środa, 4 września 2013

Five Hundred Eighty - Five

Pomysł jednego anonimka, wiem, że nie tak wyobrażałaś sobie ten imagin i przepraszam <3

- Słońce, jest środek dnia, wstawaj – uśmiechnął się lekko, szturchając mnie w ramię.

- Wiesz, że jesteś wszystkim, co mam?

- Znaczysz dla mnie więcej, niż możesz sobie wyobrazić.

- Kocham cię bardziej, niż Kevina. Wiesz, że takim uczuciem darzę tylko wyjątkowe osoby.

-  Czasem zastanawiam się, jak to jest, że jedna dziewczyna aż tak bardzo zawróciła mi w głowie.

- T.I, musimy już jechać na lotnisko – usłyszałam nagle. Podskoczyłam przerażona, na co chłopak zaśmiał się krótko.
- Wystraszyłeś mnie – mruknęłam wstając z łóżka.
- Przepraszam skarbie – uśmiechnął się szeroko i posyłając w moim kierunku całusa wyszedł z pokoju.
Westchnęłam wiążąc trampki. Zastanawiało mnie, jak on może zachowywać się tak obojętnie? Dobrze wiedział, co czeka nas za dwie godziny, a mimo to nie zauważyłam, żeby się tym przejął.
Pokręciłam głową. Tylko Louis może mieć taki humor w takiej chwili.

- Jesteś taki tępy, że aż przykry. Ale i tak bardzo cię kocham.

- Nie będę bać się przyszłości, jeśli obiecasz, że w niej będziesz.

- Nie jestem idealna i nawet twoje słowa tego nie zmienią.
- Masz rację, nie jesteś idealna. Dla mnie jesteś perfekcyjna.

Założyłam obszerny, ciemno-zielony sweter, a przez ramię przewiesiłam małą torebeczkę. Stanęłam w drzwiach naszej sypialni. Mimo tego, że szafy były zamknięte, było tu pusto. Przez prawie rok ten pokój nie usłyszy jego miękkiego głosu i dźwięcznego śmiechu, nie  zobaczy pięknego ciała i nie poczuje nieziemskich perfum i wody po goleniu. To będzie tylko zwyczajne pomieszczenie. Zamknęłam za sobą drzwi i pewnym krokiem ruszyłam ku wyjściu z domu.  Domu, który całkiem niedawno był wypełniony jego obecnością, który od dziś będzie stał pusty przez 10 miesięcy.
- T.I pośpiesz się, samolot zaraz mi ucieknie! – jęknął Tomlinson, kiedy wyszłam na zewnątrz.
- Idę – wybełkotałam, jakby sama do siebie.

- Wiesz, że nie będzie nam łatwo?
- Wiem Lou.
- A wiesz, że nie pozwolę ci odejść?
- A wiesz, że ja tobie też?

- Tę piosenkę napisaliśmy na mojego największego skarbu – powiedział wyciągając mnie na środek sceny.
- Lou, co ty do cholery robisz?! – powiedziałam ostro.
- Chcę im pokazać, ile dla mnie znaczysz – szepnął.

- Jesteś cholernym idiotą!
- A ty pieprzoną egoistką!
- Kocham cię dupku!
- Ja ciebie też!

Droga minęła w ciszy. Wciąż wpatrywałam się w krajobraz za oknem. Mijaliśmy budynki, gdzie wspólnie podziwialiśmy artystów i ich dzieła, chodniki, którymi spacerowaliśmy, sklepy, w których bywaliśmy.  Teraz to będą tylko wspomnienia? Znaczące dla mnie więcej, niż wszystko inne, co dotychczas wydarzyło się w moim życiu.  Nie chciałam żeby mnie zostawiał. Louis był człowiekiem, z którym chciałam dzielić swoje wspomnienia i problemy. Był człowiekiem, z którym chciałam spędzić resztę swojego życia.

