piątek, 26 lipca 2013

Five Hundred Fifty - Two




     Ubrana w sukienkę do kolan w złote cekiny i czarne lity, ostatni raz spojrzałam na swoje odbicie w lustrze. Kasztanowe włosy spięłam wysoko w koczka, zostawiając po bokach dwa niesforne kosmyki. Poprawiłam szybko makijarz, i pobiegłam do sypialni po torebkę. Zegar wskazywał 18:14, Harry miał być lada moment. Rozejrzałam się w około sprawdzając, czy przez roztrzepanie na pewno niczego nie zapomniałam. Po centralnej kontroli pogasiłam w domu światła, i nakładając czarny płaszcz wyszłam z budynku. Dokładnie zamknęłam mieszkanie, i zobaczyłam Harry'ego szelmowsko opartego o swój samochód. Uśmiechał się w moją stronę. Szybko podbiegłam, i uścisnęłam przyjaciela. Mieliśmy razem iść na sylwestra do przyjaciół Hazzy. Nie mogłam się doczekać, z drugiej strony zaś bałam się jak zareagują na  mój widok. Wcześniej nie lubili mnie, ponieważ kilka miesięcy wcześniej dałam kosza Joshowi, perkusiście zespołu. Mieli o mnie zdanie rozkochującej dziuni, która nie wie czego chce. Tak na prawdę nie chciałam się angażować w stały związek, ponieważ byłam po uszy zakochana w Harry'm, jednak Loczek o tym nie wiedział, a ja nie chciałam niszczyć i tak już popsutej przyjaźni. Chłopak objął mnie ramieniem, i pocałował na powitanie w policzek. Zarumieniłam się lekko, i wsiadłam do samochodu na miejsce pasarzera. 
    Droga minęła nam pogodnie i miło. Rozmawialiśmy, śmialiśmy się, i śpiewaliśmy piosenki puszczane w sylwestrowy wieczów w radiu. Nim się obejrzałam, zatrzymaliśmy się niedaleko domku nad jeziorem, w którym miała odbywać się impreza. Harry zauważył, że lekko się stresuję. Na poprawę humoru złapał mnie za rękę, i razem ruszyliśmy w stronę głośnej muzyki.
    W domku było więcej osób niż się spodziewałam. Byłam pewna, że nie zmieści się tutaj chociażby 15 osób, a zobaczyłam ponad trzy razy więcej ludzi bawiących się przy tanecznej muzyce. Mocniej ścisnęłam dłoń Hazzy, i przepychając się pomiędzy ludźmi stanęliśmy oko w oko z resztą One Direction. Uśmiechnęłam się delikatnie.
   - Heej, to jest [T.I.], pamiętacie ją jeszcze? Moja najlepsza przyjaciółka z Holmes Chapel. [T.I.], dla przypomnienia, to Louis, Niall, Zayn i Liam. - ręce zaczęły się się trząś, Harry wyczuwając to objął mnie ramieniem mocno przyciskając mnie do siebie. Od razu poczułam się pewniej. Chłopcy uśmiechnęli się do mnie lekko, miałam nadzieję, że już przeszła im złość na mnie. Liam uścisnął moją dłoń, Niall mocno przytulił, a Zayn i Louis obrzucili mnie tylko wzrokiem. Zrobiło mi się głupio. Pewnie myślą, że jestem jakąś dziwką.. Raz z Joshem, raz z Harry'm.. Nie czułam się z tym dobrze, ale nie chciałam psuć sylwestra ani sobie, ani Harry'emu. 
    Tańczyłam z Harry'm już kolejny kawałek, aż w końcu Niall mnie nie 'odbił'. Akurat zaczęła lecieć wolna melodia, bodajże Rihanna - Stay. Chłopak objął mnie w pasie, a ja zawiesiłam ręce na jego szyi. Gadaliśmy cicho, szepcząc.
   - [T.I.], mnie nie oszukasz.. Wiem, że i ty, i Harry coś do siebie czujecie.
   - Wydaje ci się, Niall.. -szybko zaprzeczyła. Chyba jednak zbyt szybko, bo chłopak tylko się zaśmiał.
   - I tak wiem swoje, a dzisiaj jest idealna okazja, żebyście w końcu ogarnęli dupcie i spróbowali coś razem! - szepnął krzycząc. Nie wiem jak mu się to udało, jednak tak właśnie było. Tym razem to ja się zaśmiałam. - Widzisz, zaraz jak się obrócimy spójrz na Loczka. Widzisz? Ten jego wzrok.. Jest zazdrosny! 
   - Haha, możliwe. - zaśmiałam się cicho. - Co nie zmienia faktu, że nigdy nie będziemy razem.. Nawet jeśli bym bardzo chciała, on jest sławny, ma miliony fanek, wiele dziewczyn dało by wiele, by tylko go zobaczyć, a co dopiero pocałować.. Nie sądzę, żeby to miało większy sens..
   - Ja myślę inaczej. - usłyszałam za sobą głos. Odwróciłam się szybko. Harry..
   - To ja was zostawię! - krzyknął Niall z głupkowatym uśmieszkiem. Gdy tylko Harry nie widział twarz Nialla, chłopak zabawnie kiwał brwiami, albo robił dzikie aluzje na temat pocałunków. Parsknęłam śmiechem, i w końcu spojrzałam na Hazzę. 
   - [T.I.], jest zupełnie inaczej niż myślisz. Myślałem, że zauważysz w końcu jak bardzo staram się, aby nam wyszło.. Bardzo mi na tobie zależy, już od dawna czuję do ciebie coś więcej niż przyjaźń.. Myślę, że ja cię..
   - Harry, nie.. Nie mów tego, błagam..
   - .. Kocham.
   Popatrzyłam nie niego ze smutkiem. Właśnie to chciałam usłyszeć przez tyle dni, więc dlaczego teraz nie chciałam nic z tym zrobić?
   - Lokers.. Słuchaj.. Nie mogę.. Nie, czekaj.. Nie wiem nawet jak zebrać w słowa swoje myśli. 
   - Błagam cię, [T.I.], zależy mi na tobie, zrobię wszystko, by nam się udało!
   - Przepraszam, ale nie powiem ci nic teraz.. Błagam, daj mi chwilę. 
   Wybiegłam do ogrodu. Nie miałam pojęcia czemu zachowuję się tak dziwnie. Przecież go kochałam! Nie wiem, czemu go zwodziłam. Po kilkunastu minutach, kiedy już ochłonęłam, i chciałam wejść do domku, wpadłam na Zayna. Chłopak obrzucił mnie gniewnym spojrzeniem, i pociągnął za rękę z powrotem do ogrodu. 
   - [T.I.], co ty sobie wyobrażasz?! Josh ci już nie wystarczył? Teraz polujesz na Harry'ego? On cię na prawdę kocha, a ty się bawisz w kotka i myszkę?! Zastanów się dziewczyno! - warknął, i wymijając mnie odpalił papierosa. Miałam wtedy ochotę płakać ze swojej głupoty Nie wiedziałam, jak mogłam tak postąpić. Żwawym krokiem ruszyłam do budynku, lecz wszyscy w tym momencie wyszli z niego idąc w stronę jeziora. No tak, za dwie minuty północ.. Ruszyłam szybko przed siebie, wymijając ludzi, i szukając w tłumie Hazzę. Biegłam ile sił w nogach, niegdzie jednak nie mogłam go znaleźć. Ludzie zaczęli odliczać. 
10..
Zobaczyłam Harry'ego, stał niedaleko Liama. Szybko podbiegłam do niego.
9..
Nie zdążyłam wychamować..
8..
Razem z Harry'm poleciałam do tyłu, opierając swoje czoło o czoło chłopaka.
7..
6..
Cały czas patrzyliśmy sobie w oczy. 
  - Harry, chciałabym..
5..
4..
  - Chciałabym powiedzieć..
3..
2..
  - Że też cię kocham! 
W tym samym momencie ludzie wykrzuknęli '1!' a pierwsze fajerwerki ozdobiły niebo. Harry uśmiechnął się słodko, i pomógł mi wstać. Złapał mnie w biodrach, i delikatnie pocałował. Odwzajemniłam pocałunek, a nasze dłonie splotły się w uścisku. Oderwałam się z uśmiechem od chłopaka, a ten spojrzał mi znów w oczy, po raz kolejny tego dnia słodko się uśmiechnął, i szepnął:


