niedziela, 7 lipca 2013

Five Hundred Thirty - Four

Z trudem postawiła kolejny krok, czując jak wręcz rozwala ją od środka. Niska blondynka z niebieskimi jak ocean oczyma oraz pełnymi ustami cierpiała z każdym ruchem nóg. Jej proste włosy opadały jej na ramiona, po części kryjąc nieskazitelną twarz dziewczyny. Ubrana w szare spodnie dresowe i za dużą męską koszulkę usiadła na swoim łóżku. Rozejrzała się po pomieszczeniu, w którym się znajdowała, unikając wzroku przyjaciela. Dopiero teraz zauważyła, że jej pokój jest odzwierciedleniem tego, czego chciała zawsze. Prywatności. Błękitne ściany idealnie współgrały z ciemnymi meblami. Ręką dotknęła białej pościeli, na której siedziała. W pomieszczeniu znajdowało się tylko jedno, do tego niewielkie okno zasłonięte czarną zasłoną.
- [T.I.], spójrz na mnie – poprosił Louis, delikatnie unosząc jej podbródek palcami i przesuwając go w bok, tak aby mógł zobaczyć jej twarz.
- O co chodzi? – spytała smutna blondynka. Po jej policzku spłynęła samotna łza, która została po chwili otarta przez Louisa.
- O nic, po prostu… musisz spróbować jeszcze raz.
- Ale to boli… - Załkała [T.I.], przytulając się do bruneta. Chłopak miał brązowe włosy, które stawiał do góry oraz niebiesko-szare oczy. Odziany jedynie w krótkie spodenki nie krępował się przy przyjaciółce, a niebieskooka mogła podziwiać jego pięknie wyrzeźbioną klatę. Nie jeden raz u niej nocował, i tak było tego dnia.
- Wiem kochanie… - Lou objął [T.I.] ramieniem, po czym położył swoją głowę na jej. – Kiedyś będzie lepiej. Zobaczysz, jeszcze będziesz szczęśliwa…
- Skąd pewność, że teraz nie jestem? – spytała blondynka z niewielkim uśmiechem, wywołanym przez bruneta.
Louis zmarszczył czoło, zastanawiając się nad pytaniem przyjaciółki. Dziewczyna tyle razy mówiła mu, że bolą ją nogi, iż chłopak sam sobie wmówił, że [T.I.] jest nieszczęśliwa. Ale jak?, pomyślał unosząc brwi. Jak może być szczęśliwa?
- To ty dajesz mi szczęście… Twój uśmiech, twoje iskierki w oczach, twoje włosy, których tak uwielbiam dotykać, twoja obecność, ty cały. 
Louis nie mogąc uwierzyć w słowa blondynki jedyne, co zrobił to wstał, po czym opuścił pokój bez słowa. Powolnym krokiem skierował się ku wyjściu z małego mieszkania [T.I.]. Pokręcił głową z niedowierzaniem, przypominając sobie słowa, które oboje wypowiedzieli, będąc jeszcze nastolatkami: „nigdy się w sobie nie zakochamy”. Czy dotrzymał obietnicy?
Wyszedł na dwór, wcześniej zabierając swoją bluzę. Szybko ją założył, po czym poszedł w stronę najbliższej kwiaciarni. Jak na pogodę w Londynie było pochmurno, jednak deszcz go nie złapał i gdy już zakupił bukiet białych róż, wrócił do mieszkania [T.I.], będąc suchy. Głośno przełknął ślinę i otarł spocone dłonie o spodnie. Nerwowo ścisnął łodygi kwiatów, przechodząc przez drzwi. Wziął głęboki wdech i wszedł do pokoju blondynki. [T.I.] zmęczona leżała na łóżku. Nawet nie usłyszała, że ktoś wkroczył do pomieszczenia.
Louis stanął obok łóżka, po czym wyszeptał:
- Zawaliłem [T.I.]… Obiecaliśmy, że nigdy się w sobie nie zakochamy, a ja złamałem tę obietnicę. Nie sądziłem, że cię pokocham. Jesteś piękna, inteligentna, ale jesteś też moją przyjaciółką. I czuję się fatalnie, mówiąc ci to, co teraz. Boje się… Boję się odrzucenia z twojej strony. Ale jeśli dasz mi… nam szansę, mogę ci przysiąc, że nigdy cię nie skrzywdzę.  Za bardzo mi na tobie zależy. Za bardzo cię kocham…
Na te słowa po policzku [T.I.] spłynęły łzy. Nie wiedziała, co ma zrobić. Pierwszy raz w życiu nie wiedziała, co ma odpowiedzieć. Strach wypełniał ją całą… strach przed stratą przyjaciela. Louisk nie słysząc żadnego słowa ze strony niebieskookiej, spuścił głowę. Powiedział ciche „wiedziałem”, po czym opuścił pokój, uprzednio zostawiając obok ukochanej bukiet jej ulubionych białych róż. Pociągnął cicho nosem i wyszedł z mieszkania.
[T.I.] usiadła na łóżku, podkuliła nogi i przycisnęła kolana do klatki piersiowej. Oddychała szybko i płytko. W tamtej chwili jedyne czego chciała, to zapaść się pod ziemię. Przez brak odpowiedzi najprawdopodobniej straciła ważną osobę w swoim życiu. Otarła łzy z policzków. Zamknęła oczy, po czym odgarnęła włosy z twarzy. Zacisnęła mocno zęby ze złości. Była zła na samą siebie…
Louis kopnął w pierwsze lepsze drzewo, pokazując w ten sposób swoją złość. Jęknął z bólu, po czym cicho załkał. Mimo, iż kochał [T.I.], teraz też nienawidził. Nienawidził jej za brak odzewu.
Lekko potarł kark dłonią. Ręką przeczesał włosy i włożył dłonie do kieszeni spodni. Jego szczęka drżała od zbierających się łez w oczach. Popełnił błąd. Wolał by, żeby dziewczyna nie wiedziała nic o jego uczuciach do niej. Wtedy przynajmniej wciąż mógłby przy niej być.
- Kochanie… - wyszeptał sam do siebie – tak cię kocham.
Te dziesięć lat przyjaźni, tak po prostu zniszczyłem, pomyślał. Te wszystkie chwile z nią, jakby gdzieś przepadły… Już nic nie czuł, poza rozrywającym go od środka bólem.
Oboje mieli wrażenie, że jakieś naprawdę ostre igły, wbijają im się w serca. Raniąc je, ranią ich.

