby ktoś był chętny wysłuchać to napiszcie do mnie na maila: one_direction@onet.com.pl
Będę wdzięczna.
Mam nadzieję, że pomysł mi wyszedł, i emhoran jest zadowolona.
Ps. Jeśli Niall nie jest w kolejce [pogubiłam się w dodanych ostatnio chłopakach] to sorry, ale po prostu musiałam dodać ten imagin. Następnym razem będę patrzyła uważniej na kolejki.
Martyna

7 komentarzy:

  1. Fajnie piszesz. Zapraszam na mojego bloga : http://imaginyiopowiadania.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. 'Gdy doszłam do domu mama zapytała mnie co mam na sobie, a ja dopiero teraz przypomniałam sobie, że nie oddałam mu go jej. Zaśmiałam się, po czym powiedziałam mamie, że kolega mi ją dał, bo było mi zimno. Uśmiechnęła się jedynie i powiedziała, że to musi być dobry chłopiec, skoro mi ją dał.'
    ją, jej, itd. trochę za dużo powtórzeń, aż dziwnie się to czyta. Jest trochę więcej takiego typu błędów. Myślę, że gdybyś po napisaniu imaginu przeczytała go z kilka razy byłoby lepiej. :)
    A tak na ogół pomysł fajny i wykonanie chwilami genialne, a chwilami .. no.. marne. Całe szczęście większość jest napisane dobrze. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. zakochałam się, jeju!
    Niall idealnie tu pasuję, ta cała atmosfera i w ogóle <3

    OdpowiedzUsuń
  4. widac, pisanie tego co sie czuje jest... no pomaga :) mam nadzieje ze bedziesz szczęśliwa (a moze juz jestes..?) jak tutejsza bohaterka. bo to problem 'dzisiejszych' i nie tylko czasów ;)
    kazdy tutaj chłopak pasuje, ale Niall.. chyba najbardziej :)
    cudny xx

    Klaudia Citylondon

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybrałam Nialla dlatego, że podobnie wygląda chłopak przez którego wpadłam na ten pomysł z imaginem. I masz rację. Pisanie tego co się czuję jest najlepszym rozwiązaniem, dlatego, że wtedy to nie jest zwykła historia, która nie ma w sobie nawet małego ziarenka prawdy, tylko właśnie wszystko oparte jest na całkowitej prawdzie, a cała treść jest naturalnym źródłem emocji emanujących w człowieku. I niestety JESZCZE nie jestem tak szczęśliwa jak bohaterka, ale myślę, że warto będzie poczekać jeszcze trochę.

      Usuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3