wtorek, 30 lipca 2013

Five Hundred Sixty

For Gosia Amy

Pierwszy dzień w nowej szkole. Za oknami pogoda nie zachęca do wyjścia z domu. Cały czas z nieba spadają łzy aniołów. Płaczą nad ludźmi. Biedni, nie wiedzą jaki czeka ich los. Na ulicach tworzą się już spore kałuże, ale ludzie chowają się pod czymkolwiek byleby nie zmoknąć. Jednym słowem paskudnie, zresztą jak każdego dnia w tym mieście. Od zawsze szkoły zmieniam jak rękawiczki. Tym razem wylądowałam w szkole publicznej dla młodzieży uzdolnionej w Londynie. Spytacie się pewnie, czemu znów zmieniłam szkołę? Zapewne myślicie, że moi rodzice tak podróżują? Jest jednak zupełnie inaczej. Nie mam rodziców, już, od co najmniej 5 lat. Nie żyją.  Czasem za nimi tęsknie, choć zwykle staram się nie myśleć o tym, że zostałam sama. Brakuje mi ‘maminych’ wypieków, czy oglądania meczów z tatą. Wiem jednak, że zginęli w słusznej sprawie. Nie byliśmy jednak zwyczajną rodziną. Czemu 17latka sama podróżuje? Co kilka miesięcy zmienia szkołę? Skrywam otóż mroczny sekret. Jaki? Nie jestem zwykłą śmiertelniczką, jak ludzie dookoła mnie. Jestem wiedźmą. Taką jak wiedźmy z Salem, czy Pendle. Ale spokojnie. Nie jem bezbronnych dzieci. Bojąc się mnie tak na prawdę nie wiecie, kim jest wiedźma.. Nie posługuje się magią, jednak posiadam zdolności magiczne. Takie widźmy są wtedy czarownicami lub ciotami*. Ja zajmuje się zielarstwem, medycyną. Pomagam ludziom, uzdrawiam ich za pomocą swoich mocy i znajomości roślin. Co robię w Londynie w 2013 roku z sakiewkami z ziołami? Zostałam wezwana. Są tu ludzie ciężko chorzy. Nie fizycznie, ale psychicznie i duchowo. W dodatku w tej szkole najbardziej. Jak się tam dostałam? Mam moce - mogę dokonać wszystkiego. A do czego to prowadzi? Do wielu spraw, niezamkniętych spraw...
Przemierzałam spokojnie korytarz, dokładnie przyglądając się nowemu otoczeniu. Zmierzłam do sekretariatu, gdzie miałam zostać poinformowana o moich zajęciach. Każdy sam mógł sobie ułożyć plan, odpowiedni do swoich potrzeb, co dla mnie było świetnym rozwiązaniem. Wchodząc do niewielkiego pomieszczenia, zauważyłam, że w gabinecie dyrektora stoi jakiś chłopak. Na kilometr czuć, jaki jest wewnętrznie wyniszczony. Tak, to jego pierwszego uleczę, będzie idealny na początek. Dłużej już mu się nie przyglądając podeszłam do lady.
- Panna [T.I] [T.N]? – spytała ciepłym głosem sekretarka.
- Tak – odpowiadając odwzajemniłam gest.
- Proszę, to Twój plan. Tu leży długopis, więc od razu poprzestawiaj sobie godziny, a ja wprowadzę to do systemu. – podała mi niewielką karteczkę z listą i godziną przedmiotów.

 Usiadłam sobie wygodnie na fotelu, a kratkę położyłam na stoliku. Większość godzin mi pasowała, jednak żeby nie wyjść na jakąś 'dziwną', porobiłam kilka strzałek i oddałam sekretarce. Póki nie dała mi planu całego budynku, nowego planu i kartki z dzwonkami, chłopak wyszedł od dyrektora, głośno przy tym trzaskając drzwiami. Trzeba się za niego wziąć i to szybko. Grzecznie podziękowałam sekretarce i wyszłam starając się trafić do poprawnej klasy. Pierwsze miałam mieć zajęcia muzyczne, które sprawdziłyby czy nadaję się do tego, czy nie. Sala muzyczna znajdywała się na drugim piętrze i wyglądała jak wyposażona w instrumenty sala gimnastyczna. Usiadłam z tyłu, aby nie rzucać się w oczy, jeszcze tego by mi tylko brakowało. Po chwili zebrała się już cała klasa, a wraz z nią nauczyciel.  Stanął na środku, a jego wzrok od razu powędrował na mnie.
- O. Widzę, że mamy nową uczennicę - nie, znów się zaczyna - chodź na środek, coś nam zaśpiewasz. - uśmiechnął się do mnie drętwo. Jak prosił mnie nauczyciel wyszłam na środek, jednak ku zdziwieniu wszystkich podeszłam do  pianina i przy nim usiadłam. Nie mówiłam co zaśpiewam, po prostu moje palce zaczęły grać na instrumencie, delikatną melodię. Idealną do moich uczuć. Po chwili dołączyłam śpiew.

