niedziela, 2 czerwca 2013

Four Hundred Eighty - Three

Pomysł @Kill_you_Shawty

- Niegdyś tłumy, dzisiaj pustka. Uśmiechy szczęśliwych dzieci potrafiły poprawić nam każdy, nawet ten najgorszy humor, pamiętasz ? Kiedyś kolorowo, dzisiaj szaro i ponuro. Teraz stoliki są pokryte pokaźną ilością kurzu. Nie to co kilka tygodni temu. Bez ciebie półki świecą zupełnymi pustkami. Strasznie za tobą tęsknię babciu. – Szlochałam jednocześnie trzymając zdjęcie staruszeczki – Nawet nie wiesz jak żałuję tego, że  tak rzadko się widywałyśmy. Wiem, że to rodzice nie pozwalali mi do  ciebie przylatywać, a ja nie miałam wyboru. Chociaż może gdybym się sprzeciwiła, miałabym przynajmniej czyste sumienie. Teraz się zastanawiam Co by było gdyby. Gdybym przyjechała wcześniej … Czy nadal byś żyła ? Przepisałaś w spadku połowę cukierni mi. Brak mi na to słów. Nie zasłużyłam na nią nawet w najmniejszym procencie. Ten chłopak, któremu przepisałaś drugą część … Musiał ci pomagać skoro postanowiłaś rozdzielić swój mały biznes pomiędzy naszą dwójkę. Na pewno zastąpił ci mnie, kiedy najbardziej potrzebowałaś wnuczki.
Mój monolog ze zdjęciem przerwał dźwięk małego, jednak donośnie brzmiącego dzwoneczka, który oznajmił, że ktoś wszedł do sklepu.
- Przepraszam, ale dzisiaj zamknięte. – Zwróciłam się do chłopaka w czarnym płaszczu i ciemnych okularach, tym samym ocierając łzy i ruszając na zaplecze
- Ja przyszedłem odwiedzić panią [T.N]. Zastałem ją może ?
- Moja babcia nie żyje. Kilka godzin temu odbył się jej pogrzeb.
Blondyn szybko ściągnął okulary. Nie wierzył mi.
- To jakiś żart ? – zapytał, powoli podchodząc do lady
- Bardzo bym chciała, ale niestety spóźniłeś się o cztery dni.
- Ja … Nie wiedziałem. – Wyszeptał. Zauważyłam, że w jego oczach zaczęły się zbierać łzy. Musiał dobrze znać moją babcię
- Znałeś moją babcię ?
- Tak. Często wpadałem do niej na szarlotkę, kiedy byłem w okolicy. Zanim jeszcze zacząłem jeździć w trasy, przebywałem tu codziennie. Pomagałem jej jak tylko mogłem. Miałem z tego niezłą frajdę. Naprawdę strasznie mi przykro. Była dla mnie niczym rodzina. Szczere kondolencje.
- Dziękuję. Wiesz … Moja babcia była wspaniałą kobietą.
- Oj tak. – Wtrącił z cieniem uśmiechu na ustach
- Kochała wszystkich ludzi, niezależnie od tego czy byli dla niej sympatyczni, czy nie. Potrafiła wszystko wybaczyć. Bardzo mi jej brakuje. Nie byłam wzorową wnuczką. Wyjechałam z Irlandii razem z rodzicami jak miałam jakieś 5 lat. Pamiętam, że doszło wtedy do strasznej kłótni pomiędzy tatą a jego mamą, właśnie panią [T.N]. Wróciliśmy z powrotem do Polski. Babcia nie chciała. Chyba dlatego doszło wtedy do tej ostrej wymiany zdań. Od tamtej pory widziałam ją tylko raz. Rozumiesz to ? Raz. Na mojej komunii. Rodzice nie pozwalali mi przyjeżdżać do Irlandii. Babcia nie miała siły na te wszystkie samoloty, lotniska. – Tłumaczyłam. Poczułam, że pod moimi powiekami ponownie zbierają się słone łzy. Po chwili już swobodnie spływały po moich policzkach. Poczułam silne ramiona, które zamykają mnie w szczelnym uścisku. Dzięki którym zaczął mnie ogarniać ponowny spokój. Które dawały mi poczucie bezpieczeństwa. Wiem, że ten chłopak mnie nie skrzywdzi. Skoro moja babcia traktowała go jak swojego wnuka, nie mógłby być złym człowiekiem.
