wtorek, 11 czerwca 2013

Four Hundred Ninety-One



 Siedząc zamknięta w swoim pokoju, nie mogłam opanować emocji, które dzisiejszego dnia były ode mnie silniejsze. Czułam, że przegrałam, choć czy można przegrać nie podejmując walki? Wszystko stało się zbyt ciężkie, nie mogłam udźwignąć myśli. Bolały za każdym razem, gdy starałam się zając głowę czymś innym. Straciłam wszystkie możliwe szanse, które dawał mi los. Czemu nie zrobiłam nic? Dlaczego nigdy nie uczyniłam tego jednego kroku, aby wszystko stało się łatwiejsze? Pogubiłam się, przestałam racjonalnie myśleć. Mam ochotę krzyczeć, płakać, a wszystko przez własną bezsilność. Chciałam walki, pragnęłam jej całym sercem, lecz jest już za późno. Straciłam szanse na szczęście, teraz nie mogę nic zrobić. Osoba, którą darzyłam tak wielkim uczuciem jakim jest miłość, wyjeżdża. Odchodzi nie wiedząc, co czułam podczas całej naszej przyjaźni. Nigdy się nie dowiedział, nie domyślał. Byłam głupia, nie próbując mu tego udowodnić. Miałam tak wiele okazji do tego, lecz wszystko zaprzepaściłam. A teraz? Obecnie nie mam nic, wszystko straciłam. Wiarę, nadzieję na szczęśliwe życie. Emocje zaczęły wylewać się ze mnie, nie mogę nic zrobić. On wyjeżdża, nigdy nie dowie się, co czułam. Straciłam możliwości, aby pokazać mu, czym według mnie jest miłość. Czy żałuję? Oczywiście. Tak cholernie boli mnie uczucie, że nie zawalczyłam, nie spróbowałam. Nie mam teraz nikogo, komu mogłabym powiedzieć, co leży mi na sercu. To właśnie on był mi najbliższy. Doskonale pamiętam każdą naszą wycieczkę, wszystkie spacery, tą otwartą szczerość. Nigdy nikt nie był mi tak bliski jak Liam. To on pomógł mi przełamać nieśmiałość, pokazał mi życie z innej perspektywy. Był jedyną osobą, która znała mnie tak dobrze, wiedział o mnie wszystko. Zawsze poznał, kiedy miałam gorszy dzień, umiał mnie pocieszyć, doradzić. Mogłam liczyć na jego ramię, aby wypłakać się, gdy miałam dość siebie, otoczenia, rodziny. Tylko dzięki niemu zaznałam uczucia, przez które cierpię, lecz nie żałuję. Od początku wiedziałam, że ta znajomość będzie czymś więcej. Myślałam, że pewnego razu usłyszę z jego ust dwa magiczne słowa „Kocham Cię”. Marzyłam o tym od dnia, w którym zrozumiałam, że jest dla mnie kimś więcej niż przyjacielem. Dzisiaj jednak mogę stwierdzić, że przez cały ten czas żyłam w niepotrzebnej niepewności. On mnie nie kochał tak, jak ja jego. Uważał mnie tylko za przyjaciółkę i to najbardziej boli.
Kładąc obok siebie słuchawki, wsłuchałam się w dźwięki zza okna. Kilka samochodów, głosy płaczących dzieci i zatroskanych matek, dobijająco wesoły śpiew ptaków. Każdy dźwięk sprawiał, że po moich policzkach spływały coraz nowsze łzy, lecz podeszłam do okna, odchyliłam zasłony i oparłam dłonie o parapet. Świat przede mną wydawał się być czymś zupełnie innym. Słońce oświetliło starą huśtawkę, którą zbudowałam wraz z Liamem, moje rodzeństwo beztrosko bawiło się na podwórku, a rodzice pokazywali sobie ile dla siebie znaczą. Poczułam ukłucie zazdrości, lecz nie odważyłam się do nich zejść. Pragnęłam w tej chwili samotności, nie mogłam pokazać ile kosztuje mnie wyjazd przyjaciela.
Nikt poza mną nigdy nie dowiedział się o moich uczuciach. Nie mówiłam o tym, chciałam aby były one tylko moje, dla mnie i dla niego. Żaden inny człowiek nie umiałby zrozumieć, ile tak naprawdę nas łączyło. Każda wspólna chwila była dla mnie jak lekarstwo. Zawsze rozumieliśmy się bez słów, byliśmy jak rodzeństwo znające się od pierwszej klasy. Gdyby można było cofnąć czas, uczyniłabym to. Chciałabym wrócić do tamtych szczęśliwych dni, gdy szkoła czy marzenia nie przeszkadzały nam w spędzaniu wspólnie czasu. Oboje dojrzeliśmy, mamy odrębne plany na przyszłość. Zawsze wiedziałam, że prędzej czy później jeden dzień nas rozdzieli. Nie chciałam jednak, aby było to tak szybko, na tak długo. Pragnęłam szczęścia u jego boku, a otrzymałam rozłąkę w bólu. Boli, niewyobrażalnie.

