wtorek, 4 czerwca 2013

Four Hundred Eighty - Five

 Imagin na życzenie @FuckingAwesome :)

[mogą pojawić się wulgaryzmy]
 Głośna muzyka oraz swąd alkoholu przywitały mnie na wejściu. Dookoła panował mrok, jedynie gdzieniegdzie błyski urządzeń rozświetlały salę. Uniosłem kąciki ust ku górze łapiąc w dłoń cienkiego papierosa po czym powoli zaciągnąłem się . Tym razem uśmiech nie był spowodowany dymem tytoniowym, a dziewczyną stojącą obok. Wysoka, zgrabna, blondynka ubrana w dość skąpy strój, który znakomicie podkreślał jej duży biust. Jeden cwany uśmieszek i była moja. Plan: zaliczyć ją tak samo jak inne. Prochy w drinku, czynienie swojej powinności z odurzoną, a potem zostawianie jej byle gdzie. Krótko mówiąc: Witaj w klubie przelecianych, mała. 
  Elliot nerwowo stukał palcami w czarną maskę Range Rover'a. Muszę przyznać, że dopóki nie usłyszałem głośnego wybuchu bałem się jak cholera. Już raz plan napadu na bank okazał się niewypałem, a drugi raz woleliśmy nie ryzykować. Kiedy tylko na horyzoncie pojawiły się znane mi twarze z trzaskiem drzwi wsiadłem do auta. Kurczowo zacisnąłem dłoń na kierownicy co sprawiło, że moje kłykcie znacznie pobielały. Słychać było głośne bicie mojego serca. Na ''Zayn, ruszaj!'' z całej siły nacisnąłem pedał gazu. Niczym w filmie akcji, nieprawdaż? Starałem się dość zwinnie omijać wszelkie kosze na śmieci czy też słupy, ale marnie mi to wychodziło. Ostatecznie skończyliśmy na jednej z lamp, która zresztą już dawno nie działała. Wiązanka przekleństw przeleciała po aucie w moim kierunku. Policja, już nas mają.
 Odwróciłem głowę w bok próbując uniknąć niemiłych spojrzeń. Ku mojemu zdziwieniu zaobserwowałem ludzi. Zazwyczaj kiedy tylko pojawialiśmy się na mieście wszyscy w przerażeniu uciekali. A jednak tym razem ktoś został i to nie z własnej woli. Do ceglanej ściany przyparta była dziewczyna. Mała, słaba istota, która zalewała się łzami co rusz dostawała pełnymi pięściami w twarz lub brzuch. Zawrzało we mnie. Co prawda denerwowało mnie to, co sam robiłem ale teraz było inaczej. Większość moich poprzednich ''towarzyszek'' to wytapirowane panienki uzależnione od używek, a nie słabe istoty, które niczym nie zawiniły.
 Ziejący gniewem wysiadłem z auta podbiegając do dwójki. Dość szybko pokonałem dzielący nas dystans i w mgnieniu oka wymierzyłam w chłopaka. Zachwiał się pod moim uderzeniem lądując na ziemi. Kolejny słaby. Wyczułem, że dziewczyna drży, więc szybko objąłem ją ramieniem. Było mi jej tak cholernie żal. Mała zielonooka istota wtuliła się we mnie bez słowa. Taka krucha..
[narracja 3-osobowa]
Czy trzy miesiące to dużo? Zależy z jakiej perspektywy patrzysz. Jest to dość krótki okres czasu, ale niewątpliwie można kogoś wtedy zmienić. Dowód? Zayn. Ten mulat przemienił swoje życie dzięki pewnej cichej, skromnej dziewczynie. On chciał być lepszym lecz nie potrafił, nie miał siły, ale była ona. Wyprowadziła go ze wszystkich nałogów, potrafiła wysłuchać, szczerze pomóc. Właśnie tego potrzebował, zrozumienia. [imię] nieraz żałowała podjęcia się tego, ale to było przejściowe. Dała radę, oboje dali. A co z gangiem i napadami? Wszystko zniknęło wraz z poprzednimi uzależnieniami. Szajka się rozpadła, a wspólnicy Malika zapadli pod ziemię. W ciągu trzech miesięcy cel został osiągnięty. Prawie..
 Zayn usiadł na śliskim kamieniu obok brunetki. Dziewczyna dokładnie lustrowała każdy detal kolorowego ogrodu. Zawsze upajała się życiem.
-Jak tu pięknie..- z jej ust wydobył się cichy szept na co brązowooki zareagował szczerym uśmiechem. 
-Nie zaprzeczę. - jego niski głos rozbrzmiał po okolicy. - Ale.. jest coś piękniejszego.- dodał po chwili.
Faktem jest to, że przez te trzy, krótkie miesiące pomiędzy Zayn'em a [imię] powstała niewidzialna więź. On ją kochał, niewątpliwie, ale cholernie bał się zapytać. Odrzucenie, wyśmianie.. nie chciał tego. Musiał jednak kiedyś się przełamać.
-Co takiego?- jej zielone tęczówki skierowały się ku Malik'owi. Wdech, wydech.
-Ty.- zadrżał. Oczekiwanie na jakąkolwiek reakcję dziewczyny trwało wieczność. Było to spowodowane strachem. Nie odezwała się słowem, a za to na jej twarzy zagościł rumieniec. Wypieki na twarzy dziewczyny dały mu sporo odwagi. Nachylił się nad brunetką składając na jej ustach pocałunek.
-Kocham cię- wyszeptała.
*u*
I jest! Mam nadzieję, że spodoba się pomysłodawczyni :) Przyznam szczerze, że mi nie przypadł do gustu, więc pozostawiam do oceny wam. 

7 komentarzy:

  1. piekny, cudowny xx szkoda że taki krótki :/

    K.CL

    OdpowiedzUsuń
  2. bardzo fajny :) możesz zrobić imagin jak któregoś z chłopców spotyka się na koloniach ?

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale fajny imagin ;*

    http://closertotheedge1.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. To takie... Wzruszajace z jednej strony ostry zadziorny Zayn a z drugiej delikatna jak kwiat dziewczyna poprostu cudo:***

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3