sobota, 1 czerwca 2013

Four Hundred Eighty - One

Pomysł @M. Knowles

Czasami pojawiają się nie najpiękniejsze słowa. #NOH8
- To już nasz ostatni przystanek. Fontanna Afrodyty. Jak zapewne wiecie z mitologii, Afrodyta była boginią miłości. Legendy głoszą, że gdy ktoś napił się wody z jej źródła, znajdował wieczną miłość. Niezależnie od tego, czy wcześniej darzyło się kogoś sympatią, czy też nie. Starożytni Grecy wierzyli także, że fontanna taka jak ta, tak jakby swatała ze sobą dwójkę ludzi. Ponoć poprzez zamiana duszy, ale … Najprawdopodobniej to tylko mity. Przecież takie rzeczy nie dzieją się naprawdę. – Zaśmiał się przewodnik – No to w takim razie dziękuję za wycieczkę. Mam nadzieję, że cokolwiek zapamiętaliście. Do zobaczenia. – Oznajmił zadowolony z myśli iż ma już do obsłużenia o jedną grupę mniej.
- Macie jeszcze 15 minut dla siebie. Później wracamy do szkoły. – Zarządził nauczyciel, który sam udał się zobaczyć resztę niewidzianych eksponatów.
Do fontanny podeszła dziewczyna. Śliczna, niewysoka. Wzorowa córka. Zawsze porządnie ubrana, najlepsze oceny w całej szkole.
Zaczęła czytać notkę zamieszczoną pod zabytkiem. Następnie zapisała kilka istotnych zdań w swoim notatniku, które mogłyby się jej przydać do napisania sprawozdania z wycieczki.
W pewnym momencie poczuła jak duża siła popycha ją w przód. Zanim się zorientowała, już lądowała w wodzie. Szybko się z niej wynurzyła i spojrzała na osobnika, który spowodował ten wypadek.
Zayn Malik.
Chłopak śmiał się w niebogłosy, jednocześnie przybijając piątki ze znajomymi. Jeden z nich wręczył mu jakieś pieniądze.
Mhmmm … Zapewne kolejny, idiotyczny zakład.
Po chwili spojrzał na dziewczynę, która w środku aż gotowała się ze złości.
- Oj kotku. – Zwrócił się do niej – Złości piękności szkodzi. Chociaż tobie to już raczej nic nie może zaszkodzić. Plus, nie grzej się tak, bo się przegrzejesz, a wtedy kto będzie naszym klasowym mądralą ?
- Nienawidzę cię Malik …
- Ałć … Zabolało … - oznajmił z teatralnym smutkiem, jednocześnie przykładając rękę do serca
Dziewczyna powoli zaczęła wstawać. Po chwili już wychodziła z fontanny. Przechodnie spoglądali na nią, jakby była nie z tej planety.
Świetnie. Nie dosyć, że jestem mokra, to jeszcze uchodzę za jakiegoś zbiega ze szpitala psychiatryczego. Świetnie.
Zaczęła szukać swojego zeszytu. Tak jak i ona, wylądował w wodzie. Podeszła do brzegu i wyciągnęła go. Następnie lekko otrzepała z wody, jakby to miało go w jakiś sposób super naturalny wysuszyć. Przeniosła swój wzrok na zadowolonego z siebie chłopaka.
- Dlaczego ? Powiedz mi tylko, dlaczego taki jesteś ?
- Emmmm … Bo cię nie lubię ? – zapytał retorycznie
- Ja też cię nienawidzę, a jednak nie wpycham cię to fontanny na środku parku i to jeszcze kiedy na dworze jest około 10 stopni na plusie ! Nigdy ci niczego nie zrobiłam ! Zazwyczaj omijam cię szerokim kołem i jest dobrze ! Dlaczego ty nie możesz robić tego samego ?!
- Bo ja mam z tego dodatkowo fajną zabawę, a poza tym jestem niegrzecznym chłopcem. Ty od dziecka byłaś porządną, dobrze ułożoną córeczką mamusi i tatusia z bogatego domu. Jesteś po prostu za grzeczna żeby się odgrywać.
- Nienawidzę cię !
- Po pierwsze, powtarzasz się złotko, a po drugie, zapewne tylko tak mówisz. W głębi duszy nie możesz się doczekać kiedy zaproszę cię do siebie. A więc dzisiaj jest twój szczęśliwy dzień, kochanie. Wolisz przyjść do mnie, czy to ja mam wpaść do ciebie ? Osobiście preferowałbym tą pierwszą opcję. Nie wiadomo jak głośno krzyczysz, a moich rodziców nie ma dzisiaj całą noc w domu.
- Jesteś … Jesteś obleśny. Nie związałabym się z tobą, a już tym bardziej nie poszłabym z tobą do łóżka nawet wtedy, kiedy bylibyśmy ostatnimi osobami na tej planecie i trzeba by było ratować ludzką cywilizację. Zostaw mnie w spokoju raz na zawsze. Nie zbliżaj się do mnie, nie odzywaj się do mnie. W ogóle odseparuj się ode mnie. Zachował pomiędzy nami jak największy dystans.
- Masz na myśli taki ? – zapytał, tym samym przywierając do ciała dziewczyny
- Chodziło mi o ten dystans w druga stronę matole, jełopie, nieuku i przyszły nieudaczniku pracujący w barze szybkiej obsługi. Chociaż kto wie czy tam cię w ogóle przyjmą.
- Ałć … Ponownie zabolało.
- Bo miało. – Oznajmiła stanowczo, po czym odwróciła się na pięcie i odeszła jak najdalej od chłopaka.
Stawiając kolejny krok, nie zauważyła dziury w chodniku, przez co jeden z jej obcasów złamał się na pół. Gwałtownie odwróciła się w kierunku Zayn’a, który zakrył usta dłonią aby zamaskować niepowstrzymany chichot.
Jesteś martwy.
