poniedziałek, 15 lipca 2013

Five Hundred Fourty - One



Niegdyś wszystko robili razem.
W każdej sytuacji byli nierozłączni.
Zdawało się, że tak już pozostanie na zawsze,
a jednak los chciał inaczej...
Stąpając wspólną, życiową drogą,
trafili na skrzyżowanie.
Zamiast dalej kroczyć razem
każde z nich wybrało inną ścieżkę, którą kroczy nadal...


Włożyłam z powrotem stertę gazet do wielkiego pudła. Podnosząc z podłogi karton, zauważyłam jeszcze jeden, leżący pod stolikiem magazyn, którego okładka wywoływała wiele wspomnień. „Harry Styles znów jest singlem!”. Odetchnęłam głęboko na samo wspomnienie jego imienia. Przykładna para, jaką byliśmy przez 3 lata, od kilku następnych już nie istnieje. Zerwaliśmy 6 lat temu, kiedy to Harry był dwudziestojednoletnim muzykiem, rozwijającym swoją karierę na skalę światową. Wtedy nie miał czasu na ojcostwo. Nawet o tym nie myślał. Ja, mająca tyle samo lat co on, ściągnęłam na swoje ramiona krzyż odpowiedzialności związany z wychowaniem i opieką nad naszym dzieckiem, o którym Styles do dziś nie ma pojęcia. Nikt nie znał i nie zna prawdy. Nawet Harry. Tylko ja.

***

- Mamo nie uwierzysz! - podbiegł do mnie mój pięcioletni mały mężczyzna i uwiesił się na szyi. - Dzisiaj u nas w przedszkolu był pan Styles. Podobno to jakiś muzyk. Widziałem go nie raz w telewizji.
Serce aż podeszło mi do gardła. To wszystko nie mogło okazać się prawdą! Nie teraz! Nie w tym momencie! Dopiero co przyzwyczaiłam się do pustki, jaką niegdyś wypełniał Harry. Ułożyłam sobie życie z myślą, że się więcej nie spotkamy, a tu nagle on się pojawia!
- Cudownie synku. - objęłam Christofer'a ramionami. -Chodź. Przebierzemy buciki i zabiorę Cię do parku.
Złapałam dziecko za rękę i żegnając się z przedszkolanką, ruszyliśmy we dwójkę w stronę szatni dla maluchów. W głowie cały czas miałam słowa pięciolatka.
Przekładając w dłoniach sznurowadła butów synka, usłyszałam, że w pomieszczeniu oprócz nas, jest także ktoś inny. Nie przywiązałam do tego zbytniej uwagi, skupiając się na wykonywanej czynności.
- I jak Chris? Podoba Ci się moja gitara? - do moich uszu dotarł głos, który doskonale znam i poznam wszędzie, w każdych okolicznościach. - A to pewnie Twoja mama. Bardzo mi miło, jestem Ha...
Zaniemówił w momencie, gdy stanęłam przed nim prosto. Nie spodziewałam się, że tego dnia jeszcze go spotkam. Jak widać, los chciał inaczej. Musiałam jednak wyjść, z tej jakże niezręcznej sytuacji, z twarzą.
- Mi też jest bardzo miło, ale pan wybaczy. Spieszymy się. - czułam, jak mój głos zaczyna drżeć. Nie czekając na jakąkolwiek reakcję ze strony szatyna, chwyciłam dłoń synka i ruszyłam w stronę wyjścia z nadzieją, że Styles da jednak spokój.
Poczułam jak na moim nadgarstku zlokalizowała się duża, męska ręka. Doskonale wiedziałam do kogo należy. W głębi serca pragnęłam przylgnąć do jego ciała i pozostać z nim na zawsze, jednak on już zdążył ułożyć sobie życie.
- Nie rozumiem czego pan ode mnie chce. - zatrzymałam się i spoglądając najpierw na dłoń, a później na jej właściciela zwróciłam się do niego z podniesionym głosem.
- To dlatego odeszłaś? Dlatego mnie zostawiłaś? Nie potrafiłaś powiedzieć mi tego prosto w twarz, że będziesz mieć dziecko z innym? - zaczął wypytywać
- To nie jest dobry czas, a już tym bardziej miejsce na takie rozmowy. Jeśli zależy Ci na tym, by poznać prawdę przyjdź dziś wieczorem pod ten adres. Porozmawiamy spokojnie. - wręczając Harry'emu moją wizytówkę i odeszłam, tym razem ze świadomością, że do wieczora mam czas na ułożenie sobie w głowie wytłumaczenia, dotyczącego moje zachowanie sprzed 6 lat.

