niedziela, 9 czerwca 2013

Four Hundred Eighty-Eight

Na życzenie Michelle :)
[UWAGA! Imagin ten odbiega nieco od rzeczywistości ;)]

  Powolnym krokiem podążałam w głąb tłumu. Dookoła unosił się swąd alkoholu, oraz papierosów. Sama nie wiem po co tu przyszłam... może chcę się oderwać od codzienności? W pewnym sensie potrzebuję upustu, jednak bez przesady.  Usiadłam niepewnie na jednym z krzeseł zamawiając drinka. To jest to. Niewysoki barman dość szybko podał mi moje zamówienie. Nie czekając upiłam łyk zimnej cieczy. Zapiekło mnie w gardło, nie lubiłam tego. Za każdym razem broniłam się od alkoholu albowiem nie należałam do wielbicielek ''procentów''.
  Po wypiciu zawartości szklanki rozejrzałam się po klubie. Mój wzrok utkwił w prawym rogu sali. Siedział tam młody, dość przystojny chłopak. Co chwilę któraś z lamp oświecała go, więc mogłam mu się przyjrzeć. Jego blond włosy ułożone były w nieładzie co idealnie komponowało się do ciemnych jeans'ów, koszuli z kratę  oraz białego t-shirt'u. Niebieskie tęczówki co rusz spoglądały w inną stronę. Czyżby kogoś szukał? Wyglądał na zbitego z tropu, roztrzęsionego.
  Byłam faktycznie upita już po tej małej dawce ponieważ ruszyłam w jego kierunku. Przez alkohol moja nieśmiałość zniknęła, tego się obawiałam. Byłam coraz bliżej ''mojego celu'' kiedy usłyszałam krzyki. Nie wiedziałam co się dzieje dopóki o uszy nie obiło mi się głośne ''To jest napad! Na ziemię!''. Instynktownie wykonałam rozkaz, lecz zaraz ktoś postawił mnie na równe nogi ciągnąc w stronę wyjścia. Paraliż..? Tak, byłam obezwładniona. Czułam jak wszystko w środku mnie eksploduje krzycząc ze strachu. Odwróciłam głowę w celu ''zapoznania się'' z moim porywaczem. Ku zdziwieniu był to blondyn. To on za tym wszystkim stał?
  Chłopak prowadził mnie najróżniejszymi przejściami w mieście. Błądziliśmy pomiędzy obskurnymi kamienicami szukając jakiegokolwiek wyjścia. Minęliśmy jedną z starych, zepsutych lamp po czym uwolnił mnie z uścisku. Zwinnie odskoczyłam na bok, objął mnie strach.
-Ej, spokojnie. Nic ci nie zrobię- niebieskooki nachylił się nade mną dokładnie lustrując moją twarz.- Biegnij prosto tamtym przejściem, aż do głównej drogi, dalej musisz sama sobie poradzić- pokazał mi dokładną drogę dojścia.
-D-d-obrze-jąkałam się.- Ja.. dzięk..-odwróciłam się. Nie było go już... nigdzie. Czyżby mój wybawca uciekł..?
  Miesiąc, równe 31 dni. Tyle minęło od pierwszego, a zarazem ostatniego spotkania. Nadzieja przepadła wraz chłopakiem. Uczucie dające do zrozumienia, że już nigdy go nie zobaczę jest przybijające. Chciałabym mu podziękować, przytulić, jednak zapadł się pod ziemię. Pytanie: dlaczego? Za każdym razem rozmyślam nad tym kiedy mam wolną chwilę. W klubie pojawiłam się po całym zdarzeniu tylko r a z, jednak po tajemniczym ani śladu. Moja wyobraźnia często pracuje wymyślając mu różne imiona, stawiając w jakichkolwiek sytuacjach. Brakowało mi go. Cóż to jednak za niedorzeczność! Zadurzyć się w chłopaku, którego ledwo się zna, ach.
  Usiadłam na drewnianej ławce przy jednym z dębów, mój ''kącik dumania''. Od najmłodszych lat siadałam tu rozmyślając o wszystkim. Przez kilkanaście dni rozmyślałam o mojej zgubie. Głośno wypuściłam powietrze z ust opierając brodę o dłoń. Zachowywałam się jak po silnych narkotykach...
-Problemy z chłopakiem?- Z namysłu wyrwał mnie męski głos. Znajomy... Spojrzałam na główne źródło dźwięku po czym zamarłam. Chłopak, który mnie uratował siedział koło mnie uśmiechając się.
-Skąd wiedziałeś..- poczułam jak robi mi się gorąco. Zwidy?
-Że tu będziesz?- Dokończył za mnie.- Powiedzmy, iż to był szczęśliwy traf- puścił mi ''oczko''. Wydawało mi się, że to tylko sen. Uszczypnięcie się nic nie dało, zauważył to dzięki czemu poszerzył uśmiech.
-Jestem Niall, a ty, śliczności? - czule pocałował mnie w zewnętrzną stronę dłoni.
- [imię].- Zarumieniłam się. Był bardzo miły.
  Wiele się o nim dowiedziałam, spędziliśmy razem całą noc jednak coś mnie w nim zaniepokoiło. Tuż przed wschodem słońca uciekł jak oparzony. Bał się czegoś? Najwyraźniej. Ciekawiło mnie to, że tak było za każdym razem. Widywaliśmy się codziennie wieczorem bądź w nocy, a wschodu słońca bał się niczym ognia.
 Tak samo było też tego feralnej nocy... choć może nie do końca takowej. Spotkaliśmy się, dość późno. Piąta rano. Tak, dla niego było to późną porą. Mówił szybko i niezrozumiale, znów się spieszył. Plączący się język jeszcze to utrudniał.
-Niall! - krzyknęłam zwracając jego uwagę. - Możesz wolniej?- odparłam już spokojniej. Chłopak co rusz nerwowo spoglądał na niebo. Gubiłam się, a on nie chciał rozmawiać. Nie uciekaj, błagam. 
  Widziałam ten błysk w oku Niall'a, chciał uciec, ale coś go trzymało. Burknął pod nosem jak to miał w zwyczaju po czym przełożył mnie przez swoje ramię. Biegł, choć nie przypominało to prędkości człowieka. Był szybki niczym pantera. Na oko pokonaliśmy z 8 kilometrów w pięć sekund.
 Znajdowaliśmy się w ciemnym, wilgotnym pomieszczeniu. Niall zapalił światło, więc mogłam lepiej się przyjrzeć. Wyglądało to jak jakaś piwnica. Z ceglanych, brzydkich ścian skapywały kropelki wody. Jedynym źródłem światła była żarówka, brak jakichkolwiek okien. Po raz kolejny ogarnął mnie strach kiedy zobaczyłam Niall'a. Był cały poparzony, jakby przez słońce.
-Dobrze się czujesz?- spojrzałam na przerażonego blondyna. Zapewne próbował sprzedać mi jakąś brednie. Tylko błagam, niech oszczędzi mnie od ''To nie tak jak myślisz!''. Bałam się tego co powie, ale przecież nawet najgorsza prawda jest lepsza od marnego kłamstwa, czyż nie? Chłopak kucnął mrucząc coś pod nosem.
-Zanim cokolwiek powiesz pamiętaj, że Cię nie skrzywdzę, okey?- spojrzał na mnie wzrokiem zbitego psa.
  Jak widać jego przerażenie stało na równi z moim. Trząsł się. Czułam się strasznie zdezorientowana, więc tylko pokiwałam głową.-NIC na tym świecie nie jest normalne i właśnie do takich dziwaków należę ja. - mówił ze spuszczoną głową.-Słyszałaś o czymś takim jak wampiry?- uśmiechnął się powodując, że jego oczy zmieniły kolor, a kły znacznie wydłużyły. Miałam ochotę wybuchnąć śmiechem lecz to było nie na miejscu. Przed oczyma stanął mi obraz naszego biegu oraz ran Niall'a. Zadrżałam.
-Jest jeszcze coś. Jestem tym czymś przez moje wszelkie grzechy, to taka klątwa... i częścią niej jest to, że każda, która się we mnie zakocha stanie się tym samym.
W tym momencie moja pewność siebie wzrosła. Nie było tajemnicą, że przez ten czas zakochałam się w nim. Każdego dnia chciałam mu to powiedzieć lecz gdy tylko wzbierałam się na odwagę on uciekał. Bolało, to zabijało mnie od środka. A teraz, kiedy jesteśmy tu we dwoje, bez żadnych zagadek mogę się ''wzbić''.  Byłam zaskoczona, owszem. To co usłyszałam zmyliło mnie całkowicie choć dało też do zrozumienia, że nieważne w jakich okolicznościach się znajdujesz liczyć się będzie tylko najważniejszy dla ciebie obiekt. Niall.
-Kocham cie i podejmuję się na wszystko- uśmiechnęłam się. Podobnie uczynił Niall, więc nie zastanawiając się łapczywie wpiłam się w usta niebieskookiego. Dziękuje.
~*~
I jest taki.. nieudany. Nie wiem dlaczego ale nie podoba mi się :c Jestem jednak wręcz zawiedziona swoim podejściem! Opornie mi szło, ale w końcu doszłam do takiego stanu determinacji, iż poszło jak po maśle. Mam nadzieję, że chociaż wam przypadnie do gustu :) Piszcie co sądzicie! Niedługo dodam coś nowego.
                                                                                                                Hazzza! nevermind. 