- [T.I], co ci się stało ? – zapytał zdziwiony nauczyciel. Momentalnie zbiegli się wszyscy uczniowie, który zaczęli się przyglądać dziewczynie z rozbawieniem
- Wypadek. Po prostu … - zawiesiła na moment głos. Biła się z myślami czy powiedzieć prawdę, czy może zachować ją dla siebie – To był wypadek. Przepisywałam notkę i .... Potknęłam się.
- A Zayn Malik znalazł się tam przez przypadek, co ?
- On nie miał z tym nic wspólnego. – Szybko skłamała. Spuściła wzrok. Jej oczy momentalnie się rozszerzyły ze zdziwienia. Nigdy wcześniej nikogo nie okłamała, a tym bardziej nauczyciela.
Co się ze mną dzieje.
- No dobrze. Skoro tak twierdzisz … Jesteś jedyną osobą, której tu można ufać. Koniec przedstawienia ! – zwrócił się do reszty – Wracamy.
- Dlaczego to zrobiłaś ?! – krzyknął, tym samym odciągając ją na bok, z dala od grupy.
- Taki miałam plan. Psuję ci reputację. Zły Zayn Malik dzisiejszego dnia nie dokuczył beznadziejnej kujonicy. Taka tam zemsta … - uśmiechnęła się sarkastycznie, po czym wyrwała rękę z jego uścisku i powróciła do reszty klasy. Sama nie potrafiła zrozumieć swojego zachowania. Najpierw kłamstwo, teraz czuła się pewnie jak nigdy dotąd w towarzystwie Malik’a, a co gorsza … Mściła się na nim.
Chyba woda mi za bardzo uderzyła do mózgu …
- Zayn, kochanie. Wstawaj …
Jaki Zayn i jakie kochanie ? O co chodzi ?
Dziewczyna powoli otworzyła oczy i przekręciła głowę w stronę, z której dobiegał wysoki, piskliwy głos. Na widok nagiej blondynki przykrytej tylko cienkim prześcieradłem, jej źrenice rozszerzyły się do granic możliwości.
- K-kim ty jesteś ? – zapytała przerażona
- Zayn, nie wygłupiaj się …
- Jaki Zayn ? Co za Zayn ? Co ty w ogóle robisz w moim domu, łóżku i to w dodatku naga ?!
- Bawisz się ze mną ? Mmmm … Uwielbiam kiedy to robisz … - wymruczała, po czym zaczęła się do niej przybliżać. Ona natomiast gwałtownie wstała i złapała to co najbliżej miała pod ręką.
- Nie zbliżaj się do mnie … - oznajmiła, wymachując dziewczynie kijem hokejowym przed nosem – I nie mów do mnie Zayn ! Czy ja wyglądam jak Zayn ? Czy te długie włosy mówią Cześć jestem Malik ?
- Czyś ty się w łeb w nocy za mocno pieprznął ?
- Wyrażaj się … - skarciła ją
- Powiedział ten który klnie jak szewc …
- NIE JESTEM MĘŻCZYZNĄ, WIĘC NIE MÓW DO MNIE TAK, JAKBYM BYŁA !
- Ty na serio jesteś jakiś psychiczny …
- Wynoś się …
- W porządku … - wysyczała przez zęby. Następnie wstała i pozbierała swoje rzeczy. Ubrała się i wymijając chłopaka, wyszła bez słowa
- Co się do cholery dzieje ? – powiedziała sama do siebie. Rozejrzała się po pomieszczeniu. – Ale to nie jest mój pokój …
Spojrzała na półki. Stały na nich zdjęcia małego chłopca z rodzicami. Chwyciła jedną z ramek i przyjrzała się uważnie obrazkowi. Bardzo szybko jednak go upuściła. Spojrzała na swoje ręce. Następnie odwróciła się do lustra. Jej źrenice rozszerzyły się do granic możliwości, kiedy ujrzała swoje odbicie. Szybko podbiegła do szklanego, odbijającego statywu. Zaczęła dotykać swoich włosów i twarzy, którą następnie zaczęła rozciągać we wszystkie możliwe strony.
- Nie, nie, nie … To się nie dzieje naprawdę … Za dużo się naczytałam mitów o zamianach dusz … Za chwilę się uszczypnę i obudzę. - Powiedziała zamykając oczy – Raz, dwa, trzy.
Po chwili, dziewczyna zaczęła powoli unosić swoje powieki. Niestety nic się nie zmieniło. Usiadła na łóżku, na które następnie bezsilnie opadła.
- […] no a po południu pojedziemy na Oxford aby złożyć twoje podanie.
- Emmm … Tak, oczywiście. Słuchaj … Mogę zjeść coś normalnego ?
- Przecież masz przed sobą całą miskę owsianki, więc nie wiem o co ci chodzi.
- Haha … Tak … - zaśmiał się nerwowo – Ale … Chodzi mi o na przykład jajko na bekonie. W ostateczności jakaś kiełbaska, albo coś …
- Dziecko kochane. To przecież sama sterta tłuszczu. Musisz się zdrowo odżywiać. A poza tym zawsze uwielbiałaś owsiankę, więc nie wiem co ci się tak nagle odwidziało … [T.I] … Chyba nie chcesz mi powiedzieć, że …
- Że co ? – wtrącił z przerażeniem
- O mój Boże ! Tony ! [T.I] jest w ciąży !
- Co ?! Nie, nie. Nie, nie ! – szybko zaprzeczył – Po prostu miałem … Znaczy się miałam ochotę na coś ostrzejszego, ale przecież owsianka też jest pyszna. Mniam. – Uśmiechnął się nabierając na łyżkę już rozmoknięte płatki. Skrzywił się, kiedy na nie spojrzał.
Raz kozie śmierć …
Szybko wziął papkę to buzi. Zaczął ją przeżuwać. Uśmiechnął się sztucznie spoglądając na kobietę siedzącą naprzeciwko niego.
- Pośpiesz się, bo inaczej spóźnisz się do szkoły. – Oznajmiła, po czym wyszła z kuchni. Chłopak szybko wypluł całą zawartość buzi z powrotem do miski. Następnie wszystko przelał na talerzyk z jedzeniem dla kota.
