wtorek, 2 lipca 2013

Five Hundred Twenty-Seven



            Stojąc oparta o samochód brata, dziewczyna biorąc głęboki wdech spojrzała w stronę okna należącego do gabinetu swojego szefa. Patrząc na budynek, wiedziała po co tu jest, miała ochotę zakończyć to, co ciągnęło się za nią od dawna i choć była to kolejna próba tego dnia, miała dosyć tego, jak traktował ją szef. Na każde wspomnienie jego dotyku czy pocałunku pełnego pożądania, przechodziły ją dreszcze, zmieniające się w odruchy wymiotne. To nie było życie, które sobie wymarzyła, lecz nie mogła nic zrobić. Każdy jej sprzeciw był lekceważony, znikał równie szybko jak się pojawiał. Nie raz próbowała walki, nie należała do osób, które szybko odpuszczają, lecz jej szef był silniejszy i za każdym razem miał nad nią przewagę. Nie mogła szukać u nikogo pomocy, gdyby ktokolwiek dowiedział się o wszystkim, ona zostałaby pozbawiona pracy, a jej brat nie mógłby brać udziału w wyścigach. Dla obojga byłby to cios, a tego [T.I.] nie chciała.
            Dziewczyna westchnęła, przeczesała dłonią włosy, poprawiając przy tym niesforne kosmyki lecące na twarz, wzięła do ręki wiadro z wodą i rozejrzała się w poszukiwaniu brata. Jej wzrok wędrował po każdym samochodzie stojącym w rzędzie oraz po wszystkich osobach będących w hali, po czym wzdrygnęła się widząc swojego szefa wskazującego na nią palcem. Mając nadzieję na wydanie polecenia, podeszła do mężczyzny, zatrzymując się kilka kroków przed jego osobą.
            -Boisz się mnie, myszko? Przecież cię nie ugryzę. - Jego głos spowodował, że wzdrygnęła się, co sprawiło, że się uśmiechnął. - Musisz umyć samochód Zayna, chyba wiesz, że ściga się z twoim bratem?
            -Nie pozwolę, aby Jude się z nim ścigał, dobrze wiesz jaki jest Malik podczas wyścigu. - Ton dziewczyny sprawił, że mina szefa zrzedła. Nie lubił sprzeciwów, ponieważ nie był do nich przyzwyczajony. Nie mogła jednak dać chłopakowi zabić swojego brata. Wiedziała do czego był zdolny, wszyscy to wiedzieli, dlatego niewielu było śmiałków, którzy się z nim mierzyli. Jude od dawna pragnął pokazać mu, że jest lepszy. Wszyscy wiedzieli, że to prawda, lecz on tak bardzo chciał to udowodnić. Obiecał siostrze jednak, że przemyśli ten wyścig i da jej odpowiedź. Co się stało, że nagle postanowił? Nigdy się nie sprzeciwiał, dbał o [T.I.] i o to, aby nie miała tutaj wrogów. Zawsze bronił ją przed pijanymi kierowcami i nie raz wyciągał z problemów. Nie rozumiała, czemu zdecydował bez niej. Działał pod wpływem impulsu?  Nikt nie mógł go do tego zmusić, inni kierowcy zazwyczaj znali swoje miejsce w hierarchii. Jude był u góry, wygrywał wyścigi, miał jeden z lepszych samochodów, zawsze otoczony był dziewczynami oraz wiernymi znajomymi. Nie było dużo osób, które wdawały się z nim w konflikt, wiedzieli co ich czeka, gdy przegrają.
            -Twój brat sam do mnie przyszedł prosząc o ten wyścig, zgodziłem się, bo zapłacił mi sporą kwotę, a jak wiesz, mam trochę długów.
            Rozzłoszczona dziewczyna bez słowa podeszła do sportowego, czerwonego auta Zayna i zaczęła swoją pracę, która polegała nie tylko na myciu samochodów, ale i na promowaniu nielegalnych wyścigów dziewczynami w skąpych ubraniach. [T.I.] nie miała wyjścia, musiała robić to, co jej kazano, nawet jeśli oznaczało to chodzenie w krótkich spodenkach i górze od bikini przez cały dzień.
            Po upływie zaledwie kilku minut dziewczyna poczuła czyjeś dłonie na swoich biodrach. Kątem oka zobaczyła czarną, postawioną fryzurę charakterystyczną Zaynowi Malikowi. Odchrząknęła, próbując wyminąć mulata, lecz chłopak zabrał z jej ręki gąbkę i posadził dziewczynę na mokrej masce swojego auta. Sam przysunął się bliżej, po czym zaczął składać pocałunki na jej szyi. Na początku chciała go odepchnął, lecz z każdą następną pieszczotą czuła się coraz bardziej rozpieszczana.
            -Cholernie się za tobą stęskniłem, [T.I.] - mruknął towarzyszce wprost do ucha, jeżdżąc dłonią po jej wyeksponowanym ciele.