- Cśiii. Nie płacz. Wszystko będzie dobrze. Zobaczysz. – Zaczął mnie uspokajać, tym samym głaszcząc delikatnie po głowie
- Zapewne to ty jesteś współwłaścicielem cukierni.
- Słucham ? – zapytał nieco zdezorientowany, tym samym wyciągając mnie na długość swoich ramion. Otarłam z policzków rozmazany już tusz i kontynuowałam
- Babcia w testamencie rozdzieliła cukiernię pomiędzy mnie i chłopaka. Podajże Niall’a Horan’a. Chyba tak się nazywał. To ty ?
- T-tak … Ja … Nie spodziewałem się czegoś takiego …
- Mówiłeś coś o tym, że jeździsz w trasy … O co ci chodziło ?
- N-no bo ja jestem wokalistą. Niall Horan, One Direction.
Przyjrzałam się mu uważniej. Faktycznie to było on. Moje źrenice rozszerzyły się do granic możliwości.
- Boże. To naprawdę ty …
- Fanka ?
- Nie. Znaczy tak. Znaczy ja, jak ja. Nie to co moja siostra. – Zaśmiałam się nieco zakłopotana – Przepraszam, że od razu cię nie  poznałam. Po prostu za dużo się ostatnio dzieje w moim życiu.
- Rozumiem cię, a już tym bardziej nie mam tego za złe. – Uśmiechnął się – A kto jest drugim współwłaścicielem ?
- Emmm … No ja.
- Co zamierzasz zrobić z cukiernią ?
- Myślałam o stałej przeprowadzce do Mullingar. Chciałabym kontynuować biznes babci. Włożyła w niego naprawdę całe swoje serce. Nie chcę żeby przez jej śmierć i złą pielęgnację upadł.
- Pomogę ci.
- Słucham ? – zapytałam zdziwiona jego zaangażowaniem oraz zapałem
- Pomogę ci. W końcu połowa udziałów należy też i do mnie. – Uśmiechnął się, po czym przeszedł za ladę szukając kartki i ołówka – Zrobimy listę rzeczy, które musimy zmienić. Ja osobiście myślę, że powinniśmy zamówić nowy szyld. Mam wrażenie, że stary zaraz spadnie komuś na głowę. – Zaśmiał się, czym wywołał chichy chichot także i u mnie
- Masz absolutną rację. Jeszcze nas za to pozwą. Skoro już mielibyśmy zmieniać szyld, to może pomyślelibyśmy nad nową nazwą ?
- Tylko teraz jaką …
- Może Wspomnienia z dzieciństwa ? Wiesz … Będziemy podawać ciasta, babeczki i takie tam podobne przyrządzane według przepisów mojej babci. Serwujemy słodycze, które w zasadzie kojarzą nam się najbardziej z dzieciństwem.
- Okej. Co jeszcze ?
- No na pewno trzeba będzie tu sprzątnąć.
- Ten punkt zapisuję z wielkim wykrzyknikiem. – Zaśmiał się – Jutro możemy zacząć.
- Niall. – Przerwałam mu. Chłopak podniósł na mnie swój wzrok i spojrzał na mnie wyczekująco – Dziękuję ci.
- Cała przyjemność po mojej stronie. – Uśmiechnął się, po czym powrócił do notowania