- Boże … Gorzej niż w obozie koncentracyjnym … - powiedział sam do siebie. Wytarł szybko usta, po czym wstał i ruszył na podwórko, gdzie już czekał na niego tata w samochodzie.
Przez całą podróż rozbrzmiewały w pojeździe dźwięki muzyki Chopin’a. Nastolatek oparł głowę o szybę, w którą następnie niezauważalnie zaczął uderzać.
To jest istna tortura. Ta rodzina jest jakaś psychiczna.
Gdy dotarli pod szkołę, szybko wyskoczył z samochodu, rzucając ojcu krótkie Cześć. Chwilę później na parkingu pojawiło się czerwone Audi, z którego wysiadła [T.I], wraz z jego przyjacielem.
- Zachowujesz się dzisiaj jak jakaś ciota ! – krzyknął za nim, ale ona go zlekceważyła. Szybko podeszła do chłopaka i zaciągnęła na ubocze.
- Coś ty ze mną zrobił ! Oddawaj mi moje ciało, ale to już ! – krzyknęła na chłopaka
- Słuchaj … Nie mam zielonego pojęcia o co w tym wszystkim chodzi, ale uwierz mi, że gdybym mógł, to już po pierwszym ułamku sekundy złożyłbym reklamację. Obcowanie z twoją kosmiczną matką nie należy do najprzyjemniejszych rzeczy …
- Nie waż się obrażać mojej mamusi. To złota kobieta, tylko ty nie potrafisz tego docenić …
- Mamusi ? Serio ? Czy ty w ogóle kiedykolwiek wsłuchałaś się w jej wypowiedzi ? Albo zwróciła uwagę na jej zachowanie ?
Dziewczyna milczała.
- Tak też myślałem. Słuchaj … Ja nie wiem o co chodzi z tą całą przebieranką. Może po południu to wszystko przejdzie. Takie coś nie może trwać długo. Góra jeden dzień …
- Mam nadzieję, bo do końca życia budzić się koło opryskliwej i to w dodatku nagiej blondynki, nie mam zamiaru …
- O Boże … To była Tara … Kurde … Jaka była ?
- Wymalowana …
- Nie o to mi chodzi … Jaka była w łóżku …
- A skąd ja to mam niby wiedzieć ?!
- No wiesz … Ja nie chcę nic sugerować, ale …
- Nie kończ … - przerwała mu
- Dlaczego zawsze musi mnie wszystko omijać. Będę musiał to z nią jeszcze kiedyś powtórzyć …
W tym samym momencie podeszła do nich blondynka.
- To za wczoraj … - oznajmiła, po czym ją spoliczkowała – A to za dzisiaj. – Powiedziała, następnie ponownie przykładając jej z liścia, tyle ze tym razem w prawy policzek – No … To by było na tyle.
Obydwoje obejrzeli się za nią kiedy odchodziła.
- Coś. Ty. Do. Cholery. Jej. Zrobiła ?! – krzyknął, tym samym patrząc wyczekująco na dziewczynę
- Kulturalnie powiedziałam żeby sobie poszła. To wszystko …
- Co ?! Wypędziłaś z MOJEGO domu i to w dodatku z MOJEGO łóżka najseksowniejszą laskę w szkole ?!
- Na to wygląda, chociaż nie sądzę, aby określenie wypędziłaś było …
- Nie ważne ! – przerwał jej – Czy ty wiesz coś ty zrobiła ?! Nie ? To ci wytłumaczę … Sprawiłaś, że do końca życia będę sam, a do łóżka będą mi się pchać tylko i wyłącznie jakieś wstrętne kujonice, takie jak …. Takie jak ty !
- Och, no jakże mi przykro … - uśmiechnęła się ironicznie, po czym odwróciła na pięcie i ruszyła w kierunku budynku szkoły
- Wiesz … Nie doceniłem cię ! – krzyknął za nią. Dziewczyna powoli się odwróciła w kierunku chłopaka.
- Czyli ?
- Pod ubraniem jesteś lepsza niż mi się wydawało. – Zaśmiał się zwycięsko, po czym odepchnął się nogą od drzewa i ruszył w przeciwnym kierunku.   
- Dobrze. Zanim wyjdziecie z klasy zbiorę jeszcze wasze eseje.
Nauczycielka zaczęła chodzić po klasie i zbierać prace uczniów. Zatrzymała się przy [T.I], która aktualnie powoli zasypiała
- Mam nadzieję panno [T.N], że to zmęczenie wynika z nocnego dopracowywania eseju … - zwróciła się do dziewczyny.
- Emmm … Ja … No bo ten tego … No wie pani …
- Nie masz zadania domowego ?
- No tak jakby …
- W takim razie jedyneczka ?
- A musi być od razu jedyneczka ? Nie może być jakiś malutki minusik, albo coś w tym rodzaju ?
- Nie, nie może …
Wredna zdzira …
- Pani Carey … Zay … Znaczy [T.I] zapomniała tej pracy przeze mnie. Ja … Po prostu nie dałem jej wczoraj wieczorem tego odrobić, przez co musiała pracować nad napisaniem nowej pracy w nocy. Rano natomiast przez przypadek na nią wpadłem, przez co jej esej wylądował w … Kałuży ?
- Przez przypadek ? Hmmm … Dosyć częste te pana przypadki, panie Malik. Czyli co … Kolejne dwie jedyneczki do kompletu ?
- A dlaczego dwie ?
- Jedna za esej [T.I], a druga za najprawdopodobniej brak pańskiego, zgadza się ?
Dziewczyna spojrzała pytająco na chłopaka. Ten tylko kiwnął głową na tak.
- Emmm … Zgadza się.
- No i trzeba było tak od razu … Możecie wychodzić.
- Zayn, ja … Przepraszam. Obiecuję, że napiszę za ciebie tą pracę … - oznajmiła z wyraźnie słyszalnymi wyrzutami sumienia.
- Wyluzuj. To moja nie pierwsza i nie ostatnia pała w dzienniku, także wiesz … Chill out babe.
- Tak … Emm … Słuchaj … Ty lubisz hokeja ? Widziałam u ciebie kij i wiesz … Tak tylko pytam z ciekawości …