   - Ja ciebie też, [T.I.]..


Cześć, uznaję ten imagin, za najgorszy, jaki napisałam. jest cholernie tandetny, i pewnie jest sporo błędów, za które baardzo przepraszam. x
sami powiedzcie, co o nim myślicie. :) x
Pozdrawiam, Paula K.

7 komentarzy:

  1. Mysle ze jest genjalny skoro uwazasz ze ten jest najgorszy to chce przeczytac ten najlepszy ;) - świstak :)

    OdpowiedzUsuń
  2. nie powiem, niezły jest :) ciekawie piszesz, tylko popracuj nad ortografią i przecinkami, bo nie wydaje mi się, żeby przed każdą literą 'i' musiał być przecinek :) + zobaczyłam parę błędów stylistycznych, więc czytaj dokładnie imaginy po napisaniu, to takie małe rady ;) xx

    OdpowiedzUsuń
  3. Swietny jest a zwlaszcza koncowka

    K.CL

    OdpowiedzUsuń
  4. Wyłapałam sporo błędów, jednak uważam, że pomysł był wspaniały :) Wystarczyło go tylko dobrze przeczytać :) Jednak i tak bardzo mi się podoba :) x

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję, za komentarz, napisałam go rok temu, zapomniałam sprawdzić, i dodałam na szybko w trakcie pisania kolejnego imagina, sama jestem zdziwiona za niektóre błędy, ale dzięki za poprawkę xx

      Usuń
  5. Bardzo mi się podoba twój imagin :) Końcówka jest genialna *.*

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3