***

Nadchodził wieczór. Razem z nim nadchodziło spotkanie i być może kolejna konfrontacja z Harrym. Marzyłam o tym, żeby jednak nie przychodził. Nie chciał poznać prawdy. Wiedziałam, że on i tak się pojawi. Będzie dążył, aż osiągnie wyznaczony cel.
Po mieszkaniu niosły się radosne krzyki Christofer'a, który już biegał ubrany w piżamkę. Chłopiec nie mógł zasnąć, dlatego pozwoliłam mu się ''wyżyć'', aby już po kilku minutach opadł ze zmęczenia.
Usłyszałam dzwonek. Zamknęłam na moment oczy, połykając przy tym ślinę. Pełna obaw ruszyłam w stronę wejścia, aby przyjąć gościa. Widząc w progu rozkojarzonego Styles'a otworzyłam szerzej drzwi i wpuściłam go do środka.
- Christofer, biegnij do łóżka. Zaraz tam przyjdę. - nie dokończyłam mówić, a małe stópki synka pokierowały jego ciało na piętro do odpowiedniego pokoju. - Przepraszam. Za chwilę wrócę, muszę położyć spać syna.
Chris leżał już w swoim łóżku opatulony kołdrą. Pocałowałam jego czółko i położyłam się obok jego drobnego ciałka. Zaczęłam opowiadać mu bajkę, a w międzyczasie usłyszałam jak mój gość stąpa po schodach i przystaje pod drzwiami pokoju małego, przysłuchując się naszej rozmowie.
- Mamusiu, obiecasz mi coś? - zapytał, kiedy skończyłam opowiadać mu historię Czerwonego Kapturka.
- Co tylko chcesz, skarbie. - uśmiechnęłam się.
- Obiecasz, że poznam kiedyś tatusia? - szczerze mówiąc, nie spodziewałam się, że to pytanie padnie z ust pięciolatka, dość mądrego jak na swój wiek.
- Kiedyś go poznasz. Jednak jeszcze nie teraz. Musisz trochę podrosnąć. - pocałowałam go w czoło i zaświeciłam nocną lampkę. - Śpij dobrze. Kolorowych snów synku.
- Kocham Cię mamo. - powiedział
- Ja Ciebie też. Dobranoc. - zamknęłam za sobą drzwi, a przy tym wpadłam na Harry'ego. Wymamrotał ciche ''przepraszam'' i od razu ruszył na dół. W dalszym ciągu zastanawiałam się, po co ja go w ogóle zapraszałam? Żeby powiedzieć mu prawdę? Przez prawie 6 lat nie przeszkadzało mu to, że jej nie znał. Nagle zmienił zdanie? Stwierdził, że jednak coś dla niego znaczę? Może potrzebował pocieszenie po rozpadzie swojego kolejnego, równie nietrafnego związku z dziewczyną, która wcale go nie kochała? Albo po prostu chciał, abym poczuła się tak jak on kilka lat wstecz? Chciał ponownie rozkochać mnie w sobie, a później odejść bez wytłumaczenia? Nie musiał nikogo rozkochiwać! A już tym bardziej mnie – kochającej go, w dalszym ciągu na zabój.
- Dlaczego...dlaczego tak długo ukrywałaś to przede mną? - zapytał, a jego głos drżał. - Wiesz jak ja cierpiałem po Twoim odejściu? Jak było mi ciężko?
- A myślisz, że dla mnie było to wszystko łatwe? - odpowiedziałam pytaniem, na pytanie. - Przez pięć lat sama wychowywałam dziecko, myślisz, że mi nie było ciężko?
- Nikt nie kazał Ci odchodzić. - powiedział obojętnie, nawet na mnie nie patrząc
- Na litość boską. To Ty zmusiłeś mnie do odejścia. - czułam jak pod powiekami wzbiera się fala łez, które już za kilka chwil popłyną po moich policzkach
- W życiu nie powiedziałem Ci, że nie będę chciał mieć z Tobą dziecka! - podniósł głos, prawie krzycząc
- Uspokój się Harry. Na górze jest dziecko. Właśnie zasnął. Nie chcę żeby słyszał naszą rozmowę. - upomniałam go. - Może nie mówiłeś o tym w prost, ale pomyśl... Byłeś wtedy młody, szczęśliwy, bogaty. Żyłeś bez zobowiązań, niezależnie od nikogo. Nie dałbyś rady zmienić swojego trybu życia do tego stopnia, że przebywałbyś częściej w domu. Nie chciałam żebyś rezygnował z kariery, muzyki, chłopaków, tego co kochasz. Chciałam, żebyś był szczęśliwy.
- Błagam (t.i.), tylko nie płacz... - uklęknął przede mną i otarł dłońmi moje łzy. Brakowało mi tego. Brakowało mi jego bliskości. Czułości. Troski. Opieki. Miłości. Brakowało mi Harry'ego... Sama z niego zrezygnowałam, ale zrobiłam to dla jego dobra.
- Mogę mieć do Ciebie prośbę? - zapytałam niepewnie
- Oczywiście, że możesz. - uśmiechnął się do mnie
- Wróć do mojego życia i bądź w nim niezmiennym elementem tak jak Christofer. - poprosiłam chłopaka
- Dla Ciebie, dla Christofera wszystko... - pocałował mnie w czoło, kołysząc, abym przestała wylewać zbędne jego zdaniem, łzy.

