czwartek, 13 czerwca 2013

Four Hundred Ninety - Five

~*~

- Córeczko,Twoja mamusia była kiedyś tenisistką, wiesz? - pięcioletnia [T.I] kiwnęła głową - ale nie mogłam zdobyć mistrzostw, za to Ty je zdobędziesz. Zapiszę Cię na treningi, będziesz ćwiczyć, a kiedyś osiągniesz to, czego ja nie mogłam, dobrze?
- Mamusiu - wyjęła lizaka z ust - kocham Cię.
- Ja Ciebie też, kochanie - kobieta ucałowała swoje maleństwo w czółko i zarejestrowała córkę na trening.

~*~

- [T.I] pamiętaj. Od dołu, do góry, a nie na odwrót - powiedział trener, siedmioletniej dziewczynce.
- Dobrze - powiedziała wzdychając ciężko, co jak na małe dziecko, było dość zabawne. Nagle upadła, czując ból w okolicy prawej nogi - auł - jęknęła z bólu. Trenera akurat przy niej nie było, ale po chwili do dziewczynki podszedł mały *brunecik.
- Przepraszam - spuścił głowę zawstydzony - to moja wina. 
- Spoko - uśmiechnęła się do niego zachęcająco - chcesz ze mną zagrać?
- Jasne - od razu się rozweselił - Niall jestem.
- A ja [T.I]

~*~

- Nialler! Długo jeszcze mam na Ciebie czekać? - Krzyknęła szesnastoletnia [T.I] - normalnie jesteś jak baba. 
- No idę już, idę - mruknął, po czym zszedł z góry, by pokazać się przyjaciółce - i jak?
- No muszę Ci powiedzieć, drogi Horanie - zaczęła przyglądając się nowemu Niallowi, z blond włosami - że gdyby nie to, że jesteśmy przyjaciółmi, to chętnie bym się z Tobą umówiła - uśmiechała się szeroko - teraz każda laska w naszym liceum będzie mi zazdrościła takiego przystojniaka za przyjaciela.
- Eh... no cóż, skoro tak mówisz - westchnął.
- Nialler, nie martw się. Jak pojedziemy do X Factora, to dasz tam czadu, od razu Cię przyjmą, a ja będę Twoją nową stylistką, managerem i jeszcze wiele innych funkcji, wiesz? Ale co najważniejsze, zawsze będę Twoją przyjaciółką, bez względu na wszystko - [T.I] przytuliła blondyna, a on wtulił się w jej kruche ciało.
- Dziękuję, że jesteś - szepnął.
- Zawsze będę Niall, pamiętaj o tym.

~*~

- Słuchaj [T.I] - zaczęła jej mama - chodzi o turniej.
- Co z nim?
- On odbędzie się w Nowym Jorku, i nie wrócimy już do Irlandii, bo tam zamieszkamy.
- Ale jak to?
- Twój tata dostał tam lepszą posadę, no i... przykro mi, ale musimy tam wyjechać - widząc zrozpaczoną córkę, Agatha nie mogła wytrzymać. To było dla niej strasznie przykre, gdyż wiedziała, ile dla [T.I] znaczy przyjaźń z Niallem.
- Wiesz... Niall teraz będzie zajęty robieniem kariery w X Factor, to może to dobrze? - Z trudem wyszło to z gardła dziewczyny - może lepiej, abym mu nie przeszkadzała. Poradzi sobie beze mnie przecież... i ja również poradzę sobie bez niego - uśmiechnęła się smutno - kiedy się przeprowadzamy?
- W następnym tygodniu - odpowiedziała jej mama - wszystko okey?
- Jasne - odparła bez emocji - lepiej być nie może - szepnęła.