Minął tydzień, a Louis jak odszedł, tak odszedł. Przez siedem wypełnionych bólem dni jej nie odwiedzał. Przez siedem wypełnionych tęsknotą dni się do niej nie odzywał. Przez siedem wypełnionych smutkiem dni dziewczyna stanęła na nogi.
Gdy ósmego dnia od czasu wyznania Louisa, zadzwoniła do niego i nagrała się na sekretarkę, chłopak napisał, że przyjdzie równo o siódmej wieczorem. [T.I.] posprzątała pół mieszkania, jakoś sobie radząc, jednak drugiej części już nie dała rady. Nie szykowała się na spotkanie. Była pewno, że skoro wtedy wyznał jej, że ją kocha, to teraz kiedy będzie wyglądać tak samo, powie to ponownie.
Louis delikatnie, acz stanowczo zapukał do drzwi i wtedy przypomniał sobie, iż dziewczyna ma problemy z chodzeniem, więc otworzył je kluczem, który [T.I.] mu wyrobiła. Zamknął mieszkanie, po czym wkroczył w jego głąb. Znalazł blondynkę w swoim pokoju, tak niewinnie i słodko leżącą na łóżku. Pochylił się nad nią i ucałował w czoło, będąc pewny, że śpi. Pomylił się. [T.I.] nie spała. Leżała, czekając na Louisa. Nieśmiało się uśmiechnęła na jego widok, po czym usiadła. Brunet odwzajemnił gest i ją przytulił.
- Tęskniłam, wiesz? – powiedziała [T.I.], tuląc się do niego jeszcze bardziej. – Dlaczego mnie zostawiłeś?
- Ja… myślałem, że nie chcesz mnie widzieć. Nie odpowiedziałaś jak…
- Wiem – przerwała mu. – Zapomnijmy o tym – poprosiła, zamykając oczy. Louis odsunął się od niej zdziwiony.
- Co?! Nie. Nie mogę o tym zapomnieć, gdy wreszcie się na to odważyłem. Chcę, żebyś mi powiedziała, co do mnie czujesz… - Louis wstał i odszedł od [T.I.] na kilka kroków. Ona pokręcił tylko głową. – Czemu? Czemu nie chcesz mi powiedzieć?
- Bo się boję. To nawet nie będzie miało sensu. Ty za niedługo wyjeżdżasz do Nowego Jorku, a ja tu zostaję – szepnęła smutna [T.I.]. Również wstała, dziwiąc tym bruneta. – Taak. Długo się nie widzieliśmy – burknęła sarkastycznie, widząc minę Louisa. Pokręciła głową, po czym do niego podeszła.
- To o to chodzi? – spytał Tomlinson, zaciskając usta w cienką linię. – Przecież mogę zostać. Nie muszę wyjeżdżać…
Ujął jej twarz w swoje dłonie i zbliżył ją do siebie. Spojrzeli sobie w oczy, tracąc trzeźwy umysł.
- Nie. – [T.I.] zdjęła dłonie Louisa ze swojej twarzy i splotła jego palce ze swoimi. – Nie chcesz tu zostać. Pragniesz wyjechać. Ty naprawdę musisz iść do tej szkoły. Nie wybaczę sobie, jeśli nie pojedziesz…
- Kocham cię. Potrzebuję twojego dotyku, głosu, uśmiechu. – Oboje delikatnie się uśmiechnęli, mimo płynących łez.
- Kochasz malować, i jeśli będę musiała powiedzieć ci, że cię nienawidzę, żebyś wyjechał to, to zrobię.
[T.I.] puściła jego ręce, odsuwając się on Louisa. Zaś on z niedowierzaniem na nią spojrzał, mimo iż wiedział, że dziewczyna mówi prawdę, więc pokiwał powoli głową. Nagle pod wpływem chwili szybko do niej doskoczył i położył dłonie na jej policzkach. Musnął jej usta swoimi, by po chwili rozchylić jej wargi językiem. Pieścił podniebienie [T.I.], a ona oddała pocałunek. Ich języki tańczyły swój własny taniec. Ręce Louisa wylądowały na biodrach blondynki. Przyciągnął ją bliżej siebie, nie przerywając pocałunku. Po chwili odsunęli sie od siebie. Kąciki ich ust prawie niezauważalnie się uniosły.  
- Kocham cię.
- Też cię kocham – szepnęła [T.I.].
Przytuliła się do niego, wybuchając płaczem. Zależało jej na nim. A jemu na niej.