Jeden dzień. Był zaledwie jeden, a ja pamiętam każdą swoją myśl, każde uczucie mi towarzyszące. To właśnie wtedy mój ukochany Liam wyjechał do pracy w marynarce wojennej. To tego dnia straciłam jedyną osobę, która trzymało mnie przy życiu. Wiele razy próbowałam zebrać się w sobie i powiedzieć mu wszystko. Chciałam, aby wiedział. Za każdym razem jednak coś mnie powstrzymywało. Bałam się, tak po prostu się bałam, a dzisiaj już go z nami nie ma. Dostałam list, w którym poinformowano mnie, że Liam nie żyje. Było to dokładnie tydzień temu, a ja obecnie stoję nad jego trumną. Moje oczy pełne są łez, których nie umiem opanować. Czemu to właśnie w takim miejscu musiałam dostać nauczkę? Dlaczego byłam na tyle głupia i unikałam każdego telefonu od niego? Przez te przebyte dwa lata samotności stałam się kimś innym. Nie jestem już dawną sobą, zamknęłam się w sobie. Nie miałam nikogo, kto mógłby mi pomagać. Przed wyjazdem miałam jego, a teraz? Nikt nie potrafił do mnie dotrzeć. Życie uleciało ze mnie zaraz po jego telefonie, w którym oznajmił mi, że jest w drodze po nowe życie. Lepsze życie. Te słowa mnie zabolały, poczułam, że straciłam moje szczęście. Osobę, która zawsze była uśmiechnięta i radosna. Tak bynajmniej sądziłam wcześniej. Tamtego dnia byłam zdania, że nic nie może być gorsze, lecz myliłam się. To dzisiaj, stojąc nad jego martwym ciałem, jest ta chwila. To dopiero dzisiaj uświadomiłam sobie, ile mogłam zrobić przez cały ten czas. Byłam głupia nie robiąc niczego. Chłopak na początku próbował kontaktować się ze mną kilka razy dziennie, przez ostatni rok dzwonił raz w miesiącu, lecz ja nie odbierałam. Nie chciałam słyszeć jego głosu z nutką nadziei, nie mogłam wyobrażać sobie jego brązowych oczu, które zawsze emanowały radością i spokojem. To bolałoby bardziej niż unikanie rozmów. Teraz… teraz jest już za późno. Mogłam odebrać, mogłam, ale tego nie robiłam. Wtedy kiedy mnie potrzebował, kiedy musiał się wygadać, mnie nie było. Opuściłam go tak samo, jak on zostawił mnie. Od malutkiego powtarzał, że chciałby pracować w marynarce, ale kto słuchałby takiego uroczego chłopca jakim był? Dzieci zawsze mają marzenia, lecz z wiekiem one przemijają. Jego jednak nie, on został przy swoich do końca, do dnia swojej śmierci. Teraz nie mógł dzielić się z rodziną swoimi odznaczeniami, opowiadać o tym, jak przebiega praca. Nikt nie usłyszy już jego aksamitnego głosu, który uspokajał mnie podczas gorszych dni. Tego, który zawsze godził moje pokłócone rodzeństwo czy śpiewał im do snu. Moja mama zawsze powtarzała mi, że taki chłopak to skarb, a ja go straciłam. Nie ma już Liama, nie ma naszej przyjaźni.
Stojąc z mamą chłopaka, próbowałam opanować łzy, lecz sam widok ludzi, w których towarzystwie pracował, był dla mnie bolesny. Przeniosłam wzrok na ojca Liama, który zmierzał w moją stronę z czerwonymi od płaczu oczyma. Bez żadnego słowa wręczył mi w dłoń kopertę z moim imieniem, po czym ustał obok żony. Zdezorientowana i roztrzęsiona delikatnie wysunęłam się z objęć mamy chłopaka i zatrzymując się w cieniu drzewa, otworzyłam wręczony prezent. Trzęsącymi dłońmi wyjęłam kartkę papieru i zaczęłam czytać.

