wtorek, 10 września 2013

Five Hundred Eighty - Eight

Na zamówienie @Irresistible


Tłum zebranych powstał. Kwartet smyczkowy rozpoczął ceremonię utworem, który śpiewał najczęściej narzeczonej oraz synowi. Gotta Be You. Taka krótka, trzyminutowa piosenka, a jednak wiążąca się z mnóstwem radosnych wspomnień. Niestety dzisiaj na ich myśl, [T.I] potrafiła się zanieść tylko i wyłącznie jeszcze większym płaczem.
Czterej mężczyźni nieśli czarną trumnę przyozdobioną białym wieńcem z lilii. Widniała na niej także srebrzysta tabliczka.

Zayn Malik
ur. 12.01.1993, zm.25.06.2019
Idol, Przyjaciel, Brat, Syn, Narzeczony, Ojciec

Trumna spoczęła na specjalnie przygotowanym statywie. Kwartet zakończył utwór. W kościele zapanowała głucha cisza. Nie było słychać niczego oprócz szlochu wszystkich zgromadzonych.
Na jego pożegnalną ceremonię przybyli wszyscy, zaczynając od najbliższej rodziny, kończąc na fanach.
Jedyny dzień, kiedy paparazzi dali mu spokój. Pierwszy dzień jego odpoczynku. Ostatni dzień obcowania z najbliższymi.
Po katedrze rozniósł się echem głos księdza, który rozpoczął mszę.
[T.I] go nie słuchała. Nawet nie powtarzała wykutych na pamięć formułek, które wypowiadała w kościele co tydzień w niedzielę. Nie potrafiła. Była na to za słaba. Jedyne do czego była zdolna, to mocne trzymanie śpiącego dwulatka w ramionach. Liam objął ją pocieszająco ramieniem. Jednak bardzo dobrze wiedział, że to nic nie da. Spojrzał porozumiewawczo na pozostałą trójkę zapłakanych chłopaków.
Nie możemy jej zostawić. Nie teraz.
Dziewczyna wtuliła się w bok przyjaciela i pozwoliła łzom moczyć jego czarną koszulę.
Zostawił ją. Opuścił. Miała do niego o to żal. Ale za bardzo go kochała, żeby mu tego nie wybaczyć.

Na dworze zaczynało robić się chłodno, co od razu odczułam na swojej odkrytej skórze.
Opiekuńcze ramię przyjaciela natychmiast przyciągnęło mnie do siebie i mocno objęło w pasie. Uśmiechnęłam się pod nosem na ten gest.
Kochałam Zayn’a Malik’a niemalże od gimnazjum. Zawsze pociągał mnie jego charakter, który wręcz krzyczał ,,Jestem Bad Boy’em!“
Nikt nie zdołał się mu sprzeciwić. Każdy chłopak się go bał. Z kolei każda dziewczyna pragnęła go na swój sposób.
Miał niewielu przyjaciół. Tylko tych, których wybierał on. Nosili oni miano ’zasłużonych’.
Do teraz dziękuję Bogu, że to właśnie mnie wybrał.
- O czym myślisz? - zapytał, tym samym wyrywając mnie z zamyślenia
- O wszystkim po trochu. O przeszłości, teraźniejszości, przyszłości. O tobie...
- O mnie? - zapytał rozbawiony - A co do gwinta mam wspólnego ja i twoja przyszłość?
- Mam nadzieję, że zawsze będziesz w moim życiu. Jako przyjaciel i ważna dla mnie osoba. To chyba oczywiste, prawda?
- Przy tobie chcę być zawsze, bez wątpienia. Ale... Niekoniecznie jako przyjaciel...
- Co masz przez to namyśli? - spytałam zdezorientowana. W tym samym momencie chłopak odwrócił się do mnie przodem i nakierował swoje spojrzenie prosto w moje oczy
- [T.I], już od dłuższego czasu mam wrażenie, że łączy nas coś więcej niż przyjaźń. Doskonale wiem, że też to odczuwasz. Nie chcę tego psuć. Wręcz przeciwnie. Chciałbym to jeszcze bardziej umocnić. A ty?
- Zayn, ja... W ogóle nie wiem co powiedzieć... Ja... Kocham cię jak idiotka od początku gimnazjum!
- Nawet pomimo to, że wylałem na ciebie specjalnie całą zupę na stołówce, w trzeciej klasie.
- Tak. - zaśmiałam się - Nawet pomimo to. W końcu wtedy zaczęliśmy być przyjaciółmi. Pomimo wszystko, to był zdecydowanie najlepszy dzień mojego życia... No dobra. Może jeden z lepszych.
- Jeden z lepszych?
- Doliczam jeszcze ten dzisiejszy.
Na moje słowa Zayn szeroko się uśmiechnął. Moje serce aż podskoczyło z radości. Uwielbiałam jego perfekcyjny, ale szczery uśmiech. Nie ten fałszywy, który często posyłał ludziom w szkole.
- [T.I], czy zostaniesz moją dziewczyną?
- Z przyjemnością. - Uśmiechnęłam się
Chłopak zwilżył usta koniuszkiem języka i zaczął się do mnie powoli przybliżać.
Automatycznie przymknęłam powieki i unieruchomiłam się w miejscu.
Po chwili poczułam jak w mojej głowie cały świat zaczyna wirować, a żołądek wypełnia stado motyli.
Nie kontrolując emocji przyciągnęłam go bliżej siebie i pogłębiłam pocałunek, przez co stał się jeszcze bardziej zachłanny.
Poczułam jak delikatnie przygryza moją dolną wargę, na co mimowolnie westchnęłam.
Oderwaliśmy się od siebie i oparliśmy czołem o czoło.
- Kocham cię. - Wyszeptał

