piątek, 26 lipca 2013

Five Hundred Fifty-Three

Przyłożyłam do twarzy niebieską bawełnianą bluzę i natychmiast wychwyciłam znajomy zapach. Moje serce ogarnął smutek, poczułam ucisk na karku a w gardle stanęła wielka gula. Ogarnęła mnie panika. Poza buczeniem lodówki i rozlegających się co jakiś czas jęków w rurach w domu panowała cisza. Byłam sama w domu. Momentalnie zrobiło mi się niedobrze i pobiegłam do łazienki,gdzie osunęłam się na kolana przed muszlą klozetową. 

Harry odszedł i już nigdy nie wróci. Nigdy nie będę mogła więcej przeczesać jego miękkich włosów. Nigdy nie będę mogła wypłakać mu się w rękaw po ciężkim dniu. Nigdy nie położę się już z nim do łóżka. Nigdy nie stoczę z nim walki o to kto ma wstać wyłączyć światło w sypialni. Została jedynie garstka wspomnień, które z dnia na dzień słabną. 
Mieliśmy bardzo prosty plan:być razem do końca życia.Byliśmy najlepszymi przyjaciółmi i bratnimi duszami i wszyscy uważali,że bycie razem jest naszym przeznaczeniem. Ale jednego dnia przeznaczenie bezdusznie zmieniło zdanie.

Koniec nadszedł zbyt szybko. Po kilkudniowym uskarżaniu się na ból głowy Harry za namową Louis'a udał się do lekarza. Sądzili,że migrena jest spowodowana zbyt dużym stresem i,że w najgorszym wypadku będzie musiał nosić okulary. Harry nie był zachwycony tą perspektywą. Niepotrzebnie się martwił,bowiem to nie oczy stanowiły problem. Był nim rozwijający się wewnątrz w jego mózgu guz.

Przemierzałam powoli pokoje,połykając słone łzy. Moje oczy były czerwone i spuchnięte. Ta noc chyba nigdy się nie skończy. Żadne z pomieszczeń w domu nie koiło mojego smutku. Wszystko przypominało jego. 
Harry nie byłby zadowolony, pomyślałam sobie. Wzięłam głęboki oddech i próbowałam przemówić sobie do rozsądku. Nie, Harry zdecydowanie nie byłby z tego zadowolony. 

***

-Halo ?-odezwałam się do słuchawki. Mój głos był zachrypnięty od łez. Już dawno przestałam udawać dzielną. 
-Och,przepraszam kochanie obudziłam Cię ?-z drugiej końca linii telefonicznej dobiegał pełen troski głos mamy. Co dzień rano dzwoniła sprawdzić czy przetrwałam kolejną samotną noc.
-Nie, ja tylko drzemałam
-Tata wyszedł,a ja myślałam o Tobie skarbie.
Jej spokojny i pełny współczucia głos zawsze doprowadzał mnie do łez. Dlaczego ?! Wyobrażałam sobie twarz pełną niepokoju. Ale to mnie wcale nie uspakajało, bowiem przypominało dlaczego wszyscy się tak martwią. Ale przecież tak być nie powinno. Harry powinien być tu teraz ze mną.
-Jest uroczy dzień [T.I]. Spacer dobrze by Ci zrobił.
-Mmm, pewnie tak.
-Może zajrzę do Ciebie ?
-Nie trzeba mamo.
-Och [T.I] poczekaj. Jest u nas koperta dla Ciebie. Może to coś ważnego ?
-Wątpię. To pewnie jeszcze jedna kartka.
-Nie sądzę kochanie. Nad twoim, nazwiskiem coś piszę, poczekaj sprawdzę.
Słuchawka została odłożona,słychać było stukot obcasów po posadzce, przesuwane krzesełko,kroki coraz głośniejsze,podnoszenie słuchawki.
-Jesteś tam ?
-Tak
-No dobrze, na samej górze napisane jest "Dla ukojenia bólu" Może to coś ważnego. Warto się temu przyjrzeć i..
Nie słuchałam dalej, słuchawka upadła na ziemię. Zakryłam twarz dłońmi i pozwoliłam łzą lecieć po policzkach.