- Tak. Gram w każdy wtorek i piątek. Chciałbym kiedyś być jednym z najsławniejszych hokeistów na świecie. Byłoby czadowo … - oznajmił z wyraźnym entuzjazmem. [T.I] przyjrzała mu się dokładnie. Jego oczy błyszczały w tym momencie jak u pięcioletniego dziecka, które dostało wymarzoną zabawkę. Była pod ogromnym wrażeniem drugiego wcielenia Zayn’a.
- Wiesz … Mój tata jest dyrektorem University Of Brimingham. Sam jest nauczycielem hokeja.
- J-jak to … - zapytał zdziwiony, na co dziewczyna się zaśmiała
- Tak jakoś wyszło. Kiedyś też grałam, ale … To były stare czasy …
- Co się stało ?
- Kiedyś na meczu zostałam poważnie skontuzjowana. Po tym wydarzeniu mama zabroniła mi grać. Z resztą po kontuzji zostały powikłania … Skoro nie poszłam za tatą, musiałam pójść w stronę mamy. Moja mama wykłada literaturę angielską na Oxford’dzie.
- Wow … Ja nie wiedziałem … Wiesz … Miejsce na takim uniwersytecie to tylko nierealne marzenie …
- Dlaczego nierealne ? – zapytała zdziwiona
- Spójrz tylko na mnie i moją rodzinę. Mój ojciec jest bardzo surowy.
- To dlatego się tak buntujesz … - weszła mu w słowo
- Po części … - zaśmiał się – Ale wracając do poprzedniego tematu … Mój ojciec prowadzi sklep. Jest on przekazywany z pokolenia na pokolenie.
- Taki bradfordzki, rodzinny sklepik ? To całkiem fajne …
- Ty nic nie rozumiesz … Za czasów mojego taty było inaczej. Tradycje były na pierwszym miejscu, hobby i pasje na boku. Niestety, świat się zmienia. Nic nie jest takie samo jak kiedyś. Dzisiejsza młodzież jest inna. Chce rozwijać swoje zainteresowania. Chce się sama ukierunkować na przyszłość. Niestety moja rodzina tego nie rozumie …
- Masz muzułmańskie korzenie, prawda ?
- Tak … Skąd wiedziałaś ?
- Rano oglądałam twoje zdjęcia, które wiszą na ścianach. Teraz, kiedy na ciebie patrzę widzę, że jesteś mieszany.
- Mmmmmm … Patrzysz na mnie, powiadasz ? – zaśmiał się. Po chwili dołączyła do niego również [T.I] – Mieszany … To zabrzmiało jakbym był jakimś psem …
- Hahahah … Przepraszam …
- Przestań ciągle przepraszać. Wyluzuj w końcu. Jak nie jesteś spięta, wydajesz się być całkiem … Fajna …
- Serio ?
- Tak, ale nie mów nikomu, że to powiedziałem, bo zniszczysz mi reputację …
- Jasne …
- Właśnie … Twoja mama mówiła dzisiaj rano coś o jakimś wyjeździe do Oxford’u.
- Ach, no tak. Musimy złożyć moje podanie. – Oznajmiła bez większego entuzjazmu.
- Coś nie za bardzo się z tego cieszysz.
- Wiesz … Wcale nie mam ochoty tam jechać. Nie chcę tam studiować. To mnie absolutnie nie kręci. Czytam Szekspira, bo muszę. Uczę się, bo muszę. To nie jest tak, że ja tego chcę. To rozkaz mojej mamy. To dzięki niej jestem jaka jestem. Nielubiana kujonica. Chciałbym w życiu robić coś … Szalonego … Hokej zawsze dawał mi tą dawkę adrenaliny, której potrzebowałam. Niestety nie było mi dane zostać hokeistką. – Zaśmiała się – Jako zastępstwo, wybrałam dziennikarstwo.
- Dziennikarstwo ? Nie obraź się, ale … To zupełnie do ciebie nie pasuje.
- Mówiłam ci już, że to mama mnie wykreowała na taką osobę, jaką aktualnie jestem. W każdym bądź razie … Zawsze pisałam własne artykuły, które następnie chowałam do szuflady. Byle jak najdalej od mamy. Czasami wyobrażałam sobie, że pracuję w radiu, albo prowadzę jakąś galę, bo jestem popularną i najlepszą dziennikarką w całym BBC. Wiem, głupie …
- Nie, nie … Każdy ma swoje marzenia. Może ci się wydawać, że brzmią jak wymysł pięcioletniego dziecka, ale … Spójrz na moje … Zostać sławnym hokeistą … Brzmi dokładnie bezsensownie jak twoje. – Zaśmiał się
Spojrzeli w bok. Byli pod domem dziewczyny.
- Musisz iść. Mama nienawidzi kiedy się spóźniam, tym bardziej jeśli mamy do załatwienia coś ważnego jak … Oxford … - odparła zasmucona
- Mhmm … Tak. Słuchaj. Mam do ciebie prośbę. Opiekuj się moimi siostrami. Są w wieku dojrzewania. Wiesz jak to jest, zwłaszcza, że ty jesteś dziewczyną i na pewno znasz się na sprawach sercowych lepiej niż ja. – Uśmiechnął się
- Jasne. O rodzeństwo możesz być spokojny. Posłuchaj… A co będzie jeśli … No wiesz … Nie odmienimy się ..
- Będziemy myśleć o tym jutro …
- No tak. W takim razie do zobaczenia. – Oznajmił, po czym biorąc głęboki oddech ruszył do domu.
- Jak myślisz, ile to jeszcze potrwa ? – zapytała
- Nie wiem … Może to jest jak grypa …
- Tak … Na pewno … Nie potrafię tylko zrozumieć dlaczego ty, dlaczego ja, a co ważniejsze … Jak ? Chwila … Pamiętasz tą fontannę do której mnie wrzuciłeś.
- Tak.
- To była fontanna Afrodyty. Ten przewodnik mówił, że Grecy uważali, że dzięki niej, ludzie zamieniali się duszami, przez co Afrodyta ich ze sobą tak jakby swatała …
- Nie sądzisz chyba, że jakiś głupi mit jest prawdziwy …