- Zayn... Coś się stało? Jesteś strasznie zdenerwowany... - zaczęłam, gdy tylko weszłam do sypialni - Co się dzieje?
- Nic, nic. Fakt, jestem trochę zdenerwowany, ale to nic takiego. - Uśmiechnął się niemrawo
- Jakoś nie chce mi się w to wierzyć...
- Nie dasz za wygraną, co?
- Zayn! Do cholery! Całymi dniami i nocami ciężko pracujesz. Jesteś wykończony! Stres cię dosłownie pożera! Nie chcę żebyś się czymkolwiek martwił wtedy, kiedy powinieneś od tego odpoczywać. Martwię się o ciebie. - Oznajmiłam, następnie siadając na kanapie - Nie chcę cię tracić, rozumiesz? Pracujesz jak maszyna...
- [T.I]... - westchnął, jednocześnie zajmując miejsce koło mnie, mocno przytulając - Nie stracisz mnie. Nie darowałbym sobie tego, gdybym w jakikolwiek sposób cię skrzywdził. Nigdy cię nie zostawię. Rozumiesz to? Przepraszam, jeżeli cię tym denerwuję. Obiecuję, że przez ten cały tydzień będę tak wyluzowany, że aż spodnie będą mi spadać.
- Oby nie za bardzo. - Zaśmiałam się niemrawo, na co on z kolei wybuchnął jego salwą
- Chodź, bo się spóźnimy...
Droga do moich rodziców nie była jakoś specjalnie długa. Po około 30 minutach byliśmy już na miejscu.
W drzwiach przywitały nas mama Zayn’a oraz moja. Po wyściskaniu się ze wszystkimi, przeszliśmy do gotowego już stołu wigilijnego.
Byłam pod wielkim wrażeniem, że rodzice Zayn’a zgodzili się w tym roku obchodzić Boże Narodzenie na tradycjach katolickich. Nie powiem, cieszyłam się i to bardzo.
- No to teraz... Emmm... Chciałbym coś powiedzieć. - Oznajmił chłopak, patrząc porozumiewawczo na uśmiechniętych od ucha do ucha zarówno moich jak i swoich rodziców - [T.I]... Nie chcę owijać w bawełnę, ale chcę po prostu żebyś wiedziała ile dla mnie znaczysz. - Zaczął, tym samym przykucając przede mną - Ten dzień, kilka lat temu, kiedy poprosiłem cię żebyś została moją dziewczyną był jednym z najlepszych dni mojego życia. Pierwszym był ten, w którym cię poznałem. Proszę cię... Spraw, aby ten dzisiejszy także do nich należał.
Gdy zobaczyłam jak wyjmuje z kieszeni małe, zamszowe pudełko, zamarłam.
- Kocham cię najmocniej na świecie. Naprawdę nie da się tego opisać słowami. Chcę być zawsze przy tobie. Chcę się z tobą śmiać do końca naszych dni. Chcę z tobą wziąć ślub, wychowywać dzieci, umierać. Bez ciebie moje istnienie nie ma w ogóle sensu. Traci dla mnie znaczenie. Proszę, zostań moją żoną.
- Zayn, oczywiście że tak. - Oznajmiłam przez łzy następnie mocno się do niego przytulając. Poczułam jak jego klatka piersiowa opada z wielką ulgą. Jego serce biło niesamowicie szybko. Gdy tylko słyszałam ten rytm, od razu się rozpływałam.
Po chwili wsunął pierścionek na mój palec i czule pocałował.

