sobota, 3 sierpnia 2013

Five Hundred Sixty - Four

Imagin o miłości homoseksualnej. Nie chcesz, nie czytaj!




Jesienny wiatr unosił dwa liście tuż nad ziemią. Dzięki niemu, tańczyły ze sobą taniec namiętności. Zatrzymały się u stóp przystojnego szatyna, siedzącego na przy grobowej ławce. Jego twarz nie wyrażała żadnych emocji. Oczy, kolejny raz pusto przyglądały się granitowemu pomnikowi. Z zewnątrz wszystko wyglądało całkiem normalnie. Jednak w środku nieznajomy cierpiał, co było dziwne, bo przecież nie miał już serca. Odeszło wraz z największą miłością jego życia. Wstał. Położył na grobie czerwoną różę muskając przy tym palcami wypukły, pozłacany napis.

Harry       01. 02.1994

  Edward    04.02.2013

Styles  

Always in my heart.



Your Loueh.

 
   Zabolało. Wspomnienia znów powróciły. Tomlinson żałował, że tamtego wieczoru posłuchał swojego ukochanego. Wyszedł ze szpitalnej sali, tylko ,,na sekundkę''. Ta sekundka, zaważyła o jego dalszym życiu.

    Harry od zawsze marzył o podróży do Nowego Jorku. Nie wykluczał też opuszczenia Londynu i zamieszkania w Ameryce. Uważał, że tam ludzie zaakceptują jego ,,odmienność''.

   Tomlinson był jednak innego zdania. Doskonale wiedział, że ludzie i tak będą wytykać ich palcami i rzucać wyzwiska. Nie chciał, by jego ukochany cierpiał. Harry był bardzo kruchy. Prawie, jak porcelanowa laleczka, którą choć najmniejszy obcy dotyk parzył i bolał. Szatyn doskonale o tym wiedział, jednak mimo to, postanowił spełnić marzenie Styles'a i 1 lutego 2013 roku zabrał go do Nowego Jorku.

   Kędzierzawy był bardzo podekscytowany. Zdawałoby się, że nie zwracał uwagi na prześmiewcze komentarze nieznajomych. To niesamowite, jak wiele uczuć można ukryć pod płaszczykiem uśmiechu - Demi Lovato. 

   3 lutego chłopcy, po całodziennym zwiedzaniu miasta wrócili do hotelu wykończeni. Louis od razu położył się spać, a Harry postanowił się jeszcze odświeżyć. 

   

   Wszedł do toalety. Pierwszym, co zrobił było spojrzenie w lustro. Jego krzywy uśmiech niemal natychmiast zniknął z twarzy. Przyjrzał się sobie uważnej. W swoim odbiciu nie widział już tamtego miłego, uśmiechniętego, cieszącego się z życia, normalnego Harry'ego. Teraz, widział w nim Harry'ego geja, pedała, miernotę, kogoś, kto nigdy nie powinien był się urodzić, kto był jakimś felernym, nieudanym egzemplarzem. Nie mógł na siebie dłużej patrzeć. Zacisnął prawą dłoń w pięść i z impetem uderzył nią w środek lustra, które roztrzaskało się na drobne kawałki. Zsunął się po ścianie na ziemię. Plecami oparł się o kremowe płytki i odchylił głowę w tył, chcąc powstrzymać cisnące mu się do oczu łzy. 

   Ręką odnalazł na podłodze kawałek rozbitego lustra. Myśląc tylko o tym, aby przestać cokolwiek czuć, przejechał nim dwa razy wzdłuż obu nadgarstków. Na przedramieniu wyrył jeszcze napis ,,I'm so sorry'' i odpłynął. 



   Obudził go cichy szloch Tomlinsona. Szatyn, z bólem patrzył na swojego ukochanego. mocno trzymał go za rękę.

- Dlaczego Harry? - szepnął całując dłoń kędzierzawego.

- Zakochałem się Loueh. Tylko z tego, co mi wiadomo, to miłość nie powinna przynosić mi bólu, ale szczęście. Tak niestety nie jest. Wiem, że czujesz, to co ja. Ale ty, w przeciwieństwie do mnie, jakoś to znosisz - wychrypiał zielonooki zamykając oczy. - Przynieś mi wody Louis. I pamiętaj: zawsze będę cię kochać - dodał.

   Właśnie wtedy odszedł. I właśnie wtedy Tomlinson zrozumiał, że bycie w pełni szczęśliwym, to nie tylko spełnianie swoich lub czyichś marzeń. To przede wszystkim poczucie akceptacji i wsparcia, nawet ze strony obcych.

