sobota, 31 sierpnia 2013

Five Hundred Eighty - One

Witam,
Pierwszy raz pisałam bromace, więc nie wiem, czy przypadnie to do gustu wielbicielkom tego rodzaju historyjek. 
Oh, ząb mnie już nie boli. Zęba już nie ma.
Bye. 
*klną tu
- Więc, dlaczego mu tego nie powiesz? - spytała.
- Bo wiem, że on cię kocha i jest z tobą szczęśliwy. Nie chcę czynić go nieszczęśliwym, gdyż to unieszczęśliwi i mnie - odrzekł smutno.
- Więc ja z nim zerwę.
- Nie! - krzyknął. - Nie pozwolę by tobie też było z tego powodu źle.
Oboje umilkli, spuszczając głowy. Ona ze wstydu, że rzuciła taką propozycję, on wstydząc się niepotrzebnego krzyku.
- Żałuję, że ci o tym powiedziałem. Nie jesteś odpowiednią osobą, by dźwigać ciężar tej tajemnicy. - To powiedziawszy, wyszedł z pokoju.
Niall był dla niej przewspaniałym chłopakiem z wielkim sercem. Od pierwszego dnia, gdy go spotkała, wiedziała, że jest on doskonałym materiałem na przyjaciela. Z czasem coraz bardziej nabierała świadomości, że Horan coś ukrywa, a gdy związała się z Zaynem to uczucie nasiliło się. Pewnego dnia przycisnęła Irlandczyka do ściany i kazała mu wreszcie wyśpiewać całą prawdę. Jej kochany Niall zakochał się z Maliku.
Potrzebowała zapomnieć o tym. O ich rozmowie i całej tej dziecinadzie, którą mieli za sobą. Wyciągnęła z szuflady laptopa i rozsiadła się na wielkim łóżku tak, jak lubiła najbardziej. To jednak nie pomagało. Nie potrafiła się skupić na stronach, na rozmowie, na filmie. Myśli wciąż wracały do bladej twarzy Nialla i słów ledwo wychodzących z jego ust.
Wtedy zaczęła wszystkich nienawidzić. Siebie za przywiązanie do Zayna, Zayna za uczucie do niej, a Nialla za przeklętą tajemnicę ujawnioną zbyt późno. Wspomnienie blond chłopaka zaczęło ją irytować, identycznie ja widok dwóch pomarańczowych kobiet, które zaczepiły ją w restauracji.
- Przepraszam - jęknęła jej nad uchem jedna z nich. Dziewczyna niechętnie odsunęła od siebie gazetę, która dotychczas zasłaniała jej dwie napompowane lalunie. - Mogłabyś łaskawie przenieść swój chuchrawy tyłek do innego stolika? - Bardziej stwierdziła, niż spytała.
- Z jakiego powodu?
- Widzisz tego kolesia? - Wskazała palcem na znajomego bruneta, siedzącego kilka stolików dalej. - Stąd widać go lepiej, a my w przeciwieństwie do ciebie mamy u niego jakieś szanse. - Poczuła, jak paznokieć blondyny wbija się w jej podbródek.
Charis uśmiechnęła się tylko i wstała od stolika, zabrawszy swoją gazetę. Dwie aroganckie barbie natychmiast zajęły przy nim miejsca. Dziewczyna podeszła do stolika zajmowanego przez "przystojnego kolesia".
- Witaj Harreh. - Przywitała się z kolegą. Ten podniósł na nią głowę i uśmiechnął się.
- Charis, może się przysiądziesz?
- Chętnie - odparła, odsuwając krzesło. - Ktoś niezbyt uprzejmie wyprosił mnie z mojego stolika, aby się na ciebie pogapić.
- Doprawdy? - Chłopak uniósł brew. - Ta ładna blondynka w koku?
- Nie. - Pokręciła głową, prawie dławiąc się śmiechem. - Dwie cycate kobietki, opalone na pomarańczkę.
- Oh - westchnął tylko i skrzywił się lekko.
Zatrzasnęła ekran laptopa. Przeklęta maszyneria znów nie potrafi jej pomóc. A skoro ona nie daje rady to jest skazana na cały wieczór tragicznego rozmyślania. 
Usłyszała ciche kliknięcie, a tuż po nim pociągnięcie za klamkę i szur drzwi o dywan.
- Wróciłem! - zawołał Zayn na powitanie, targając za sobą kilka papierowych toreb.
Tylko nie ty. Proszę.
- Cześć - bąknęła, skupiając uwagę na fałdach wytworzonych na pościeli przez jej pupę.
- Mam coś dla ciebie. - W jej stronę przywędrowała jedna z toreb. Charis złapała ją w locie, od razu stwierdzając, że...
- Jest pusta.
- No tak! - krzyknął chłopak z łazienki.
- Dlaczego? - spytała, nie doczekawszy się wytłumaczenia.
- Bo coś co chcę ci dać, nie zmieści się w tej torbie - odparł.
Aha.
- Jeśli wiesz, o czym myślę - dodał, wychylając głowę zza białej framugi łazienkowych drzwierzy.
- Myślę, że masz nadmiar hormonów. - Odrzuciła papier na podłogę.