- Jestem w domu! - usłyszałam jego krzyk, który od razu mnie zirytował
- Musisz tak krzyczeć?!
- [T.I], co się stało? - zapytał z troską, wchodząc do salonu
- Nic. - Burknęłam, tępo wpatrując się w telewizor
- Przecież widzę. Ślepy nie jestem.
- Chcesz wiedzieć o co chodzi? Okej, bardzo szybko ci to wyjaśnię! Jesteś w trasie, nie widzimy się przez prawie cały, okrągły rok! Co chwila tabloidy dudnią na prawo i lewo o twoich romansach! Wiem do cholery, że to nie jest prawda, ale uwierz mi, że to nie jest przyjemne! W dodatku przyjeżdżasz i wrzeszczysz na całe mieszkanie! Nie łatwiej byłoby przyjść po ludzku do salonu i przywitać się jak człowiek, a nie jak jakieś dziecko, które swoją drogą urodzi ci się za dziewięć miesięcy! - wykrzyczałam następnie odwracając wzrok w przeciwnym kierunku
- Słucham? - zapytał zdezorientowany, ale i szczęśliwy. A może rozbawiony... Nie mam zielonego pojęcia
- Powiedziałam, że za dziewięć miesięcy zostaniesz ojcem czy ci się to podoba, czy też nie...
- Naprawdę?
- No nie! Żartuję sobie i wybucham bez powodu! Bo wahania nastrojowe to ja mam codziennie!
- [T.I], to wspaniale! - krzyknął uradowany, następnie rzucając się na mnie tak, że obydwoje w tym momencie leżeliśmy na kanapie
- Jesteś idiotą. - Zaśmiałam się, starając nadal zachować wściekłą minę
- Idiotą, który w dodatku kocha cię do szaleństwa. - Wyszeptał następnie czule mnie całując
- Jak go nazwiemy?
- Skąd wiesz, że to chłopiec?
- Nie wiem. Po prostu rozmyślam. Pomarzyć nie można?
- Tylko nie rozmarz się za bardzo.
- No to jak! - powtórzył rozentuzjowany - Okej. Dziewczynkę nazwiemy... Lea!
- Nie... Kojarzy mi się z Leą King...
- Oj, no tak... Faktycznie. Nie, nie, Lea odpada i to zdecydowanie. No to może... Clara!
- Po moim trupie...
- A czego chcesz od tego imienia?
- Clara Willson spała z tobą w drugiej liceum. Dziękuję bardzo...
- No tak. Pamiętam. - Uśmiechnął się szeroko, na co ja tylko klepnęłam go w ramię - No co?
- Nie rozmarzaj się tak! Co powiesz na... Sophie?
- O tak. Idealne. A chłopiec?
- Myśl... Użyj mózgu... Jeśli coś ci po nim jeszcze w ogóle zostało. - Zażartowałam, na co spotkałam się z jego morderczym spojrzeniem. Jednak bardzo szybko się uśmiechnął i przelotnie pocałował
- Brian...
- Co Brian?
- Nasz syn będzie miał na imię Brian.

