niedziela, 8 września 2013

Five Hundred Eighty - Seven

Czasami nachodzi mnie taka myśl... Ale wtedy szybko staram się ją wyrzucić z głowy. Nie mogłabym tego zrobić. Kocham go i chcę dla niego jak najlepiej. Właśnie... A może ja nie jestem mu już potrzebna? To trudne...
Nie widziałam go trzy miesiące. Cholernie długo, prawda? Wciąż czekam. Czekam na dźwięk zamykanych drzwi, potem przekręcania kluczy i rzucania torby na podłogę. Podbiegam do niego, a on zamyka mnie w ciasnym uścisku. Szlocham mu do ucha, nie mogę już wytrzymać. Wpijam się w jego usta. Czy to się jeszcze zdarzy? Czy dam nam szansę? Ja... Ja naprawdę nie wiem.
Choć mówią, że nie mamy szans
Ciągle wierzę, że jeszcze jest czas
I chcę, razem z Tobą zakończyć ten dzień
Ten jeden razWiecie, jakie to uczucie, kiedy traci się kogoś, kto jest częścią nas? Nie wiem, jak ubrać to w słowa. Chyba nie potrafię. Muszę zebrać się w sobie i wykonać ten ostatni, ostateczny krok. Ja... Muszę odejść.
Wracam do domu od tylu lat
Wciąż po kryjomu, przed wschodem dnia
Wiem, że czekałaś, aż powiem ,,tak''
Wracam do domu, ostatni raz
Z hukiem zatrzasnąłem drzwi mojego samochodu. Nie wyjąłem nawet bagaży, ale najszybciej, jak mogłem, popędziłem do domu.  Drzwi były otwarte. Domyśliłem się, że T.I jest na górze i pewnie, jak zwykle, czyta książkę. Miałem jej tyle do opowiedzenia.Wszedłem do naszej sypialni i zobaczyłem, że moja dziewczyna siedzi na krawędzi łóżka ze spuszczoną głową. Moje serce aż skakało. Znów mogłem ujrzeć jej perfekcyjną w każdym calu twarz, drobne ciało. Mogłem usłyszeć jej melodyjny głos i ciepły dotyk. To było dla mnie warte więcej, niż cała ta pieprzona kariera gwiazdki popu.Starałem się być cicho. Podszedłem do niej od tyłu. Dosłownie zamurowało mnie, kiedy kątem oka zauważyłem, że na podłodze pod łóżkiem leży zapięta walizka. To nie było jednak najgorsze. T.I zadrżała, pociągając nosem. Czy ona... płakała? 

- T.I, kochanie - powiedziałem półszeptem robiąc krok w jej stronę. Brunetka odwróciła głowę i otarła łzy, które spływając po policzkach, rozmazały jej cały makijaż.
- Cześć Zayn - wychrypiała wstając. Sięgnęła po walizkę, podniosła ją i chwyciła jej plastikowy uchwyt.Stałem w osłupieniu dokładnie studiując jej ruchy. Obrzuciła mnie pełnym bólu spojrzeniem i wyminęła, zostawiając samego w pokoju. Stałem przez chwilę w miejscu, dokładnie analizując to, co przed chwilą się stało.
- T.I! - zawołałem otrząsając się. Wybiegłem z sypialni. Była już na korytarzu.
- Proszę, nie utrudniaj mi tego - mruknęła zapinając kurtkę.
- Ale... Ale co ty robisz? - zapytałem przygryzając wnętrze policzka.
- Odchodzę Zayn... Ja po prostu odchodzę - szepnęła mi w usta. Odwróciła głowę i zacisnęła usta w cienką linię. Moje serce.... Ono się rozleciało. Na miliony malutkich kawałeczków.
Oddam Ci więcej niż będziesz chciał
Jeszcze razem będziemy się śmiać
Z tego, co było, z grzechów i kłamstw
Wciąż pamiętam Twój uśmiech sprzed lat
Warto próbować, pomimo ran
Nie pozwolę Ci więcej się bać
Zacząć od nowa, chcesz Ty i ja
Tylko proszę, nie zostawiaj mnie tak

- Dlaczego? - zapytałem niemal bezgłośnie.
- Nie mogę tak dłużej żyć Zayn. Nie chcę dłużej czekać, aż przyjedziesz na te kilka chwil i będziesz zapewniał mnie o swojej miłości. Ja nie potrzebuję twoich głupich deklaracji. Potrzebuję cię tutaj, przy mnie - oznajmiła patrząc mi prosto w oczy.
- Nie rób nam tego T.I. Zmienię się. Nie opuszczę cię już nigdy. Będę przy tobie, zaczniemy od nowa. Tylko proszę, nie zostawiaj mnie tak. Dziewczyna długo się nie odzywała. W końcu jednak spojrzała na mnie i bez słowa wtuliła się w moją klatkę piersiową. Oboje płakaliśmy. Ona, bo cierpiała, ja, dlatego, że zraniłem najważniejszą osobę w moim życiu. Wiedziałem jedno: Już nigdy nie pozwolę jej na łzy z mojego powodu. Nie pozwolę jej więcej się bać. Nie pozwolę jej cierpieć. Nie pozwolę jej znowu odejść.



Znowu ja!
Wiem wiem, pewnie już mną rzygacie, no ale nie macie czego czytać, więc cóż ja biedna poradzę? ;)
Teraz już obiecuję, że więcej w tym miesiącu nie napiszę :p Przy okazji: Nie bądźcie chamy, wejdźcie ;) Do następnego! (ZMIENIŁAM NAZWĘ TWITTERA!) @luvlarreh, przedtem @ahmydirection ;)

8 komentarzy:

  1. Awww... uwielbiam takie słodkie imaginy. Zawsze sprawiają, że uśmiech pojawia się na twarzy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny <3 Kocham czytać twoje imaginy :-)

    http://kochamjedend.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. "Teraz już obiecuję, że więcej w tym miesiącu nie napiszę" nawet tak nie żartuj! :D czekamy na więcej. ♥

    OdpowiedzUsuń
  4. Więcej takich słodkich <333

    OdpowiedzUsuń
  5. szkoda że taki króciutki :c ale jest sliczny xx

    K.CL

    OdpowiedzUsuń
  6. Irytuje mnie to, że to Zayn w 99% imaginow jest tym złym, tym który zdradza, opuszcza, bije. Nie róbcie z niego jakiegoś bezuczuciowego drania... W każdym bądź razie imagin napisany świetnie <3

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3