            Zayn, mimo złej reputacji, nie należał do ludzi nieposiadających uczuć. Kochał i nienawidził równie mocno, co inni. Wśród kierowców, z którymi się ścigał, krążyły jednak pogłoski oraz plotki. Jedni żyli w przekonaniu, iż chłopak zabija na torze dla zabawy, inni, że funkcjonuje jak gwiazda- ma wszystko czego zapragnie, włącznie z dziewczynami. Tylko garstka zaufanych mu osób znała prawdę, wiedziała kim jest i dlaczego się ściga. Znali jego przeszłość, każdy szczegół z jego dawnego życia. Ci, którzy są wokół niego obecnie… nie wiedzą niczego. Ocenili go po pozorach, zachowaniu, stylu życia. On jednak nie mógł zaprzeczyć w żadne słowa. Nikt by go nie wysłuchał, dla wszystkich jest zabójcą i jednocześnie królem dróg. To stwierdzenie mija się z prawdą, nie zabija, bo lubi. Robi to, ponieważ jest do tego zmuszany. Ani on jednak, ani ona nie wiedzą, że mają wspólnego wroga, dla którego nic nie znaczą.
            Dziewczyna, poddając się pożądaniu, mruknęła w odpowiedzi i odchyliła głowę w tył, czując delikatne usta chłopaka na swoim ciele. Jedną rękę wplotła w jego włosy, drugą zaś podciągnęła się wyżej na maskę, ciągnąc za sobą towarzysza.
            -[T.I.]? - dobrze znany głos sprowadził pełną pożądania parę do rzeczywistości. Oboje spojrzeli na siebie oblizując usta, dając przy tym znak, jak mało otrzymali. -Możesz mi to wyjaśnić?
            Dziewczyna spojrzała na swojego szefa i brata, po czym wciągnęła powietrze, myśląc nad odpowiedzią. Nienawidziła scen, w których Jude przyłapywał ją z Malikiem. Jej brat zawsze słuchał skarg na mulata, na to jaki ma do niej stosunek, lecz w ostatnim czasie coś w obojgu drgnęło. Nie można było mówić tutaj o miłości, między nimi narastało pożądanie, nawet nie zauroczenie czy przyjaźń.
            -Nie mów mi tylko, że robisz z siebie dziwkę i to jeszcze z nim. - Jude, wskazując palcem na Zayna, emanował złością.
            Mulat ustał kilka kroków przed bratem towarzyszki zacisnął pięści. Miał ochotę pokazać mu, kto tutaj wydaje polecenia. Pragnął, aby młodszy od niego Jude, poznał swoje miejsce i pozwolił siostrze robić co chce. Zawsze zachowywał się nadopiekuńczo jej względem. Ona jednak udawała, że tego nie zauważa. Chciała, aby jej brat był szczęśliwy, lecz miała dość jego zdania na temat Zayna.
            -Nie masz prawa tak się do niej odzywać - warknął mulat, robiąc kilka kroków w przód.-Nie rozumiem twojego stosunku do siostry, ale skoro jesteś taki cięty chłopczyku to zobaczymy, jak poradzisz sobie na drodze. Ale uważaj, tam nie ma granic.
            -Nie możecie się ścigać - zaczęła dziewczyna, czując na sobie wzrok całej trójki. - Jude musi mieć moje pozwolenie na udział w wyścigu, a ja go nie wyrażę.
            -[T.I.], nie wygłupiaj się. Sporo zapłaciłem za organizację tego wyścigu, on musi się odbyć. - Cała trójka spojrzała na szefa, który emanował złością.
            -Skoro tak, w porządku, ja będę się ścigać z Zaynem.
            Dziewczyna bez słowa więcej odeszła w stronę halu zawodników. Przemierzyła długi korytarz, po czym weszła do pomieszczenia, które w całości należało do niej. Wzięła głęboki wdech, czując unoszącą się woń perfum swojego kochanka. Stojąc tam, z zamkniętymi oczami, uśmiechała się, wyobrażając sobie cały zbliżający się wyścig. „W końcu pokażę, na co mnie stać”.
            Słysząc czyjeś zbliżające się kroki, odwróciła się zaciekawiona. Domyślała się, że gość idzie do jej pokoju, ponieważ pozostałe dwa za rogiem są opustoszałe, służą tylko kierowcom, którzy chcą się zabawić po wyścigu. Kroki ustały pod jej drzwiami. Gość zapukał, ona już wiedziała. Tylko jedna osoba robiła to w taki sposób. Dziewczyna otworzyła drzwi i w jednej chwili oblała ja fala namiętności.
            -Jesteś idiotką, która godzi się na wyścig ze mną - mruknął Zayn między pocałunkami. [T.I.] uśmiechnęła się i pociągnęła partnera na łóżko, ówczesnej zamykając drzwi, aby nikt im nie przeszkodził.