-Kochanie-mama uściskała mnie jak tylko przekroczyłam próg rodzinnego domu-tak się cieszę,że jesteś.
-Przyszłam tylko na chwilę-przełknęłam gulą która tkwiła w moim gardle kiedy tylko wsiadłam w samochód Harrego. Mama nie zdążyła odpowiedzieć kiedy po korytarzu rozniósł się pisk dwóch moim siostrzeńców. Pięknie. Mama puściła mnie w końcu i obydwie skierowaliśmy się w stronę dużego i przestronnego salonu. Moja siostra siedziała na jasnym fotelu z filiżanką kawy w dłoni. Jej mąż stał prze oknie i obserwował koty mamy bawiące się w ogródku za domem.
-[T.I]-Kate doskoczyła do mnie odstawiając filiżanką na szklany stolik-tak dobrze Cię wiedzieć skarbie.
-Witaj Kate, witaj Max-zwróciłam się do szwagra który posłał mi ciepły uśmiech.
Tylko się nie rozpłacz [T.I]. Bądź twarda chociaż przy rodzinie. Wrócisz do domu, założysz ulubioną bluzę Harrego, położysz się na jego poduszce i możesz płakać do woli.
-Schudłaś skarbie-mama postawiła przede mną kremówkę i filiżankę czarnej kawy.
-Wydaje Ci się mamo, dziękuje za ciastko ale nie chcę-uśmiechnęłam się blado obserwując biegających synów mojej siostry-dasz mi ten list ?
-Śpieszysz się ? Myślałam,że zostaniesz na kolacji.
-Przykro mi ale muszę jechać do domu.
Mama z ciężkim westchnieniem wstała i udała się do drewnianego kredensu z XIX wieku. Podała mi kremową kopertę własnoręcznie podpisaną przez Harrego. Przez mojego Harrego. Schowałam ją szybko do torebki. Posiedziałam jeszcze chwilę u mamy a potem ruszyłam w podróż do domu.

Parkowałam właśnie auto na podjeździe kiedy do moich oczu dotarł widok louisowego samochodu. Nie zastanawiając się nad niczym wyjęłam kluczyki ze stacyjki i pośpiesznie wyszłam z samochodu. Louis, przyjaciel mój i mojego zmarłego narzeczonego siedział na ławce przed domem i obracał coś w dużej dłoni. Każdy z nich miał duże dłonie. Ciekawe po co przyjechał ? Ostatnio widziałam go na cmentarzu przy grobie Harrego.
-Długo czekasz ?-zwróciłam się do bruneta a ten podniósł głową-witaj Louis.
-Cześć [T.I]-podszedł i się do mnie przytulił.
Pachniał dosłownie jak Harry. Dwa miesiące to jednak zbyt krótki okres czasu na pozbieranie się po utracie najważniejszej osoby w życiu. Oderwałam się od Louisa i spojrzałam na jego twarz. Nie wyglądał tak promiennie jak zawsze. Jego twarz jakby się postarzała. Każdy z nas, najbliższych osób Harrego żyły ciągłym strachu od ostatnich ośmiu miesięcy a już na pewno dwa tygodnie przed jego śmiercią.
-Zapraszam na ciasto-wskazałam głową na siatkę od mamy pełną jedzenia.
Otworzyłam kluczem drzwi i przepuszczona przez Tomlinsona weszłam do domu. Zdjęłam płaszczyk i odwiesiłam go na wieszak obok skórzanej kurtki Harrego. Torebkę po drodze do kuchni rzuciłam na fotel koło kominka a sama udałam się do kuchni robiąc nam gorącej herbaty i ukroić przysmak. Kiedy wszystko było już gotowe, na ozdobnej tacy wyniosłam wszystko do salonu. Louis stał przy kominku i patrzył na zdjęcie na którym znajdował się wraz z loczkiem. Nie miałam serca sprzątnąć jeszcze żadnej jego rzeczy.
-Brakuje mi go-brunet jakby wyczuł moją obecność-tak cholernie mi go brakuje.
-Wiem Louis, wiem to-przytuliłam się do szerokich pleców chłopaka rozklejając się tak samo jak on.
-Odkąd Eleanor mnie zostawiła zaraz po pogrzebie, każde po południe spędzałem sam. Nie kontaktuję się nawet z chłopakami choć dzwonią kilka razy dziennie.
-U mnie był parę razy Liam z Zaynem.
-Są razem ?
-Tak-odpowiedziałam przecierajac oczy dłonią.
-Dostałem dziś rano pocztą list-odwrócił się tak,że tuliłam się do jego klatki piersiowej.
Louisa znałam od podstawówki. To dzięki niemu poznałam Harrego. Początkowo to ona spotykał się z Kate ale nic im z tego nie wyszło. Był drugą zaraz po narzeczonym najbliższą mi osobą.
-Od...od niego ?-spytałam podnosząc wzrok. Tomlinson skinął delikatnie głową a mi przypomniało się o kopercie leżącej spokojnie w torebce.
-Bałem się sam przeczytać dlatego przyjechałem do Ciebie.
-Przeczytamy razem, ja swój a ty swój-spojrzałam na niego a on zamknął oczy pozwalając łzą lecieć.

