czwartek, 4 lipca 2013

Five Hundred Thirty

Na dole, informacja ode mnie :)


Kolejny dzień przywitał mnie ciepłą, słoneczną pogodą. Uśmiechnęłam się pod nosem czując ciepło drugiej osoby tuż obok mnie. Jego umięśnione ramię trzymało moje ciało w silnym uścisku, jakby bał się, że mu ucieknę. Uwielbiałam chwilę spędzane w jego towarzystwie. Jego kariera nie pozwalała mu na częste wizyty, jednak starał się robić to jak najczęściej. Kiedy dotykał mojego ciała wywoływał przyjemne dreszcze na dole kręgosłupa. Gdy złączał nasze wargi w jedność, świat dla nas nie istniał. Czy to nie na tym polega miłość?
It's like a dream which is fulfilled
Hand in hand, one heartbeat
Only you grabe every sense
Now I know what is love
disappear fear when youe appear
You are like rain in the desert
Night and day have your name
For us there is no time.

Powoli podniosłam jego rękę i wypełzłam z łóżka. Nie chciałam go obudzić, więc w całkowitej ciszy zeszłam na dół. Usiadłam na wysepce kuchennej i z zaciekawieniem przeglądałam kolejne czasopisma. 
- Śniadanie! - krzyknęłam zapominając o śpiącym Tomlinsonie. Zeskoczyłam z wysokości i podeszłam do srebrnej lodówki. Pusto ..no prawie. Kilka jajek, mleko i .. trudno stwierdzić co to było. Wyciągnęłam składniki potrzebne do naleśników. Może nie byłam dobrym kucharzem, ale one zawsze mu smakowały. 
Szybko przyrządziłam ciasto, a po chwili białe placki znalazły się już na skwierczącej patelni. Kątem oka dostrzegłam jasno niebieską ramkę ze zdjęciem. Uśmiech wkradł się na moje usta na samo wspomnienie tej chwili. 
On i Ona, szczęśliwi siedemnastolatkowie. Bezgranicznie w sobie zakochani.
Przezwyciężali wszystkie problemy,  godzili się po każdej kłótni.
Kto by pomyślał, że wytrzymali ze sobą już pięć lat.
Czas leci, ale wspomnienia zostają...

Poczułam czyjeś  ciepłe dłonie obejmujące mnie w talii. Odwróciłam głowę i zetknęłam się z jego pięknymi, niebieskimi oczami, które za każdym razem docierały do wnętrza mej duszy.
- Nie lubię budzić się bez ciebie - wyszeptał wprost do ucha i ucałował miejsce obok niego.
- Nie marudź, zrobiłam ci śniadanie. - odrzekłam i położyłam przed nim talerz gorących naleśników.

I will overcome every storm
I beat a strong wind
Let them look at all
I want you to feel closer to
I don't listen to words of advisers
what they say is killed somewhere
I still feel that...

- Kiedy znów wyjeżdżasz? - wypaliłam, a po chwili ugryzłam się w język. Mieliśmy nie rozmawiać o pracy w domu.
- Za 3 dni, mamy wywiad w Nowym Yorku. - odpowiedział sucho, a na jego twarzy wymalował się smutek.
Chwyciłam dłonią jego policzek i odwróciłam w moją stronę. 
- Nie smuć się, przecież tak czy inaczej później się zobaczymy.
- Szybciej niż ci się wydaje! - rzucił ochoczo i wziął mnie na ręce. Krzyknęłam, będąc zaskoczona.
Skierował się wprost do sypialni. Chwilę później znajdowałam się na łóżku. Louis pochylił się nade mną i lekko musnął mój policzek. 
- Jedziesz ze mną!!
- Co?
- Paul się zgodził! - wypowiedział słowa,  a ja rzuciłam się mu na szuję.

All my world
It's like paradise on the ground when your're with me
All my world
In it it does no matter when you're not for me
I believie in us I believe in every promise
We have time we stop time 

_______________________________________________________________
Prosiliście o coś szczęśliwego i jest! Ciekawi mnie czy wam się podoba ;>
Napisałam na górze, że mam ważną informację ..owszem.
Założyłam nowego bloga, będę na nim pisac opowiadanie o Louisie (taki bad boy) 
Serdecznie zapraszam na prolog ( rozdział pojawi się jeszcze dziś! ) <KLIK>
Liczę na kilka pierwszych komentarzy i z góry dziękuję! ♥♥

3 komentarze:

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3