niedziela, 16 czerwca 2013

Five Hundred

Weszłaś do odpowiedniej sali, gdzie jak co drugi dzień, przychodziłaś tutaj. Grałaś na fortepianie, komponując własne piosenki i śpiewałaś je. Uwielbiałaś to robić i starałaś się zrobić wszystko, aby marzenie o tym aby być sławną w końcu się spełniło. Wiedziałaś jednak także, że do tego jest długa i kręta droga. Nie zważając na upływający czas, grałaś już drugą godzinę i zapisywałaś nuty. Chwilę potem zakończyłaś i zagrałaś całą melodię, śpiewając tekst piosenki. Gdy skończyłaś uśmiechnęłaś się i wstałaś od instrumentu, a zaraz potem usłyszałaś brawa. Spojrzałaś w stronę drzwi i zamarłaś. Przed twoimi oczami, stało całe One Direction. Zespół twoich najskrytszych marzeń. Delikatnie się uśmiechnęłaś i zwiesiłaś głowę, zabierając z podłogi swoją torbę i zbierając się do wyjścia. Wyminęłaś ich i ruszyłaś, kierując się do parku. Analizowałaś to co wydarzyło się przed chwilą w sali i przechodząc przez ulicę, nie zauważyłaś nadjeżdżającego samochodu. Słyszałaś za sobą krzyki typu: „stój”, „uważaj” jednak było już za późno. Kilka sekund później poczułaś silne uderzenie, przeleciałaś przez samochód i przeturlałaś się kilka metrów dalej. Poczułaś czyjeś dłonie na ramionach, które odwróciły cię na plecy. Próbowałaś się podnieść jednak na marne. Jęknęłaś czując jak przez twoje ciało przepływa fala bólu, do oczu podeszły ci łzy.
-Liam… zostaw mnie, proszę- wyszeptałaś chcąc, aby chłopak nie widział twojego bólu.
-Cii, spokojnie, zaraz zjawi się karetka i wszystko będzie okej- odpowiedział, a mimo że przed twoimi oczami pojawiała się już mgła, dostrzegłaś delikatny uśmiech na jego twarzy. Chłopak przytulił cię do swojego torsu i zaczął do ciebie mówić. Starałaś się odpowiadać, ale w końcu się poddałaś[…].

Każdy centymetr mojego ciała, wołał o ukojenie bólu. Czułam się jak we śnie w którym jakiś terrorysta rozrywa każdy mięsień mojego ciała. Próbowałam podciągnąć się na rękach, aby zobaczyć co się dzieje, jednak ból mi to uniemożliwił. Jęknęłam, wracając do pozycji leżącej. Kilka sekund później ujrzałam nad swoim łóżkiem, pięć znanych mi osób. Zamknęłam oczy i z powrotem je otworzyłam, myśląc że mam zwidy.
-Patrzcie, śpiąca księżniczka się obudziła- zaśmiał się Harry, a ja spojrzałam na niego pytająco.
-No właśnie, nareszcie się obudziłaś [T.I.]- uśmiechnął się ciepło Liam w moją stronę.
-Em… Liam, skąd znasz moje imię? A tak właściwie to jak długo tutaj leżę?- próbowałam kolejny raz się podnieść, ale kolejny raz skończyło się to tylko bólem.
-Leż spokojnie, jak pielęgniarka przyjdzie to pomoże nam z tym łóżkiem, żebyś mogła wygodnie usiąść. A wiemy jak masz na imię bo twoi rodzice tutaj byli i podali wszystkie twoje dane i w ogóle. A leżysz tutaj już…- zaciął się Liam, a ja spojrzałam na niego podejrzliwie.
-No ile?- zniecierpliwiłam się.
-Prawie miesiąc- powiedział ciszej, a ja zaczęłam się śmiać.
-Dobry żart, a na poważnie?- dokończyłam, ale widząc jego minę zamilkłam, bo zrozumiałam że powiedział prawdę. Zaczęliśmy rozmawiać. Chłopaki widząc, że byłam zmieszana starali się mnie rozśmieszyć, co w krótkim czasie się im udało. Po godzinie przyszła pielęgniarka i zabrała mnie na badania[…].

To dzisiaj wychodziłaś do domu. Za wszelką cenę próbowałaś nie kontaktować się z chłopakami, bo dobrze wiedziałaś jak to mogło się skończyć, zwłaszcza że ty i oni pochodziliście z dwóch różnych światów. Chciałaś za wszelką cenę uniknąć znajomości z nimi, aby nie zaszkodzić ich karierze. Nie chciałaś także, aby fanki cię zlinczowały, więc wolałaś ich unikać. Będąc w samochodzie rodziców, zauważyłaś całą piątkę wychodzącą ze szpitala i rozglądającą się za kimś. Dobrze wiedziałaś, że chodzi o ciebie. Westchnęłaś i poprosiłaś tatę, aby jak najszybciej opuścić to miejsce, tak by was nie widzieli. Twój ojciec zgodził się i po chwili byliście w drodze. Miałaś wrażenie, że ktoś was śledzi, jednak starałaś się o tym nie myśleć.
-Tato… jeśli przyjdą ci chłopcy ze szpitala, co mnie odwiedzali. Mów im że mnie nie ma, albo coś, bylebym tylko nie musiała się z nimi widywać- westchnęłaś odwracając się na siedzeniu.
-Uu… coś przeskrobali?
-Nie, chodzi o to, że nie chcę się z nimi zadawać. Oni pochodzą z innej kategorii, są sławni. Dobrze wiesz o co mi chodzi- pokiwałaś głową.
-Okej… jak sobie życzysz- i już nic więcej nikt nie powiedział. Gdy tata zaparkował tylko w garażu, od razu pobiegłaś do swojego pokoju i rzuciłaś się na łóżko, myśląc o wydarzeniach z ostatniego miesiąca. O tym jak spotkałaś chłopaków, o całym tym wypadku i pobycie w szpitalu. Zdawałaś sobie sprawę iż spotkało cię wyjątkowe szczęście w nieszczęściu, bo poznałaś swoich idoli, ale wiedziałaś także że to nie skończy się dobrze dla ciebie.

