poniedziałek, 1 lipca 2013

Five Hundred Twenty-Six

Zielona perspektywa [T.I] niebieska perspektywa Niall'a.
W imaginie pojawi się scena +18. 
Zespół nie istnieje . 

Imagin dedykowany jest dla LimBa. Mam nadzieję,że Ci się spodoba, nie dodałam tylko wątku imprezowania Niall'a ale mam nadzieję,że taki jaki jest może być :) 

-Chce już stąd wyjść-szepnęłam przyjaciółce na ucho. 
Głośna muzyka, dużo alkoholu, zapełniony parkiet. To nie są klimaty dla mnie. Nie czuję się najlepiej w klubie pośród ludzi którzy nie mają już kontaktu ze świadomością. 
-[T.I] przestań-syknęła. 
Moja przyjaciółka też była już nieźle wstawiona. Kręcąc głową odeszłam od stolika w celu wydostania się choć na chwilę na zewnątrz odetchnąć świeżym wieczornym powietrzem. Przeciskałam się pomiędzy spoconymi ludźmi którzy w tańcu okazywali sobie zbyt dużo miłości. Winić za to można tylko alkohol. 
Szłam prosto przed siebie dopóki jakiś pijany idiota nie wylał na moją białą sukienkę swojego drinka. 
-Cholera-syknęłam patrząc na czerwoną plamę na środku materiału.
-Niall kurwa-syknął stojący koło niego chłopak-przepraszam za kolegę ale chyba za bardzo zabalował. Rzuciła go dziewczyna. 
-Nie dziwię się jej-odparłam patrząc na blondyna. Chociaż nie, był nawet przystojny ale za bardzo lubił alkohol. 
-Ja..ja przepraszam-wybełkotał chłopak i zawiesił się na ramieniu przyjaciela-odkupię Ci tą sukienkę-zatoczył kółeczko i gdyby nie interwencja stojącego obok chłopaka blondyn zaliczyłby glebę-chyba zaraz zwymiotuję. 
-Zabierzmy go stąd-szepnęłam do jego przyjaciela.

-Naprawdę obrzygałem Ci sukienkę ?-zwróciłem się do siedzącej naprzeciwko mnie u siebie w mieszkaniu dziewczyny która kiwnęła głową na tak-i oblałem Cię drinkiem ?
-Najpierw oblałeś mnie drinkiem a potem zwymiotowałeś na moją sukienkę. Tak w ogóle jestem [T.I]-uśmiechnęła się ukazując rząd białych zębów. 
Od opowieści dziewczyny robiło mi się słabo. Nie dość,że niesamowicie bolała mnie głowa to jeszcze dochodziły teraz potworne wyrzuty sumienia. Nigdy się tak nie zachowywałem po alkoholu, rzadko kiedy sięgałem po alkohol ale wczoraj...wczoraj to historia godna zapomnienia. 
-Przepraszam...nie mam pojęcia co powiedzieć, oczywiście odkupię Ci tą sukienkę,zapłacę zrobię cokolwiek żeby odkupić swoje winy. 
Dziewczyna siedziała i świdrowała mnie wzrokiem. Była ładna..naprawdę śliczna. Lekko zaróżowione poliki, pełne usta i te duże przenikliwe oczy.
-A może dasz mi się zaprosić na kolację ?-wypaliłem szybciej niż zdążyłem sobie to przemyśleć.