- W każdej legendzie jest ziarenko prawdy. Chodź. – Oznajmiła, po czym pociągnęła chłopaka za sobą. Po 15 minutach byli już na miejscu
- No i co ty niby chcesz zrobić ? Rozmawiać z posągiem ? – zakpił
- Spróbować nie zaszkodzi. Emmm … Afrodyto ..
- Nie, to jest jakiś idiotyzm. Idę stąd.
- Chcesz w końcu się uwolnić z mojego ciała, czy nie …
Chłopak przystanął na chwilę. Zaczął się zastanawiać nad słowami dziewczyny. Ostatecznie został.
- Afrodyto. – Zaczęła ponownie – Nie za bardzo rozumiem o co tu chodzi. Zamieniłaś nas duszami zupełnie niepotrzebnie. Widzisz ? Stoimy tu razem, nie kłócimy się. Jesteśmy jak najlepsi kumple. Skoro wszystko poszło po twojej myśli, możesz nas zamienić z powrotem. Na trzy Zayn będzie sobą, a ja sobą i wszyscy będą szczęśliwi. No to raz, dwa, trzy …
Obydwoje  zamknęli na chwilę oczy. Jednak nie poczuli niczego specjalnego.
- Mówiłem ci, że to idiotyczne …
- Spróbować nie zaszkodziło …
- Słuchaj … Emmm .. Nie wiem jak to powiedzieć …
- Normalnie … Chyba dzisiaj już nic gorszego mnie nie spotka …
- Mówiłaś, że kiedyś trenowałaś hokeja.
- No tak.
- Mogłabyś mi dać kilka wskazówek ? Za dwa dni mam ważny mecz i pewnie …
- Ale Zayn … - przerwała mu – Ja się nie nadaję. Z resztą ty z pewnością wiesz więcej niż ja.
- Proszę. Ty jesteś obeznana w tej grze. Twój tata uczył cię od małego. No proszę. Chciałbym wygrać ten mecz … Chociaż kto wie czy go w ogóle zagram …
- Zgoda. Ale musisz uwierzyć, że to ty go zagrasz, a nie ja.
- W porządku. – Uśmiechnął się szeroko
- Jesteś pewna, że twoja mama nie ma nic przeciwko ? Wiesz … Chyba nie za bardzo mnie polubiła … - oznajmił niepewnie wchodząc do pokoju dziewczyny
- Słuchaj … Teraz to ja jestem tobą a ty mną. I tak przebywasz z nią w tym samym domu.
- No tak. Zagmatwane to. – Zaśmiał się
- Mam nadzieję, że wskazówki ci się przydadzą.
- Tak, dzięki wielkie. Jestem twoim dłużnikiem do końca życia.
- Nie obiecuj, bo zapewne sekundę po zamianie wrzucisz mnie do fontanny, basenu, kałuży, czy czegoś innego co jest mokre, bądź też nadaje się do zrobienia mi na złość.
- Jak ty mnie dobrze znasz. – Uśmiechnął się – Co my tu w zasadzie robimy ?
- Masz. – Oznajmiła, wręczając mu tym samym breloczek z nazwą klubu Blackhawks*
- Blackhawks ? O mój Boże … Naprawdę ? Skąd go masz ?
- Mój tata kiedyś z nimi grał. Jeszcze zanim znaleźli się w pierwszej trzydziestce …
- To … Niesamowite … Brak mi słów. Trzymać w ręce coś co … Najprawdopodobniej było trzymane przez największe legendy hokeja.
- Weź go.
- Co ? Nie [T.I]. Ja nie mogę tego zrobić.
- Możesz. Przynosił szczęście mojemu tacie. Przynosił także i mi. Teraz czas na ciebie.
- Ja naprawdę nie mogę …
- Zayn … Po prostu go weź. – Wyszeptała, tym samym zaciskając jego dłoń w pięść. Szybko cofnęła rękę, kiedy niespodziewanie kopnął ją prąd – Kopiesz. – Zaśmiała się
- Sorry. Dziękuję ci. Za wszystko. I za te wskazówki i breloczek.
- Mam tylko nadzieję, że tobie też przyniesie szczęście. – Oznajmiła patrząc mu w oczy
- T-tak. J-ja też.
Pomiędzy nimi zapanowała cisza. Stali i przeszywali wzrokiem siebie nawzajem. Z transu wybudził ich dopiero huk za oknem.
- Idzie burza. – Powiedziała [I.I], tym samym zamykając okno – Będę musiała za chwilę iść.
- Ale zanim wrócisz do mnie, chciałbym cię prosić o jeszcze jedną rzecz. Mogłabyś mi pokazać twoje artykuły ?
- Nie. Zayn, nie.
- Ale dlaczego ?
- One … Nie nadają się do niczego. Pisałam je jak miałam jakieś 12 lat.
- No i co z tego. Przynajmniej się pośmiejemy. – Uśmiechnął się zachęcająco
- Nadal mówię nie.
- Zayn, idzie burza. Chyba powinieneś się już zbierać. – Zarządziła matka dziewczyny
- Tak, tak. Właśnie miałem wychodzić. W takim razie do jutra [T.I]. Do widzenia pani. – Powiedziała, po czym przed samym wyjściem dała kobiecie całusa w policzek. Uśmiechnęła się pod nosem na jej reakcję. Była w totalnym szoku.
- Emmm … Zaczekaj. – Powiedziała zakłopotana – Może … Może jednak zostaniesz na kolacji ?
- Może innym razem. Moje siostry są same w domu. Co prawda są już duże, ale … Nadal boją się burzy. Mężczyzna w domu musi być. – Zaśmiała się
- A twój tata ?
- Jest w pracy. Wróci dopiero późnym wieczorem. Ale i tak dziękuję za zaproszenie. To bardzo miłe z two … Znaczy pani strony. Dobranoc.
- D-dobranoc. – Odrzekła zdziwiona diametralną zmianą chłopaka.
Bardzo dobrze pamiętała jego zachowania z dzieciństwa, czy też relacje [T.I] z niedawnych dni w szkole.
- Co mu się stało ? – zapytała córkę, kiedy chłopak opuścił dom.
- Zmienia się. Pewnie w końcu zaczął dojrzewać. – Zaśmiał się, po czym wrócił do pokoju dziewczyny.
- Zayn, Zayn wstawaj. Zayn.