It's a terrible love and I'm walking with spiders

It's a terrible love and I'm walkin' in
It's a terrible love and I'm walking with spiders
It's a terrible love and I'm walkin' in
its quiet company
its quiet company
It's a terrible love and I'm walking with spiders
It's a terrible love and I'm walkin' in
It's a terrible love and I'm walking with spiders
It's a terrible love and I'm walkin' in
its quiet company
its quiet company

And I can't fall asleep without a little help
It takes a while to settle down
My shivered bones
Until the panic sets

It takes an ocean not to break
It takes an ocean not to break
It takes an ocean not to break
It takes an ocean not to break

Company
Its quiet company
Its quiet company

And I won't follow you into the rabbit hole
I said I would but then I saw
your shivered bones
They didn't want me to

It's a terrible love and I'm walking with spiders
It's a terrible love and I'm walkin' in
It's a terrible love and I'm walking with spiders
It's a terrible love and I'm walkin' in

It takes an ocean not to break
It takes an ocean not to break
It takes an ocean not to break
It takes an ocean not to break

Jak tylko zakończyłam swój występ wstałam i zwyczajnie, bez żadnych emocji odeszłam na swoje miejsce. Widziałam w oczach mojej klasy podziw, wzruszenie, jednak wiedziałam, że nie wszyscy to czują. Nie czuł tego ten chłopak z sekretariatu. Teraz mogłam się mu dobrze przyjrzeć. Wysoki, ciemne włosy postawione na żel, lekki zarost i styl typowy dla 'bad boya'. Jego wygląd był dokładnie taki sam jak dusza. Zaniedbana przez swojego właściciela. Jednak już niedługo, oj niedługo. W oczach widać było lekki podziw, ale wymieszany z pogardą. Coś czego nienawidziłam u ludzi. Wywyższania się i uważania za lepszych, mimo, że każdy jest taki sam. Rozmyślenia przerwał mi głos.
- To było, wow, było cudowne - powiedział ktoś z klasy.
- Ty to napisałaś ? - niechętnie skinęłam głową na tak - Masz niesamowity talent.
- Macie racje - wtrącił nauczyciel - jak tak dalej pójdzie dostaniesz role w musicalu. Kariera jest Tobie pisana.
- Nie chce ról w musicalach, to nie moja bajka. Mi wystarczy, że robię to co lubię, a pisane jest mi w zupełności co innego. - mówiąc to wstałam i wyszłam z sali.