-Wyglądasz naprawdę świetnie [T.I]-zwróciła się stojąca za mną Cat ze szklanką wody w ręce.
-Nie odzywaj się do mnie pijaku-zwróciłam się do niej wygładzając sukienkę. 
-Oj już przestań, ja tam lubię się zabawić-usiadła na moim idealnie zaścielonym łóżku
-Dlatego będziesz na imprezy chodzić sama, a teraz wybacz ale ktoś na mnie czeka na dole.
-Przystojny ten Twój ktoś, ma może brata ? 
-Nie, ale ma przyjaciela pijaku-przesłałam jej w powietrzu całusa i wyszłam z domu kierując się prosto do samochodu Niall'a Horana. 
-Wczorajsza sukienką też była taka ładna jak ta ?-zwrócił się do mnie blondyn kiedy usiadłam na miejscu pasażera-daj pomogę Ci-szepnął kiedy nie mogłam poradzić sobie z zapięciem pasu. Przejechał dłonią po moim odkrytym ramieniu a do nozdrzy dostał się wymieszany zapach jego perfum z dymem papierosowym. Pachniał idealnie, jak prawdziwy mężczyzna. Uśmiechnęłam się nieśmiało kiedy na mnie spojrzał po wykonaniu swojego zadania.
-Wydaje mi się,że to będzie bardzo ciekawa znajomość-szepnął patrząc w lusterko.
-Tez mam takie wrażenie-odpowiedziałam będąc pewna,że moje policzki oblały się szkarłatem. 

Dwa lata później

Zegarek wskazywał godzinę przed trzecią a ja siedziałam na kanapie i wyczekiwałam powrotu Niall'a do domu. Od półtora roku jesteśmy parą a od pół roku nie układa się miedzy nami dobrze. Wręcz jest tak od czasu kiedy powiedziałam Niall'owi o tym,że zostanie tatusiem. Nie mogę powiedzieć,że życie z Niall'em było usłane różami. Często wychodził wieczorami i wracał na drugi dzień i wyczuć można było od niego alkohol ale nigdy nie podniósł na mnie ręki ani tym bardziej mnie nie zdradził. A chyba każdy facet lubi wyskoczyć sobie z kolegami do klubu ? Wskazówki zegara nieubłaganie przesuwały się do przodu a moje powieki z każda minutą robiły się coraz bardziej ciężkie. Rozłożyłam się wygodnie na kanapie i oparłam głowę o stos poduszek. Cóż przynajmniej będzie wiedział,że się o niego martwię. 


+18


-O tak..-wysyczała leżąca pode mną blondynka-ah..mocniej-szarpnęła mnie za włosy. Wchodzę w nią jeszcze raz, głębiej i mocniej. Pokój przeszywa jej głośny jęk oraz moje posapywanie.
-Właśnie tak, poczuj o maleńka-szepnąłem do ucha delikatnie przegryzając jego płatek. Jęczę głośno i wbijam się w nią raz po raz do samego końca. Przygwożdżona do łóżka dziewczyna wije się pode mną niczym wąż wydając co chwile z siebie głośne jęki co doprowadza mnie do jeszcze więcej euforii. Jeszcze raz i jeszcze. Pchnięcie za pchnięciem. Ustami schodzę w dół docierając do jędrnych piersi swojej kochanki, zębami przygryzam nabrzmiały sutek dziewczyny a ona mocniej ciągnie mnie za włosy.
-Pieprz się ze mną ostro.
-O co tylko mnie poprosisz skarbie-wracam z powrotem do jej ust-porządnie Cię teraz zerżnę skarbie-Kitty śmieję się głośno a nasza jazda dopiero się zacznie. 

Ignorując dzwoniący telefon pozwalam by Kitty swoimi ustami robiła mi dobrze a z moich ust co chwilę wydobywaj się głośne przekleństwa. Moje dłonie ściskają głowę klęczącej przede mną dziewczyny nakierowując się na odpowiedni rytm. To dobrze mieć kogoś kto na boku umie zrobić przyjemność nie oczekując od Ciebie w zamian miłości.


-Czuję się porządnie zerżnięta-zaśmiał się blondynka leżąc naga na łóżku-kiedy znów się spotkamy ?

Zapinałem właśnie spodnie. Zegarek wskazywał parę minut po czwartej. Pora wracać do domu i po raz kolejny wcisnąć [T.I] kłamstwo,że zabalowałem z kolegami. 
-Zadzwonię do Ciebie jutro. I ubierz się bo znów mam na Ciebie ochotę-zerknąłem na wybrzuszenie w swoich spodniach.
-Z chęcią się tym zajmę-przejechała po swoich wargach językiem-jesteś niewyżyty Horan.
-Od tego momentu kiedy w klubie rok temu zrobiłaś mi loda, ale muszę spadać, do zobaczenia. 