- Jeszcze 5 minut. – Wymamrotał, po czym przekręcił się na drugi bok i wtulił mocniej w poduszkę
- Zayn. Za 5 minut to ty masz być na dole i jeść śniadanie. Masz dzisiaj mecz !
- Mamo, daj człowiekowi wypocząć. Jest sobota.
- Po pierwsze, to nie jestem twoją matką, a po drugie, to mecz na ciebie nie będzie czekał, a dzisiaj jest twoja wielka szansa na zgarnięcie miejsca na uniwersytecie Ethan’owi Browl’owi sprzed nosa. No już, ruszaj ten tyłek ! – krzyknęła, jednocześnie ściągając z niego kołdrę – O mój Boże. Na początku weź się lepiej ubierz.
- Ten ktoś jest jeszcze gorszy niż budzik.
- Nie ten ktoś, tylko [T.I]. I na serio, mógłbyś spać w ciuchach, albo przynajmniej informować mnie o tym czy masz na sobie bokserki, czy też nie.
- Jaka [T.I], przecież ona jest … Ej chwila. – Przerwał, tym samym gwałtownie podnosząc się do pozycji siedzącej – Ale jak ?!
- Nie wiem, ale się ciesz, bo zagrasz swój wymarzony mecz. A teraz do  łazienki ! Raz, dwa, trzy ! I błagam … Załóż coś na siebie. – Poprosiła, jednocześnie się czerwieniąc. Odwróciła się i wyszła z jego pokoju. Chłopak natomiast założył parę czystych bokserek i szybko podbiegł do lustra.
- Tak … TAK ! Ale czad ! Wohooooo !
Po chwili usłyszał głośne walenie w ścianę, które dochodziło z pokoju jego siostry.
No tak. Te jak zwykle jeszcze śpią.
Nastolatek szybko się odświeżył, po czym ubrał w czyste ubrania i zbiegł na dół, do kuchni. Zastał w niej [T.I], która właśnie przygotowywała mu śniadanie.
- Nie musisz …
- Nie martw się. Nie robię ci brei, którą musiałeś jeść przez ostatnie dni. – Zaśmiała się, kładąc przed nim talerz z jajkami i bekonem ułożonym w wesołą buźkę. Na ten widok Zayn tylko się zaśmiał, po czym zabrał się za konsumowanie.
- Świetnie gotujesz. – Powiedział z pełną buzią
- Nie mów jak jesz, bo nie dosyć, że nic nie rozumiem, to jeszcze plujesz wszystkim gdzie popadnie.
- Przepraszam mamo. – Westchnął wywracając oczami, na co dziewczyna tylko się zaśmiała – O co ci chodziło z tym miejscem na uniwersytecie ?
- Mój tata powiedział, że w tym roku chciałby wręczyć jedno stypendium. Podpowiedziałam mu, żeby przyszedł na dzisiejszy mecz.
- Co ?! – krzyknął prawie krztusząc się jajkiem
-  Jesteś naprawdę dobry. Z drużyny najlepszy. Myślę, że zasługujesz na to miejsce.
- Nie rozumiem tu czegoś …
- Czego ?
- Robisz dla mnie tyle dobrego, pomimo, że ja wyrządziłem ci strasznie dużo krzywdy … Dlaczego ?
- Jak już kiedyś powiedziałeś jestem za grzeczną dziewczynką na zemstę. – Zacytowała go, po czym się uśmiechnęła, jednocześnie wywołując szeroki uśmiech na twarzy chłopaka
- Dziękuję ci [T.I]. Za wszystko.
- Nie masz za co. Taki tam drobiazg. Rzeczy na porządku dziennym.
Na słowa dziewczyny, obydwoje się zaśmiali.
- […] Krążek przejmuje Zayn Malik. Wygrana w tym momencie jest tylko i wyłącznie w jego rękach. Od niego zależy sukces czy też porażka. Szykuje się do strzału. Bierze ostry zamach i uderza !
W tym momencie czas tak jakby się zatrzymał. Cała hala przestała oddychać. Wszyscy czekali na decydujący moment. Krążek sunął po lodzie, który spowalniał jego ruchy. Bramkarz rzucił się w jego stronę, jednak nie zdołał obronić ostatecznej, zwycięskiej bramki.
- Po raz kolejny Pogromcy Lodu zdobywają mistrzostwo w kategorii juniorów i to oni będą reprezentować nasze miasto na rozgrywkach krajowych w Londynie. Miejmy nadzieję, że doprowadzą nas na sam szczyt rozgrywek światowych.
Cała drużyna rzuciła się na Zayn’a, który aktualnie był wciskany w chłodne podłoże. Po kilku minutach wszyscy z niego wstali, dzięki czemu sam mógł się podnieść. Wyciągnął z kieszeni breloczek i mocno zacisnął go w pięści.
Dziękuję.
Zauważył, że z trybun na lodowe boisko zaczęła schodzić [T.I], wraz z jej tatą. Chłopak podjechał do barierek. Dziewczyna wybiegła na śliską powierzchnię, przez co prawie upadła. Jednak Zayn był szybszy i złapał ją w odpowiednim momencie. Następnie nastolatka mocno go do siebie przytuliła.
- Gratuluję. Jesteś wspaniały. Najlepszy.
- To wszystko dzięki tobie. To ja ci powinienem dziękować.
- Zayn. – Zwrócił się do niego ojciec dziewczyny – Będę zaszczycony ucząc takiego zdolnego  chłopaka.
- To będzie dla mnie zaszczyt uczyć się od legendy.
- Oj przestań. Jakiej tam znowu legendy. – Zaśmiał się – To twoje. – Oznajmił wręczając mu dokument zwinięty w rulon. Nastolatek spojrzał na niego po czym skinął głową w podziękowaniu i ponownie mocno przytulił do siebie [T.I].
- Och Zayn, Zayn, Zayn, Zayn ! – krzyczała Tara – Kochanie. Nawet nie wiesz jaka jestem z ciebie dumna ! – wyznała odpychając od niego dziewczynę, następnie zachłannie go całując.
