piątek, 9 sierpnia 2013

Five Hundred Sixty - Eight


Skąd mogę wiedzieć, że kocham? Czy to wtedy, kiedy nie znając tej osoby wiem, że oddałbym za nią życie?
- No co ty Nialler, chodź z nami! W towarzystwie zawsze raźniej! - powiedział wesoło Zayn uśmiechając się szeroko w moją stronę.
- Dzięki stary - poklepałem przyjaciela po plecach. - Ale chcę pobyć trochę sam - odparłem opuszczając hotelowy apartament.
Zaciągnąłem się powietrzem i wsadziłem ręce do kieszeni dżinsów, powolnym krokiem ruszając w stronę najbliższego pubu. Nim się obejrzałem, nad moją głową zadzwoniły metalowe, tandetne dzwoneczki. Usiadłem przy barze i zamówiłem piwo. Starałem się wyciszyć, ale kłócąca się para mi na to nie pozwalała.
Odwróciłem się w momencie, kiedy chłopak uderzył swoją dziewczynę z pięści w twarz. Poczułem nagły przypływ adrenaliny i zareagowałem. Odciągnąłem wściekłego faceta od zapłakanej blondynki i wywaliłem do z baru. Potem wróciłem do nieznajomej, wyciągnąłem z kieszeni bluzy paczkę chusteczek i podałem ją dziewczynie.
- Nie powinieneś tego robić - szepnęła wycierając krwawiący nos i wargę.
- Owszem powinienem - rzuciłem mierząc ją wzrokiem. To było dla mnie niepojęte, jak mężczyzna może podnieść rękę na kobietę. - To nie wygląda dobrze, powinnaś zgłosić się do lekarza - odparłem wskazując na jej rozciętą wargę, z której sączyła się krew.
- On się zemści - oznajmiła zupełnie ignorując to, co przed chwilą do niej powiedziałem. Przyśpieszył mi puls. - Znajdzie cię.
- Nie boję się go - prychnąłem w myślach nie do końca pewny moich słów. - Boli? - spytałem chcąc jakoś rozładować tę napiętą atmosferę między nami.
- Tylko trochę szczypie, nic mi nie będzie. On normalnie taki nie jest, tylko trochę wypił i...
- Nie musisz mi się tłumaczyć. To twoje życie i twoja sprawa. Powiem ci tylko, że ja nigdy w życiu nie uderzyłbym swojej dziewczyny. Radzę ci przemyśleć, czy ten związek ma sens. A tak w ogóle, to mam na imię Niall - uśmiechnąłem się lekko.
- T.I, miło mi - odwzajemniła ten gest.
- Odprowadzić cię do domu? - zaproponowałem.
- Jeśli to nie byłby problem - powiedziała lekko speszona.
- Żaden -puściłem jej oczko zamykając za nami drzwi pubu.
Było zimno. Widziałem, że się trzęsie. Narzuciłem jej na ramiona moją bluzę. Podziękowała i resztę drogi przebyliśmy w ciszy.
- To tutaj - oznajmiła przystając przed szarym blokiem z wielkich, betonowych płyt.
- Miło - skwitowałem.
- Ta - mruknęła. - Może chcesz wejść?
- W sumie, co mi szkodzi? - wzruszyłem ramionami.
Zostałem z nią. Najpierw tę pierwszą, najtrudniejszą noc, potem tydzień, miesiąc, aż w końcu minął rok. Zdążyła się z niego wyleczyć, zapomnieć i na nowo zaufać. A tym szczęśliwcem, któremu powierzyła swój los, zostałem ja, Niall James Horan. Obiecałem jej i sobie, że zrobię wszystko żeby ją przed nim uchronić. Choćby kosztowało mnie to życiem. Minęły  trzysta dziewięćdziesiąt cztery dni... Dziewięć tysięcy czterysta osiem godzin bez obawy, że wróci. A jednak, wrócił...
- Niall! - wrzasnęła wbiegając do salonu z telefonem w ręce. Płakała, panicznie się trzęsła, była przerażona.
- On... on wrócił... - wydukała kręcąc głową z niedowierzaniem.
Dokładnie przeanalizowałem to, co do mnie powiedziała. Dotarło, była w niebezpieczeństwie. Nie namyślałem się długo, obiecałem ją chronić. Musieliśmy opuścić Londyn. Zaciągnąłem ją do auta i ruszyłem z piskiem opon. Czułem się jak w filmie akcji, w którym główną rolę grałem ja i miłość mojego życia.
- Uspokój się - odparłem starając się dodać jej w jakiś sposób otuchy lub minimalnego poczucia bezpieczeństwa.