~*~

- Dostałem się! - Niall rzucił się w ramiona swojej kochanej przyjaciółki.
- Wiedziałam, że tak będzie - uśmiechnęła się szeroko do przyjaciela, choć wcale nie było jej do śmiechu, po tym czego się dowiedziała - wystarczyło, że uwierzyłeś w siebie.
- Tak, ale coś mi się wydaję, że nie cieszysz się z tego - zmarszczył czoło.
- Cieszę się - momentalnie jej mina się polepszyła, udawała szczerze uśmiechniętą, choć nie do końca tak było - po prostu... Niall, muszę Ci coś powiedzieć.
- Co takiego?
- Wyprowadzam się z Mullingar. Pamiętasz, że mam turniej w Nowym Jorku? - Kiwnął głową, czując napływające do oczu łzy - potem, zaraz po turnieju zostajemy tam, ponieważ będziemy tam mieszkać - po jej policzkach popłynęły łzy - przepraszam Niall. 
- Wiesz, że w Londynie jest jedna z najlepszych uczelni artystycznych? - Zapytał brunetkę uśmiechając się lekko - wiesz, że tam możesz zacząć spełniać swoje prawdziwe marzenia? Wystarczy, że sprzeciwisz się mamie, i pojedziesz do Londynu.
- Moim marzeniem jest zostać najlepszą tenisistką, Niall. Dobrze o tym wiesz.
- Nie [T.I]. To Ty dobrze wiesz, że nie lubisz tego, ale robisz to, bo Twoja mama tego chcę. Ty od zawsze malowałaś najpiękniejsze obrazy w klasie. Co ja mówię? W szkole. Byłaś najlepsza [T.I]. Dlaczego pozwalasz, na marnowanie takiego talentu?
- Bo to strata czasu - warknęła - co ja dzięki temu osiągnę? Jak mam dzięki temu zarabiać na życie? Niall, pomyśl trochę. Lubię to, to fakt, ale to tylko hobby, coś co mogę robić w wolnym czasie. Po za tym mama... ona by mnie znienawidziła, gdybym zrezygnowała z treningów.
- [T.I] - ujął jej twarz w obie dłonie - ja spełniam swoje marzenia, może Ty też powinnaś zacząć spełniać swoje, hm? Po za tym, dzięki turniejom też nie dasz rady nakarmić tym rodziny. Kiedyś przyjdzie koniec Twojej kariery tenisistki, a co wtedy?
- Wtedy będę się martwiła co dalej, Niall - usiadła na schodku - dopiero wtedy. Lepiej już idź, bo jak widzę marnujemy nasz czas na tę kłótnię.
- Nie [T.I]. Nigdzie nie pójdę. Ten dzień spędzimy razem. Przypomnimy sobie jak to było, kiedy byliśmy mali. Zero smutków, zero żalów, zero rozpaczy, samo szczęście. Przypomnij to sobie, [T.I] - skończył, po czym wziął przyjaciółkę za rękę i zaczął prowadzić w ich magiczne miejsce. Ostatni raz spędzą czas razem.