- Usiądźmy na chwilę. Chciałbym powiedzieć kilka słów na pożegnanie tego młodego, wspaniałego człowieka. Funkcjonowanie naszej duszy można podzielić tak jakby na trzy etapy. Pierwszy to życie, drugi to śmierć, a trzeci to wieczność. Każdy z nich jest tak samo ważny. W etapie pierwszym szukamy Boga, w etapie drugim do Niego zmierzamy, natomiast w trzecim Go odnajdujemy i żyjemy z Nim już na wieki.
Śmierć nigdy nie przychodzi znienacka. Zawsze trzeba się jej spodziewać. Nie możemy żyć w przekonaniu ,,A... Mam 26 lat, jestem młody, w niebie mnie jeszcze nie trzeba. Śmierć po mnie nie przyjdzie“. Nic bardziej błędnego. Mamy tego najlepszy przykład. Zayn Malik, lat 26. Zostawił rodzinę, przyjaciół, narzeczoną. Osierocił dwuletniego Brian’a. A przecież miał tylko niecałą trzydziestkę na karku. Przecież w niebie go jeszcze nie trzeba. Przecież śmierć po niego nie przyjdzie.
Moi drodzy... Nasze życie można bardzo łatwo porównać do filmu. Jest tylko jedna różnica. Nie mamy szansy niczego cofnąć. Nie mamy szansy niczego wyciąć i usunąć. Nie mamy szansy się zatrzymać. Nie mamy szansy wcisnąć replay. Nie ma szansy niczego powtórzyć. I co najważniejsze... Nikt nie napisze scenariusza za nas. To my go piszemy. Sami dla siebie. Odgrywamy rolę własnej osoby. To my jesteśmy reżyserami własnego filmu. To od nas zależy jego recenzja. To od nas zależy jak zagramy naszą główną i to w dodatku najważniejszą rolę.
Zayn Malik był niesamowitym chłopakiem. Pomocny, radosny, szczęśliwy, cieszący się życiem, a co ważniejsze... Był wdzięczny za wszystko co miał. Wyznawca innej religii, jednak żegnany przez kościół katolicki. Na jego własne życzenie. Zrobił to dla [T.I]. Bardzo dobrze wiedział, że pragnęła ślubu kościelnego, katolickiego. Niestety przyszło nam dzisiaj płakać, a nie cieszyć się ze szczęścia dwojga młodych ludzi. Muszę przyznać, że mieliśmy bardzo dobry kontakt pomimo różnych religii. Nie raz spotykałem go z Brian’em w parku. Zawsze miał czas żeby porozmawiać.
Młody, jednakże niezastąpiony ojciec. Bardzo dobrze pamiętam każdy jego uśmiech podczas zabawy z synem. Szczery i szczęśliwy. Chłopiec był jego oczkiem w głowie. Podobni do siebie niesamowicie.
Syn i Brat. Przyjaciel oraz idol. Uratował życie niejednej fance. On wraz z pozostałą czwórką przyjaciół odmienili życie naprawdę przeogromnej ilości osób. Dzięki nim większość z nich na nowo uwierzyło w siebie. Uczynił wiele dobrego za życia.
Za życia. Zayn Malik, lat 26. Czy to na prawdę idealny wiek do umierania?! Gdzie ta sprawiedliwość?! Miliony zabójców pałętają się po świecie i żyją, zabijają dalej! Wyrządzają krzywdę bliźniemu! A taki młody, niczemu winien chłopak, czyniący tak wiele dobrego, zostawia rodzinę i przyjaciół. Opuszcza świat.
Na Ziemi nic już nie jest sprawiedliwe i zapewne nigdy nie będzie. Czasy się zmieniają. Niestety na gorsze.
Życie, śmierć, wieczność. Zayn Malik - idol, przyjaciel, brat, syn, narzeczony, ojciec, wspaniały człowiek. Amen
Dziewczyna wpatrywała się w księdza jak zahipnotyzowana. Powiedział tyle mądrych i prawdziwych słów, z których nawet nie zdawała sobie do tej pory sprawy. Na myśl o jej głupocie, policzki momentalnie zrobiły się mokre. Nie docierało do niej to, że już nigdy więcej nie przytuli się do jego rozgrzanej piersi, nigdy więcej nie zatopi się w jego ustach. Że już nigdy nie usiądą razem w trójkę na kanapie i nie obejrzą wspólnie jakiegoś idiotycznego filmu, z którego co chwilę zaczynali się śmiać. Nigdy nie zobaczy go razem z synem, który zasypiał na jego ramieniu. To wszystko dzisiaj się kończy.
Czwórka mężczyzn ponownie wzięła trumnę na swoje barki i ruszyła z nią do wyjścia. Za nimi cały kondukt żałobników.
Po chwili wszyscy stali już nad przepaścią gdzie miał zostać pochowany Zayn Malik.
Harry, Niall, Liam i Louis stanęli zaraz przy brzegu i zaczęli śpiewać piosenkę, która od początku była przeznaczona tylko i wyłącznie dla niego.
Forever Young.
Nie przejmowali się tym, że głosy drżały, jakby jakiś chochlik bawił się ich strunami.
Teraz tylko i wyłącznie myśleli o przyjacielu, który ich zostawił. Chcieli go godnie pożegnać. Tak jak na to zasłużył. Jako pierwszy przestał Harry. Nie wytrzymał. Nie potrafił się z tym pogodzić.
Louis objął go ramieniem i starał się jakoś pocieszyć, co nie było jednak takie łatwe. Po jego policzkach także zaczęły spływać gorzkie łzy, przez które jego głos odmówił posłuszeństwa. Piosenkę zakończył Liam. On jako jedyny wytrwał do końca. Z trudem, ale wytrzymał.
Po chwili czarna trumna zaczęła znikać pod czarną ziemią. Na samym końcu nie pozostało nic jak tylko i wyłącznie czarny, podłużny kopiec i nagrobek z takimi samymi napisami jak tabliczka na trumnie.
Czwórka przyjaciół podeszła do roztrzęsionej dziewczyny z synem, którego teraz trzymała mocno za rękę.
- [T.I], musi być dobrze. Na pewno będzie. To tylko kwestia czasu. Wiem, że nie mam prawa tak mówić, ale...
- Liam... Masz rację. Nie przepraszaj mnie. To samo powiedziałby Zayn. Wiem to. Znałam go aż za dobrze.
- Nawet nie wiesz jak mi przykro. - Wyszeptał przez łzy, po czym mocno ją przytulił
Harry z kolei wziął na ręce małego chłopca, który nie bardzo wiedział co się dzieje wokół niego
- Nie płacz. - Powiedział, następnie mocno obejmując szyję lokowatego, na co ten zaniósł się jeszcze większym płaczem - Gdzie tata?
- Tata... Tata wyjechał. - Zaczął mu tłumaczyć, powoli opanowując łzy
- Ja chcę tatę!
- Wiem, wiem. - Wyszeptał - Zobaczysz, że za niedługo będziecie znowu razem. Jak tata wróci z podróży, to na pewno przywiezie ci jakiś prezent. Może nawet zabierze cię do wesołego miasteczka.
- Do mamy!
Chłopak podszedł do [T.I] i wręczył jej syna, na co ona podziękowała mu skinieniem głowy
- Tata pojedzie do wesołego miasteczka i przywiezie auto.
Na słowa Brian’a cała piątka zaśmiała się pod nosem. Przynajmniej on potrafił wnieść trochę radości do życia.
- Kiedy tata wróci? - dopytywał niecierpliwie
[T.I] spuściła wzrok i zaczęła się intensywnie zastanawiać nad odpowiedzią. Nie miała zielonego pojęcia co powiedzieć.
- Nim się obejrzysz. - Oznajmiła po kilkuminutowej ciszy następnie mocno przytulając chłopczyka.
Pozostała czwórka przyjaciół dołączyła się do tego uścisku, w którym trwali przez dobry kwadrans. Po minionym czasie wszyscy odwrócili się przodem do świeżego grobu.

