czwartek, 13 czerwca 2013

Four Hundred Ninety - Six

Muzyka

*Ważna notka pod imaginem.

Poprawiłam dół mojej nowej koronkowej sukienki i jeszcze raz spojrzałam na odbicie lustra. Widząc efekt, którego oczekiwałam, uśmiechnęłam się serdecznie do "drugiej mnie". Sięgnęłam ręką po torbę wyładowaną książkami i zeszłam na dół. Zgrabnym ruchem weszłam do sportowego, ale za to kobiecego auta. Kierowałam się w stronę szkoły. Jadąc powoli nasunęłam na nos okulary przeciwsłoneczne. Zatrzymałam wzrok na dobrze znanym mi chłopaku, idącym chodnikiem. Uśmiechnęłam się pod nosem i zjechałam na podjazd obok niego. Na jego twarzy wymalowało się zdziwienie. Rozszerzyłam uśmiech ukazując szereg białych zębów. Chłopak westchnął głośno i wyminął mnie. Dlaczego, aż tak mnie nie lubił? Nie wyglądał na chłopaka, który w życiu kieruje się stereotypami. A niepochlebnych na temat bogatych ludzi było dużo. Tutaj w Holmes Chapel nie należało wyróżniać się spośród tłumu. Natomiast moja rodzina robiła to codziennie. Zatrąbiłam przez co oczy zgromadzonych spoczęły na mnie. "Harry"! - krzyknęłam imię chłopaka na co obrócił się w moją stronę.
- Śpieszę się do szkoły.
- Wsiadaj, podrzucę cię! - powiedziałam radośnie jednak on odpowiedział tym samym grymasem.
- Wolę iść sam.- odrzekł i ruszył przed siebie. Byłam rozczarowana. Zastanawiałam się co takiego go tak ode mnie odpycha? Zapięłam ponownie pasy i odjechałam. Szkolny korytarz był jak zwykle przepełniony, wzrokiem dojrzałam grupkę moich znajomych, do którym po chwili dołączyłam.
- To co, dzisiaj piątek, więc szykuje się impreze. Może u mnie! - rzucił jeden z nich na co reszta odpowiedziała okrzykami radości.
- Mogę z kimś przyjść? - zapytałam nie patrząc w ich stronę.
- Pewnie, czyżby [t.i] znalazła nowego wielbiciela ? - nie słuchałam dalszej części jego wypowiedzi bo oddaliłam się na drugą stronę.
Podeszłam do Harrego stojącego przy szafkach. Przeniósł na mnie wzrok, jednak dalej pozostawał bez emocji.
- Mam propozycję, Mark urządza dziś imprezę, masz ochotę się na nią wybrać? Ze mną? - zapytałam.
- Z tobą i twoja grupką? - spojrzał w stronę moich przyjaciół, którzy bezustannie się nam przyglądali. - raczej podziękuje.
- Ale dlaczego - zamknął swoja szafkę i odszedł, jednak ja nie dawałam za wygraną.
Zagrodziłam mu drogę i uśmiechnęłam się. - Przyjadę po ciebie o osiemnastej. - puściłam mu oczko i pozostawiłam samego.
*
Delikatnie zapukałam w stare, machoniowe drzwi. Po dłuższej chwili otworzyły się, a za nimi stał chłopak, z którym miałam zamiar świetnie się bawić.
- Ładnie wyglądasz - sprawiłam mu komplement delikatnie się uśmiechając.
- Dzięki, ty również. - poprawił loki spadające mu na czoło. Wyciągnęłam  w ich stronę dłoń, pomijając przy tym pytające spojrzenie Stylesa. Zgarnęłam nieposłuszny kosmyk i założyłam mu go za ucho zaczesując delikatnie. Widząc efekt, kącik ust uniósł mi się do góry. Chwyciłam go za dłoń i pociągnęłam w stronę samochodu. Po chwili odjechaliśmy, aby po chwili znaleźć  się pod domem Marka. Wchodząc  na górę po schodach niepewnie dotknęłam jego przed ramienia, jednak zostałam odepchnięta. Poczułam się, jakbym dostała cios w serce. Nie okazałam tego niczym innym jak błyskiem w oku. Po tym jak weszliśmy do domu łatwo dało się wyczuć, że impreza już dawno się rozkręciła. Mijaliśmy co raz bardziej pijanych licealistów. Pozostawiłam Harrego na chwilę samego, a sama skierowałam sie po drinki dla nas. Zmarszczyłam brwi widząc dziewczyny kręcące się wokół "mojego chłopaka". Chwyciłam papierowe kubki i wróciłam do poprzedniego miejsca. Odchrząknęłam głośno zwracając na siebie uwagę dziewczyn będących w towarzystwie chłopaka. Szybkim, gniewnym spojrzeniem pozbyłam się ich.
Podałam mu napój i uśmiechnęłam się zalotnie.
- Choć tańczyć! – krzyknęłam i chwyciłam go za nadgarstek, który po chwili wyrwał. Spojrzałam na niego smutno. Czułam jak coś we mnie pękło.
- Co ty do mnie masz co??! Zrobiłam ci coś? Robię wszystko, żebyś w końcu mnie zauważył, a ty traktujesz mnie jak powietrze! – odłożyłam kubek  i wybiegłam z miejsca imprezy. Powoli doszłam do auta, jednak po chwili zorientowałam się, że kluczyki zostały na górze. Przeklęłam pod nosem  i ruszyłam chodnikiem w stronę mojej ulicy. Nie powiem – nie było mi wygodnie. Stopy nie wytrzymywały bólu zadawanego przez wysokie szpilki. Jedynym rozwiązaniem było ściągnięcie ich i wracanie na boso, co też uczyniłam.
Ulicami co chwilę przejeżdżały samochody. Drogę rozświetlały mi latarnie. Z zamyślenia wyrwał mnie krzyk. Powtórzył się on wielokrotnie i zdałam sobie sprawę, że ktoś woła moje imię. Odwróciłam się i ujrzałam zdyszanego Harrego, który z sekundy na sekundy przybliżał się do mnie co raz bliżej. Złapał mnie za ramię i przyciągnął do swoich pleców.
- Wskakuj, poniosę cię – schylił się dając mi łatwy dostęp. Po chwili, będąc nadal nie pewna zdecydowałam się skorzystać z jego propozycji. Zapewne było to wywołane wcześniej wspomnianym bólem. Chwycił mnie pod pośladkami i powoli podniósł się. Droga mijała nam w ciszy, która z czasem stała się krepująca.
- Harry – wyszeptałam ledwie słyszalnie jednak na tyle głośno, aby to usłyszał.
- Tak?
- Kocham cię – odrzekłam po czym położyłam głowę na jego ramieniu. Byłam zmęczona.
Chłopak nic nie odpowiedział tylko szedł przed siebie. Zbliżyliśmy się do mojego domu. Styles otworzył drzwi kluczem, który wyciągnął z mojej torebki. Przekroczyliśmy próg, a po chwili znajdowałam się już na kanapie. Położył mnie, a sam usiadł na ziemi. Chwyciłam go za ramię przez co spojrzał na mnie,
- Na górze jest sypialnia, połóż się tam – wydukałam, a po chwili zasnęłam.