~*~

- Jak to nie chcesz już tego robić? - Zapytała mnie mama złoszcząc się coraz bardziej - przecież to Twoje marzenie, [T.I].
- Nie mamo - zaprotestowałam - to jest tylko i wyłącznie Twoje marzenie. To nie ja chciałam zostać tenisistką, tylko Ty. A, że Tobie się nie udało, to próbowałaś nakłonić do tego mnie. Zbyt długo zwlekałam z tą rozmową, ale tydzień temu dostałam propozycję stypendium w londyńskiej akademii sztuk pięknych, rozumiesz? Malowanie, to jest to co chcę robić w przyszłości, mamo. Nie bycie sportowcem. Ja jestem artystką, zawsze nią byłam. Tylko Ty tego nie widziałaś.
- Nie podołasz temu, sport, to jest Twoje przeznaczenie - robiła się coraz bardziej zła, przerażała mnie - nie poradzisz sobie w życiu jako malarka. Nikt Cię nie zechcę, bo będziesz uważana za wariatkę. To chcesz osiągnąć w życiu? Być nieudacznikiem, którego każdy się wypiera?
- Wiesz, od zawsze wiedziałam, że nie zaakceptujesz tego, czego pragnę, ale szczerze mówiąc miałam tą cichą nadzieję, że będziesz mnie wspierała w moich wyborach. No cóż, widocznie kolejny raz się przejechałam na tej złudnej nadziei. Ale mam dla Ciebie dobrą wiadomość, mamo - podkreśliłam ostanie słowo wstając z kanapy - nie musisz mieć córki nieudacznicy, nie musisz się wstydzić własnego dziecka, bo wiedz, że od teraz go nie masz.
- No i dobrze! - Krzyknęła, gdy wychodziłam - nikt by nie chciał takiego dziecka, nawet Niall się od Ciebie odwrócił - to spowodowało, że wróciłam i z całej siły walnęłam ją w policzek, czego nie spodziewałam się po sobie, i najwyraźniej ona również nie spodziewała się tego od kogoś, kogo niedawno nazywała swoim dzieckiem.
- Dla Twojej informacji, to właśnie Niall mnie namawiał do podjęcia tej decyzji dwa lata temu, gdy mieliśmy się wyprowadzać. To dzięki niemu mam tą odwagę, by wyznać Ci prosto w twarz, że tenis, to nie jest to, czego pragnę. Przykro mi, że tym samym straciłam mamę - odparłam, po czym szybkim krokiem wzięłam ze sobą dwie walizki i ruszyłam do niedaleko postawionego lotniska.

Plusy mieszkania na obrzeżach miasta, pomyślałam.

~*~

- Poproszę dwie paczki chipsów, żelki, zgrzewkę coli, hm... - poznałam ten głos. To był ten, który był lekiem na moje uszy, ten, którego mogłam słuchać wciąż, i wciąż, ten, którego kochałam, choć zdałam sobie z tego sprawy, dopiero wtedy, gdy go straciłam.
-... no i cztery pudełka lizaków - dokończyłam za niego, zwracając na siebie uwagę i blondyna, i kasjerki.
- [T.I]? - Otworzył szerzej oczy, ze zdziwienia - to naprawdę Ty?
- Nie, to proboszcz z plebanii - mruknęłam ironicznie.
- Moja [T.I]! - Rzucił się, aby mnie przytulić - tak bardzo tęskniłem.
- Ja też Niallerku tęskniłam, ja też - odparłam z szczerym uśmiechem - co słychać w wielkim świecie?
- Jeśli masz ochotę, mogę Ci go pokazać - takiego Nialla nigdy nie widziałam, czy on mnie właśnie podrywał? - Co u ciebie słychać?
- W porządku. Mam dla Ciebie newsa, jestem zawodową malarką, no i niedługo idę na studia architektoniczne, będę urozmaicała wnętrze domów - chłopak uśmiechał się szeroko, tak radosnego jeszcze nigdy go nie widziałam.
- Sprzeciwiłaś się swojej mamie? Co ona na to?
- Już nie mam mamy - rzuciłam szybko, nadal czując ból w sercu, za to, jak mnie potraktowała - wyparła się córki, która nie chcę zostać tym, kim ona nie mogła. Cóż, jej strata - uśmiechnęłam się, chociaż nie było mi wesoło, na samo wspomnienie.
- Przykro mi - współczująco na mnie spojrzał - ale wiesz co Ci powiem? Zapraszam Cię na kolację.
- Przyjacielską? - Uniosłam brwi.
- Nie. Chodzi mi o kolację, na której będzie tylko nasza dwójka, czyli innymi słowy - zbliżył się do mnie, po czym wyszeptał mi do ucha - randka.