- A Harry ? – zapytałam, jednocześnie polerując okno
- Harry ? No Harry jak Harry. Szurnięty dzieciak. Wszędzie go pełno. Zawsze wypali z jakimś idiotycznym i szalonym pomysłem, ale właśnie za to go kochamy. Za tą spontaniczność. – Zaśmiał się tym samym schodząc z drabiny.
- To już wiadomo, dlaczego moja siostra go tak ubóstwia.
- Czyżbyśmy znaleźli Styles’owi w końcu porządną dziewczynę ?
- Ona ma dziewięć lat. - Skarciłam go, jednocześnie przenosząc na niego wzrok i zaprzestając swoich dotychczasowych czynności
- No sorry. Skąd miałem wiedzieć … Nie zwierzałaś mi się ze swojego życia.
Pomiędzy nami zapanowała niezręczna cisza.
Ja, dzięki mojej siostrze, wiedziałam o Niall’u prawie wszystko, a on o mnie jedynie to, co mu tłumaczyłam wczoraj.
- Emmm … Więc opowiesz mi w końcu coś o sobie ?
- Ja … Nie wiem. W zasadzie nie jestem interesującą osobą …
- Ty ? Nie wierzę. – Zaśmiał się czym wywołał nieśmiały uśmiech także na mojej twarzy – Nie daj się prosić …
- Skąd jestem już wiesz. To, że mam siostrę też wiesz.
- Ile masz lat ? – przerwał mi
- Emmm … Za tydzień skończę 18.
- O … Czyli podwójna impreza ? Podoba mi się.
- Jak to podwójna ?
- Otwarcie cukierni i twoja osiemnastka.
- Chcesz otwierać już za tydzień ? Przecież się nie wyrobimy ze wszystkim. Trzeba zamówić szyld z nową nazwą. A z resztą co ja mówię … Trzeba najpierw na niego zarobić.
- O pieniądze się nie martw. Akurat tak się składa, że ostatnimi czasy cierpię na ich nadmiar. – Zaśmiał się ponownie
- Niall, ja rozumiem, że jesteś sławny i bogaty, ale nie mogę się na to zgodzić.
- Jakbyś nie zauważyła, ja też jestem właścicielem tej cukierni. Posłuchaj, zrobimy tak. Ja zajmę się sprawami finansowymi, a ty całą resztą, okej ?
- Czyli ?
- Sprzątanie, pieczenie i takie tam podobne.
- Aha ! Ktoś tu się chce wymigać. Nie tak szybko panie Horan. – Uśmiechnęłam się zadziornie, po czym rzuciłam mu szmatkę, dając do zrozumienia, że stoły same się nie wytrą
- Co tak ładnie pachnie ? – zapytał, następnie zaciągając się zapachem dochodzącym z kuchni
- Dzisiaj rano zaczęłam robić szarotkę. Za chwilę powinna być gotowa.
- Genialnie ! Umieram z głodu …