***

Mięły już trzy miesiące od mojego przyjazdu. Czy udało mi się coś zrobić? Kogoś uleczyć? Tak, jednak były to tylko drobne niedoskonałości , pałętające się po zagubionych ludziach. Nadal moim celem był Zayn Malik. Tutejszy - obdarzony niezwykłym talentem wokalnym - bad boy. Nie było łatwo z nim porozmawiać. Dopuszczał do siebie jedynie kilka osób. Jednak szatyn sam mi to ułatwił podchodząc do mnie po jednej z lekcji wokalu. Na początku, byłam kompletnie zdezorientowana. Przecież taki bad boy, chce ze mną rozmawiać? Ze mną, próbującą wtopić się w tłum uczniów wiedźmą?
- Hej... - odezwał się, jako pierwszy.
- Hej. -odpowiedziałam lekko się uśmiechając na myśl, że jeśli go uzdrowię, znów się przeniosę. Nowe miejsce, nowi ludzie, nowe cele.
- Tak... więc...może będziemy razem w parze wokalnej na konkursie? - no tak! zapomniałam! Za dwa tygodnie jest międzyszkolny konkurs wokalny, głupia zapomniałam... Termin zgłoszeń jest do...do 5 grudnia, czyli do...dziś. Cholera jasna!
- Jasne. - zgodziłam się - ale czemu chcesz być ze mną? Nie wolisz sam?- spytałam ciekawa odpowiedzi.
- Wiesz...jakoś sam nie dałbym rady, a z kimś to, co innego...
I tak zaczęły się nasze prawie codzienne spotkania. Szukanie idealnej piosenki, dobór stylizacji, całokształt.
Stwierdziliśmy jedną rzecz zgodnie, piosenka musi być śpiewana jedynie przy akompaniamencie pianina.
Dni mijały bardzo szybko. Poznałam jego rodziców, siostry, a nawet dziadków! Waliyha, jedna z sióstr Zayna zaproponowała nam pomoc przy stylizacji. Dzięki Bogu, to byłą moja słaba strona. Po wielu bojach i kłótniach z Wail wygrała ona, zmuszając mnie żebym na występ założyła sukienkę. Sukienkę! Ja i sukienka! Nigdy nie nosiłam sukienek, nigdy. Zayn po spędzeniu dwóch tygodni w moim towarzystwie, zmienił się. Oczywiście na lepsze. Ale czy zmienił się na sto procent? Czy nie udaje, by wygrać konkurs, a później znów być starym Zayn’em?

***

Pierwszy raz w życiu się czymś tak bardzo denerwuje. Stres był mi zawsze obcy. Jak mi się coś nie udawało po prostu znikałam. Tak wyglądało moje życie póki nie przeprowadziłam się tu. To miejsce zmieniło mnie z wiedźmy maszyny w wiedźmę potrafiącą okazywać uczucia, dziewczynę utożsamiającą się z innymi. Tak naprawdę to nie to miejsce mnie zmieniło a ludzie. Mówiąc ludzie mam na myśli Zayn’a i jego rodzinę. Zayn zmienił się dzięki mnie, a ja dzięki niemu. To właśnie on pokazał mi uczucia. A teraz wszystko, czego się nauczyłam muszę włożyć z całego serca w naszą piosenkę. Wybraliśmy ją, bo dla nas obojga ma niesamowitą wagę. Mówi o naszych uczuciach. Mimo, że sami się do nich nie chcieliśmy przyznać, zrobił to nasz wybór. Popatrzyłam się jeszcze raz na Zayn’a, stojącego po drugiej stronie sceny, który podniósł kciuk na znak że dam radę. Ubrana w beżową sukienkę przed kolano i czarne szpilki weszłam na nią pełna obaw i presji. Tyle razy to ćwiczyliśmy, muszę dać radę. Po chwili usłyszałam pierwsze dźwięki pianina i reszta już się nie liczyła, jedynie śpiew.

Right from the start
 
you were a thief, you stole my heart 
and I your willing victim
I let you see the parts of me
That weren’t all that pretty
And with every touch you fixed them.
Now you’ve been talking in your sleep - Oh oh
Things you never say to me - Oh oh 
Tell me that you’ve had enough
Of our love, our love


Just give me a reason,

Just a little bit’s enough,
Just a second, we’re not broken, just bent 
And we can learn to love again
It’s in the stars,
It’s been written in the scars on our hearts
We’re not broken, just bent 
And we can learn to love again!


Cała się oddałam, ta piosenka, ten tekst, był, jest dla mnie zbyt ważny, zbyt cenny, zbyt prawdziwy. Dałam się pochłonąć, oddałam się chwili. Odwróciłam się bokiem do widowni czekając, aż zza kurtyny wyjdzie wszystkim znany chłopak, powszechnie uważany za największego w mieście bad boy’a. Teraz była jego część piosenki, a jego nie było. Wyszedł jednak śpiewając już swój tekst z oczami wlepionymi we mnie. Choć raz poczułam, że śpiewa ją do mnie, dla mnie.

I’m sorry I don’t understand 
Where all of this is coming from
I thought that we were fine,
(Oh, we had everything)
Your head is running wild again
My dear, we still have everythin'
And it’s all in your mind.
(Yeah, but this is happenin')
You’ve been havin' real bad dreams - Oh oh
You used to lie so close to me - Oh oh
There’s nothing more than empty sheets
Between our love, our love
Ooooh, our love, our love.