[T.I] spuściła wzrok. Nie chciała na to patrzeć. Tym razem za bardzo ją to bolało. Poczuła na ramieniu dłoń swojego ojca. Spojrzała na niego. Ten posłał jej pocieszający uśmiech, na co jej kąciki także uniosły się delikatnie ku górze.
- Chodźmy. – Szepnęła, po czym chwyciła jego rękę i odwróciła w stronę wyjścia
- [T.I], zaczekaj … - usłyszała za sobą znajomy głos, na którego dźwięk od razu się wzdrygnęła – Nie odchodź. Zostań. Proszę. – Mówił cały czas patrząc jej w oczy.
- Zadzwonimy się wieczorem, Zayn.
- Wieczorem jest bal. – Zaśmiał się
- W takim razie jutro, pojutrze. Kiedy chcesz.
- Ale jak to … Nie będzie cię wieczorem ?
- Nie. To nie dla mnie. A poza tym chyba powinnam się przygotowywać na rozmowę kwalifikacyjną. Wiesz … Za tydzień zdaję na Oxford.
- Szkoda.
- Baw się dobrze. – Dodała załamującym się już od łez głosem. Posłała mu niemrawy uśmiech, po czym szybkim i zdecydowanym krokiem zmierzyła do wyjścia.
- Myślę, że powinnaś pójść na ten bal. – Oznajmił ojciec dziewczyny, kiedy byli już w samochodzie
- Nie mogę. Muszę się uczyć.
- Uczysz się całe życie. Rozrywka też jest potrzebna. A poza tym Zayn’owi chyba będzie przykro jeśli nie pójdziesz.
- Poradzi sobie beze mnie. Ma Tarę. A poza tym nie mam sukienki, butów, żadnych dodatków. Zupełnie się na to nie przygotowałam, a w piżamie raczej nie pójdę. – Zaśmiała się delikatnie.
- Spójrz do tyłu.
Dziewczyna wychyliła głowę za siedzenie. Dostrzegła jedną, za to dużą, czarną torbę. Spojrzała pytająco na tatę, który tylko zachęcił ją do otworzenia prezentu.
W paczce była sukienka, buty oraz cała reszta dodatków.
- Tato. To … To jest prześliczne.
- Zayn’owi na pewno się spodoba. Będziesz najpiękniejszą dziewczyną na całym balu, a ta cała Tara będzie ci mogła tylko buty wyczyścić.
- Kocham cię. – Zaśmiała się na jego ostatni komentarz, po czym mocno go przytuliła.
Kiedy dotarli do domu, [T.I] od razu ruszyła do swojego pokoju, aby się przygotować. Wzięła długi, ciepły prysznic.
Czekając aż jej włosy wyschną, postanowiła przejrzeć swoje pierwsze artykuły. Otworzyła szufladę w biurku, do której wszystko chowała. Zdziwiła się jednak, gdy zobaczyła małą kartkę z nieswoim pismem.
Wybacz. Nie mogłem się powstrzymać.
Twoje prace są genialne.
Nie wiem dlaczego uważasz, że to sterta niczego niewartych bzdur.
Pisałaś je kiedy miałaś 12 lat ?
W takim razie ja się boję pomyśleć jakby brzmiały artykuły,
które napiszesz za niedługo.
[T.I]. Zadecyduj sama za siebie.
Nie rób czegoś, czego nie chcesz.
Pamiętaj, pozostań sobą. Nigdy nie graj nikogo innego,
bo wszyscy są już zajęci :)
Nie gniewaj się, że naruszyłem twoją prywatność.
Zayn, xxx
Dziewczyna uśmiechnęła się pod nosem czytając słowa zapisane przez chłopaka. Przyłożyła karteczkę do nosa. Pachniała nim.
Szybko dosuszyła włosy suszarką, które następnie podkręciła delikatnie lokówką. Założyła na siebie sukienkę oraz buty. Fryzurę przyozdobiła kwiatem pod kolor ubrania. Chwyciła jeszcze kopertówkę, po czym ruszyła do wyjścia.
- Królem naszego balu zostaje Zayn Malik ! Chyba nie było to wielkie zaskoczenie. Teraz jak tradycja nakazuje,  nasz zwycięzca wybierze swoją królową.
- Zanim oznajmię do kogo powędruje korona, chciałbym jeszcze coś powiedzieć. Przez ostatnie kilka dni można powiedzieć, że nie byłem sobą. Niektórzy to zauważyli, niektórzy nie. Zachowywałem się tak, ponieważ … Zacząłem w końcu coś rozumieć. W życiu nie chodzi o to czy będziesz popularny w szkole, czy też nie. I tak ją kiedyś skończysz, a wraz z nią zakończy się twoja sława. Zobaczyłem też, że nie wygląd zewnętrzny nie jest najważniejszy. Ważnie jest to co ma się w środku. Nie powinno się oceniać ludzi powierzchownie. Powinno się ich lepiej poznać. Dopiero wtedy darzyć sympatią lub nienawiścią. Kilkanaście lat temu popełniłem straszny błąd. Odrzuciłem od siebie osobę, która teraz jest dla mnie najważniejsza. Którą kocham całym sercem i nie wyobrażam sobie bez niej mojego życia. Chciałbym też, aby to do niej powędrowała ta korona. Bo to ona jest moją królową. Moją królową jest [T.I]. – Oznajmił cały czas patrząc w zaszklone oczy dziewczyny. Zeskoczył ze sceny i przeszedł przez sam środek sali na jej drugi koniec. Stanął przed nią i włożył na głowę symboliczną tiarę. Następnie delikatnie przejechał opuszkami palców po jej policzku.
- Zostań moją królową. – Wyszeptał
- Zawsze. – Odpowiedziała, po czym nie czekają dłużej ,w końcu go pocałowała. Po jej policzkach zaczęły spływać łzy szczęścia. Chłopak oderwał się od niej i z uśmiechem na twarzy zaczął je wycierać. Następnie ponownie złożył na jej wargach czuły pocałunek.
- Kocham cię Zayn.
- Ja ciebie bardziej. I nic ani nikt tego nie zmieni …