Zayn Malik
ur. 12.01.1993, zm.25.06.2019
Idol, Przyjaciel, Brat, Syn, Narzeczony, Ojciec

- Żegnaj. - Wyszeptała, po czym odwróciła się na pięcie i wraz z synem oraz resztą zespołu odeszła

So many adventures couldn’t happen today,
So many songs we forgot to play,
So many dreams are swinging out of the blue,
We let’em come true.

Forever young,
I wanna be
Forever young.
Don you really wanna live forever,
Forever
Or never.
Forever young,
I wanna be
Forever young.
Do you really wanna live forever,
Forever

Forever young...

-----------------------------------------------
Cześć wszystkim!
Wróciłam do was i nawet nie zdajecie sobie sprawy jaka jestem z tego szczęśliwa :)
Jeśli chodzi o powyższy post... Starałam się poprawić i wychwycić wszystkie błędy, ale dosłownie 25 minut temu wróciłam ze szkoły.. TADA! :)
Taki mam plan niestety codziennie i nic na to nie poradzę. Szkoła muzyczna wymaga poświęcenia (dosłownie)
Do tego jeszcze trzecia gimnazjum, test i bla, bla, bla, ,,Krzyżacy" na 20.09 i tak to wygląda...
Była prośba o smutnego imagina i jest smutny. Co prawda nie jakiś znowu wyciskacz łez, ale jest :)
Co do obiecanych zamówień:
Nie obiecuję, że imaginy pojawią się w kolejności takiej w jakiej przyjęłam zamówienia.
W dodatku w poniedziałek przyjeżdża do mnie Niemka na wymianę, więc raczej nie będzie mnie tutaj od 16-23.09. Postaram się jednak dodać kolejny post około tego weekend'u :)
Całuję, kocham was wszystkich, do następnego xxx

