środa, 24 lipca 2013

Five Hundred Fourty - Eight

*pod imaginem informacja ;3
**** zawiera wulgaryzmy i sceny drastyczne
23.08.2013 r.
Siedziałam na parapecie i tępo wpatrywałam się w krajobraz za zakratowanym oknem. Kraty w oknach? Co to więzienie? Nie...ale byłaś blisko! Poprawczak.. nie, wróć! Zakład Resocjalizacyjna dla nieletnich. Nigdy, nawet w najśmielszych snach nie przypuszczałam, że się tu znajdę, a jednak! Jak to mówią życie jest pełne niespodzianek. Ile tu jestem? Koło trzech lat..wow! Szybko zleciało. Zapewne chcesz wiedzieć co takiego złego zrobiłam? Nic wielkiego ..."z zimną krwią zamordowałam ojca" - tak mówią specjaliści. Chcesz dowiedzieć się jak było na prawdę? Więc pozwól, że cofniemy się w czasie

09.05.2010 r.
Wytarłam wciąż cieknące łzy i zatrzasnęłam drzwi od pokoju. Przekręciłam klucz, aby nikt nie mógł tu wejśc, zwłaszcza ON. Usiadłam na zimnej podłodze i podkuliłam nogi. Czas mijał podczas gdy ja nieustannie zanosiłam się płaczem. Chwyciłam do trzęsących się dłoni starą, lekko przybrudzoną ramkę ze zdjęciem. 
- Dlaczego mnie zostawiłaś, wiedziałaś jako ON jest. I zostawiłaś mnie na jego łasce. - napad histerii, to do mnie nie podobne. Myśl co chcesz, ale jestem silną kobietą, wątpię, że ktoś inny wytrzymałby tyle co ja! Panele na korytarzu zaskrzypiały pod ciężarem jego ciała. Zbliżał się. O nie! Nie ma jak uciec... okno! Podbiegłam do wyznaczonego celu. Wychyliłam głowę, aby zobaczyć dystans pomiędzy mną, a gruntem. Cholera jak wysoko! Nie uda mi się! Szarpnięcie za klamkę ...a potem kolejne. No tak, przecież drzwi to dla niego żadna przeszkoda. Postanowiłam nie denerwować go jeszcze bardziej. Przerażona przekręciłam zamek i wpuściłam go do wnętrza pokoju. Oddychał szybko i głośno. Byłam świadkiem jak napina wszystkie swoje mięśnie patrząc wprost na moją osobę. Postawił krok bliżej. Odruchowo odsunęłam się. Chwycił mnie w pasie i przyciągnął do swojego torsu. Grymas obrzydzenia zagościł na mojej twarzy. To jest chore, przecież to mój ojciec! Kto normalny robi córce takie rzeczy?! Szarpałam się, jednak to mu tylko dawało ..jakby satysfakcje? Swoją dużą dłonią jeździł po zewnętrznej stronie mojego uda.Po chwili znajdowałam się już na łóżku.
~*~

- Znów cię uderzył? - zapytał mój dobry przyjaciel, pocierając kciukiem zaczerwieniony policzek. Ah ten dobry i poczciwy Liam...tyle go znam, a on nadal taki sam. Można powiedzieć, że teraz to moja jedyna rodzina...bo tamtego mężczyznę nie mogę nazwać jej członkiem.
- Żeby tylko. - zaśmiałam się pod nosem, obserwując jak marszczy czoło w geście złości. -To nic, przyzwyczaiłam się.
- [t.i] powinniśmy coś z tym zrobić! Zgłosić to na policje!
- Jak się dowie to mnie zabije! Poza tym nie mam ochoty iść do bidula. Nie, nie mogę iść do ciebie - wyprzedziłam jego stwierdzenie. Nie mogłam u niego zamieszkać...i tak już dużo dla mnie robi. - powinieneś iść do X Factora...na pewno  cię przyjmą.
- Po pierwsze nie zmieniaj tematu, po drugie- wątpię, że ich zainteresuje.- objął mnie ramieniem, dzięki czemu bez przeszkód mogłam oprzeć o niego głowę.
~*~
11.05.2010
Cofnęłam się znacznie i uderzyłam plecami o wyspę kuchenną. Cała się trzęsłam z przerażenia.Dzisiaj będzie jeszcze gorzej niż zwykle, w końcu jest pijany. Obrzydliwy uśmiech zagościł na jego twarzy. Odepchnęłam go od siebie. O nie, zdenerwowałam go! Mocnym uderzeniem powalił mnie na ziemie.Osunęłam się na dół po meblach. Nie trwało to długo bo przy pomocy moich długich włosów postawił mnie do pionu i po raz kolejny wymierzył cios w piekący policzek. Łzy same cisnęły mi się do oczu, a nie byłam w stanie ich utrzymać.Rozerwał moją lawendową koszulę, nie patyczkując się w ogóle. Jego ręce rozpoczynały swoją grę. Chwycił za  szyję i przycisnął do zimnej ściany. To koniec zabije mnie. Nie byłam w stanie zaczerpnąć powietrza. Nie było już ratunku...chyba, że ....Kątem oka dostrzegłam długi, stalowy nóż. Czy mogę to zrobić? Czy jestem w stanie? To gra na śmierć i życie, albo ja albo on. Chwycił do ręki przyrząd kuchenny i wbiłam go w jego brzuch. Mężczyzna opadł na ziemię. Dookoła rozlewała się krew. Bałam się jak jeszcze nigdy, boże co ja zrobiłam.... Nagle do mnie dotarło - dobrze mu tak. No właśnie, zasłużył sobie na to. Powtórzyłam swoją czynność napawając się satysfakcją. Mimo płynących łez, czułam szczęście, wolność.
~*~
Powoli szłam zakuta w kajdanki. Spojrzenia wszystkich sąsiadów spoczywały na mnie. Tak, zapewne mieli mnie za psychopatkę. Oni po prostu nie wiedzieli jaki jest ten "idealny" tatuś. Asekurowana przez dwóch policjantów zmierzałam wprost do radiowozu.
- [t.i]! - na dźwięk mojego imienia podniosłam do góry głowę. Liam.- dlaczego ją zabieracie?! Co się stało?! - wykrzykiwał do stróżów prawa. Zaniemówił gdy dostrzegł czarny worek wynoszony z wnętrza mego domu.
- Liam, ty jeden wiesz dlaczego to zrobiłam...- posłałam mu ciepły uśmiech - Pamiętaj, idź do X Factora, na pewno cię przyjmą! - jeszcze raz się uśmiechnęłam do przyjaciela i weszłam do auta.