-------------------------------------------------------------

Jeśli chodzi o University of Brimingham ... Osobiście sprawdzałam (niestety tylko na stronie internetowej :/) ... Jest tam taki kierunek jak hokej :)
Co do Oxford'u to wykłady prowadzone przez mamę głównej bohaterki także potwierdzam. Jestem w nim bardziej obeznana, bo sama na niego chciałam zdawać (jest połączony z filologią angielską). Taaa ... Za trzy miesiące zacznę dopiero trzecią gimnazjum, a już na studia się wybieram xD Chociaż teraz mi się już w zupełności odmieniło :) Też angielski, też studia w UK (najpierw się muszę dostać heh xD), ale zupełnie inny kierunek, ale ... Co ja wam się będę spowiadać. Przecież was to i tak nie interesuje :)
*Blackhawks to według Fox Spotrs najlepszy club hokejowy na świecie. Informacje są z 2012 roku tutaj macie cały ranking ----------> The Top 30
*
Witam wszystkich po dosyć długiej przerwie z mojej strony. Wybaczcie mi, ale na prawdę musiałam przemyśleć kilka spraw ... Ostatecznie postanowiłam wziąć się w garść i zacząć w końcu żyć. No bo ileż można siedzieć z założonymi rękami i płakać ...
W końcu napisałam obiecany (ta ... pół miesiąca temu -.-) pomysł. Mam nadzieję, że jego autorka mi wybaczy tą zwłokę. Z resztą sama napisała, że rozumie, za co baaaaaaaaaaardzo dziękuję ;*
Modlę się o to żeby się tylko nie okazało, że wyszłam z wprawy jeśli chodzi o pisanie. Przez ten cały czas kiedy nie było mnie na blogu, nie napisałam ani jednego słówka ...
Skoro skończyłam ten pomysł, zabieram się za kolejny, czyli od @Kill_you_Shawty ... Przygotujcie się na to, że będzie słodko xD Będzie w nim stanowczo za dużo słodyczy w dosłownym znaczeniu tego słowa ^^
Mam nadzieję, że go skończę jak najszybciej, aby moje KOCHANIE nie musiało za długo czekać :) Chciałabym go dodać w poniedziałek ...
Kiedy go skończę zajmę się obiecanym pomysłem @Claire Styles.
Wszystkie autorki cudownych pomysłów przepraszam za zwłokę. Wiedzcie tylko jedno ... JA PAMIĘTAM :)
+ chciałabym jeszcze specjalnie podziękować @Kill_you_Shawty oraz @Claire Styles, ponieważ one same wybrały mnie do napisania ich pomysłów. Jesteście kochane. Dziękuję wam, że mnie doceniacie.
Co do hejtów ... Haters gonna hate ... Tego się nie da zmienić :) Wczoraj nawet widziałam koszulkę z takim napisem, co nie powiem ... Poprawiło mi humor i sprawiło, że przestałam się tym wszystkim przejmować :) 
Mam jeszcze jedno pytanie to pomysłodawczyni, czyli @M. Knowles .... Co do filmu ... Chodziło ci o Męsko-damską rzecz ? :)
Booooże ... Strasznie się rozpisałam ... Zapewne 3/4 z was i tak tego nie przeczyta, ale sądzę, że bądź co bądź, przydało się jakieś wytłumaczenie z mojej strony.
Chcę też podziękować wszystkim, który skomentowali mój poprzedni post. Dziękuję wam, bo to wy sprawiliście, że zostaję na blogu. Tak ... Zostaję i niestety będziecie mnie musieli jakoś tu znosić przez najbliższe 7797898758959858979479847847 lat :)
Do poniedziałku.
Całusy ;*
P.S. Dodałam imagina kilka minut po naszej kochanej Char ... Jeśli jeszcze go nie czytaliście to podaję link :) http://imagin1d.blogspot.com/2013/05/four-hundred-eighty.html ... Przepraszam cię xD Widzę że obydwie lubimy pisać nocą :)


12 komentarzy:

  1. Cudowny !!! Skąd ty bierzesz takie cudne pomysły ?! Powiedź mi skąd ? <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomysł należał do M.Knowles. Ja go tylko wykonałam. Wzorowałam się troche na filmie, trochę dopisałam sama. Tak pół, na pół. Pisałam go w nocy, przy starych bajkach (Toy Story, Potwort i Spółka, Mulan) co też wpłynęło na moje samopoczucie ;) od razu lepiej się pisało ;)

      Usuń
  2. Dokładnie, chodziło mi o "Męsko-damską rzecz".
    Świetnie to opisałaś, cały imagin śmiałam się do ekranu laptopa jak głupia.
    Po prostu najfajniejszy tekst o takiej tematyce na tym blogu i tyle.
    M. Knowles
    P.S. Opłacało się czekać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie wiesz jak się cieszę, że ci się spodobało ;) jestem też wdzięczna, że wytrwałaś. Na prawdę strzasznie przepraszam za tą półmiesięczną zwłokę.
      ;)

      Usuń
  3. jaki świetny !
    zapisuje go sobie w zakładce i będę go czytać codziennie
    dobra robota! :)x <3

    OdpowiedzUsuń
  4. To. Jest. Cu-dow-ne! A Zayn gdy mowi to wszystko na balu to bylo takie przepiekne! ;D Troche nie skaplam sie kiedy zamienili sie z powrotem, ale to szczegol

    Kocham Cie, wiesz?

    @kill_you_Shawty

    OdpowiedzUsuń
  5. Boze cudowny est ! Czy ja tez moge prosc ic wlasnie o taki wlasnie ?? Xx

    Klaudia CityLondon ( zakreconaa__)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z przyjemnością :) Napisz mi tylko (najlepiej na tt: @michalina1998 a jak nie to tutaj) z kim byś go chciała :) Postaram się coś wyskrobać jeszcze raz o tej samej tematyce. Będzie ciężko, bo nie chcę żeby coś się powtarzało, ale ... Kto nie ryzykuje, jest skończony xD Liczę na swoją kreatywność (hahahahahhahahahahahhahah xD No comment)
      Nie powiem jednak kiedy on się ukaże. W czerwcu na pewno, ale najpierw muszę "oddać" wcześniejsze pomysły :)
      Całusy ;*

      Usuń
    2. Bede czekac cierpliwie,nie martw sie o to ;* wierze ze napiszesz cos tak fantastycznego jak to. Xx wybor z kim chce go miec pozostawiam Tobie,naprawde xx wybierz tego kolesia do ktorego tresc imagina ze tak to powiem bedzie idealnie pasowac ;) pozdrawiam xx

      Klaudia CityLondon

      Usuń
  6. nigdy nie czytałam czegoś tak zajebistego! pomysł był świetny, ale to jak piszesz mnie powala :D cieszę się, że zostajesz na blogu bo jesteś dla mnie jedną z lepszych autorek! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Widziałam film, fabułą bardzo podobny do tego imagina, ale to nieważne, bo jest FANTASTYCZNY. Naprawdę inny, niz reszta, które dotąd czytałam, a uwierz mi, czytałam naprawdę dużo. Nie wiem, co działo się w Twoim życiu, ale cieszę, się, że wszystko zaczyna się u Ciebie układać :D Zazdroszczę talentu, naprawdę :D
    Ściskam
    xoxo
    Kiyoko
    Bardzo by mi zależało, by poznać Twoją opinie. Co prawda na pewno nie jest tak dbry jak Twój, ale zawsze :D leeetmeloveyou.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3