~*~
            Siedząc w samochodzie swojego brata, dziewczyna nerwowo trzymała kierownicę. Dopiero w tej chwili poczuła strach. Oglądała każdy wyścig Zayna, wiedziała jak kończy się większość z nich. Przeczuwała najgorsze, chłopak zdolny był do wszystkiego, aby zasięgnąć szczytu. Czy tym razem daruje sobie pościg ze sławą? [T.I.] nie była dla niego nikim ważnym, łączył ich wyłącznie seks. Dziewczyn chętnych do zajęcia jej miejsca nie brakowało, lecz mu wystarczyła ona. Nie potrzebował nowej towarzyszki po każdym wyścigu. [T.I.] zawsze była blisko, nigdy nie odmówiła. Ten wyścig mógł pokazać, co wybierze Zayn, sławę czy dziewczynę.
            -Możesz jeszcze zrezygnować. - Głos dochodzący z głośnika wyrwał [T.I.] z rozmyślań. Spojrzała w bok, prosto na chłopaka, po czym kiwnęła przecząco głową. Zayn westchnął głęboko i uderzył dłońmi o kierownicę. Czy to znaczy, że jednak wybrał sławę?
            Rozbrzmiał klakson, oboje spojrzeli przed siebie na dziewczynę, która miała ich wystartować. [T.I.] usłyszała ciche „powodzenia” dobiegające z głośnika i przełknęła ślinę. Wzięła głęboki wdech, aby odreagować i skupiła się na drodze. Chorągiewka w górze, silniki dały o sobie znać, kibice wstrzymali oddech, materiał opadł na ziemię, [T.I.] i Zayn ruszyli z piskiem opon. Teraz nie liczyło się nic. Światła, pusta droga, rywalizacja, jedyne słowa, które były obecnie ważne. Koncentracja przede wszystkim. Dziewczyna jechała przed siebie, co chwila wymijając się z Malikiem. Czuła, że wszystko przebiegnie pomyślnie. Byli na równi, pokazywali wysoki poziom, oboje górowali. Nikt nie miał z nimi szans, jednak zawsze próbowali swoich sił z Zaynem. [T.I.] się nie ścigała, ona była od promowania.
            Wjeżdżając w zakręt ich samochody się zderzyły. Oboje zarzuciło na boki, stracili panowanie nad pojazdami. Wpadli w poślizg na mokrej nawierzchni, ich maszyny nie były odpowiednio przygotowane. Dziewczyna uderzyła w ścianę budynku po lewej stronie, on po przeciwnej. Próbując wyrównać jazdę oboje zjechali na środek. Zły ruch. Pojazdy odbiły się od siebie i z hukiem wpadły na budynki wyrastające zza kolejnego rogu. Oboje uderzyli głowami w przednią szybę, szef usunął poduszki powietrzne. Stracili przytomność, w mgnieniu oka pojawili się pozostali kierowcy, karetka, musieli jak najszybciej wyciągnąć Zayna i [T.I.]. Liczyła się teraz każda sekunda. Ratownicy musieli walczyć z czasem, aby uratować tą dwójkę. Ludzie panikowali, szef stał, wpatrując się w to, co uczynił. Wiedział, jaki jest stan drogi, nikogo nie ostrzegł, nie kazał zmienić opon. Nie pomyślał co się stanie, nie bał się konsekwencji,  skończony idiota.
            Oboje kierowcy zostali przetransportowani do szpitala, trwała reanimacja, Jude wraz z pozostałymi jechali zaraz za karetkami. Był wściekły na Malika, od początku nie chciał, by się ścigali. Mógł postawić na swoim i sam ścigać się z nim. Teraz nie pozostało mu nic poza nadzieją. Musiał być przy siostrze.
            Dziewczyna otwierając oczy, poczuła ukłucie w żołądku. Leżała w szpitalnej sali, wpatrywała się w sufit. Obok siebie usłyszała chrząknięcie, to był Zayn. Zdezorientowana złapała jego wyciągniętą dłoń i wstała z łóżka. Zdziwił ją brak jakichkolwiek urządzeń pod nią podłączonych, lecz nie pytała. Ruszyła za chłopakiem, dalej ubranym w czarne spodnie i tego samego koloru skórzaną kurtkę. Złapał za klamkę, pociągnął. Tor. Trwał wyścig, przed oczami mignęły im dwa samochody.
            -Kto się ściga? - spytała cicho, ściskając dłoń chłopaka.
            -Idiotka, która ściga się ze swoim kochankiem - mruknął, zamknął drzwi, odcinając się od szpitalnej sali i bardzo namiętnie pocałował swoją partnerkę.
            Od tamtego dnia tor miał dwóch opiekunów, a cała inwestycja została wykupiona przez brata [T.I.]. Oboje bardzo uważnie obserwowali każdy wyścig i mimo jednej, tak istotnej, przegranej, dalej byli na szczycie listy. W dalszym ciągu górowali jako gwiazdy.