*
Leniwie otworzyłam powieki pozwalając moim lazurowym oczom na ujrzenie promieni słońca. Podniosłam się i cicho syknęłam. Chwyciłam się za bolące miejsce. Był nim kręgosłup wyczerpany po nocy na kanapie. Przed oczami stanęły mi wspomnienia z wczoraj. Impreza, powrót na bosaka, potem Harry i … o boże. Walnęłam się z otwartej ręki w twarz. Wyznałam mu co czuję!!! Przecież nie byłam pijana, więc dlaczego to zrobiłam? Idiotka. Ruszyłam schodami na górę. Powoli sprawdzałam wszystkie pokoje w poszukiwaniu Harrego. Mój pokój. Weszłam do środka i zastałam go tam. Spał. Podeszłam bliżej i uklękłam przy łóżku. Chwyciłam jego twarz w dłonie i obserwowałam jego rysy twarzy, które zmieniają się pod wpływem oddychania. Zwilżyłam wargi, aby po chwili połączyć je z ustami chłopaka.  Szybko się opamiętałam i wstałam. Ku mojemu zdziwieniu zostałam przyciągnięta powrotem przez co upadłam. Harry spojrzał na mnie swoimi zielonymi oczami i ukazał szereg białych zębów.
- Ja ciebie też – odpowiedział i pocałował mnie drugi raz.

______________________________________________________________
 Hej! Jestem nową autorką <na razie na okres próbny> Mam na imię
Anita, a podpisywać będę się Ann. Imagin krótki, ale mam nadzieję, że się wam spodoba.

12 komentarzy:

  1. Super! Taki uroczy. <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Uroczy :) Miło i lekko się go czyta :D Witamy na pokładzie ! <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Miło mi jest poznać nową autorkę :)
    Imagin mi się podoba, nawet bardzo. Jest lekki, przyjemny i dobrze napisany. Według mnie wpasujesz się do grona obecnych autorek :)
    Chcę ci tylko powiedzieć, abyś dodała etykietkę ze swoim nickiem i podporządkowała się do nowego regulaminu :]

    OdpowiedzUsuń
  4. Jaki fajny !! Taki przyjemny ! Miło poznać nową autorke ;]]

    OdpowiedzUsuń
  5. No no witam ja Ciebie :) imagin inny niz kiedys czytane,jest swietny. Oby wena dopisywala dalej :) xx

    Klaudia CityLondon

    OdpowiedzUsuń
  6. świetny :)x witamy nową autorkę <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Hej dasz rade:) z takim talentem to mozesz osiagnac wiele. Imagin przyjemny i milo sie go czyta. Powodzenia i zycze duzo weny:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetnie się go czyta. Taka miła niespodzianka <3

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3