Louis wraz z [T.I.] stał na lotnisku. W jednej dłoni trzymał rączkę od walizki, a w drugiej rękę jego dziewczyny. Razem spędzili piękny miesiąc. Z każdym dniem darzyli się coraz to większym uczuciem. Ale teraz stojąc w hali odlotów, czuli jak ich życie się sypie.
- Muszę już iść – oznajmił Louisa, słysząc kobiecy głos, mówiący, że trzeba wsiadać. – Hej, nie płacz – powiedział, gdy zobaczył jak [T.I.] płacze. – Obiecuję, że za niedługo znowu się zobaczymy. Przylecę do ciebie. Dobrze? – Pokiwała głową. Brunet czule pocałował ją w czoło.
- Idź już.
- Idę. Kocham cię, pamiętaj…
- Pamiętam…

Jeśli kogoś kochasz, to daj mu odejść.
Tym zdaniem kierowała się [T.I.]. Pragnęła szczęścia ukochanego, a wiedziała, że z nią taki nie będzie. Nawet jeśli przez to sama musiałaby cierpieć, była pewna, że warto.
Kochanie, będę czekać.
Obiecała sobie, nie jemu, ale sobie, że poczeka. Że będzie dla niego. I tylko dla niego.
Nie zapomnę. Nigdy.

Wiedziała, że nie zapomni. O nim, o tych latach przyjaźni i o tym miesiącu. Cudownym miesiącu.

I jak się podoba? Proszę Was... napiszcie co myślicie. 

Się porobiło. Wyjaśnienie:
NIE SKOPIOWAŁAM! NAPISAŁAM GO SAMA, ALE NA PEWIEN KONKURS. PO PROSTU ZAPOMNIAŁAM ZMIENIĆ IMIENIA. POWYŻSZY IMAGIN JEST MOJEGO AUTORSTWA!