- Masz talent kobito. – Oznajmił z pełnymi ustami
- Dzięki.
- Jak ty to robisz ?
- Ale co ? – Zapytałam nieco zdezorientowana
- To, że to ciasto jest takie dobre.
- W zasadzie sama tego nie wiem. Robiłam je bez większego skupienia.
- A co cię tak nagle wzięło ?
- Gotuję, albo piekę kiedy mam zły humor, jestem smutna, albo strasznie szczęśliwa.
- Zostań moją żoną i bądź szczęśliwa codziennie. – Błagał ze wzrokiem pięcioletniego dziecka
- Zastanowię się. – Zaśmiałam się, po czym odwróciłam i zaczęłam zmywać naczynia – Posłuchaj … Mam do ciebie pytanie …
- Wal śmiało.
- Moja babcia … Mówiła coś o mnie ?
- Tak. I to bardzo dużo.
- To znaczy ?
- Kiedyś zauważyłem na ścianie twoje zdjęcie. Miałaś na nim może z jakieś 4 lata. Wpatrywałem się w obrazek chyba z dobre 20 minut. Kiedy twoja babcia to zauważyła, zaczęła mi o tobie opowiadać. Z każdym nowym zdaniem chciałem wiedzieć więcej. Co jakiś czas pokazywała mi też twoje aktualne zdjęcia.
Zapanowała cisza, której nie za bardzo rozumiałam.
- Niall … - ponagliłam go
- Tak, tak. Przepraszam. Po prostu … - urwał po raz kolejny. Zauważyłam jak się czerwieni – Byłaś moim pierwszym, poważnym zauroczeniem. – Wyszeptał, po czym szybko spuścił wzrok. Na jego słowa moje oczy rozszerzyły się do granic możliwości. Niall Horan był zauroczony we mnie ? [T.I i N] ? Nie, nie wierzę.
- To jest żart, tak ?
- Nie. Naprawdę byłaś moją dziecięcą i to w dodatku pierwszą miłością. Pamiętam, że zawsze było mi smutno, kiedy uświadamiałem sobie, że nigdy cię nie spotkam. – Zaśmiał się – Oczywiście to już przeszłość. Nie że cię podrywam, albo coś …
- Nie no, tak. Oczywiście. Nawet nie myślę o tym, że … No wiesz … Moglibyśmy być razem …
- Serio ?
- Emm … Tak. Przecież spójrz na mnie, a później na siebie. Jesteśmy z dwóch różnych światów. Pokazać się publicznie ze mną to chyba najgorszy pomysł na jaki można wpaść w całym swoim życiu.
- Nieprawda. – Zaprzeczył szybko – Nie doceniasz się. Jesteś piękna.
- Przestań. – Poprosiłam nieco onieśmielona jego komplementem
- Ale dlaczego ? Nie rozumiem twojej niskiej samooceny. Nie brakuje ci niczego. Niejedna dziewczyna chciałaby wyglądać tak jak ty. W dodatku jesteś też piękna wewnętrznie, co w dzisiejszych czasach jest naprawdę na wagę złota.
- Niall, proszę cię. Nie przywykłam do komplementów, więc oszczędź mi tego dziwnego uczucia w policzkach. – Zaśmiałam się, błagalnie patrząc na chłopaka. On tylko się uśmiechnął i spuścił wzrok na pusty talerzyk – W sobotę trzeba będzie upiec wszystkie ciasta, babeczki, zrobić czekoladki i wszelkie nadzienia. Liczę na twoją pomoc.
Na moje słowa oczy Irlandczyka aż zabłyszczały z radości.
- No pewnie ! – krzyknął zachwycony, po czym zaczął wymachiwać nogami, które zwisały z wysokiego stołka
- Jak dziecko. – Powiedziałam sama do siebie, uśmiechając się pod nosem
- Słucham ?
- Nic, nic. Nie zaprzątaj sobie tym głowy.

