środa, 31 lipca 2013

Five Hundred Sixty-One

Chodziłam po salonie nosząc trzyletnią córeczkę na rękach. Po policzkach małej spływały łzy. Od paru godzin próbowałam ją uśpić, na marne.
-Jeszcze nie śpi ?-przy schodach stanął Louis obserwując wszystko. Spojrzałam się na niego. Gdybym tylko miała wolne ręce od razu wydłubała bym mu te niebieskie oczy i powyrywała te brązowe kudły.
-Nie denerwuj mnie Tomlinson-warknęłam w jego stronę.
Zawsze zwracałam się do męża po nazwisku kiedy ewidentnie mnie czymś zdenerwował. A dziś miałam powód. W Londynie słonecznie, więc dobry tatuś postanowił zabrać córkę nad wodę wraz z przyjaciółmi z zespołu i ich pociechami. Prosiłam, błagała, przypominałam żeby porządnie ją posmarował kremem chroniącym przed słońcem. To nie, tatuś wiedział lepiej. On tylko pomylił buteleczki stojące w łazience. Torri zawsze miałam wrażliwą skórę,wystarczyła chwila na słońcu i mała była spieczona. Nic dziwnego,że płakała, paliły ją całe plecy i nóżki i dochodziła również gorączka. Posmarowałam ją balsamem łagodzącym i próbowałam mimo wszystko uśpić. Mimo wszystko wiem,że miała dzisiaj świetny dzień.
-Usnęła-szepnęłam cicho do Louisa-zmocz mi dwie tetrowe pieluchy i przynieś do jej pokoiku. Ruszyłam do pokoju swojego maleństwa i ostrożnie ułożyłam ją na jej łóżeczku w kształcie zamku. Jak najdelikatniej żeby nie podrażnić jej skóry. Ściągnęłam różową kołderkę i odłożyłam na fotelik. Do pokoju wszedł Louis podając mi zwilżone pieluszki. Nakryłam nimi małą żeby łagodziły pieczenie skóry. Ucałowałam jej czółko i wyszłam z pokoju zabierając elektryczną nianie ze stoliczka. Louis siedział przed telewizorem przeskakując z kanału na kanał. Usiadłam obok niego i pogładziłam dłonią jego plecy. Jęknął pod wpływem mojego dotyku a jego twarz wykrzywił ból.
-Lou proszę powiedz,że Ty nie....-jęknęłam podnosząc jego koszulkę do góry.
Mój ukochany mąż również cały był czerwony. Tak zajęta byłam Tori,że nie zwróciłam na niego uwagi. Podniosłam się z kanapy i skierowałam się do lodówki. Wyjęłam z niego zimny jogurt naturalny a z szafki nad kuchenką gazik jałowy.
-Zdejmuj koszulkę i kładź się-rzuciłam do niego otwierając jogurt.
Położył się na kanapie a ja usiadłam mu na nogach. Był gorzej spalony niż nasza córka. Nigdy tak nie było, zawsze opalał się od razu na brązowo. Zawsze pod warunkiem,że użył odpowiedniego balsamu.
-Dlaczego tylko plecy masz tak opalone-spytałam ostrożnie wcierając w jego skórę jogurt.
-Do pasa byłem w wodzie tyłem do słońca-syknął-głupi pomyliłem butelki.
-Już nic się nie stało. To powinno Ci ulżyć-pocałowałam go w ramię-ale musisz tu dzisiaj spać.
-Zniosę to. -mruknął cicho pod nosem.
Kucnęłam przy kanapie i pogłaskałam go po głowie.
-Dobrych snów skarbie-pocałowałam go w policzek. A on zamknął oczy. Po chwili cały salon wypełniło głośne chrapanie Louisa.