29 komentarzy:

  1. TO takie słodkie.
    Ale jestem ciekawa co było dalej..

    OdpowiedzUsuń
  2. Boskie, cudowne, piękne *.*

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale czego bolały mnie nogi i nie mogłam chodzić? :D

    OdpowiedzUsuń
  4. - Nie. – [T.I.] zdjęła dłonie Jacka ze swojej twarzy i splotła jego palce ze swoimi. – JACKA? ty zerrznełaś to opowiadanie z netu? Najwidoczniej tylko imię zmieniłaś, a ja głupia myślałam, że wy to same piszecie pff -,- zawiodłam się

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozwól, że przytoczę sobie fragment Twojego komentarza ' [...] a ja głupia myślałam, że wy to same piszecie pff'.' Na serio myślisz, że każda autorka ściąga imaginy z neta? Bo pisząc tak, właśnie to potwierdzasz. Nie żeby coś, ale większość, a nawet wszystkie imaginy są NIESKOPIOWANE a są twórczością autorek. Tutaj jedna dziewczyna imię pomyliła, i choć nie wiem czy skopiowała, czy też nie, to wybacz, ale nie wszystkie kopiują. Każda ma swoje pomysły, a mnie jeszcze osobiście nie zdarzyło się, abym tak po prostu ściągnęła jakiś imagine. Uczepiliście się nowych dziewczyn jak rzep psiego ogona. Normalnie, aż szkoda gadać.

      Usuń
  5. O.o o kurcze, rzeczywiście sama nie zauważyłam tego imienia, tylko ciekawa jestem czy wszystkie adimki tak robią jak Ty ;/

    OdpowiedzUsuń
  6. Przepiekny xx

    K.CL

    OdpowiedzUsuń
  7. LUDZIE CZYTAJCIE KOMENTARZE, JAKI PIĘKNY, ONA TO SKOPIOWAŁA Z INTERNETU!!!!!!!!!!!!!! PRZECIEŻ TAM JEST EWIDENTNIE NAPISANE JACK, NAJWYRAŹNIEJ TEGO ZAPOMNIAŁA ZMIENIĆ

    OdpowiedzUsuń
  8. opowiadanie rzeczywiście byłoby fajne, gdyby napisała go sama !

    OdpowiedzUsuń
  9. - Nie. – [T.I.] zdjęła dłonie Jacka ze swojej twarzy i splotła jego palce ze swoimi. –

    PRZECZYTAJCIE SB TEN FRAGMENT, NAJWYRAŹNIEJ ZAPOMNIAŁA ZMIENIĆ HAHAHAHAHAHAHAHAHA

    OdpowiedzUsuń
  10. O Boże, ludzie! Ogarnijcie dupy! Jestem na wakacjach i zamiast się nimi cieszyć, to muszę czytać wasze durne komentarze. Może nie skopiowała? Może akurat myślała o jakimś Jacku, i przez przypadek zamiast 'Louis' napisała 'Jacek'. Naprawdę, szukacie dziury w całym. A z resztą wy coś no sama nie wiem uwzięliście się na nowych autorkach? Co kto nowy dołączy do załogi, to jakieś wonty macie. Mówicie, że to MY AUTORKI jesteśmy coraz g o r s z e, ale na siebie nie spojrzycie, co? Bo wy tacy idealni. Aż żal dupę ściska.

    Ps. Jeszcze nigdy nie użyłam w komentarzach aż tylu 'brzydkich' słów. -,-
    Ps2. Imagine spoko. Nie wiem czy Twój, czy nie [jak twierdzą ANONIMKI] ale mi się podoba.
    Martyna

    OdpowiedzUsuń
  11. Piękny. Oczy, aż mi się zaszkliły. Po prostu cudowny kochanie <3
    A do osób wypowiadających się wyżej, to czy nie rozumiecie, że te opowiadania, imaginy, czy jak je tam zwał mogą być najpierw pisane o kimś zupełnie innym? Sama tak robię i mi też się może zdarzyć, że zaponę poprawić to wtedy też po mnie będziecie jeździć? Nudzi wam się na wakacjach, czy jak żeby pisać że 'nie mamy talentu'? Może nie mamy, ale przynajmniej robimy to co kochamy.