23.08.2013 r.
No więc to moja historia. Zapytacie - "dlaczego nie powiedziałaś, że tyle lat robił ci krzywdę" Przecież mówiłam, ale kto by uwierzył osobie, która kilka godzin wcześniej zadźgała swego ojca nożem kuchennym.
Zresztą dobrze mi tu, nikt mnie nie ocenia - w końcu każdy ma coś na sumieniu. 

_________________________________________________________________________
Wiem, że gówno warty :( Przepraszam, ale szykuje się do wyjazdu na wakacje.
Jadę do Londynu, dlatego właśnie mam urlop na cały sierpień. 
Może ktoś z was zauważył, że nie dodawałam ostatnio imaginów  - przechodziłam trudny okres.
Otóż zmarł mój idol - Cory Monteith ( Glee) .. to było dla mnie straszne.
Powoli doszłam do siebie i wyskoczyłam z imaginem. 
Aha .. niech was nie przerazi piosenka - jest koreańska, ale lubię tą muzykę ;))
 

9 komentarzy:

  1. Mów co chcesz, ale mi się imagin bardzo spodobał :) Fajnie oddałaś uczucia bohaterki.
    Tylko nie wiem, czy to jest do końca zgodne z prawem, bo to, co ona zrobiła, to zabójstwo w afekcie, więc aż taka groźna kara? Ponad 3 lata (wnioskuję po datach w imaginie) w poprawczaku? No nie wiem XD Np, ja czytając tego imagina mam 14 lat, więc mnie by kara ominęła (bo do 15 lat nie ma odpowiedzialności za zabójstwo w afekcie chyba), ale dobra, srututu, nieważne. XD
    Ważne, że imagin jest świetny. :)
    Miłego wyjazdu do Londynu, nawet nie wiesz, jak ja Ci teraz zazdroszczę *u*
    A co do Cory'ego... eh. Ja się do teraz nie otrząsnęłam, byłam fanką, nie Gleek, ale bardzo go lubiłam. Najszczersze kondolencje. Xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ale nikt nie udowodnił tego, iż było to zabójstwo w afekcie. Nikt jej nie uwierzył ;) Dziękuję <3
      /Ann.♥

      Usuń
  2. Ten imagin jest genialny! Wszystkie wwasze prace są fantastyczne i jestem w nich zakochana! Nie masz prawa mówić że to piękne dzieło jest gówno warte!

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam tylko jedno słowo na opisanie tego gsacbhjiov - świstak :)

    OdpowiedzUsuń
  4. jest bardzo fajny i innych od poprzednich (przynajmniej ja sie nigdy nie spotkałam z podobnym).
    oo kurna zazdroszcze Ci wyjazdu ! szczęśliwej podrózy xx
    nie oglądalam Glee ale byłam w szoku gdy sie dowiedziałam o Jego śmierci

    K.CL

    OdpowiedzUsuń
  5. Najlepszy <33

    OdpowiedzUsuń
  6. Imagin super:) wiem co czujesz bo ja też jestem Gleek i ciągle przeżywam śmierć Corego:( nie mogę w to uwierzyć :( bardzo go lubiłam, Glee oglądam od samego początku i nawet sobie nie wyobrażam teraz serialu bez tak cudownej osoby jaką był Cory:(

    OdpowiedzUsuń
  7. Czemu gówno warty? Fajny! <3
    A co do Cory'iego to też był...jest mój idol. Jestem Gleek, gdy dowiedziałam sie o Jego śmierci płakałam, dużo płakałam i słuchałam piosenki z Glee a..ale pamiętaj ` He didn't die,
    he took the midnight train, going anywhere.` [ http://www.youtube.com/watch?v=5WxPyUzWSPA ]

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3