-Jesteś pewna ?-spytał kiedy późnym wieczorem po wyjaśnieniu sobie swojego zachowania sprzed ostatnich dwóch miesięcy siedzieliśmy przed kominkiem. Dookoła porozwalane były zdjęcia. Nasze wspólne zdjęcia, z każdej imprezy, wyjścia czy spotkania. Najpiękniejsze wspomnienia których nikt nam nie zabierze.
-Drogi Louisie-przygryzłam wargę a chłopak nabrał powietrza-wiem,że cierpisz. Widziałem to wszystko w Twoich oczach kiedy siedziałeś przy moim szpitalnym łóżku. Zawsze mogłem na Ciebie liczyć, taka przyjaźń do końca życia. I tak było. Byłeś  Jesteś najlepszym przyjacielem jakiego mogłem sobie tylko wymarzyć. Dzięki Tobie poznałem dziewczynę która bez warunkowo oddała mi swoje serce. Jest tyle rzeczy które chciałby Ci powiedzieć. Jest tyle rzeczy które chciałbym z Tobą zrobić.Ale nie mogę. Nie załamuj się Louis ! Bądź silny, Eleanor to nie Twoja pierwsza miłość. Pamiętasz co mi kiedyś mówiłeś o [T.I] ? Ona też Cię kocha i teraz Cię potrzebuje. Nie oddalaj się od chłopaków, bądźcie tak samo zgrani jak kiedyś. I proszę Cię opiekuj się moim skarbem, bo to jest najcenniejsza dla mnie osoba. 
Twój na zawsze przyjaciel Harry.
Kocha ? Skąd on ? Nie rozpłakałam się, Trzęsącymi dłońmi rozerwałam swoją kopertę i wyjęłam zgięta na pół kartkę. Z środka wypadła zawieszka w kształcie serduszka wypełniona delikatnymi białymi diamencikami. Kiedy on to wszystko zaplanował ?

-Skarbie!-Louis spojrzał na mnie dodając mi otuchy-wyobrażam sobie jak bardzo mnie teraz nienawidzisz, nie chciałem Cię zostawić, nigdy. Przepraszam-robiłam wszystko żeby mój głos się nie załamał-wiem,że cierpisz i to mnie boli najbardziej. Nigdy nie chciałem żebyś przeze mnie płakała, więc proszę nie rób tego więcej. Otwórz szeroko oczy i rozejrzyj się dookoła. Miłość i szczęście jest bliżej niż myślisz. Wiem, uznasz mnie za wariata. Ale chciałby tam z góry widzieć waszą dwójkę szczęśliwą. Wiem jak bliski jest Ci Louis. Cieszę się,że wtedy wybrałaś mnie, ale mnie teraz nie ma jest on. Chce żebyś była szczęśliwa skarbie. Pamiętaj zawsze będę Cię kochać i wspierać Cię w każdej decyzji. Serduszko ? Proszę noś je, jeżeli to nie problem. Chce żebyś miała cząstkę mnie przy sobie. Choć nie ma mnie przy Tobie ciałem, zawsze będą duszą oraz w Twoim sercu!
KOCHAM CIĘ [T.I]

Twój Harry.

Odłożyłam kartkę na bok i sięgnęłam po serduszko z łańcuszkiem. 
-Zapniesz ?-zwróciłam się do chłopaka. 
Louis na kolanach podszedł i zgarniając moje włosy do tyłu zapiął łańcuszek od Harrego. Dotknęłam go palcem. Zawsze będziesz przy mnie kochanie. 
-Będę się zbierał-Louis chciał się podnieść ale powstrzymałam go łapiąc go za rękę.
-Louis-spojrzałam w jego niebieskie oczy.
-Tak ?
-Zostań ze mną-wyszeptałam.
-Dobrze-odpowiedział delikatnie się uśmiechając.
-Ale zostań ze mną już zawsze-przylgnęłam do niego całym ciałem a on zaszokowany po paru sekundach przytulił mnie do siebie jeszcze mocniej. 

