poniedziałek, 1 lipca 2013

Five Hundred Twenty Four

Liam stał na ogromnej polanie. Co chwilę próbował wzlecieć wyżej niż na kilka metrów. Niestety mu się nie udawało. Po kilkunastu, lub nawet już po kilkudziesięciu próbach zrezygnowany odpuścił, wmawiając sobie, że nie jest jeszcze gotowy, by latać. Usiadł na trawie otoczony kwiatami. Co z tego, że jest „kimś”, skoro tak bardzo chciał być „nikim”? Pragnął być normalny. Brązowowłosy zamknął oczy. Wziął głęboki wdech. Rozluźnił się. Nagle poczuł, że odrywa się od ziemi. Podniósł powieki. Unosił się. Oczy Payne’a zabłysły, a na jego twarz wstąpił szeroki uśmiech. Po kilku minutach powoli opadał w dół. Boso stąpając po mokrej trawie w myślach wzywał swojego przyjaciela. Niall zjawił się obok niego w ciągu pięciu sekund za sprawą teleportacji. Oboje byli „inni”. Byli niesamowici w świecie ludzi.
- Udało mi się. Poleciałem! – wykrzyknął szczęśliwy, rzucając się na Horan’a. Blondyn szeroko otworzył oczy. Nie mógł uwierzyć w to, że Liam’owi się udało. Kilka razy zamrugał niedowierzając słowom chłopaka.
- Naprawdę? – spytał Irlandczyk, odsuwając się od niego. Stworzył małą kulę ognia, aby oświetlić łąkę. Szatyn pokiwał głową na ‘tak’.
Jednak ich radość nie trwała długo. Zza osamotnionego drzewa wyłonił się brunet o czekoladowych tęczówkach. Malik siedział na koniu. Cicho się zaśmiał, po czym dmuchnął w dwójkę przyjaciół zimnym powietrzem. Wzdrygnęli się. Uklękli. Chcąc, nie chcąc musieli się mu podporządkować. Był ich Panem, ale mieli tego dość. Zayn cały czas ich wyśmiewał. Tym razem również nie szczędził złośliwych uwag na temat magicznych zdolności Liam’a. Wściekły blondyn wstał, po czym wyciągnął ręce przed siebie. Z jego dłoni buchnął ogień, który dosięgał i niszczył wszystko. Mulatowi udało się uciec. Czarny koń okrążał Payne’a i Horan’a. Dookoła nich był ogień spowodowany przez blondyna. Zrezygnowany odpuścił. Próbowali się skupić, by przeżyć. Próbowali połączyć swoje moce, ale Li ledwo nauczył się latać. Nie odkrył w sobie żadnych innych zdolności. Payne ku niezadowoleniu Niall’a usiadł na ziemi i przymknął powieki. Horan’owi udało się przenieść ogień na drugą stronę polany, z dala od nich. Brązowowłosy się nie ruszał, zaś Zayn zupełnie na odwrót. Zszedł z konia, po czym nabrał dużą ilość powietrza do płuc. Po chwili je wypuścił celując w Niall’a. Irlandczyk nie dawał sobie sam rady. Złapał Liam’a za ramię. Przenieśli się w inne miejsce. Brązowooki się ocknął. Zdenerwował się, że przyjaciel zabrał go z polany.
- Chciałeś zginąć? – spytał go blondyn, unosząc brwi. – Zayn, by cię zdmuchnął, albo spalił. Jeśli tego chcesz, to proszę bardzo. Wracaj tam!
- Nie, nie chciałem. Ja po prostu poczułem to „coś”. Myślałem, że zaraz stanę się… silniejszy – szepnął.
- Jaki? – prychnął Horan. Nerwowo się zaśmiał. Jego przyjaciel nic nie odpowiedział, tylko uniósł się na kilka metrów. Spiął wszystkie mięśnie. Lewa ręka szatyna stała się wodą. – Jak ty to…? – urwał blondyn. Zdziwił się tym, co potrafi Liam. Wierzchem dłoni przetarł oczy, jakby myślał, że to sen i że zaraz się obudzi.
- Lecę tam.
Zanim niebieskooki zdążył zareagować, chłopaka już nie było. Lekko przerażony Niall przeteleportował się z powrotem na polanę. Zobaczył gaszącego pożar szatyna i skradającego się Zayn’a. Minęła sekunda i już Horan był przy brunecie, przykładając gorącą dłoń do jego szyi. Mulat próbował się uwolnić. Używał powietrza oraz ziemi, jednak bez skutków. Gorąco go rozpraszało.
- Pożałujesz wszystkich wyrządzonych krzywd – warknął mu do ucha blondyn. Malik pierwszy raz w swoim długim życiu się bał. Zaczął krzyczeć, co usłyszał Liam. Niepewnie się odwrócił. Ujrzawszy Niall’a i Zayn’a błyskawicznie do nich doleciał. Widział jak jego przyjaciel zaciska usta. Delikatnie położył mu dłoń na ramieniu.
- Nie warto –mruknął, po czym oderwał Horan’a od wroga i zabrał go z łąki, nim brunet cokolwiek im zrobił. Wściekły podniósł się z ziemi. Jego oczy kipiały złością. Dłonie zacisnął w pięści. Uniósł głowę i dumnie wypiął pierś do przodu. On nie może się bać. To inni mają się bać jego. Wezwał konia i pognał do swojego królestwa. Wiedział, że to krótkie starcie mogło go zabić. Był pewien, że już nigdy więcej nie spotka tej dwójki. Tak bardzo się mylił.