- Dobra. Barmbrack* gotowy. Ciastka ziemniaczane są w piekarniku. Czekolada chyba już się schłodziła, więc możesz ją wyciągnąć z lodówki. Ja idę po nadzienia. A … Niall ..
- T-t-taaaak ?
- Błagam cię. Nie dotykaj niczego co idzie na jutrzejsze otwarcie.
- J-j-jasne.
Przeszłam do drugiego, chłodniejszego pomieszczenia, aby wziąć ze sobą wcześniej przygotowane pistacjowe, nugatowe, migdałowe oraz tradycyjnie irlandzkie masy. Niestety nigdzie nie potrafiłam ich znaleźć.
- Nialler ! Gdzie położyłeś … NIALL ! – krzyknęłam widząc co się dzieje – Możesz mi wytłumaczyć gdzie jest sernik ? – zapytałam, wymownie patrząc na kawałek ciasta, który właśnie chował za plecy – Barmbrack ? Babeczki czekoladowe ? Szarlotka, makowiec ? Cała reszta ?
- Emm .. Ja … Wiesz … Nie wiem ? Nie widziałem ich na oczy ? – tłumaczył z pełnymi ustami
- Mhmmm … Wiesz … Po pierwsze nie mów z pełną buzią, a po drugie … - wstrzymałam się, dopóki do niego nie podeszłam i nie wytarłam masy z kącika jego ust – Nugatu nie produkuje się ze śliny. – Zaśmiałam się, po czym wzięłam do buzi resztkę z mojego palca – Było chociaż dobre ?
- Wspaniałe … - wyszeptał patrząc mi cały czas w oczy
- No i powiedz mi co ja mam teraz zrobić ? Jutro otwarcie, a nie mamy dosłownie nic.
- Wiesz … Tak jakby mamy całą noc … - oznajmił, tym samym biorąc trzepaczkę w jedną dłoń i mikser w drugą
- Tak … Całą noc. – Zaśmiałam się
Podeszłam do chłopaka i wzięłam z jego ręki metalowe narzędzie. On natomiast wyciągnął z szafki miskę, w której chwilę później znalazły się wszystkie składniki na masę serową do sernika.
- Ucieraj ser. Ja się zajmę czekoladą.
Podgrzałam na gazie śmietanę, tak aby nie doprowadzić jej do wrzenia. Następnie zalałam nią posiekaną czekoladę. Po kilku minutach mieszania kakao rozpuściło się całkowicie, co tylko świadczyło, że mikstura jest w pełni gotowa do dodania do masy. Spojrzałam na Niall’a. Aktualnie dodawał do miski cukier i jajka.
- Możesz mi podać Irish Cream ? – poprosił. Szybko podałam mu szklankę z odpowiednią ilością likieru. Po chwili cała jej zawartość była mieszana z serem.
Wyłączył mikser, który następnie odstawił na blat. Wziął do ręki szpatułkę i ostrożnie przelał czekoladę do masy serowej.
- Wymieszaj to, a ja zajmę się spodem. – Rozkazał, po czym chwycił paczkę herbatników, które następnie pokruszył do czystej miski. Dodał płatki owsiane, cukier oraz odrobinę mleka, a następnie wszystko dokładnie wymieszał. Przelał wszystko do formy i wstawił do piekarnika, uprzednio odpowiednio ugniatając spód. Ja natomiast włożyłam masę do lodówki na najniższą półkę, aby szybciej się schłodziła.
- Widzę, że formy czekoladowe na czekoladki się zachowały. Przynajmniej tyle. Nie trzeba będzie ich robić od początku. – Zaśmiałam się podczas analizowania zawartości chłodziarki – Ale najpierw zrobimy szarlotkę. Wyciągnij mąkę. – Poprosiłam, jednocześnie zamykając białe, duże drzwi. Kiedy się odwróciłam poczułam na swojej twarzy ciężki proszek, w esencji podobny do pudru. Kiedy otworzyłam oczy, zauważyłam, że mój niegdyś ciemny T-shirt jest cały biały. Mój wzrok powędrował na uśmiechniętego od ucha do ucha chłopaka.
- Wspominałaś coś o mące ? – zaśmiał się, po czym zaczął uciekać, gdy zobaczył, mu tego nie daruję. Szybko popędziłam za nim. Goniliśmy się po całej cukierni, łącznie z piętrem mieszkalnym na górze.
Zbiegłam na dół, jednak nigdzie nie potrafiłam znaleźć Niall’a. Ostrożnie stawiałam następne kroki, dopóki nie usłyszałam głośnego huku dochodzącego z kuchni. Szybko do niej pobiegłam. Pech chciał, że nie zauważyłam leżącego na ziemi chłopaka, przez co się potknęłam i wylądowałam centralnie na nim. Po całym sklepie rozniósł się donośny dźwięk naszych śmiechów.
- Wiesz, że jesteś martwy ? – Zapytałam, z trudem łapiąc powietrze
- Tak, ale warto było.