- A to? – spytał wskazując na jedną z moich ulubionych fotografii.
- Miałam wtedy sześć lat i lata pierwszy raz zabrał mnie na ryby. Wypłynęliśmy na środek jeziora i uciekło nam wiosło, a tata wskoczył do jeziora, żeby je wyłowić.
- Tęsknisz za nim, prawda?
- Tęsknię, ale mam ciebie. Dzięki tobie nie tęsknię tak mocno.

- Louis, błagam nie rób tego.
- Ale czemu?
- Bo… Bo to mi ich przypomina.
- Przepraszam.
- Nie przepraszaj. Kocham cię.
- Też cię kocham. Bardziej niż cokolwiek na świecie.

- O czym myślisz? – jego aksamitny głos wyrwał mnie z przemyśleń.
- Tak sobie wspominam – westchnęłam pod nosem.
- Będę tęsknić  - szepnął.
- Ja też Lou. Ale damy radę  - oznajmiłam uśmiechając się lekko.
- Jasne, że damy radę. Zawsze dawaliśmy  – powiedział chwytając mnie za rękę.
Na tym nasza krótka rozmowa się zakończyła. Na Heathrow dojechaliśmy w samą porę. Zostało pół godziny do odprawy. Przy głównym wejściu czekał ochroniarz, który pokierował nas do tylnego wejścia, ponieważ przednim nie mogliśmy się dostać z powodu tłumu fanów. Nie minęło 10 minut, a moje stopy dotknęły ziemi. Spokojnie wślizgnęliśmy się na halę odlotów i poszliśmy do wyjścia dziewiątego na odprawę. Nie puszczaliśmy swoich dłoni. To były ostatnie chwile, kiedy mogły się zetknąć przed opuszczeniem siebie na całe 10 miesięcy.

- Nienawidzę cię!
- Powiedz mi, dlaczego?!
- Czy ty naprawdę jesteś taki ślepy?! Ja cię kocham ty idioto!
- Ale T.I my…
- Wiem! Wiem, że nie możemy być razem! Boisz się, że ludzie mnie nie przyjmą! Ale oni mnie nie obchodzą! Obchodzi mnie nasze szczęście, nie ich.
- Zaczekaj!
- Co?!
- Mnie też. Kocham cię.

Przemilczeliśmy. Pół godziny staliśmy, jak idioci i patrzeliśmy sobie w oczy. To było nasze pożegnanie. To najlepsze miało dopiero nadejść.
*Pasażerowie samolotu lotu nr 576 do Los Angeles proszeni są na odprawę do wyjścia dziewiątego*
- T.I ja… muszę ci powiedzieć o czymś ważnym – oznajmił. Unikał mojego wzroku, jak ognia. Przeczuwałam, że powie coś w stylu ,,Musimy to skończyć’’, ale bardzo się myliłam. – Wiesz, pamiętam, jak się poznaliśmy. Dostałem od ciebie w łeb plastikowymi grabkami, a wszyscy chłopcy śmiali się, że zbiła mnie dziewczyna – uśmiechnął się pod nosem. – Nie wiedziałem wtedy, że to będzie coś tak wielkiego. Nie wiedziałem wtedy, że jesteś osobą, z którą chcę i mam zamiar spędzić resztę swojego życia. Mam nadzieję, że też tego chcesz. Dobra – odetchnął. – T.I czy ty… Czy chcesz za mnie wyjść? – spytał.

- Jak na co dzień będziesz się tak ubierać, to kiedyś ci się oświadczę.
- Nie żartuj sobie Tommo!
- Przecież jesteś moją najlepszą przyjaciółką, nie zrobię tego.
- Obiecujesz?
- Obiecuję mała.

Poczułam, że ziemia osuwa mi się spod nóg. On… on naprawdę to zrobił? On przecież nie może. Nie powinien.

- Kocham T.I T.N!
- Louis cholera jasna, stul dziób, jesteś pijany!
- Ale wiem co mówię. Kocham cię T.I T.N!