Od autorki: Witam, zmieściłam się jeszcze w zwykłą kolejkę, uf. W tym tygodniu zapewne nie pojawi się nic ode mnie, w piątek wyjeżdżam.
Co do imaginu to trochę inny niż wszystkie, ale pisałam go dobry miesiąc ._. W końcu jednak mogę go pokazać i o to jest :D Mam nadzieję, że się podoba :)

13 komentarzy:

  1. Jest...wow. Cudowny, taki inny, Bardzo mi się podoba, pomysł nie jest oklepany, ciekawa fabuła - świetny. Kilka razy było napisane Faith jako imię bohaterki, może przeoczyłaś? :)
    Pozdrawiam cieplutko :*
    http://i-love-you-vampire.blogspot.com/ - z udziałem 1D ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście, zapomniałam sprawdzić czy zmieniłam wszędzie na [T.I.]. Dziękuję za zwrócenie uwagi na to :)

      Usuń
    2. A piszesz bloga związanego z tym imaginem? :) Bo jak tak, to proszę o linka :3

      Usuń
    3. Oprócz tego bloga nie piszę żadnego innego :P Ogólnie mam pomysł na całe opowiadanie o wyścigach, ale rozłożę to na imaginy jakoś :D

      Usuń
  2. inny niż wszystkie, ale cudowny ^^
    zabili się nawzajem, zakochańce trolooo xd

    OdpowiedzUsuń
  3. Troloolo Tynia, popodbijam ci Statystyke bossie

    OdpowiedzUsuń
  4. Kocham Tynie, Kocham Tynie. Ja się kurwa to nie opublikuje to bedę spamować.

    Kocham Tynie!
    Kocham Tynie!
    Kocham Tynie!
    Kocham Tynie!
    Kocham Tynie!
    Kocham Tynie!
    Kocham Tynie!
    Kocham Tynie!
    Kocham Tynie!
    Kocham Tynie!
    Kocham Tynie!
    Kocham Tynie!

    OdpowiedzUsuń
  5. Tynia bossie ty mój, miało być kurde a nie Kurwa -.-

    Kocham Tynie!
    Kocham Tynie!
    Kocham Tynie!
    Kocham Tynie!
    Kocham Tynie!
    Kocham Tynie!
    Kocham Tynie!
    Kocham Tynie!
    Kocham Tynie!

    OdpowiedzUsuń
  6. Zarąbisty pomysł z wyścigami samochodowymi, mega pokazałaś ich namiętność!
    Loveee
    Wpadniesz? Cholernie by mi było, gdybyś skomentowała ♥
    leeetmeloveyou.blogspot.com
    Miłego wyjazdu!
    Ściskam
    xoxo
    Kiyoko

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak Ty coś napiszesz to po prostu nie da się zapomnieć. Niby mówisz,że nie piszesz wyciskaczy łez itd.,ale jak dla mnie to było troszkę wzruszające. Kłamczucha! Hahaha <3
    Wszystkie Twoje dzieła są cudowne. Jedne troszkę więcej,drugie mniej. Ten jest najcudowniejszy.Naprawdę.Jest świetny. Oby więcej takich niespotykanych imaginów z Twojej strony.
    Wracaj szybko. ♥

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie mogę wydusić w tej chwili, ani słowa. ANI SŁOWA-dosłownie. Chyba muszę się również podpisać przy komentarzu koleżanki wyżej "Eve", bo nie wiem co tu napisać i jak wyrazić to jak wspaniały jest ten rozdział. Na początku gdy mi go dałaś do czytaniu, urzekła mnie historia, co do treści było całkiem dobrze, ale nie tak jak teraz. Jak teraz przeczytałam całość, zakochałam się. Nie mogę uwierzyć, że tak łatwo mnie uzależniasz. <3
    Linexe.

    OdpowiedzUsuń
  9. Jest zajebisty. Az mi goraco bylo gdy czytalam kazde slowo :) piekne zakonczenie xx

    K.CL

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3