    OdpowiedzUsuń
  12. WŁAŚNIE PRZEZ TAKI MAŁY BŁĄD MAMY JASNĄ SYTUACJĘ, ŻE NIEKTÓRZY ŚCIĄGAJĄ WSZYSTKO Z NETA -,-' NIBY PO CO MIAŁABY PISAĆ IMIĘ JACK??? NO PO CO SIĘ PYTAM? A MOŻE TAK, DLA ZABAWY? OTÓŻ NIE! ONA PO PROSTU ŚCIĄGNĘŁA TO Z INTERNETU TO WY LUDZIE SIĘ OGARNIJCIE. JAK ZOSTAŁA DOPUSZCZONA DO PEWNEJ FUNKCJI NA TYM BLOGU, TO KTOŚ JEJ PO PROSTU ZAUFAŁ, A ONA TO WYKORZYSTAŁA, JAK MA ŚCIĄGAĆ Z NETU TO NIECH SIĘ ZA TO NIE BIERZE.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoja głupota mnie dobija :))

      Usuń
  13. Nie żeby coś , ale moim zdaniem to jest ściągnięte. Ale nie oceniam . Tylko czekam na wyjaśnienia , czy to jest ściągnięte i zapomniała zmienić , czy jak pisała walnęła literówkę . Mam nadzieje że " kierowniczka " tego bloga to wyjaśnij , bo kopiowanie kogoś pracy nie jest fair a Wy jako osoby które też się produkują pisząc imaginy powinnyście rozumieć to najlepiej .

    OdpowiedzUsuń
  14. Co wy jej bronicie??!! a poza tym napisała, tu przytoczę "Proszę Was... napiszcie co myślicie. " ja myślę że to jest ściągnięte.

    OdpowiedzUsuń
  15. o LOL -,- opowiadanie megaa, tylko szkoda, że ŚCIĄGNIĘTE.

    OdpowiedzUsuń
  16. A MOŻE KURWA OGARNIECIE DUPY I PRZESTANIECIE WYPOMINAĆ?! NIE WIEM, CZY TO JEST UKRADZIONE, CZY PO PROSTU WASP ZAKOCHAŁA SIĘ W JAKIMŚ JACKU, ALE TO NIE POWÓD, ABY JĄ WYZYWAĆ! CHOLERA JASNA NO! DLACZEGO KAŻDA NOWA AUTORKA MUSI BYĆ ZMIESZANA Z BŁOTEM? I CZEMU TO ZJAWISKO SIĘ NASILA?!

    JA BĘDĘ BRONIĆ TEJ DZIEWCZYNY NAWET JEŚLI IMAGIN JEST ŚCIĄGNIĘTY!

    POLECAM PRZECZYTAĆ POPRZEDNIĄ NOTKĘ.
    DZIĘKUJĘ BARDZO!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I znów kłótnie...to robi się coraz gorsze i mi jako autorce coraz bardziej odechciewa się coraz bardziej czegoś pisać. Jestem tego samego zdania co Knyycio i też będę stała murem za WASP. Chcecie sprawdzić czy jest ściągnięte ? Śmiało skopiujcie byle jaki fragment i wklejcie w google i wam wyjdzie czy ściągane czy nie a dopiero potem oskarżajcie. Bo mieszać ludzi z błotem potrafi każdy.

      Pozdrawiam.
      Wkurzona Pani Marchewka.

      Usuń
    2. Nie ma za co ślicznotko. Jesteśmy za tobą, bo wydaje mi się, że skoro jesteśmy mniejszością to powinnyśmy stać za sobą murem. Olej te furiatki z góry i pisz dalej, bo jesteś bardzo dobra :)

      Usuń
    3. Gdyby można było to bym kliknęła tutaj lubię to. ;c pisz, pisz i się nie przejmuj ;)

      Usuń
    4. Będę pisać. Lubię to robić... :D Jesteście kochane!

      Usuń
  17. http://change-fanfiction-pl.blogspot.com/

    Jest świetny, czytajcie :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Szkoda, że się nie dowiem co dalej ;((((

    OdpowiedzUsuń
  19. Imagin jest cudowny , szczerze to mam łzy w oczach *.* Wasp zajebiście piszesz :) ! Czekam na twoje kolejne imaginy :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Imagin wyszedł Ci naprawdę super *.* nie przejmuj się tymi głupimi komentarzami nie warto tracić czasu na takie osoby jak te które piszą coś takiego. Ja ci wieżę ponieważ zdarzają sie czasami przypadki że imaginy są podobne bo pomysły wkrótce sie skończą.

    OdpowiedzUsuń
  21. Cześc!
    Twoje opowiadanie bardzo mnie zaciekawiło.Będe czekac na nn z wielkim zapałem,więc pośpiesz się!
    Chciałabyś miec swoją reklame bloga w postaci filmiku,a może zwiastun? Jeśli tak zapraszam do mnie na:http://szalone-video.blogspot.com/
    Czekam na ciebie!

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3