-Cześć kochanie-poczułam mokry pocałunek na policzku-czemu nie śpisz w sypialni ?
-Czekałam na Ciebie-spojrzałam w niebieskie oczy Niall'a-kiedy wróciłeś ?
-Było po czwartej, przepraszam. Jak się czujesz ?
-Dobrze-odpowiedziałam wstając z kanapy-wychodzisz gdzieś dzisiaj ?
-Idę na spotkanie, nie powinienem wrócić późno, może pójdziemy na zakupy ?
-Nie mam dzisiaj siły. Nie przejmuj się mną-szepnęłam kiedy na jego usta wkradł się smutek-wcześnie położę się spać. 
-Jak wolisz kochanie-pocałował mnie w usta-pasuję mi fioletowy krawat ?
-Nie do twarzy Ci z krawatami-uśmiechnęłam się do niego-bez nich Ci o niebo lepiej.
-Zginąłbym bez Ciebie
-Kiedyś zginiesz-zaśmiałam się a on znów mnie pocałował.
-Nie mogę się doczekać kiedy maleństwo się urodzi.
-Już niedługo-szepnęłam-już niedługo będziemy prawdziwą rodzina.

Pięć lat później.

-Niall błagam Cię odbierz dziś małego z przedszkola-ja nie zdążę-głos mojej żony podczas rozmowy telefonicznej stawiał mnie do pionu.
-Dobrze,postaram się zdążyć. Do zobaczenia w domu-odpowiedziałem jej dość chłodno.
Od kilkunastu miesięcy nie układało się miedzy nami dobrze. Jestem dwudziestopięcioletnim prezesem dużej firmy z żoną oraz synem. Rodzinne życie pełne monotonii nie jest dla mnie. Ja potrzebuję zabawy. 
-Kitty jest u siebie w gabinecie ?-zwróciłem się do swojej sekretarki.
-Tak, nie wychodziła nigdzie. 
Kochanka pracująca u mnie w firmie to najlepsza decyzja jaką mogłem podjąć.
-Wychodzę, już dziś nie wrócę-zwróciłem się do siedzącej za biurkiem kobiety.
Kiedy znalazłem się w windzie wybrałem numer blondynki, odebrała już po pierwszym sygnale.
-Znów masz na mnie ochotę ?
-Czekam na Ciebie w samochodzie. 
Nie muszę czekać na nią długo. Pojawia się niemal od razu. 
-Jedziemy do hotelu-wyrzucam z siebie od razu kiedy zamykają się za nią drzwi.
-Mam lepszy pomysł-rzuca i siada na mnie okrakiem. 
Łączę swoje usta z ustami dziewczyny rozsuwają jej wargi językiem a ona wita mnie ochoczo. 
-Zrobimy to w samochodzie-przygryza moją dolną wargę wkładając dłoń w moje bokserki. 
-Połóż nogi po obu moich-instruuje ją rozpinając swój rozporek i wyjmując na wierzch swojego gotowego na jazdę przyjaciela-ręce na moje kolana maleńka i odchyl głowę do tyłu. Uważaj na głowę.
Obejmują ją jedną ręką w tali a drugą odsuwam jej koronkowe majteczki na bok i jednym mocnym pchnięciem wbijam się w nią.
-Ach-cichy parking wypełnia jej głośny jęk. 