- Kocham cię T.I.
- Więc wykrzycz to światu.
- Kocham cię – szepnął wprost do mojego ucha.
- Czego powiedziałeś mi to do ucha?
- Bo jesteś całym moim światem.

- Louis ja… - przerwałam nagle czując, jak w moim gardle staje gula. Pokiwałam głową, a po moich policzkach spłynęły łzy.
Tommo uśmiechnął się szeroko, a ja rzuciłam mu się na szyję i mocno oplotłam go ramionami.
- Strasznie cię kocham mała – wyszeptał w moje włosy. – Mimo, że nie mam dla ciebie pierścionka to dobrze wiesz, że dałbym ci wszystko co mam i żadna, nawet najdroższa na świecie błyskotka nie będzie w stanie oddać tego, co do ciebie czuję.
- Też cię kocham Louis – załkałam.
Nagle do moich uszu dobiegł dźwięk oklasków. Podniosłam głowę i wspólnie z moim narzeczonym rozejrzeliśmy się wokoło.
Otoczyły nad fanki. Płaczące, wzruszone fanki. Jego księżniczki. Jego powód, dla którego robi to, co daje mu szczęście. Jego życie.
- Muszę już iść – westchnął i puścił moją rękę, po czym oddalił się o kilkanaście metrów.
Nagle doszło do mnie co się dzieje. Nie mogę tego tak zostawić.
- LOUIS! – wrzasnęłam najgłośniej jak umiałam.
Chłopak odwrócił się w moją stronę, a ja pędem ruszyłam w jego stronę. Rzuciłam się na niego oplatając go nogami w pasie i przyciągnęłam do siebie w namiętnym pocałunku.
- Uważaj na siebie. Jesteś wszystkim co teraz mam, słyszysz? Uważaj, dbaj o siebie i wróć do mnie. Będę tu na ciebie czekać. Kocham cię tak strasznie mocno – szepnęłam i wtuliłam się w jego szyję.
Wyczułam, jak się uśmiecha, delikatnie głaszcząc moje plecy.
- Wrócę. Obiecuję, że do ciebie wrócę – powiedział stawiając mnie na ziemię.
Chwilę później odszedł. I zostawił mnie samą z moją chorą miłością na całe 10 miesięcy. A kiedy wrócił, byliśmy silniejsi. Niepokonani.


***
Cześć, to znowu ja ;)
Pewnie już macie dość moich wypocin, ale ostatnio jest tu dość pusto, a imagina skończyłam już wczoraj, więc postanowiłam go dodać ;) Do końca miesiąca prawdopodobnie mnie tu nie będzie, no więc sajonara i inne <3 I ZAPRASZAM DO MNIE ;3

11 komentarzy:

  1. Wypocin? Serio? Nazywasz taki cudny imagin wypocinami? -.-' Jest fantastyczny! :D a te wspomnienia są cudowne *-*

    OdpowiedzUsuń
  2. Aż się wzruszyłam :') Wspaniały :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Boziu,jaki piękny! ;') Nie czytałam nic piękniejszego z Louisem. Śliczny! <33

    Wpadniesz? http://im-ready-to-touch-the-stars.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. jest prześwietny ! a normalnie tym to mnie wzruszyłaś xx: (choc słyszzałam to miliony razy to tutaj pasuje jak ulał <3)
    - Kocham cię T.I.
    - Więc wykrzycz to światu.
    - Kocham cię – szepnął wprost do mojego ucha.
    - Czego powiedziałeś mi to do ucha?
    - Bo jesteś całym moim światem.

    Klaudia CityLondon

    OdpowiedzUsuń
  5. Extra! Jeden z lepszych jaki czytałam z Lou ;)
    Fajnie, że wplotłaś w niego retrospekcje :*
    Czekam na kolejny!

    Zapraszam do siebie
    najlepszepolskieimaginyonedirection.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3