piątek, 14 czerwca 2013

Four Hundred Ninety-Seven


Od autorki: zielona czcionka,wspomnienia [T.I]

niebieska czcionka wspomnienia Louis'a.

+pojawiają się wulgaryzmy. 


~*~

-Co to do cholery jest ?-zdenerwowana podeszłam do szafki przy której stał Tomlinson.
Nie robiłam sobie nic z tego,że stał i rozmawiał ze swoim przyjaciółmi, rzuciłam w niego kolorową broszurką kipiąc złością.
-Ulotka ?-spojrzał na mnie odpowiadając z ironią.
-Radzę Ci szybciej powiedzieć co Ci strzeliło do tego pustego łba albo pogadamy inaczej-pogroziłam mu pięścią pod nosem. Stojący obok niego Styles i Horan z młodszej klasy wybuchli głośnym śmiechem-wy też szczyle chcecie dostać ?-zwróciłam się do przyjaciół szatyna.
-Nie dramatyzuj [T.I]-wcisnął mi w dłoń broszurkę-każdy król potrzebuje swojej królowej-przybił piątkę ze stojącym obok Malikiem. Moja nienawiść do niego rosła każdego dnia odkąd trzy lata temu przeniósł się tu do szkoły i zapoznał się z Paynem, Horanem, Stylesem i Malikiem. Z tą czwórką znałam się od piaskownicy a na dodatek nasze matki były najlepszymi przyjaciółmi.
-Nie denerwuj się tak [T.I]-pogładził mnie po ramieniu Payne ale szybko straciłam jego dłoń-zasługujesz na koronę królwej.
Na jego słowa Harry wybuchnął jeszcze głośniejszym śmiechem i został popchnięty na szafki przez Tomlinsona.
-Masz...to...odkręcić-wysyczałam przez zaciśnięte zęby i odwracając się na pięcie ruszyłam do sali od biologi.

~*~

-Jeżeli tak się chciałeś do niej zbliżyć..to nie za bardzo Ci się udało-Malik zaśmiał się nakładając porcję sałatki .
-Spierdalaj..poproszę sok marchewkowy-uśmiechnąłem się do pani wydającej napoje.
-Kto wymyślił ten cały kretyński pomysł z królem i królową balu ?-koło nas zmaterializował się Niall z całą górą żarcia na tacy.
-Inaczej nie odważyłbym się jej zapytać czy chce iść ze mną, a tak to musi-uśmiechnąłem się pod nosem-a pomysł ? Liam.
-Ta...tylko on jest taki romantyczny-westchnął blondyn-gdzie jest Harry ?
Żadne z nas nie musiało odpowiadać, nasz lokowany przyjaciel stał na jednym z okrągłych stołów z megafonem w ręce.
-NA RAZ NA DWA LOUIS KORONĘ WYGRAĆ MA...NA TRZY I CZTERY A DIADEM DLA [T.I]...O KURWA CHYBA MI SIĘ NIE ZRYMOWAŁO...
Uczniowie zgromadzeni w stołówce wybuchli głośnym śmiechem a Harry oblał się purpurą kiedy podeszła do niego matematyczka.
-Panie Styles...zapraszam do gabinetu dyrektora.-razem z Zayn'em i Niall'em ze śmiechu zwijaliśmy się na podłodze a przechodzący koło nas chłopak pokazał nam tylko środkowy palce i syknął nieme spierdalajcie.


~*~


Dzień za dniem znosiłam zazdrosne spojrzenia innych dziewczyn. Nie znosiłam się wyróżniać, nie chciałam się wyróżniać, nie chciałam być w centrum uwagi. Uczniowie na korytarzu zapewniali mnie,że zagłosują na mnie i na Louis'a gdyż jesteśmy jedynymi odpowiednimi kandydatami. 