Po chwili się uciszyliśmy, jednak na naszych twarzach nadal widniały szerokie uśmiechy. Mój wzrok zatrzymał się na spojrzeniu chłopaka. Dopiero teraz zobaczyłam kolor jego oczu. Ciemny błękit, przechodzący prawie w turkus. Czułam jak ciało odmawia mi posłuszeństwa. Byłam jak zaczarowana.
- Pocałuj mnie. – Wyszeptał. Moje źrenice momentalnie się rozszerzyły. Nie wykonałam jego polecenia. Nie potrafiłam zrobić tego sama. Niall mnie wyręczył. Nie czekając dłużej, czule wpił się w moje usta. Poczułam jak odpływam. Miałam wrażenie jakbym unosiła się w powietrzu. To było niesamowite uczucie. Nie pozwoliłam mu się od siebie oderwać, na co on tylko się zaśmiał i pogłębił pocałunek.
- A mówiłeś, że mnie nie podrywasz …
- Kłamałem. – Zaśmiał się, po czym po raz ostatni musnął moje usta. Dalsze czułości nie były nam dane, ponieważ piekarnik dał znak, że ciasto jest już w pełni gotowe. Szybko wstałam z chłopaka, po czym podbiegłam do urządzenia i wyjęłam spód pod sernik. Następnie wyciągnęłam go z formy i przełożyłam na talerz.
- Ał … Niech to szlag. – Zaklnęłam, kiedy dotknęłam palcami rozgrzanej blachy
- Gorzej niż dziecko … - oznajmił, po czym wyciągnął z apteczki żel na oparzenia, a następnie rozsmarował na zaczerwienionym miejscu
- Dziękuję. – Uśmiechnęłam się. Nadstawił prawy policzek, który chcąc czy też nie musiałam pocałować w podziękowaniu.
Niall przelał ser do formy. Następnie również wsadził go do piekarnika.
Wszystkie wypieki skończyliśmy około 3 w nocy. Zmęczeni przeszliśmy na piętro, gdzie znajdowało się małe mieszkanko. Idealne dla dwóch osób.
- O tym zdjęciu mówiłem. – Powiedział, jednocześnie wskazując obrazek wiszący na ścianie – Byłaś przesłodka, kiedy byłaś mała …
- A teraz ? – zapytałam z teatralnym smutkiem, na co blondyn tylko się zaśmiał
- Teraz jesteś przepiękna. – Oznajmił, następnie przyciągając mnie bliżej siebie, owijając ręce wokół mojej  talii. Momentalnie spuściłam wzrok. Dlaczego on mnie musiał tak cholernie onieśmielać ? Poczułam jak moja głowa podnosi się delikatnie do góry, dzięki jego dłoni unoszącej mój podbródek.
- Nie rób tego. Proszę. – Wyszeptał z ciepłym uśmiechem, na którego widok od razu poczułam się lepiej. Oparł swoje czoło o moje i delikatnie przymknął oczy. Nieśmiało przejechałam opuszkami po jego delikatnym, aksamitnym policzku. Kiedy chciałam cofnąć rękę, on mi na to nie pozwolił. Przycisnął ją mocniej do siebie, a następnie złożył na niej czuły i delikatny pocałunek.
- Nawet nie wiesz co robi ze mną twój dotyk. – Zaśmiał się, po czym cmoknął mnie w czubek nosa – Idź pod prysznic. Ja umyję się w drugiej łazience.
Po chwili obydwoje relaksowaliśmy się pod wpływem ciepłej wody. Dopiero teraz zaczęłam odczuwać zmęczenie. W drodze do sypialni prawie padłam na ziemię, jednak Niall był sprytniejszy. Wziął mnie na ręce i zaniósł prosto do łóżka. Następnie położył się koło mnie i nakrył nas kołdrą. Poczułam jak jego dłoń oplata mnie w talii, a druga wędruje pod moją głowę. W takiej pozycji spokojnie mogłam się wtulić w jego rozgrzane ciało. Zaczęłam myśleć o zdarzeniach z dzisiejszego dnia. Ja naprawdę kochałam tego chłopaka. Nie za pieniądze, czy też za sławę, tylko za to jakim był człowiekiem.
Uśmiechnęłam się sama do siebie na myśl jaki skarb mam przy sobie. Podniosłam głowę, aby na niego spojrzeć. Jego oczy były zamknięte, a klatka piersiowa unosiła się miarowo. Byłam przekonana w 100%, że śpi.
- Kocham cię Niall. – Wyszeptałam. On natomiast uśmiechnął się szeroko, a następnie pocałował w ogóle nie unosząc powiek. Nie potrzebowałam innej odpowiedzi. Wystarczyło mi tylko tyle, aby wiedzieć, że moje serce jak i cała przyszłość należy tylko i wyłącznie do niego …
----------------------------------------------------
*Barmbrack to tradycyjny irlandzki chleb z bakaliami. Najczęściej podaje się go z masłem i filiżanką herbaty. Można go porównać do bułek mlecznych, które jemy w Polsce.

