sobota, 22 czerwca 2013

Five Hundred Thirteen

+mogą pojawiać się wulgaryzmy.

Przemoczona chodziłam dróżkami po opustoszałym parku. Z nieba padały coraz większe krople deszczu i c o chwilę pojawiały się błyskawice. Czarna krótka sukienka przylegała do mojego ciała,rozwalona fryzura i zepsuty makijaż. Ten wieczór nie tak miał wyglądać. Miał być tym najszczęśliwszym a tymczasem okazał się totalną katastrofą a ja miałam ochotę zniknąć z tego świata, przeszkodą było to,że byłam zbyt dużym tchórzem by samej odebrać sobie życie a nie chciałam by ktoś miał przeze mnie problemy. Byłam nic nie wartym człowiekiem ze złamanym sercem. Pozwalałam łzą lecieć ciągle z moich oczu co pewnie doprowadzało do jeszcze większej tragedii na mojej twarzy. Wybiegłam z domu bez telefonu, bez papierosów, bez pieniędzy.
-[T.I]-usłyszałam jak ktoś głośno mnie woła-gdzie jesteś ?
Nie odpowiedziałam tylko wolnym krokiem szłam dalej przed siebie.Na odkrytych rękach pojawiała się gęsia skórka a moim ciałem zaczęły wstrząsać delikatne dreszcze, innymi słowy było mi już po prostu zimno.
-Chryste-poczułam przemarzniętą dłoń na swoim ramieniu, pod wpływem dotyku zadrżałam jeszcze bardziej i zachwiałam się. Gdyby nie mocny uścisk mojego wybawcy pewnie wylądowałbym w wielkiej kałuży zdobiącej chodnik-wszyscy Cię szukamy [T.I]-szepnął Louis kiedy znalazłam się w jego ramionach.
-Jesteś przemarznięta-potarł dłońmi moje ramiona a potem zarzucił mi swoją i tak mokrą marynarkę. Do moich nozdrzy dostał się zapach przyjaciela-mam ją już-podniosłam głowę, rozmawiał z kimś przez telefon-zaraz przyjedziemy-zapewnił swojego rozmówcę i schował telefon do kieszeni spodni od garnituru-jedziemy do domu skarbie ?
-Nie chcę do niego wracać-wyszeptałam połykając łzy.
-Pojedziemy do mnie-schylił się i wziął mnie na rękę.
Wtuliłam się w zagłębienie jego szyi i próbowałam uspokoić swój oddech. Louis szedł do samochodu lekko kołysząc ramionami tak jakby próbował mnie uśpić.
-Zaraz będziemy w cieple-szepnął kiedy ostrożnie położył moje zmarznięte ciało na siedzeniach z tyłu.

~*~

-Josh zachował się jak prawdziwy skurwiel-stałam na szczycie schodów i przysłuchiwałam się rozmowie Louis'a z chłopakami z zespołu.
-Przestań Lou, już dostał nauczkę-zapewnił go Liam.
Zakryłam dłonią usta żeby nie wydobył się z nich głośny jęk. Na samo wspomnienie wczorajszej nocy do moich oczu napływały nowe łzy.
-Coście mu zrobili ?
-Ręcznie pokazali,że tak nie postępuje się z kobietami a już na pewno nie z naszą przyjaciółką.
Pomału trzymając się metalowej barierki zeszłam po schodach i weszłam do salonu w którym tak jak myślałam zastałam swoich przyjaciół. W przydługich spodniach dresowych Louis'a i jego bluzce w paski musiałam wyglądać komicznie.
-Już nie śpisz-w mgnieniu oka doskoczył do mnie Louis-przynieść Ci herbaty ? Wiem,zrobię Ci herbaty-nim zdążyłam odpowiedzieć szatyn zniknął w kuchni.
-Przykro nam [T.I[-obok mnie na kanapie usiadł Niall-tak...
-Nie mów nic-pokręciłam głową i starłam samotną łzę z policzka.
-Wiesz my się chyba będziemy zbierać-podniósł się z kremowego fotela Liam-zawsze możesz na nas liczyć-pocałował mnie w czoło. Tak samo postąpiła pozostała trójka i po chwili opuścili apartament Louis'a. Sam właściciel wrócił po chwili niosąc talerz pełen kanapek i dwoma kubkami gorącej herbaty.
-Przepraszam że zepsułam wam imprezę-wyszeptałam podciągając kolana pod brodę.
-Żartujesz prawda ? To miał być twój wieczór [T.I]
-To miało być tylko głupie przyjęcie zaręczynowe-westchnęłam.
Nagrzany kubek grzał mi chłodne dłonie. Louis zaszokowany siedział bokiem i wpatrywał się w moją nad wyraz spokojną twarz.
-Jak Ty możesz spokojnie o tym mówić...-przeczesał palcami swoje roztargane i tak już włosy
-Po prostu chcę oni jak najszybciej zapomnieć Louis-złapałam przyjaciela za dłoń-mogę u Ciebie zostać trochę ?
-Jak długo tylko będziesz chciała-pocałował wierzch mojej dłoni i przytulił ją sobie do policzka.