9 komentarzy:

  1. Nie lubie taki imagenow ale ten jest hymmm niezly sorki ale same prosilyscie o szczere opinie :) nie jest to cud ale podoba mi sie nawet jak na hymmm tematyke fantastyczna ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie jestem fanką takich imaginów ale ten jest fajny

    OdpowiedzUsuń
  3. ja znowóż lubię takie imaginy ale mogłabyś bardzoej go rozwinąć.... CO JA PIERDOLE ON JEST ZAJEBISTY *-* ~C.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mi się tam podoba. :) Lubie takie fantasy. :D

    OdpowiedzUsuń
  5. MI też się podoba :) Może zrobisz 2 część ? :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam przyjemność zawiadomić Cię, że zostałaś nominowana do Versatile Blogger Award. Więcej szczegółów na - http://lovespoonlikeliam.blogspot.com/2013/06/versatile-blogger-award-forever.html#comment-form :)

    OdpowiedzUsuń
  7. oo takich więcej, zdecydowanie poprsze :) x

    K.CL

    OdpowiedzUsuń
  8. nie przepadam, za imaginami tego typu ale ten jest całkiem fajny! :)x

    OdpowiedzUsuń
  9. Też nie przepadam za takimi imaginami, ale to mi się nawet podobało. Troszeczkę mogłaś rozwinąć tą końcówkę, mogli sobie coś powiedzieć czy coś takiego. A tak poza tym fajnie. :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3