-[T.I] Horan ?-w telefonie rozbrzmiał nieznany mi damski głos-dzwonię w sprawie pańskiego synka.
Serce podeszło mi do gardła.
-Coś z Teddy'm ?
-Został przywieziony w ciężkim stanie do szpitala dziecięcego. Jakby panie mogła przyjechać albo mąż.
-Zaraz będę-rzuciłam.
Zgarnęłam w biegu torebkę i bez słowa wybiegłam z kancelarii po drodze próbując dodzwonić się do Niall'a. Nie odbierał. Po dziesięciu minutach szaleńczego pędu znalazłam się w budynku szpitala. Dzięki Bogu,że nie zatrzymał mnie po drodze żaden radiowóz policyjny ewentualnie,że nie spowodowałam wypadku. 
-Gdzie leży Teddy Horan-zaczepiłam pierwszą lepszą pielęgniarkę
-Już chwileczkę-spojrzała w karty które trzymała-jest właśnie operowany,
Dziękując jej w biegu udałam się po salę. W miedzy czasie oddzwonił do mnie Niall informując,że jest w drodze do przedszkola. Kiedy powiedziałam mu gdzie jestem i dlaczego obiecał przybyć jak najszybciej. 
Siedziałam pod salą operacyjną nerwowo bawiąc się palcami czekając na jakiekolwiek wieści o moim małym skarbie. Jedynym powodzie dla którego tkwiłam jeszcze przy boku męża. 
-Co z nim ?-obok mnie zmaterializował się Niall
Nie odpowiedziałam nic tylko pokręciłam głową. Mąż usiadł obok mnie i przytulił do siebie. Po raz pierwszy od paru miesięcy sam z siebie zdobył się na jakąkolwiek czułość w moim kierunku. 
-Będzie dobrze, musi być-głaskał mnie po włosach-musi być dobrze.
Trwałam tak w jego uścisku przez dłuższy czas do póki na korytarz nie wyszła grupa lekarzy Niall zerwał się z krzesła i od razu do niech podszedł. Postąpiłam tak samo jak on. Splótł nasze palce. Tak samo jak wtedy kiedy byliśmy zakochanymi w sobie po uszach nastolatkami.
-Co z nim ?-spytałam drżącym głosem.
-Robiliśmy wszystko co w naszej mocy-lekarka bezradnie rozłożyła ręce-naprawdę nam przykro. 
Niall przełknął ślinę i zamknął w żelaznym uścisku nie pozwalając bym upadła. 

-Kochanie chodźmy już do domu-podszedłem do żony która stała i wpatrywała się w grób naszego synka-jest już zimno. 
Teddy Niall Horan lat 5 Zginął śmiercią tragiczną. Panie w przedszkolu podczas spaceru nie dała rady upilnować dzieci i mój syn musiał zginąć. Od jego śmierci minęły dwa dni. [T.I] mogła by cały czas spędzić na cmentarzu wpatrując się w zdjęcie małego i płakać. 
-Kochanie, proszę-dotknąłem jej ramienia. 
Dlaczego dopiero po takiej tragedii musiałem zrozumieć jak bardzo ją kocham  ? Jak bardzo jest dla mnie ważna ? Jak bardzo każdego dnia swoją obojętnością ją raniłem. 
-Zabierz mnie do domu-wyszeptał wstając z ławki-kocham Cię Niall-szepnęła
Tak cholernie dobrze było to usłyszeć. 
-Ja Ciebie też-objąłem ją ramieniem i zaprowadziłem do samochodu. 

Stałem w drzwiach sypialni i wpatrywałem się w śpiącą [T.I] przytuloną do ulubionego pluszaka naszego syna. Po zażyciu dużej ilości tabletek uspakajających [T.I] w końcu usnęła. 

