sobota, 15 czerwca 2013

Four Hundred Ninety-Nine

~*~

- Mamo - dwunastoletnia dziewczynka zaczęła mówić do swojej rodzicielki, która w tym momencie była zajęta rozmową z stajennym - chcę tego - wskazała na białego rocznego konia, który robił sobie właśnie drzemkę.
- Tego? Jesteś pewna? - Spojrzała na córkę, na co ta kiwnęła głową - jest możliwość, byśmy kupili tego konia?
- Oczywiście - facet uśmiechnął się do nastolatki.
- Dobrze - kobieta uśmiechnęła się do swojego jedynego dziecka, chciała, by była szczęśliwa, a w tym momencie [T.I] była najszczęśliwszą dziewczyną na tym świecie. 

~*~

- Na bank wygrasz te zawody, [T.I] - Melinda uściskała swoją przyjaciółkę, po czym dała jej kopa na szczęście - pokonasz wszystkich.
- Dzięki - zaśmiała się [T.I].

Nagle zobaczyła jakiegoś chłopaka. Siedział na koniu i jechał. Niby nic takiego, jednak [T.I] była zdumiona, widząc z jaką gracją to robi. Uwielbiała konie, to była jej pasja, ale ten chłopak wydawał się być jeszcze bardziej, niż ona zafascynowany tymi końmi. Wlazła na Diego - swojego czteroletniego ogiera. Podjechała rytmicznym krokiem do chłopaka.

- Jestem [T.I] - uśmiechnęła się do nastolatka.
- A ja Liam - odwzajemnił uśmiech.
- Nie widziałam Cię tu wcześniej, skąd jesteś? - Zapytała nowego kolegę.
- Z Wolverhampton - odpowiedział, po czym spojrzał na nią - ile masz lat?
- Niedługo siedemnaście, a Ty?
- Też - obydwoje zleźli ze swoich koni, i zaczęli kierować się w stronę lasu.

~*~

- Bo wiesz... niedługo jest jesienny bal - zaczął niepewnie Liam - i czy nie chciałabyś pójść na niego... ze mną? - Zapytał osiemnastoletnią [T.I], denerwując się niezmiernie, czy się zgodzi.
- Z przyjemnością, Liam - zbliżyła się i niepewnie pocałowała go w policzek.
- Cieszę się - odetchnął z ulgą.

~*~

Szli trzymając się za rękę przez park. Nie byli parą, tylko przyjaciółmi, ale mimo to niewiele im brakowało to bycia razem. To była ich bowiem czwarta randka. Pierwszą był jesienny bal, na którym ten czas spędzili niesamowicie. Drugą zaś był spacer po plaży w L.A, który zorganizował Liam. Trzecią natomiast było kino i kolacja w małej knajpce, w której ta dwójka lubiła przesiadywać. No, a czwarta jest teraz. I to jest ta randka, na której życie [T.I] się zmieni. Podeszli do altanki, na której paliły się świeczki, w kształcie serca, oraz był stół, a na nim czerwone wino i co nie co do przegryzienia. 

- Liam, tu jest pięknie - zachwyciła się [T.I] - dziękuję.
- To ja dziękuję - wziął wdech - to już nasza czwarta randka. A na niej chciałbym Cię o coś zapytać.
- Tak? - W oczach [T.I] rozbłysły iskierki radości.
- Zależy mi na Tobie. Dlatego chciałbym Cię zapytać, czy zechciałabyś zostać moją dziewczyną?
- Nawet nie wiesz ile ja czekałam na to pytanie - rzuciła mu się w ramiona - pewnie, że tak - spojrzeli sobie w oczy, po czym niepewnie się zbliżając czule pocałowali.

~*~

- Spokojnie, [T.I] - tata dziewczyny spojrzał na nią z czułością - nie wierzę, że ten czas tak szybko zleciał.
- Oj tato - uśmiechała się szeroko, to jej szczęśliwy dzień - denerwuję się. Co jeśli coś pójdzie nie tak?
- Słoneczko, wszystko będzie dobrze, ten dzień zagwarantuję Ci piękne życie, kochanie - cmoknął ją w czoło.
- Boję się - przytuliła ojca, uważając by przypadkiem jej suknia ślubna nie uszkodziła się za bardzo.

Nagle drzwi się otworzyły, a w nich stanęła mama pięknej i już niedługo zamężnej [T.I]. 

- Już czas... - szepnęła do nich, na co [T.I] ostatni raz przejrzała się w lustrze, a chwilę potem szła do ołtarza, by już na zawsze złączyć się węzłem małżeńskim z Liamem Jamesem Payn.

~*~

Wspomnienia uderzyły w nią ze zwiększoną siłą. Była taka młoda, taka niewinna, taka urocza. Ten dzień miał być jej najlepszym dniem, a okazał się katastrofą. Teraz osiemdziesięcioletnia [T.I] ze smutkiem przygląda się parze na zdjęciu z albumu rodzinnego. Jej mąż opuścił ją tak szybko, jak się pojawił. Nie ożenił się z inną. Jego serce wciąż należało do [T.I], ale co z tego, skoro ono już nie biję?
Pewne historie nie są szczęśliwe. Raz, gdy dziewczyna bierze ślub, jest z nim do końca życia, ale niestety to nie spotkało kobiety imieniem [T.I]. Ona pochowała swojego męża trzy dni po ślubie. A to wszystko wina choroby Liama, którą ukrywał przed wszystkimi. Nic nie dało się zrobić, ale wiecie co? Ta dwójka jeszcze będzie razem. Niedługo i [T.I] dojdzie do męża, a potem będą żyli długo... i szczęśliwie.

~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~
Cześć!
No więc smętny, smutny i w ogóle, ale jest.
Koniec miał być szczęśliwy, ale tak sobie pomyślałam, że za dużo lukru, więc końcówka
się zrypała.
Trzymajcie kciuki, bo za 3 godziny idę z przyjaciółkami dowiedzieć się o koszty nauki jazdy konnej.
Od zawsze chciałam się tego nauczyć, a mama powiedziała, że o ile nie będzie to
mocno drogie, to mi pozwoli.
Czekam na wasze opinię and...
do napisania. :D
Martyna

6 komentarzy:

  1. Piekny imagin :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Imagin świetny *-*
    Co do kosztu jazdy konnej - drogi sport, nie będę ukrywać. Jednak trzymam kciuki, żebyś zaczęła jeździć :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci, że nie jest tak źle. Znalazłam ofertę za 30 zł od nauki jazdy w ich miejscówce, oraz 35 za jazdę w terenie. Na to, co patrzyłam w internecie to jest najlepsza oferta. Ale nie wiem czy pójdę, ponieważ nie chcą dać mi kasy. Chyba będę musiała to przed nimi ukrywać.
      Martyna

      Usuń
    2. W sensie moi rodzice nie chcą mi dać.

      Usuń
  3. Piekny ale dlaczego tak sie konczy?

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja się ucze jeździć za 20 zł. Raz miałam całą godzinę za dwie dyszki, a dwa razy ponad pół godziny


    Ula

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3