***

- Na mocy prawa kościelnego, jakie posiadam, ogłaszam Was mężem i żoną! - uśmiechnął się w naszym kierunku kapłan, po czym szepnął do Harry'ego. - Może pan pocałować Pannę Młodą.
Wyszliśmy z kościoła trzymając się za ręce i ciągle patrząc na siebie wzajemnie. Tuż za nami pojawił się nasz syn. Podbiegł do nas, a Harry wziął go w swoje objęcia, jedną dłonią w dalszym ciągu trzymając mnie w talii. Wreszcie byliśmy razem. Wreszcie czuliśmy się wzajemnie kochani. Wreszcie byliśmy prawdziwą rodziną...

9 komentarzy:

  1. kcjsdnkcsnjsjunj ! *____* piękny, boski, cudowny <3 Kocham cię normalnie za niego

    OdpowiedzUsuń
  2. Awww świetny!
    Kocham happy endy <3 <3 <3
    Dobrze, że tak to zakończyłaś ;)
    Ślub okazał się pięknym zwieńczeniem tego imagina :***

    Przy okazji zapraszam do sb
    najlepszepolskieimaginyonedirection.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. piekny jest x

    K.CL

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow świetny, chcę więcej takich imaginów
    I jeszcze świetny podkład muzyczny :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajnym,ale za krótki...
    Ciekawym, ale strasznie do przewidzenia.

    OdpowiedzUsuń
  6. jak ja dawno tu nie byłam... Boskieee♥
    http://alwaysclosetou.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. O matko świetny imagin <33 *_*
    Dawno tu nie zaglądałam i nic nie czytałam,muszę nadrobić trochę zaległości ;D
    Bardzo mi się podoba to co piszesz <3
    Boooskie tylko trochę za krótkie ;P
    Uwielbiam happy end'y <3

    http://dirtyliarsonedirection.blogspot.com/ - zapraszam na rozdział 2 :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3