Droga [T.I.]
Zapewne nigdy nie dowiesz się, że potajemnie piszę do Ciebie listy, których potem nie wysyłam, lecz muszę to robić. Czuję wtedy, że nie odwróciłaś się ode mnie do samego końca. Niestety, to boli coraz bardziej, szczególnie, że dzisiaj mijają równe 2 lata odkąd wyjechałem, a Ty nie dałaś mi znaku życia. Postanowiłem, że to koniec. Nie mogę dalej żyć w niepewności, a dzięki tym formom tak właśnie jest. Ostatecznie, to mój ostatni list, może ktoś kiedyś je znajdzie i Ci je przekaże? Tego nie wiem. Chciałbym jednak wiedzieć, jak się czujesz po moim wyjeździe. Nawet nie wiesz, jak bardzo bolało mnie to, że Cię opuszczam. Starałem się wtedy okazywać radość, abyś nie była smutna. Słyszałem jednak, że zamknęłaś się w sobie i nikt nie potrafi ci pomóc. Dlaczego mi to robisz? Pragnę, abyś była szczęśliwa, żyła pełnią życia. Jesteś młodą i wspaniałą dziewczyną, nie marnuj go przeze mnie. Doskonale zdaję sobie sprawę, że zapewne nigdy tego nie przeczytasz, ale jeśli jednak to wiedz, że wierzę w Twoją osobę. Wiedz, że zawsze będę przy tobie, niezależnie od pory dnia potrafię myśleć co u Ciebie, czy nie robisz nic głupiego, czy twoje rodzeństwo daje ci w kość. Kochane maluchy, chętnie bym was odwiedził, lecz to niemożliwe. Marzę jednak, aby was przytulić i powiedzieć „Hej, nie płaczemy. Jestem tutaj i muszę powiedzieć, że bardzo mi was brakowało”. Tego nie mogę zrobić, choć chciałbym przynajmniej porozmawiać z Tobą. Boli mnie, że nie odbierasz telefonów ode mnie. Czy aż tak skrzywdziłem Cię swoim wyjazdem? Czemu w takim razie nie powiedziałaś? Dobrze wiesz, że nie musiałem jechać, Ty jednak nie protestowałaś, lecz zamknęłaś się w sobie. Bardzo mi przykro z tego powodu, lecz pamiętaj, że zawsze będziesz dla mnie ważna.
Kocham Cię, Twój Liam.
Ściskając w dłoni list, osunęłam się na ziemię. Dwa słowa „Kocham Cię” sprawiły, że zapragnęłam dołączyć do chłopaka. Nie chciałam być tutaj wśród bólu i łez. Nie mogłam jednak nic zrobić. Zabicie się byłoby największą głupotą, lecz czy Liam nie jest warty takiego poświęcenia? Tego nie wiem, lecz czuję, że chłopak czuwa nade mną i to w obecnej chwili mi wystarczało. 