To znoooooowu ja :) Wiem, że miałam dodać imagin'a dopiero jutro, ale nie dam rady, a poza tym dzisiaj tak jakoś cicho na blogu więc turli, turli, turli tadaaaaaaam. Pojawiam się ja z kolejnym pomysłem :)
Jeśli chodzi o sernik, to tak się robi czekoladowy sernik po irlandzku :) Hahahah xD Dzisiejsze popołudnie spędzone na szukaniu przepisów na irlandzkie ciasta, a jutro sprawdzian z chemii. Heh xD Nie ma co, będzie piąteczka xD
Z mojej strony kolejny imagin (najprawdopodobniej z pomysłu @Claire Styles) pojawi się pod koniec tygodnia, czyli w weekend. Ten tydzień mam zawalony masakrycznie. Sprawdziany + jeszcze egzaminy w szkole muzycznej ... Ugh ... Niech ten rok szkolny się w końcu skończy -.-
Osobiście uważam, że stać mnie było na coś lepszego (chodzi mi tu o imagina), ale ... Wybaczcie ... Nie mam siły, ani nawet pomysłu na napisanie go inaczej.
Całusy ;*

13 komentarzy:

  1. Awwwwww... Nigdy nie czytalam czegos rownie slodkiego! To jest takie slodkie i hmmm... cudownego. A pomyslec ze to moj pomysl xD Dziekuje za wykonanie mojego pomyslu (z reszta, chyba nie mialas wyboru xD) Ten imagin jest swietny!
    Trzyma kciuki podczas twojego egazminu ;3
    Kocham Cie

    @kill_you_Shawty

    OdpowiedzUsuń
  2. żartujesz ? jest fantastyczny ! Niall jako nasz głodomorek idealnie tu pasuje :) i jest przesłodki xx
    a ten przepis na sernik to taki prawdziwy ? xD bo wiesz ja zznam troszke inny, ale podobny ;)

    K.CL

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, na serio taki jest :) Przekopałam cały internet żeby go znaleźć. Wiesz ... Na jednym serniku przepisy się nie kończą xD Może być ich wieeeeele :)

      Usuń
    2. mnaim, może taki zrobie sobie ? :D

      K.CL

      Usuń
  3. Słodki, i nie musisz nic zmieniać, bo jest idealny. Romantyczny, słodki i taki... fajny. :D Zdecydowanie lubię takie.
    Martyna

    OdpowiedzUsuń
  4. poprawiłaś mi humor, dziękuje :)

    OdpowiedzUsuń
  5. To jest boskie! Niall przedstawiony jako taki uroczy łakomczuch - czysta prawda ^^
    Masz talent kobito :3

    OdpowiedzUsuń
  6. Robisz strasznie dużo błędów interpunkcyjnych, żle zapisujesz dialogii (po prostu czasami kropki powinny zniknąć), oraz robisz spacje przed niektórymi znakami. Popracuj nad tym ;))
    A jeżelu chodzi o imagin, to jest świetny :)

    OdpowiedzUsuń
  7. jeju jaki uroczy i słodki no i w ogóle jest sam w sobie taki świetny :)x

    OdpowiedzUsuń
  8. JEZY SDFGHJKJHGFDSFGH MAJKELINA CHODZI DO SZKOŁY MUZYCZNEJ ASDFGHJKJHGTFR
    JEZU, NACZYM GRASZ? *__*
    JA NA SKRZYPCACH <3
    ASDFGHJKJ <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na skrzypcach. W tym roku kończę i idę na II stopień, tyle że na wokal ;) już ci kiedyś o tym pisałam ;)

      Usuń
  9. imagin cudowny :) i życzę powodzenia na egzaminach :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jaki słodki imagin ;) super;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3