- Może. - Wszedł do pokoju, naciągając na ramiona skórzaną kurtkę. - Tymczasem wybacz, lecz ja i Louis mamy zamiar odrobinkę zabalować. Chyba nie masz nic przeciwko?
- N-nie - jęknęła. - Bawcie się dobrze - dodała z lekkim uśmiechem. Usłyszała tylko trzask drzwi.
I tak, jak podejrzewała, wieczór przyszło jej spędzić na bezkresnym rozmyślaniu nad tym, jak uczynić Nialla szczęśliwym.
Jeśli już ktoś zdołał przebić się do tajemnic Horana, miał wielkie pole manewru, aby Horana wykończyć. Chłopiec ten wyróżniał się grubą skorupą zewnętrzną i nietrwałym środkiem. Raz po raz, gdy jego sekrety przebijały się przez skorupę, on musiał się odbudowywać. Za każdym razem coraz silniejszy, lecz z czasem, jego budowle zaczęły rozpadać się na starym murze i przestały chronić rozdygotany irlandzki tyłek. Bolał go sam fakt, że ktoś wie o nim zbyt dużo, że wie rzeczy, których przeciętny człowiek o nim nie wie. To Horana wykańczało. Charis go wykańczała.
Miała to do siebie, że nie podzieliła się z nikim tajemnicą, a chciała, aby to on to zrobił. Zdecydowanie niepotrzebnie go namawiała, bo przecież rozgadywanie wszystkim o swoich uczuciach do Malika, nie istniało w interesach Nialla. To on był gejem i to on zakochał się w nie tej osobie i to on sobie będzie z tym radził. On! Nie Charis, ani nie kto inny.
Składać do kupy swoją skorupę, Niall, lubił w barze. Ni ważne, czy był to znany bar, czy przypadkowy w jakimś hotelu. Bar to bar, a alkohol w każdym kraju jest, więc wielkiej różnicy mu to nie robiło. Szczególnie po kilku głębszych. Wzrokiem małego dziecka przeszukał półki za plecami barmana, aż zdecydował się co dzisiejszego wieczoru będzie pił. Jednak ani whisky, ani koniak, ani wódka, ani nawet piwo nie miało odpowiedniej siły, by zwalić go z nóg i zatrzymać na wysokim krześle wystarczająco długo. Nie minęła godzina, a znów stał w windzie, wiozącą go na dziewiąte piętro.
- Zayn? - spytał ostrożnie, gdy drzwi widy rozpostarły przed nim widok na korytarz dziewiątego piętra. Jego przyjaciel i tajemna miłość przygważdżała do ściany rudą dziewczynę. Ciemny chłopak z głośnym mlaskiem zostawił usta nieznajomej w spokoju i odwrócił głowę w stronę Nialla.
- Cholera - zaklął, gdy zobaczył za sobą Horana. Zrobił krok w tył i złapał się za głowę. - Idź i jej powiedź. Już widzę, jak świerzbią cię ręce.
- Nie kochasz jej? - Na twarz irlandczyka powróciły dziecięce oczy. Malik westchnął, potrząsając głową. - Więc sam jej to powiedź. - Wzruszył ramionami.
- Nie znasz Charis? Zabije mnie, a głowę powiesi sobie, jako trofeum łowieckie!
- Trzeba było o tym pomyśleć zanim...
- No kurwa wiem! - krzyknął mulat i wyrzucił ręce w powietrze. Korzystając z okazji, rudowłosa dziewczyna oddaliła się w bliżej nie znanym kierunku. - Zrobisz coś dla mnie? - spytał po dłuższej chwili? - Posiedź tu ze mną - poprosił. Horan skinął głową i usiadł na podłodze pod ścianą na przeciw Zayna.
Milczenie tej trójce przychodziło bardzo szybko. Malik miał ją zapisaną w osobowości. Nie odzywał się bez potrzeby. Niall milczał, aby nie rozpłakać się podczas mówienia, a Charis milczała, gdy myśli wyłączały wszelkiej jej czynności życiowe poza oddychaniem. A przed momentem tu było tak głośno.
"Nie kocham cię."
"Rozumiem."
"Jestem gejem."
"Nie chcę tego mówić."
"Ja to powiem."
"Nie."
"I tak ty niczego nie niszczysz, więc teraz mogę!"
"Charis, nie!"
"Nie jestem taki jak ty."
"Zostaw tę lampę."
"Opanuj się."
Trzęsący się tyłek stracił dzisiaj swoją skorupę. Został z niej brutalnie obdarty, przez rozemocjonowaną, młodą dziewczynę, która za wszelką cenę chciała uszczęśliwić tego człowieczka.
Dawno przestała się oszukiwać i zmuszać do myślenia o Zaynie. Dawno przestała traktować go, jak kiedyś i dawno przestała czerpać radość z jego obecności. Przyzwyczaiła się.
Obwiniał się, że nie zauważył tego wcześniej. Karcił w duchu za cierpienie przyjaciela i codzienne męki. Pragnął wynagrodzenia mu wszelkich przykrości. Problem w tym, że nie wiedział kompletnie jak. I to go wyniszczało przez wiele lat.