~*~

-Odłóż tą marchewkę z powrotem na szafkę-zaśmiałam się wymierzając w Louis'a ogórkiem.
Byłam właśnie w trakcie przygotowania czegoś sensownego na kolację dla naszej dwójki jednak chłopak skutecznie mi to uniemożliwiał.
-Nie zrobisz mi nic ogórkiem-zaśmiał się.
-Louis do cholery chcę zjeść coś innego niż pizza kolejnego wieczoru-jęknęłam
Od dwóch tygodni pomieszkiwałam u chłopaka ciągle szukając kupca na swoje mieszkanie. Było to trudniejsze zadanie niż myślałam.
-Ależ ja Ci nie bronię, tylko łapki z dala od marchewek-pomachał mi warzywem przed nosem.
Nie wytrzymując rzuciłam się na niego. Zaszokowany nie zdążył utrzymać równowagi i runął na ziemię a ja zaraz na niego.
-Jesteś idiotą-szepnęłam prosto w jego usta.
-Jesteś taka piękną-przejechał dłonią po moim zaróżowionym policzku.
Wpatrywałam się w jego łagodne rysy twarzy i turkusowe oczy.
-Louis, my nie możemy-wyszeptałam kiedy jego dłonie zacisnęły się na moich pośladkach a usta były niebezpiecznie blisko moich-jesteśmy przyjaciółmi-musnął moje wargi swoim,zębami delikatnie je przygryzając.
-Pieprzyć to-szepnął mi prosto w usta i rozerwał koszulę tak,że guziki potoczyły się po podłodze głośno się odbijając-od dawna miałem na Ciebie ochotę. Uśmiechnęłam się i pozwoliłam naszym ciałom zgrać się w jedność.

~*~

-Gdzie ona kurwa jest ?-usłyszałam krzyk dochodzący z dołu-pytam się kurwa gdzie ona jest !
Zbiegłam do salonu i zastałam szarpiącego się Louis'a i Josh'a.
-Myślisz,że będziesz posuwał moją przyszłą żonę skurwielu ?-syknął Josh i zamachnął się żeby uderzyć pięścią w twarz Tomlinsona.
-Twoją przyszłą co ?-wybuchnęłam zwracając na sobie ich uwagę-myślisz,że możesz tu przyjść i burzyć to co zaczynam bez Ciebie ?
-Kocham Cię [T.I]-Josh chciał podejść ale Louis zagrodził mu drogę.
-Trzeba było o tym myśleć kiedy miesiąc temu zrobiłeś ze mnie pośmiewisko wyznając,że zdradzasz mnie od pół roku i mieć czelność przyprowadzać tą ździrę na moje przyjęcie. Wynoś się Josh, wynoś się i już więcej mi się nie pokazuj na oczy-podeszłam do Louis'a i splotłam nasze palce.
-Ale skarbie....
-Wynoś się stąd-ryknęłam.
Brunet popatrzył na mnie zaszokowany ale bez żadnych dyskusji spełnił moją prośbę. Powietrze wypełnił dźwięk głośno zamykanych drzwi.
-Louis-oparłam głowę o jego ramię.
-Tak skarbie ?-chłopak przytulił mnie do siebie.
-Zrobisz coś dla mnie ?-spojrzałam na niego wymownie
-Co tylko chcesz.
-Po prostu nigdy mnie nie okłamuj, obiecujesz ?
-Obiecuję. Kocham Cię-pocałował mnie w czubek głowy.
-Ja Ciebie też. Ja też Louis.


Zastanawiałam się czy napisać scenę +18 ale potem zdałam sobie sprawę,że to czytają też młodsze osoby więc szybko zmieniłam zdanie i powstało takie romantyczne coś z Louis'em :) mam nadzieję,że wpadnie wam do gustu i nie jest przesłodzony :) 

7 komentarzy:

  1. no wiesz, młodsze osoby wcale się tym nie przejmują xD ale dzięki że to uwzględniłaś :) cudownie piszesz! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Hahha. Boże, ja chodzę do 6 klasy i piszę różne imaginy i opowiadania +18 jak i czytam ;p

    OdpowiedzUsuń
  3. o jaki wspaniały <3
    a kiedy kolejny rozdział na twoim blogu? :)x

    OdpowiedzUsuń
  4. Bez scenki +18 jest i tak cudowny xx

    K.CL

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3