~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~
*Niall zapewne jak każdy Directioner wie, ma naturalnie brązowe włosy, a na blond się przefarbował, stąd też dałam, że jako dziecko był brunecikiem. :)
~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~
Siema!!!
Ten pomysł przyszedł do mnie w środę, 
czyli wtedy kiedy byłam z siostrą cioteczną i jej synkiem na tenisie. 
Młody jest jednym z lepszych tenisistów z jego grupy, 
która liczy około dziesięciu dzieciaków w wieku 8-10 lat.
Te pomysły przychodzą w bardzo naturalny sposób, wiecie?
Jestem gdzieś, coś robię, przyglądam się innym i nagle
BUM!
Jest pomysł na imagina.
To dobrze, że tak mam, bo wyczytałam gdzieś, że wtedy
umysł jest otwarty na wszystko, że wtedy można się nazwać artystą, i pisarzem, choć ja nadal za pisarkę się nie uważam :D
Chyba właśnie dlatego tak bardzo uwielbiam pisać, 
przeżywać to, co przeżywają bohaterzy mojej opowieści.
Cudowne uczucie, wiecie? :D
No cóż, proszę was o opinię na temat tej 'opowieści' i
mam nadzieję, że do napisania wkrótce...
Martyna.

Ps. Jeśli ktoś jest chętny przeczytać coś mojego autorstwa,
to właśnie ruszam z nowym opowiadaniem na starym blogu.
Będzie to takie fantasy.
Pojawili się bohaterowie, a niedługo pojawi się prolog.
http://dreams-come-true-forever.blogspot.com/
Jest tam również inne opowiadanie, zakończone już.
Serdecznie zapraszam do komentowania i obserwowania, zależy mi na tym.:)

17 komentarzy:

  1. Niall jest naturalnie szatynem :) brunet ma czarne włosy :p ale to szczegół.
    To jest świetne! Aż mi się uśmiech pakował na usta jak czytałam *-* słodki, uroczy, kochany *-* uwielbiam takie imaginy :3 jesteś świetna.
    Pozdrawiam :)
    http://i-love-you-vampire.blogspot.com/
    One Direction i odrobina magii, zapraszam ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tymi wlosami dobrze napisala. Brunet ma brazowe wlosy, a szatyn czarne. Marriette

      Usuń
    2. Ehm... marriette chyba na odwrót :D ale spoko. Wybaczcie, mój błąd. Po prostu mam zakręcony dzień, stąd te małe pomyłki. Dzięki, że spojrzałyście na to, i mi napisałyście.
      Pozdrawiam, Martyna

      Usuń
    3. Brunet - czarne, szatyn - brązowe, to tak dla pewności :p

      Usuń
  2. Nie wiem, czy czytałaś zmiany w regulaminie, ale obowiązuje teraz kolejka dodawania imaginów ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybacz, za chwilę przeczytam regulamin i postaram się go w pełni przestrzegać
      Martyna

      Usuń
  3. Cudowny ! Przepraszam, ale czytałam jak go pisałaś, nie mogłam się powstrzymać, wybacz :) Wzruszyłam się. Jest taki realistyczny. Chciałabym pisać jak ty...

    OdpowiedzUsuń
  4. ochh jest super !

    OdpowiedzUsuń
  5. Piekne :* PODZIWIAM WAS ;-;

    OdpowiedzUsuń
  6. WYBACZCIE ŻE TAK SIĘ WTRYNIE W WASZE KŁÓTNIE ALE SZATYN MA CIEMNE WŁOSY I JASNE OCZY, A BRUNET CIEMNE OCZY I CIEMNE WŁOSY :) Nie dzieli się to na brąz i czerń ;) hahahahah a co do imagina to cudowny <3333

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co ma do tego kolor oczu? O_o

      Usuń
    2. To nie są żadne kłótnie wilczek;* heh. Po prostu mnie poprawiły, a ja przyznaję im rację, bo rzeczywiście pisząc to, nie zastanowiłam się tak jak powinnam. :)
      Jak się czyta te wszystkie komentarze typu 'cudowny', 'super' 'jesteś genialna' to aż się płakać chcę ze szczęścia. ;D Dziękuję wszystkim za tak miłe słowa!
      Martyna

      Usuń
  7. Ojej lubię takie jak są opisane te momenty, kiedy byli młodsi i potem jak starsi. :D Uwielbiam. *.* Wgl dobry pomysł z tym tenisem. :D
    Życzę dalszej weny. :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3