Od autorki: Witam :) Imagin jest nowiutki, przelałam w niego mnóstwo uczuć, ponieważ trochę oddaje moją sytuację. Mam nadzieję, że się podoba i zapraszam do wyrażania swoich opinii :)

11 komentarzy:

  1. Boski. Poplakalm sie. Ciesze sie ze wrocilas

    OdpowiedzUsuń
  2. Super. Wiecej takich <3

    OdpowiedzUsuń
  3. jprdl... Tynia, zabije cię, nie dość że mi wysłałaś specjalnie link, to ryczę jak bóbr. Panele mi spuchną, jak mogłaś!! ;<
    Imagin piękny, cudny, ahvcdhnsjkcjsndcks *____*

    OdpowiedzUsuń
  4. Płacze kochanie, po prostu rycze... Jest w nim tyle emocji, nie mam słów by opisać co teraz czuję <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Po przeczytaniu tego mam łzy w oczach. Nienawidzę tego jak emocjonalnie reaguję na twoje imaginy czy cokolwiek innego. Nie to, że mam jakieś zakażenie czy alergię związaną z oczami przez co widzę gorzej, to jeszcze teraz widok przysłaniają mi szklanki wody w oczach. Po prostu zawsze się wczuwam w twoją twórczość i za bardzo się wzruszam.
    Błędów żadnych nie wyłapałam, być może dlatego że byłam zbyt oczarowana tym co było napisane, być może bo ich nie było lub być może, dlatego bo zdaję sobie sprawę, że w jakiś sposób ten imagin jest dla Ciebie ważny i powiedziałam sobie "Ten imagine to musi być coś", dlatego od razu nastawiłam się że będzie to coś wspaniałego.
    Kocham Cię, Linexe.
    (Twoja wierna fanka-zapomniałam dodać)

    OdpowiedzUsuń
  6. popłakałam sie mega... piekny jest, idealny do Liama xx

    K.CL

    OdpowiedzUsuń
  7. Liam jako zadziorny chłopak? no no, cięzko było wyobrazic ;) ale imagin cudowny, wszystko xx K.CL

    OdpowiedzUsuń
  8. Moja kochana Tyniu, wiesz, że nie lubię takich niespodzianek ! Wiesz również, że bardzo trudno jest mnie wzruszyć, ale tak wiele emocji przelałaś przez ten tekst, aż kilkakrotnie przez moje ciało przeszedł dreszcz. Nie umiem tego opisać,ale pierwszy fragment, uważam, że zaczynając to pisać nie koniecznie, wiedziałaś, iż będzie to imagin. Czułam się jakbyś wpuściła mnie do swojego pamiętnika i do życia prywatnego. A przy okazji tak bliskiego mi tematu, oddałaś wszystko, aż wzruszenie nadal ściska moje serce. Jeśli kiedykolwiek zwątpisz w siebie i swój talent, to proszę Cię oznacz swoje najlepsze prace gwiazdką czy czymś i wracaj do nich, ilekroć w siebie zwątpisz.
    Pokazałaś, że można napisać coś wspaniałego i magicznego,nie zamieszczając ani jednego dialogu, a forma komunikacji jest świetnie rozwiązana.
    Życzę Ci jak najwięcej weny i tak wspaniałych pomysłów oraz wykonań
    całuję Cię mocno Veenturio <3
    Ps. Żeby mi to było pierwszy i ostatni raz, że czytam to w terminie kiedy wszyscy! Nienawidzę takich niespodzianek.

    OdpowiedzUsuń
  9. Poplakalam.sie.. Ten imagin jest cudowny , po prostu boski ! <3

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3