-Gratuluje partnera-usłyszałam za sobą pełny jadu głos jednej z platynowych blondynek.
-Jakiego partnera ?-odwróciłam się w jej stronę.
-Słonko...to oczywiste,że Tomlinsona..-uśmiechnęła się szyderczo-każde z tych pięciu ciasteczek jest już zajęte-westchnęła-i żaden przez mnie. 
Nie odpowiedziałam jej nic. Ciężko oddychając skierowałam się do stołówki w której urzędował ten kretyn z tamtą resztą ciasteczek. Gdyby nie to,że targał mną szatan i duża chęć zrobienia ze ślicznej twarzy Tomlinsona miazgi roześmiałabym się na samo to stwierdzenie. Siedzieli na swoim stałym miejscu i zaciekle o czymś dyskutowali.
-Co to ma kurwa znaczyć-ryknęłam zwracając na siebie uwagę pozostałych
-O co Ci chodzi ?-spytał spokojnie podnosząc się z miejsca.
-O to,że mam być Twoją partnerką nic o tym nie wiedząc i dowiadując się całkowicie przypadkiem.
-Spokojnie-podszedł do mnie i złapał za dłonie choć nieskutecznie próbowałam mu się wyrwać-przestań do cholery stawiać opór-syknął mi na ucho i bez ostrzeżenia wpił się w moje usta.

~*~

-Od zawsze była taka zadziorna-zaśmiał się Zayn wcinając z Niall'em żelki.
Siedziałem na kanapie w salonie Horana i przykładałem lodem spuchnięty policzek po uderzeniu [T.I]. 
-Faktycznie...pamiętasz ja przyłożyła loczkowi jak nasypał jej piasku do włosów-zaśmiał się blondyn.
Im było do śmiechu, a ja cały czułem jak puchła mi prawa strona twarzy. 
-Naprawdę to jest takie śmieszne-zakpiłem z chłopaków-boki zrywać.
-Nie przejmuj się Lou-poklepał mnie po ramieniu Liam-do jutra jej przejdzie, a jak na jej głowie zalśni diadem sama Cię pocałuje.
-Ewentualnie poprawi Ci twarz z drugiej strony-zaśmiał się Harry za co został dość brutalnie przeze mnie zepchnięty z kanapy.
-Inaczej być nie może-z głośnym jękiem uśmiechnąłem się pod nosem. 

~*~

Ostatni raz stojąc przed lustrem poprawiałam sukienkę. Głęboki wdech i wydech. Ręce niemiłosiernie mi drżały tak,że nie mogłam zapiąć złotego łańcuszka z pierwszą literą swojego imienia. 
-Pomogę Ci-w odbiciu lustra zobaczyłam sylwetkę Louis'a.
W czarnym garniturze i tego samego kolory krawacie prezentował się idealnie. 
-Przepraszam za policzek.
-Przepraszam za pocałunek. Gotowe.-stanął obok mnie przed dużym lusterkiem-nasze mamy są na dole. 
-Zniesiemy to partnerze-uśmiechnęłam się do niego. 
Chwycił mnie swoją ciepłą, dużą dłonią. Po moim ciele przeszedł miły dreszcz kiedy spojrzałam w jego uśmiechnięte niebieskie oczy. 
-Jay-moja mama zakryła sobie usta dłonią jak stanęliśmy na pierwszym stopniu schodów-kiedyś zatańczymy na ich weselu. 
Tomlinson objął mnie dłońmi w pasie i przyciągnął ustawiając nas tym samym do pamiątkowego zdjęcia.


~*~

-Oddychaj kochanie-mama zacisnęła mocniej sznurki w gorsecie sukni-nie płacz głupia bo rozmażesz makijaż-upomniała mnie.
-Dobrze-pociągnęłam nosem i spojrzałam na swoje odbicie w lustrze.
-Wyglądasz jak księżniczka-mama złożyła mokry pocałunek na moim policzku-jestem teraz najszczęśliwszą matką na świecie.
-Dlaczego ?-spojrzałam na nasze szczęśliwe odbicie w dużym lustrze w moim pokoju w rodzinnym domu.
-Bo wiem,że będziesz miała obok siebie kogoś kto Cię kocha skarbie. Louis to prawdziwy skarb.
-Mamo, skąd wiedziałaś,że będziemy razem ? Wtedy przed balem nam to powiedziałaś ?
-Miłość już wtedy od was buchała na kilometry. Kochasz go-stwierdziła.
-Kocham najmocniej. A teraz jedźmy już do kościoła. 