11 komentarzy:

  1. Moim zdaniem imagin spoko.Mi się podoba.Zapraszam do mnie ja-jestem-cudem.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak na pierwszy raz jest dobrze. Mi sie podoba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ufff! Kamień spadł mi z serca. W mojej głowie całość prezentowała się nieco lepiej. Miałam potrzebę, więc napisałam. Teraz mogę się zabrać za pozostałą resztę xx

      Usuń
  3. Jest spoko, ale trudny do zrozumienia, raz myślę tego, raz tego.A na koniec kompletnie się pogubiłam? Zayn powiedział C że jest gejem i ona chciała coś zrobić lampą?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jak ty książki rozumiesz dziecino? Połowa z nich jest pisana w ten sposób i bądź ci mądry i rozróżniaj bohaterów.
      Po to to wcisnęłam to w cudzysłowie. To tylko strzępki jakiejś tam rozmowy i leciutko zarysowuje, co się tam mogło stać.
      Ps. Wciąż czekam a jakieś liki do twoich opowiadań, bądź imagiów, na które zawsze masz pomysły.
      Pozdrówka! Miłej ostatniej niedzieli wakacji xx

      Usuń
    2. Ona ma rację , to wgl. nie ma sensu .

      Usuń
  4. Mi się osobiście strasznie podoba :D jest ciekawy, inny i z moim ulubionym bromance'em :3
    Bardzo fajnie go napisałaś, jest świetny ;)
    A wgle wy tu wszystkie świetnie piszecie, więc nawet nie ma o czym gadać. Tu nie zdarzają się złe lub gorsze imaginy, wszystkie są dobre na swój sposób ;)
    Pozdrawiam! ; )

    http://i-love-you-vampire.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Mi się strasznie podoba (Ziall, Ziall, Ziall fuck yeah). Jak na pierwszy raz dobrze ci poszło :D Pozdrawiam x

    OdpowiedzUsuń
  6. Osobiście nie lubię bromance, ale ten jest inny, taki delikatny.

    OdpowiedzUsuń
  7. A jak na prawde powiem, że nie zrozumiałam imagina..
    Ale ogólnie jest świetny :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3