W swoim zamku był wszechmocny. Władał wszystkimi żywiołami, ale widać był ktoś kto mu zagrażał. Jego przyrodni brat – Niall. Poprzysiągł mu zemstę, chociaż to Horan powinien nienawidzić Malik’a. Kilka lat temu pojedynkowali się. Używali magii, którą znali, ale by wygrać brunet poprosił o pomoc czarne elfy. Mimo to, walka była bardzo zacięta i wyrównana. Do czasu… Zayn użył czarnej magii. Stał się agresywniejszy i straszniejszy. Niall zaskoczony zachowaniem krewnego, domyślił się, co zrobił brunet. Próbował się bronić, przed silnymi atakami Mulata, jednak nie dał rady. Poddał się i odszedł. Zostawił wszystkich, których kochał i na których mu zależało.

Liam, wraz z Niallem zastanawiali się, czy jeszcze kiedyś spotkają swego Pana. Uznali, że powinni traktować go jak równego sobie. Ignorować jego rozkazy i zachcianki, a za to przyłożyć się do używania swoich zdolności.

Horan po kilku dniach przybył do królestwa Ciemnych Skrzydeł. Każdy patrzył na niego z cieniem uwielbienia w oczach. W końcu sprzeciwił się panu. Patrząc na cierpiące dzieci, które torturowano był już pewny swojego zdania. Zdecydował wyzwać Zayn’a na pojedynek. Bał się, że chłopak nie przyjmie jego wyzwania. Ale wiedział, że tym razem wygra. Bo przecież dobro zawsze zwycięża, prawda?    

Witam wszystkich! Jestem nową stażystką (tą głupią Wasp bez zdjęcia :P ). Teraz kolejka leci, o ile się nie mylę, z Liamem. Więc oto imagine z Liamem taki inny, bo magiczny, no i jeszcze z Niallem i Zaynem. Mam nadzieję, że Wam się podoba. I ostrzegam... z mojej strony najczęściej będą pojawiały się bromance, gdyż to w nich czuję się najlepiej. 

6 komentarzy:

  1. Nie chce nic mówić ale chyba powinien być teraz Louis ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz właśnie (chyba) jest Liam. A Louis od 03 do 07.

      Usuń
    2. teraz powinien byc Louis, bo dziala kolejka :) x zobacz w regulaminie, ja juz go ogarnęłam XD x

      Usuń
    3. faktycznie. jejku. Przepraszam :p nie ogarniałam tej kolejki. Teraz juz wszystko rozumiem. Myślałam ze to leci jakos tygodniami albo cos w ten desen.

      Usuń
    4. spokojnie, moj pierwszy imagin był totalnie nie w kolejce haha

      Usuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3