~*~

-Kto by pomyślał,że przez pomysł z koronami po paru latach staniesz na ślubnym kobiercu z moją wredną koleżanką-zaśmiał się Harry spoglądając z grupą dziewczyn przechodzących koło kościoła. 
Nic się nie zmienił przez te trzy lata.
-Zawsze wiedziałem,że tak to się skończy-mój drużba położył mi dłoń na ramieniu.
-Ty się Payne łajzo nie odzywaj, każdy z nas obstawiał Ciebie-jęknął Horan-tylko w stosunku do Ciebie była uprzejma. 
-Bo umiałem się przy niej zachowywać-fuknął w ich stronę-przyjechali.
Automatycznie mój wzrok powędrował na szeroki podjazd przed świątynią. Z czarnej limuzyny wysiadła moje przyszła żoną. Moja pierwsza i ostatnia miłość.Na drżących nogach podszedłem do niej i ująłem jej ciepłą dłoń. Po moim ciele przyszły dreszcze ekscytacji tak jak za pierwszym razem przed balem. 
-Kocham Cię-szepnęła cicho kiedy zmierzaliśmy w stronę wejścia wraz z naszymi drużbami depczącymi nam po piętach.
-Dlatego tu jesteśmy-ucałowałem wierzch jej dłoni-też Cię kocham [T.I].
-Mówiłam Ci Jay,że doczekamy ich ślubu-usłyszałem głos mojej teściowej. 
Miałaś rację mamo. Wszyscy mieli rację. Dwoje ludzi okazujący sobie wzajemną niechęć dziś połączy się na zawsze. 

Taki..taki sami ocenicie. Jak zobaczyłam jak liczba jest przy moim nicku to się przeraziłam  To nie możliwe żeby, tyle razy was zanudzała swoimi wypocinami. Nic..choć jest weekend idę ogarniać fizykę. Miłych ostatnich dni w szkole ! :) 

14 komentarzy:

  1. TO JEST CUDOWNE !!!! Kocham Cię Marchewo :P Uwielbiam Twoją twórczość <3

    OdpowiedzUsuń
  2. boze dziewczyno! to jest niesamowite! jak ty wyczarowujesz takie cuda co? <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Szczerze muszę przyznać, że jest to jeden z najlepszych imaginów z tych opublikowanych. Pomysł jest naprawdę świetny, wszystko tak idealnie opisane dopasowując się do sytuacji. Jestem pod wielkim wrażeniem!

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajnie, ale czy to nie jest już Four Hundred Ninety-Seven ?
    Bo poprzedni był Six, wcześniej five, to teraz jest seven ;dd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje, faktycznie spojrzałam na zły numer :)

      Usuń
  5. aaach jak można być takim utalentowanym, ja się pytam? :D Twoje pomysły na imaginy są oszałamiające a twój styl pisania boski :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Awwww jaki słodki :) Jeden z najlepszych :)

    OdpowiedzUsuń
  7. o MaMOO. Toć to jest NIEZIEMSKIE. *_*
    UBUSTWIAM CIĘ NORMALNIE. :DD ♥

    OdpowiedzUsuń
  8. No cudowny jest ! I nareszcie z Louisem :) xx

    Klaudia CityLondon

    OdpowiedzUsuń
  9. Ślub z Lou? Ho, ho. Świetny imagin.
    Popieram Tynie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Masakra jak tak mozna pisac! I jeszcze to publikowac?! Za takie cos to normalnie ... Calowalabym cie po stopach. Cudo wspaniale piekne.

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3