Wpatrywałem się w nią przez zamglone oczy które przysłonięte były łzami. Cały czas czekałem z myślą,że Teddy wyleci z pokoju i poprosi o zdjęcie z najwyższej półki kolejnej zabawki albo żeby zrobić mu kanapkę  z ulubionym kremem orzechowym. W kieszeni poczułem wibracje telefonu. Jak to kolejne kondolencje rozwalę to urządzenie jednym rzutem o ścianę. Kitty. 
-Kiedy się spotkamy ?-odezwała się nim pierwszy zdążyłem wyrzucić z siebie słowo-teraz możesz już odejść od żony. 
-Przykro mi Kitty, ale nie będziemy razem. Nie zostawię [T.I]-odparłem patrząc na ukochaną którą zdradzałem od lat i źle się z tym czułem.
-Ale..-mogłem się założyć,że przewraca teraz oczami. 
-Przykro mi Kitty ale ja kocham [T.I].
-Zobaczymy Ci ona będzie Cię kochać jak wszystko jej powiem, jak jej powiem jak cudownie Cię zadowalałam w czasie kiedy Twój syn było operowany. Jak się z Tobą zabawiałam. Jak mnie pieprzyłeś przez te lata. Podczas tak zwanych delegacji, na jachcie, w windzie nawet w przymierzalni-nie przerywałem jej dając jej możliwość chociaż słownego wyżycia-na stole , u Ciebie w biurze a nawet w małżeńskiej sypialni-syknęła. Tego było już za wiele. Nie pozwolę jej zniszczyć mojego małżeństwa.
-Spróbuj pisnąć o naszym romansie komukolwiek słówko a skończysz jak ta puszczalska dziwka która uwiodła żonatego faceta z filmu "Wszystko gra" Zabiję Cię bez żadnych skrupułów.-rzuciłem do słuchawki i nie czekając na odpowiedź rozłączyłem się. 

Dwa tygodnie później.

Siedziałem w biurze w celu podpisania papierów oraz powydawania kolejnych poleceń pracownikom i znów wrócić do czterech ścian. Do żony która potrzebowała mnie teraz najbardziej. Każdego dni poświęcaliśmy na szczere rozmowy o naszym związku i zapewnieniach,że zrobimy wszytko by naprawić nasze małżeństwo. Przykre jest,że musiałem stracić syna żeby przejrzeć na oczu i się ogarnąć, zmienić. Kitty wyjechała do Hiszpanii po tym jak z odprawą i życzeniami zwolniłem ją z pracy dzień po incydencie z telefonem. Pracę przerwała mi sekretarka z informacją,że dzwonili ze szpitala z prośbą żebym jak najszybciej przyjechał. Zamówiona taksówka zawiozła mnie pod szpitala onkologiczny. Wcisnąłem kierowcy banknot nie patrząc nawet na nominał. 
-Niall..Niall Horan-zwróciłem się do pielęgniarki-dzwonili państwo do mnie. W jakiej sprawie.
-Żona panu chciała wszystko powiedzieć sama.
-Moja żona ?-zdziwiony popatrzyłem na kobietę. Co ona miały tu robić. 
-[T.I i N] Horan,prawda ?-kiwnąłem głową na tak-sala 254.
Wyminąłem kobietę kierując się pod wskazany numer. Wziąłem głęboki wdech i otworzyłem drzwi od sali. [T.I] leżała blada na łóżku podpięta do dwóch kroplówek które powoli sączyły się przez długie rurki wprost do jej organizmu. 
-Niall-wyszeptała ciężko oddychając.Podszedłem do jej łóżka w dwóch krokach i usiadłem na stojący obok niej krzesełku łapiąc ostrożnie za dłoń i przykładając sobie do ust.
-Co jest ?-spytałem ścierając drugą wolną ręką łzy lecące z jej oczu-skarbie.
-Umieram Niall-szepnęła cicho a mi serce podeszło do gardła-przepraszam. 
-Nie umierasz-zacząłem nerwowo kręcić głową-będziesz żyć długo i szczęśliwie przy moim boku, rozumiesz ?-zachłannie składałem pocałunki na jej dłoni.
-Mam białaczkę, nie uleczalną. Zostało mi trzy miesiące życia Niall-przejechała dłonią po moich włosach. 
W oczach wezbrały mi się łzy. Dopiero co ją odzyskałem a teraz znów stracę tym razem na zawsze.
-Nie płacz proszę, tylko nade mną nie płacz-szepnęła
-Nie da się nic zrobić ?-spytałem próbując powstrzymać łzy. Pokręciła ostrożnie głową na nie-co mogę dla Ciebie zrobić ?
-Tylko bądź, o to proszę.
-Będę. Zawsze będę-przyłożyłem sobie jej dłoń do serca-będę z Tobą do ostatniego momentu.