   

   Chłopak przeżegnał się i odszedł. A liście znów rozpoczęły swój namiętny taniec. Jeden z nich był mocno zielony, twardy, gotowy do walki - zupełnie, jak Louis. Zaś drugi, był już brązowy, słaby i suchy. Z dziecinną łatwością można go było rozkruszyć - tak, jak Harry'ego. 

   Ale razem stanowiły jedność. I kiedy drugi liść został rozszarpany przez wiatr, ten zielony szybko stracił kolor i chęć do życia. Tym samym, coraz bardziej zbliżał się do swojego ukochanego.

Cześć ;)

Mam nadzieję, że nie stracę czytelników przez tego imagina.
Mam obsesję na punkcie Larry'ego, więc czy tego chcecie, czy nie, imaginy o nich będą się pojawiać.
~ Ahmydirection <3

16 komentarzy:

  1. Wow. Podziwiam ciebie. Umiesz pisać. Zapraszam do mnie ja-jestem-cudem.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie jestem Larry Shipper i nie lubię imaginów o tej tematyce. Mimo wszystko przeczytałam, bo pomyślałam "najwyźej nie skomentuję, oleję i zapomnę". Ale on jest.. Inny.. Świetny. Sensowny. Podziwiam Cię (jak i inne autorki tego bloga) za niesamowitą lekkość i ogromny zasób słów :)
    Niecierpliwie czekam na inne imaginy w Twoim (i każdej innej tutejszej blogerki) wykonaniu.
    Pozdrawiam
    Caroline xoxo

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajnie, Harry zmarł w moje urodziny . ; / Ale i tak imagin boski . < 3

    OdpowiedzUsuń
  4. fajny Imagin ale jeden na dzień to przesada i do tego są wakacje więc czemu nie częściej?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zrozum drogi anonimku, że wakacje to czas, w którym autorki nie siedzą i piszą, aby was zadowolić. Mamy swoje życie, plany, przyjaciół, wyjazdy. Dajcie nam spokój i cieszcie się, że w ogóle imaginy się pojawiają, a nie marudzicie, że jest jeden dziennie.

      Usuń
    2. gdybyście przyjmowały obiecaną ilość adminek to by takiego problemu nie było . X

      Usuń
    3. Nowłaśnie! Jak są wakacje to wypoczywacie a jak rok szkolny to dużo nauki :P

      Usuń
    4. Droga Angeliko, czy mamy przyjmować osoby, które naprawdę nie umieją pisać? Przepraszamy, ale będziemy przyjmować kogo chcemy, wy nie wiecie jakie prace do nas przybyły. 2. Anonimie, właśnie, w wakacje odpoczywamy, a gdybyś nie zauważył/zauważyła to w roku szkolnym normalnie pojawiają się imaginy. Poza tym będę jeszcze nabory, dajcie nam trochę spokoju.

      Usuń
    5. Niee o to mi chodzi ;) po prostu najpierw piszecie że przyjmiecie 4 autorki a później dostają się tylko 2 więc...x

      Usuń
    6. Tak, ale nie możemy przyjąć dwóch autorek, które nam się podobają i dwie beznadziejne. Musimy zachować jakiś poziom, a gdyby prac było np. 20 na nabór, a nie 10 i mniej to wybierałybyśmy te 4 autorki :)

      Usuń
  5. nie, przykro mi jeśli Cię urażę, ale nie trawię Larry'ego, ale przeczytałam, bo na tym blogu nie ma złych imaginów, i dodatkowo zobaczyłam, że ty jesteś autorką więc musiałam to przeczytać :) no ale, szczerze nie zawiodłam się :) od Twojego pierwszego imagina tutaj wiedziałam, że będę z niecierpliwością wyczekiwać Twych opowiadań :)
    jeśli chodzi o tematykę-takie imaginy jak najbardziej mogę czytać :) chodzi mi o to, że wolę właśnie takie opowiadania, gdzie jest taki wątek tragiczny :) cudowny :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jezusiu, dziękuję za te miłe słowa <3 Nie wiem co powiedzieć <3 Bardzo, baaaaardzo dziękuję <3

      Usuń
  6. Laaary! Naoglądałam się go za dużo po pierwszej w nocy, więc czytając tego imagina - ryczałam. Ale to normalne.
    Lubię takie imaginy. Szczerze, to bardziej lubię 1D w TAKIM świetle, niż [T.I.] i jakiś członek zespołu, ja dziwna.
    ŚWIETNY.
    To tyle :D
    Miłych wakacji x

    OdpowiedzUsuń
  7. Hey,
    chciałabym ciebie poinformować że twój szablon już jest zrobiony i możesz go odebrać na szabloniarni.
    Postępuj z instrukcjami :)

    http://iwillcatchyouifyoufallszablony.blogspot.com/2013/08/dont-mind-if-i-do.html

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3