Obudziłam się i po omacku zaczęłam szukać dłonią ciała swojego męża jednak natrafiłam na pustą poduszkę. No tak, Louis śpi na kanapie. Leniwie przetarłam oczy i zerknęłam na zegarek 8:04, czas wstać zrobić tym potworą śniadanko. Podniosłam się i narzuciłam na siebie szlafrok i na bosaka udałam się sprawdzić czy moja księżniczka jeszcze śpi. Tori spała jak suseł na brzuszku ssąc kciuka. Dwa miesiące temu odstawiliśmy jej smoczka którego ssała jak tylko była zła ewentualnie podczas snu. Z nadal elektryczną nianią zeszłam na dół kierując się do kuchni przez salon. Tak, duży przestronny dom żeby nie trzeba było kilka razy się przeprowadzać jakby przypadkiem w naszej rodzinie pojawiła się kolejna pociecha. Louis spał nadal na kanapie z wykrzywioną twarzą. Nakryłam mu nogi kocem który prawdopodobnie zrzucił z siebie w nocy. Uśmiechnęłam się pod nosem patrząc na swój skarb i weszłam do kuchni. Z lodówki wyjęłam jajka, mleko a z szafki mąkę. Zrobię im na śniadanie naleśniki. Kiedy przygotowałam ciasto i po kolei smażyłam placki, na stole rozstawiłam trzy talerzyki oraz sztućce. Wyjęłam serek brzoskwiniowy, krem toffi oraz pokroiłam w plasterki truskawki i banany. Ze świeżej pomarańczy wycisnęłam sok i w dzbanku postawiłam go na stole. Kiedy pół godziny później chowałam brudne naczynia do zmywarki w kuchni pojawił się Louis przeczesując roztrzepane włosy palcami.
-Witaj kochanie-położył swoje dłonie na biodrach-czyli wcale mi się nie śniło,że jem naleśniki-zaśmiał się składając pocałunki na mojej szyi. Odchyliłam ją do tyłu kompletnie oddając się porannej przyjemności.
-Co powiesz na szybki seks w kuchni-mruknął cicho rozwiązując szlafrok.
-Myślę...myślę,że to bardzo kusząca propozycja-odwróciłam się w jego kierunku a satynowy szlafrok opadł na płytki. Tomlinson podniósł mnie do góry sadzając na blacie a sam umieścił się między moim nogami. Owinęłam go nogami w pasie żeby był jeszcze bliżej mnie a palce zatopiłam w jego miękkich włosach łącząc nasze usta. Mimo tych czterech lat odkąd jesteśmy małżeństwem i prawie sześciu odkąd w ogóle jesteśmy razem nigdy nie znudzi się nam nasza obecność. Mówią,że po latach małżeństwa życie erotyczne staje się monotonne albo w ogóle go nie ma. U nas jest inaczej. Smakowałam louisowych ust. Jego miękkich, malinowych warg. Jego dłonie błądziły pod moją cienką bluzką od piżamy pod którą nie miałam już kompletnie nic. Ciepły dotyk dłoni Louisa doprowadzał mnie do dreszczy. Już miał się pozbyć zbędnej nam teraz odzieży kiedy kuchnię wypełnił płacz małej dochodzący z niani stojącej na szafce.
-I nici z przyjemnego poranka-mruknęłam odrywając się od niego.
Louis odsunął się ode mnie a ja zeskoczyłam z blatu poprawiając bluzkę.
-Mam nadzieję,że wieczorem mi to wynagrodzisz-mruknął łapiąc mnie w pasie i przyciągająca do siebie.
-Zobaczymy co da się zrobić-mruknęłam i musnęłam jego usta-idę do Victori a Ty też się idź ubierz-mruknęłam patrząc na niego. Stał w samych bokserkach z szerokim uśmiechem na ustach. Chwycił mnie za dłoń i razem weszliśmy na piętro, on skierował się do naszej garderoby a ja udałam się do pokoju córki.
-Mama-jęknęła mała kiedy tylko usiadłam na jej łóżku. Wskoczyła na moje kolana i przytuliła się chowając głowę.
-Boli ?-spytałam głaszcząc jej długie włosy.
Nie miałam serca ich jej ścinać. Podcinałam jej tylko końcówki żeby jej się nie niszczyły.
-Nie.
Wzięłam ją na ręce i skierowałam się z nią do jej małej garderoby. Ubrałam ja w krótkie dżinsowe spodenki i bluzeczkę na ramiączkach. Włoski rozczesałam i związałam w kucyka. Kiedy po piętnastu minutach obydwie byłyśmy już gotowe zeszłyśmy do kuchni gdzie przy stole siedział już Louis.
-Tata-mała wyrwał się do niego i wskoczyła mu na nogi-pójdziemy na basen.
Pokręciłam przecząco głową dając mu znak co ma jej odpowiedzieć. Jak na swój wiek mówiła bardzo dużo i w miarę zrozumiale.
-Wybierzemy się gdzieś indziej jak zjesz ładnie śniadanko-wskazał głową na górę naleśników leżących na talerzyku. Posmarowałam jej placek kremem tofi i ułożyłam truskawki. Pokroiłam go w drobne kawałki i podałem jej do rączki dzieciący widelczyk. Mała zajadał swoją porcję pijąc soczek pomarańczowy Kiedy skończyła jeść całą buźkę miała usmarowaną kremem.. Kiedy ja piłam swoją kawę Louis posprzątał ze stołu.
-Gdzie ją chcesz zabrać ?-spytałam się przyglądając jak krząta się w kuchni.
-Na lody i na jakiś plac zabaw-uśmiechnął się-a za dwa tygodnie wyjeżdżamy.
-Wyjeżdżamy ?-zdziwiłam się-nie planowaliśmy wakacji.
-Kochanie, lecimy do Hiszpanii i nie protestuj.
Już chciałam coś odpowiedzieć kiedy usłyszeliśmy trzaśnięcie drzwiami a po chwili w kuchni pojawiła się postać Perrie. Tak Edwards i Malik mieszkali w domu obok naszego tak samo zresztą jak Liam z Kate i Harry z Taylor. Tylko Nialler wyjechał do Irlandii ale i tak był częstym gościem w naszych progach. Jako jedyny z chłopaków nie doczekał się jeszcze potomstwa. Perrie i Zayn mieli dwuletniego synka, Liam i Kate sześciomiesieczną córeczkę a Tylor była w piątym miesiącu ciąży.
-Potrzebuje kawy-blondynka usiadła na krzesełku patrząc błagalnie na Louisa-George całą noc nie spał. Może Ty mi powiesz-spojrzała na mojego męża-jak ten idiota mógł pomylić kremy !
Zaśmiałam się pod nosem. Czyli nie tylko ja miałam ciężki wieczór.
-Ja ? Nic nie wiem-speszył sie Louis-idę z Tori, wrócę późno-pocałował mnie w policzek-cześć Perrie.
Blondynka nie zdążyła odpowiedzieć a Louisa już nie było w kuchni. Przynajmniej będę mogła spokojnie spędzić popołudnie na ploteczkach z przyjaciółką.
-Zrobię Ci kawy i pójdziemy do ogrodu ?-zaproponowałam blondynce a ta kiwnęła ochoczo głową.