Zakończenie jest otwarte, każda z was może sobie inaczej wyobrazić trzy ostatnie miesiące życia. Mam nadzieję,że wam się spodoba taki zły Horan. Przepraszam za błędy :* 

16 komentarzy:

  1. takie sobie wyobrazałam ! :-*
    znakomicie to napisałaś! ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. te imaginy z czcionkami, są najlepsze. błagam, pisz tylko takie imaginy! <3
    ogółem jest cudowny, ale szkoda, że dopiero po śmierci synka zrozumiał, że żona jest dla niego najważniejsza. :C

    OdpowiedzUsuń
  3. jestem w szoku normalnie :) kocham Twoją twórczość. Zauważyłam, że Twoje imaginy są najbardziej kolorowe :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Myślałam, że ona mu na końcu powie, że jest w ciąży, dopóki nie doczytałam, że to szpital ONKOLOGICZNY. Nie lubię takich końcówek, uśmiercanie bohaterów to najprostsze rozwiązanie ... Końcówka beznadziejna, ale ogółem imagin bardzo fajny :)

    Fajnie Ci się przeplatały te perspektywy, wyszła taka spójna całość, a nie tak jak czasem, pomieszanie z poplątaniem :)

    OdpowiedzUsuń
  5. O mój boże, popłakałam się.
    uwielbiam takie imaginy gdzie są poprzeplatane wspomnienia. Pisz takich więcej.
    A ten jest boski.

    OdpowiedzUsuń
  6. Szkoda , że nie napisałaś jak Niall mówi wszystko (T.i)...

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo fajny, ale są tu pomieszane dwa czasy. Nie wiem czy celowo, czy nie... Imagin świetny. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale mnie wkurwil Niall ! Zycie jest takie ze musi sie cos strasznego stac,aby ktos zrozumial co robil zle..?
    Jest przepiekny, xx, i nie musze mowic ze placze bo to oczywiste :)

    K.CL

    OdpowiedzUsuń
  9. Genialne! ♥
    Trochę szkoda, że na koniec jeszcze uśmierciłaś główną bohaterkę. Osobiście twierdzę, że gdyby ona się dowiedziała o jego zdradach było by lepiej. Wtedy już by mogła nawet z nim zerwać, ale ja tam wole jak się na końcu wszystko wyjaśnia.. ;p Ale tak też jest świetnie. *__* Ta historia pokazuje, że życie nie zawsze jest usłane różami.. Piękne. :')

    OdpowiedzUsuń
  10. O kurwa jak się zwylam!!!!! Nieznosze cię ja nigdy nie płacze !! Prze piękny i prawdziwy życiowy. ile jest takich małżeństw ?? W UK tysiące gratuluje złapałaś mnie za serducho!!

    OdpowiedzUsuń
  11. Imagin jest świetny, i wydaje mi się , że końcówka naprawdę była dobrym pomysłem. Że tak powiem odgrywka na Niall'u.

    A co do Kitty, od razu to imię skojarzyło mi się z "Dziewczyną W Błękitnej Sukience"

    Ula

    OdpowiedzUsuń
  12. Zajebiste !
    OMG , płaczę... To jak działasz na moje emocje jest niesamowite :3
    Kocham *.*
    Przy okazji zapraszam
    najlepszepolskieimaginyonedirection.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Popłakałam się przez to a Niall jako zły chłopiec extra nigdy bym sobie go takiego nie wyobraziła ale dzięki tobie mam jjuż to z głowy ^.^
    http://my-husbands-1d.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie fajne Przez cb inni któży kochają nialla mogli się zawieść ja jestem jego fankom ale w tym samym jego dziewczyną więc myśle że ty mówisz o mnie a n ie o jakiejś KITTY bardzo kocham nialla więc prosze cię nie rub takich blogów o nikim z 1D bo jak z nimi rozmawiam i patrze jak na codzień są uśmiechnięci myśle sobie o tym i nie wiem czy by byli uśmiechnięci po tym jak by to przyczytali więc jako Dziewczyna Nialla i przyjaciółka 1D prosze nie rub więcej takich zapisków
    Victoria
    Pise z tłumacza jak cos sory za błędy Pozdrowienia od NIALLA I OD 1D

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3