- On cię zabije - wyłapałem spośród mieszaniny słów, które płynęły z jej ust. Położyłem jej rękę na udzie i uśmiechnąłem się do niej ciepło. Będzie warto...
Wyjechaliśmy z Londynu. Droga opustoszała, ściemniło się. Kątem oka zauważyłem, że lustruje mnie wzrokiem.
- Coś nie tak? - zapytałem zmieniając bieg.
- Kocham cię Niall - szepnęła. To była jedna z najlepszych i najbardziej wyjątkowych chwil w moim życiu. Powiedziała to po raz pierwszy.
- Też cię kocham skarbie - odpowiedziałem pewnie. Na moje usta wkradł się uśmiech.
Odruchowo spojrzałem w lusterko. W moim gardle utknęła gula, a ręce zaczęły się trząść. Przyśpieszyłem. Tuż za nami jechał czarny Range Rover.
- O co chodzi, dlaczego przyśpieszyłaś? - spytała poddenerwowana. Samochód zrównał się z nami, zobaczyła go. Natychmiast odwróciła głowę w moją stronę i zamknęła oczy. - To on prawda? - wyszeptała, a po jej policzku spłynęła samotna łza.
Auto zajechało mi drogę, gwałtownie zahamowałem. Opuścił swój wóz, zmierzał w naszym kierunku. Westchnąłem i chwyciłem dziewczynę za podbródek.
- Posłuchaj mnie teraz uważnie T.I. Pod żadnym pozorem stąd nie wychodź. Jeśli nie będzie mnie dłużej niż 10 minut, to bez względu na wszystko uciekaj, jasne? Uciekaj jak najdalej stąd - pocałowałem ją w policzek. - I pamiętaj, że jesteś całym moim światem. Kocham cię - dodałem po czym wyszedłem z samochodu.
Powoli, ale zdecydowanie szedłem w jego kierunku. Zgromił mnie wzrokiem, po czym bez słowa uderzył pięścią w twarz. Potem kopnął w brzuch, zgiąłem się w pół. Usłyszałem stłumiony przez szyby mojego auta krzyk mojej dziewczyny. Okładał mnie z całych sił, plułem krwią. Nie miałem już siły ustać, upadłem. Tęsknym wzrokiem spojrzałem na jej zapłakaną twarz.
- Masz gnoju! - wrzasnął zadając ostateczny cios. Widziałem, że skuliła się zakrywając oczy. Nie chciała na to patrzeć. Jednak po chwili znów skierowała na mnie swój wzrok.
- As Long As You Love Me - wyszeptałem resztkami sił.
   Zobaczyłem, że moje auto rusza, by za chwilę całkowicie zniknąć mi z oczu. Ostatnim, co widziałem kiedy zamknąłem już oczy, była jej rozpromieniona twarz, warta więcej, niż wszystkie pieniądze świata.

Zdecydowanie wtedy kocham. Oddałem za nią życie, bo wiedziałem, że była tego warta. Teraz jest bezpieczna. Tylko to się dla mnie liczy. Kochałem ją od samego początku, od kiedy tylko ją zobaczyłem. Taką roztrzęsioną i zagubioną. Kocham i będę kochał, dopóki ona będzie tego chcieć ♥

Czeeść :)

Imagin z rana, bo wczoraj nic się nie pojawiło :)
Przepraszam, że znowu ja, ale mam dostęp do komputera codziennie i ponad 30 imaginów w folderze. Nie lubię być w internecie z myślą, że nie macie czego czytać haha ;) Ale pamiętajcie też, że my, jako autorki, również jesteśmy ludźmi i tak jak wy, spędzamy wakacje wyjeżdżając lub po prostu dobrze się bawiąc. To tyle ;)

Pozdrawiam! ~ @ahmydirection <3

10 komentarzy:

  1. Jaki świetny! *-* Cudny imagin, aż się płakać chce :')
    Powiedz mi tylko, dlaczego Eliza? ^^
    http://i-love-you-vampire.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jezus, przepraszam, ale pisałam imagin na mojej koleżanki i zapomniałam zmienić imion, przepraszam <3

      Usuń
  2. Smutny trochę :/

    Wcale się nie krępuj i dodawaj jak najwięcej! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. cudowny! Piękny, niebanalny a co najważniejsze napisany po polsku i w dobrej warstwie językowej ;) piękny... po prostu pozazdrościć pomysłów i talentu c:

    Jannele

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny imagin.Prawie się popłakałam.Zapraszam na ja-jestem-cudem.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. piękny, cudowny, wspaniały, i to banalne określenia ale chyba takie proste słowa wyrażają jak najtrafniej moją opinię :)

    OdpowiedzUsuń
  6. AS LONG AS YOU LALALALLA LALALALAL LALALALALALA LOVE ME
    Mam dobre wyczucie czasu, bo właśnie tego słuchałam czytając ten przecudowny, świetny imagin. Chociaż John Newman - Love Me Again też by było dobre :)
    Nie krępuj się, dodawaj jeśli chcesz, przecież to nie jest nic strasznego, chyba że mówimy o dodawaniu co pięć minut to nie, wtedy przestań, hahah :D
    Miłego dnia, resztek wakacji (whyyy?) itd.
    Miłego x

    OdpowiedzUsuń
  7. Ok. Powiem to co mnie męczy od dawna. Są wakacje, czas radości, więc czemu w większości imaginów jest śmierć głównego bohatera? Po za tym imaginy ukazują się bardzo rzadko, a przecież wakacje= więcej wolnego czasu. Poświęćcie godzinę, dwie dziennie na napisanie czegoś i nie mówcie "są wakacje, a ja wolę spotkać się ze znajomymi niż coś napisać", jeżeli tak jest, to po co chciałyście pisać na tym blogu? Pisanie to pasja, którą trzeba rozwijać jak każdą inną. Jeśli ktoś gra na skrzypcach, lub gitarze to musi poświęcić godzinę, lub więcej dziennie na ćwiczenia, prawda? Tak samo jest z pisaniem. Weźcie to sobie do serca. Pozdrawiam,
    Oliwia

    OdpowiedzUsuń
  8. Super blog ;**
    Zapraszam do mnie <33 http://dark-eyed-fanfiction.blogspot.com/?m=0
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3