-I wtedy tatuś wyglał dla mnie jednolozca-zaśmiał się Tori tuląc do siebie dużą maskotkę. Usypiałam rozbudzoną dziewczynkę po dniu pełnym wrażeń. Tatuś zabrał ją na lody, do wesołego miasteczka, odwiedzili razem Zoo oraz pobliski plac zabaw. Po przeczytaniu ulubionej bajki oczka zamykały jej się już same.
-Doblanoc mami-szepnęła i zamknęła oczka uspakajając swój oddech. Kiedy byłam już całkowicie pewna,że śpi pocałowałam ją w zaróżowiony policzek i wyszłam cicho przymykając drzwi. Kiedy weszłam do sypialni Louis siedział jeszcze w łazience. Ściągnęłam szlafrok i wskoczyłam pod kołdrę układając się na swojej połowie łóżka. Kiedy prawie przysypiałam poczułam zimne dłonie Louisa na swojej tali.
-Pamiętasz co mi rano obiecałaś ?-szepnął przygryzając moje ucho. Odwróciłam się lekko pchając go na plecy. Kiedy dotknął nimi łóżka wydał z siebie jęk a ja zaśmiałam się patrząc na jego twarz.
-Chyba dzisiaj nici z szalonej nocy-zaśmiałam się całując go w policzek-musisz się ogolić.
-Jesteś okropna-jęknął kładąc się na boku przytulając mnie do swojej klaty.
-Ale i tak mnie kochasz.
-I tu masz racje-zaśmiał się całując czubek mojej głowy-śpij dobrze skarbie.
Zasnęłam będąc w ramionach ukochanego mężczyzny z córeczką śpiącą za ścianą. Nic więcej mi do szczęścia nie potrzeba. No może jeszcze jednej pociechy.

Jeżeli w treści znalazły się jakieś treści dotyczące Nialla których nie wyłapałam PRZEPRASZAM. Początkowo miał być właśnie o blondynku ale ktoś wcześniej dodał więc zrobiłam Louisa, kiedy był już gotowy przypomiałam sobie,że ich nie obowiązuje kolejka. Jestem idiotką. 
Przepraszam za błędy.

7 komentarzy:

  1. MEGAŚNY ten imagin!
    Mogłabyś się podzielić talentem :0
    To jest super!
    Bardzo, bardzo mi się podoba ;)
    Chętnie przeczytam inne tw imaginy :3

    Przy okazji zapraszam do sb
    najlepszepolskieimaginyonedirection.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Taki wakacyjny ;) bardzo fajny xx

    K.CL

    OdpowiedzUsuń
  3. Chciałam przypomnieć, że kolejka dodawania imaginów nie obowiązuje od pewnego czasu :)
    A Imagin jest świetny, bardzo mi się podobał ♥

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo fajny, więcej takich :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3