Minęło kilka tygodni. Chłopaki przychodzili do ciebie kilka razy, gdy tylko czas im na to pozwalał, jednak twoi rodzice, umiejętnie ich zbywali. Wiedząc o tym, że dzisiaj mają koncert i nie natchniesz się nigdzie na nich, udałaś się do sali, aby pograć na fortepianie. Dawno tego nie robiłaś i chciałaś wrócić do tego, jednak bałaś się, że znowu spotkasz ich. Dochodząc do budynku, poczułaś dziwne uczucie w okolicach żołądka, takie jak ścisk ze strachu. Pokiwałaś tylko głową i weszłaś do środka, kierując się do odpowiedniego pomieszczenia. Dochodząc do niego, usłyszałaś dobrze znaną ci melodię. Myślałaś, że ktoś po prostu ma jeszcze ćwiczy i zaraz skończy. Weszłaś do sali i zamarłaś, a nuty w tym momencie przestały grać. Szybko się wycofałaś i chciałaś wyjść z budynku, jednak poczułaś ucisk na swoim nadgarstku. Zamknęłaś oczy i stanęłaś w miejscu.
-Czego wy ode mnie chcecie?- zapytałaś prawie że szeptem.
-[T.I.] dlaczego ukrywasz się przed nami?
-Dlaczego? Nadal nic nie rozumiesz Liam? Obydwoje pochodzimy z dwóch różnych warstw społecznych. Nie pasuję nawet by stać przy waszym boku, bo jestem nikim. Jestem zwykłą dziewczyną, a wy jesteście gwiazdami światowego formatu. Myślisz, że nie marzyłam by was spotkać? Marzyłam, ba nawet pragnęłam tego dniami i nocami, zdarzało mi się płakać z tego powodu. Ale zrozum, że nie mogę. Nie chcę, aby wasza kariera na tym ucierpiała. Nie chcę też, żeby wszyscy ingerowali w moje życie, a tak na pewno by było. Przykro mi Liam. Nasze drogi tutaj się rozchodzą. Nie chodźcie za mną, dajcie mi spokój. Zapomnijcie, że ktoś taki jak ja kiedy kol wiek istniał. Po prostu, żyjmy tak jak wcześniej, jak idol i fanka. Mam nadzieję, że kiedyś się jeszcze spotkamy, może nawet na koncercie, a teraz do zobaczenia Liam- wyjrzałaś mu przez ramię.- Żegnajcie chłopcy- kiwnęłaś głową i nie czekając już na ich reakcję opuściłaś budynek. Postałaś  chwilę pod nim, aby się uspokoić i dopiero ruszyłaś do domu,  czułaś łzy podchodzące ci do oczu, jednak starałaś się je hamować. Gdy doszłaś do domu, bez słowa udałaś się do swojego pokoju. Rzuciłaś się na łóżko i rozpłakałaś rzewnymi łzami. Wiedziałaś, że popełniłam życiowy błąd, ale tak będzie lepiej dla nich, zwłaszcza że mogłaś im tylko zaszkodzić.

Kilka miesięcy później, twoje wysiłki w końcu się opłaciły. Udało ci się podpisać kontrakt, aby zostać sławną piosenkarką, lecz nadal nie potrafiłaś zapomnieć o tym co się wydarzyło i jak postąpiłaś wobec chłopaków. Wychodząc z biura wpadłaś na kogoś, a podnosząc głowę cicho zaśmiałaś się pod nosem.
-Przepraszam Liam, nie chciałam… Co ty tutaj robisz?- zapytałaś, jednak on tylko się uśmiechnął i delikatnie przytulił do siebie.
-Pracuję- zaśmiał się po jakimś czasie. Porozmawialiście przez kilka minut i tak wasze drogi rozeszły się całkowicie, mimo że utrzymywaliście ze sobą zwykły kontakt, spotykaliście się, nigdy nie zostałaś ich przyjaciółką, ani dziewczyną żadnego z nich, bo jak podkreśliłaś, jesteś z innej warstwy społecznej i możesz im zaszkodzić, mimo iż ty także zaczęłaś swoją karierę dosyć dobrze, która w szybkim tempie dorównała chłopakom z One Direction. Nigdy również nie znalazłaś sobie nikogo innego, którego pokochałabyś jak Liama.

Zepsułam końcówkę, beznadzieja, a miałam inny plan ;< Chciałam jednak urozmaicić wam czytanie, a nie tylko o miłości po grób, śmierci. Kurde a miało być tak pięknie. Zostawiam jednak opinie wam.

No i także chcę zauważyć, że to już pięćsetny imagin na blogu <3 Dziękuję wam wszystkim ;D

3 komentarze:

  1. Wyrażę swoją szczerą opinie. Cały imagin jest cudowny, bardzo mi się podobał, ale tylko do końcówki, która kompletnie mi się nie podobała. Przepraszam jeśli cię uraziłam, ale to tylko moja opinia:-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kochana musze przyznac powyzszej osobie racje... Jest cudowny,ale koncowka rzeczywiscie nie wyszla. Ale wierze ze genialnie piszesz i czekam na dalsze imaginy Twojego autorstwa :) x

    Klaudia CityLondon

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiem że zepsułam końcówkę ;__;

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3