***

-Mamo, ten pan ma takie samo imię jak ja-podleciał do mnie mój czteroletni syn. 
Staliśmy właśnie cała trójką przed grobem Harrego. Dziś mija osiem lat kiedy nie ma go już ze mną. Czas ten zleciał bardzo szybko. Stałam właśnie obok męża i zarazem najlepszego przyjaciela Harrego. Już pięć lat od kiedy jesteśmy po ślubie.
-Nie, skarbie to Ty masz imię wujka-Louis wziął Harrego na ręce. 
Mały był jego kopią. Nie miał ze mnie kompletnie nic. 
-Wujka ?-zdziwił się maluch wkładając rękę do ust.
-Tak kochanie, a teraz się przeżegnaj, wracamy do domu bo zimno-tata odstawił go na ziemię a on grzecznie zrobił to o co go przed chwilą poprosiłam. 
-Kocham Cię-szepnął mi na ucho Louis-choć mama zaraz do nas dojdzie-złapał Harrego za rączkę i razem ruszyli w kierunku samochodu. 
Wyjęłam z dużej torby jeszcze jedną świeczkę w kształcie serca i odpaliłam ją zapalniczką. 
-Ty też będzie zawsze w moim sercu Harry-wyszeptałam patrząc w jego roześmianą na zdjęciu twarz. Postawiłam znicz na miejscu i po modlitwie udałam się do dwójki mężczyzn teraz najważniejszych w moim życiu.
-Louis-zwróciłam się do męża kiedy zapinałam pasy-ja też Cię kocham. 

Tak naprawdę nie mam pojęcie który jest tu głownym bohaterem więc oznaczyła obu. Znalazłam to w kopi roboczej z 22 kwietnia i postanowiłam skończyć. Mam nadzieję,że wam się spodoba.
Pierwszym pomysł miał się opierać na książce Ps. I love you i faktycznie taki jest początek aczkolwiek zmieniłam koncepcje. Miłego czytania i przepraszam za błędy. 

Ps. A jutro mi minie 9 miesięcy odkąd jestem tu autorką. :) I to chyba najlepsze co mi się przytrafiło :*

13 komentarzy:

  1. Piękne ! A ja nadal płaczę...

    OdpowiedzUsuń
  2. Taaaa takei piekne tylko czemu zamiast sama pisac przepisujesz ksiazke zmieniajac imionaa? Tak to pierwszy rozdział książki pt. ''PS.kocham cię'' -,-

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie moja droga to nie jest żywcem przepisny fragment z książki. Momenty w trzech pierwszych akapitach mogą się powtarzać z książki. Reszta jest pisana dzisiaj przeze mnie. Zresztą napisałam sama o książce. Pozdrawiam.

      Usuń
  3. Cudowny! Jeej... Tak to świetnie opisałaś, że normalnie się popłakałam. Jest świetny!
    Gratuluję dziewięcio-miesięcznego stażu czy jak tam to nazwać ^^ mam nadzieję, że będziesz pisać tu jeszcze kolejne 9 ;)
    Pozdrawiam cieplutko :3
    http://i-love-you-vampire.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. JEDEN Z LEPSZYCH IMAGINÓW !
    CAŁY CZAS TU PŁACZE...PIĘKNE <3

    OdpowiedzUsuń
  5. jest cudowny, muszę powstrzymywać się, żeby się nie rozbeczeć na całego ;') pisałam już że masz talent? na pewno, ale takimi imaginami tylko utwierdzasz mnie w tym przekonaniu :)
    już 9 miesięcy tu piszesz, a ja pamiętam jakbym wczoraj czytała Twojego pierwszego imagina tutaj :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Płaczę !
    Co ty ze mną zrobiłaś !
    Rozpłakałam się w momencie otwierania listów. Cholera jaka ja wrażliwa się zrobiłam.

    Jesteś cudowna, imagin jest cudowny
    Kocham <3

    Mwahh ♥

    OdpowiedzUsuń
  7. Wspanialy jest ! Jednak bohaterowie odnalezli szczescie :) Harry mial oko xx

    K.CL

    OdpowiedzUsuń
  8. Popłakałam się, talk piękny ;')

    OdpowiedzUsuń
  9. Ten imagin jest przepiekny ;) - świstak :)

    OdpowiedzUsuń
  10. To jest pierwszy imagin, przy którym naprawdę w oczach miałam łzy. Nie żartuję. Nigdy się tak nie wzruszyłam czytając imagina, a przeczytałam ich chyba ponad 100. Przepiękny :') Dziękuję za te emocje :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3