17 komentarzy:

  1. Moj Boze to jest piekne , nie moglam powstrzymac lez :,) Genialne

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie czytam- bo umarł i nie chcę płakać, ale znając życie jest boski i tak jak to napisała osoba wyżej genialny.
    Więc, do następnego imagina *mam nadzieję, że nie smutnego*
    I cóż Niemka na wymianę? Nienawidzę niemieckiego i z całego serca życzę Ci powodzenia. c:

    OdpowiedzUsuń
  3. Boże ! Ten imagin jest cudowny. Płaczę przez ciebie. :'( czekam na następne twoje dzieło

    OdpowiedzUsuń
  4. Na początku napiszę,ze tak sie zastanawiam czy nie pomyliłaś zamówień bo ja też zamawiałam smutnego o Zayn'ie :) Ale tak czy siak wróćmy do imagina...
    Bardzo,bardzo ci dziękuję za napisanie go dla nas! <3 On jest po prostu cudowny,brak mi słów.Tak cholernie wzruszający nie mogłam powstrzymać płaczu :') Już po pierwszych kilku zdaniach miałam gule w gardle ale potem jak sobie wyobraziłam jak on się jej oświadcza albo potem jak bawi się z tym synem w parku,jego cudowny uśmiech....Po porostu nie wytrzymałam i rozpłakałam się na całego!Świetnie napisałaś ten imagin,wszystko można sobie wyobrazić.Jeszcze te słowa tego księdza...były bardzo mądre,nawet przeczytałam je kilka razy,bardzo dobrze to napisałaś,tylko pozazdrościć talentu <3 Ehh...na koniec też się rozkleiłam gdy ten synek zapytał się gzie jest tata....matko powinno mi się zabronić czytać smutnych imaginów!Za bardzo je przeżywam.No i jeszcze ta piosenka....ja nie mogę.To jedenz moich ulubionych ich coverów i jak sobie wyobraziłam jak ją śpiewają....Ta piosenka ma coś w sobie,zawsze gdy jej słucham chce mi się płakać....
    Ehhh ten komentarz nie trzyma się ani kupy ani dupy ale dalej mną targają emocje :D Oby więcej takich imaginów ten był cudowny zdecydowanie jeden z moich ulubionych <3
    Kooocham <3
    Ms.Malik

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ty tez zamawialas smutnego, ale to zupelnie inny post :) nie pomylilam zamowien :)

      Usuń
  5. Placzeeeeeee :'(
    Zapraszam do mn : http://wszystkowkurwiamnie.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie lubię, gdy ktoś umiera, ale ten imagin jest piękny!

    OdpowiedzUsuń
  7. To nie jest wyciskacz łez? Boże, chciałabyś widzieć teraz mój stan. Z reguły nie komentuję imaginów, ale cholera... Jest naprawdę genialny.

    OdpowiedzUsuń
  8. popłakałam się! to jest piękne! xx

    OdpowiedzUsuń
  9. imaing świetny :), ale zastanawiała mn jedna rzecz, a mianowicie to, dlaczego Zayn był chowany w obrządku katolickim?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odwołuję się do fragmentu :)
      ,,Wyznawca innej religii, jednak żegnany przez kościół katolicki. NA JEGO WŁASNE ŻYCZENIE. Zrobił to dla [T.I]. Bardzo dobrze wiedział, że pragnęła ślubu kościelnego, katolickiego."
      Zakładamy, że przed śmiercią powiedział [T.I], że chce zostać pochowany w obrządku katolickim.

      Usuń
  10. Ojeny '.' RYCZĘ....
    Ten imagin jest taki... dołujący, przygnębiający, ale też uświadamia nam że nie jesteśmy wiecznie młodzi. Kiedyś spotka nas śmierć, kopniemy w kalendarz.
    Masz talent! Świeynie piszesz i widać że masz do tego talent ;*

    Zapraszam do sb
    najlepszepolskieimaginyonedirection.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. przepiękny jest xx

    K.CL

    OdpowiedzUsuń
  12. Wspaniały /Katyy

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3