Chłopak podszedł do mnie i złapał mnie za rękę. Staliśmy na wprost siebie i śpiewaliśmy. Było magicznie, mogłoby to trwać wiecznie, jednak tak nie będzie, ta chwila w końcu przeminie razem z wieloma innymi, a ja będę musiała odejść. A może zostanę? Choć raz w życiu znów nie ucieknę?
Just give me a reason,
Just a little bit’s enough,
Just a second, we’re not broken, just bent 
And we can learn to love again

I never stopped
You're still written in the scars on my heart
You’re not broken, just bent 
And we can learn to love again.

Oh, tear ducts and rust
I’ll fix it for us
We’re collecting dust,
But our love’s enough.
You’re holding it in
You’re pouring a drink
No nothing is as bad as it seems.
We’ll come clean!

Just give me a reason,
Just a little bit’s enough,
Just a second, we’re not broken just bent 
And we can learn to love again.
It’s in the stars,
It’s been written in the scars on our hearts
We’re not broken, just bent 
And we can learn to love again.

Ooh, we can learn to love again
Ooooh, we can learn to love again
Ohh, that we’re not broken, just bent 
And we can learn to love again

Światła zgasły, kurtyna opadła, a po sali rozbrzmiały oklaski, jednak dla mnie w tamtej chwili liczyły się tylko te czekoladowe tęczówki wpatrzone w moje. Liczył się dla mnie tylko on. A ja dla niego? Czas się dla nas zatrzymał jakby w miejscu. Wszyscy pędzili by pozmieniać wystrój, jedynie my staliśmy tak w miejscu wpatrzeni w siebie. Nie potrzebne były nam słowa, doskonale się rozumieliśmy. Nie spodziewałam się tego, co zrobił, bo po chwili poczułam jego usta na swoich. Jednak coś dla niego znaczę? Uśmiechnęłam się przez pocałunek, po czym przytuliłam się do niego. Teraz mnie nie obchodzi czy wygramy. Czuję się już jak zwycięzca. Wygrałam miłość. Już stąd nie wyjadę, nie mam, po co. W tym miejscu mam wszystko, czego mi trzeba. Mam szczęście i moją stałą towarzyszkę: magię. Może i on się kiedyś o niej dowie? Jak na razie to moja mała tajemnica.


*Wiedźmy które zajmowały się magią lub posiadały zdolności magiczne w krajach słowiańskich były nazywane ciotami. Nie było to obraźliwe :)

Pierwsza piosenka w oryginale jest śpiewana przez Birdy i ma tytuł 'Terrible Love', druga to 'Just Me A Reason' P!nk feat. Nate Ruess.

Witajcie kochani !
Długo mnie tu nie było, jednak przypuszczam, że nawet tego nie odczuliście.
Powracam z takim czymś.
Mam nadzieję, że wam się spodoba,a szczególnie 
Gosi bo trochę musiała na niego poczekać.
Zapraszam też na mojego bloga LINK

Nie zajmuję już wam czasu, miłego czytania i do następnego imagina !
Char

8 komentarzy:

  1. co tu dużo pisać? magia, piękny imagin :) nie trafiłam tu nigdy na słabe opowiadania, tak trzymajcie! xx

    OdpowiedzUsuń
  2. Co ty piszesz?
    Cytuję: "Powracam z takim czymś"
    Jakim takim czymś??
    Imagin jest cudowny, bardzo lubię taką tematykę. Przyjemnie mi się go czytało, a piosenka "Just give me a reason" jest jedną z moich ulubionych, więc moja sympatia do tej pracy jeszcze bardziej wzrosła.

    Madeleine

    OdpowiedzUsuń
  3. O matko,uwielbiam te piosenki i tego typu imaginy. Piekny ! Xx

    K.CL

    OdpowiedzUsuń
  4. zostałaś nominowana do the versatile blogger :)
    więcej informacji tutaj: http://stay-with-me-always-and-forever.blogspot.com/2013/07/the-versatile-blogger.html

    OdpowiedzUsuń
  5. Boże,piękny<3 pisz szybko kolejny:-) jak będziesz miała ochotę to zajrzyj na http://hungryforlove1.blogspot.com/ i http://opowiadanieo1dlo.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Jejku , on jest przepiękny ! Bardzo ci dziękuje że go dla mnie napisałaś ! <3



    Gosia ;*

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3