piątek, 6 września 2013

Five Hundred Eighty -Six

Jest trochę przekleństw, a to dlatego,że się wkurzyłam, potężnie wkurzyłam. Cieszyłam się przez całe 30 sekund dzisiaj. Imagin może trochę taki z humorem,melanżowy, nie wiem, mam nadzieję,że wam się spodoba. :) Przepraszam za błędy.
Ps. Czy tylko ja mam dość szkoły ?


Drugi dzień szkoły a ja mam jej już dosłownie dość. Pozadawane już od cholery, no tak, przecież my uczniowie, w ogóle nie mamy swoich spraw po wakacyjnych. Od razu zwarci i gotowy siądziemy do rozwiązywania zadań z matematyki i fizyki, do nauki biologii oraz chemii. Nie ma to jak zapowiedziany już sprawdzian z geografii.Po prostu żyć nie umierać! Drugą godzinę siedziałam przy biurku rozwiązując durne zadania z matematyki, które w życiu mi się nie przydadzą. Moje rozdrażnienie sięgało zenitu. Jeżeli zaraz nie wyjdzie mi poprawny wynik, rozwalę pierwszą lepszą rzecz leżącą na biurku. O ile ten przedmiot można tak jeszcze nazwać. Cały zawalony papierami, książkami i długopisami. Jeszcze Louisa i Harrego tylko tu brakuje. Nawet ściany w pokoju nie pomagają mi się uspokoić, no tak czerwony to chyba nie odpowiedni kolor ?
-Czego kurwa ?-warknęłam kiedy drzwi od mojego pokoju zaskrzypiały, a to oznaczało tylko jedno, któraś z tych pięciu ofiar chce zginąć. Mogłam pozwolić sobie na rzucanie takimi epitetami gdyż żadnego z rodziców nie było w domu. Skąd wiedziałam,że to któryś z nich ? Każdy zawsze wchodził do mojego pokoju bez pukania, w przeciwieństwie do ich dziewczyn. Nie idiotyczne,że osiemnastoletnia dziewczyna zadaje się z ludźmi starszymi od siebie i na dodatek sławnymi ? Wcale. 
-Grzeczniej trochę-intruz w postaci Tomlinsona potargał mi włosy. Odetchnęłam głęboko żeby nie wybuchnąć. Wtedy wszystko wyłącznie z nim fruwało by przez okno! A jego wypieprzyła bym pierwszego.
-Słuchaj no-odwróciłam się wraz z fotele-jest piątek wieczór, a ja zamiast balować siedzę nad matematyką-ryknęłam trochę za głośno.
-Panienko [T.N]-jak nic chce dostać w te swoje idealnie proste zęby-ja właśnie w tej sprawie do panienki. 
-Co pan proponuje ?-spojrzałam na niego z ciekawością wypisaną na twarzy.
-No wiesz Ty się musisz uczyć a my idziemy się zabawić-zaśmiał się i wyszedł z mojego pokoju.
-Louis Ty podły sukinsynie-z prędkością światła wyleciałam za nim z pokoju. Nie patrząc na schodki przeskakiwałam jeden po drugim, i dzięki Bogu,że Liam stał zaraz przy nich i zdążył mnie złapać. Inaczej czekałaby mnie operacja plastyczna twarzy jak nic. Salon wypełniły głośne śmiech moich przyjaciół a ja gdybym mogła zabiłabym jeden po drugim i zakopała w ogródku.
-Błagam nie idźcie beze mnie nigdzie-zaskomlałam będąc nadal w objęciach Payne-proooszę.
-A Twoja matematyka ?-odezwała się Eleanor, ona jedyna mnie rozumiała, w końcu studentka. 
-Ja to umiem, przysięgam-złożyłam dłonie jak do pacierza-będę was błagać na kolanach.
-W sumie to fajny pomysł-zaśmiał się Styles patrząc po twarzach przyjaciół.
Pokazałam chłopakowi język wraz z środkowym palcem za co zostałam zganiona przez Liama. 
-Mam inny pomysł. Zostaniemy w mnie-poruszyłam śmiesznie brwiami.
-Tak i będziemy pić soczek pomarańczowy-zironizował Zayn.
-Jak chcesz możesz pić, a my coś mocniejszego-zaśmiałam się wyswobadzając z uścisku Liama. Podeszłam do barku ojca i wyjęłam z niego kilka butelek, gatunkowo najlepszego trunku. Payne skarcił mnie znów wzrokiem ale Louis wyrwał mi butelki ustawiając je na stoliku w salonie.
-Przynieś jeszcze coś do żarcia-rozsiadł się na kanapie wygodnie Niall a Zayn zaczął kombinować coś z muzyką. Z pomocą Eleanor i Harrego przyniosłam z kuchni kieliszki i napój, oraz orzeszki i paluszki. Perrie w międzyczasie zamawiała nasze ulubione pizzy.
-Znów chcesz spić ojcu alkohol ?-Liam oparł się o kanapę-nie pamiętasz co miałaś w wakacje ?
-Nie rób dramy Liaś, ojciec był zły bo musiał przyjeżdżać po moje zwłoki aż do Doncaster-zaśmiałam się na samo wspomnienie z wakacji. Po ognisku klasowym, sama nie wiem jak trafiłam do rodzinnego miasta Tomlinsona ale wiem,że to właśnie on sprzedał mnie wtedy rodzicom. Oj dokładnie to pamiętam, szlaban na dwa tygodnie,zabrane karty, komputer i wszystko. Horror!
-Teraz siedzimy grzecznie w domku-Louis podał mu kieliszek z trunkiem-Nasze zdrowie-zaśmiał się i przechylił swoją zawartość. Kieliszek za kieliszkiem i cała nagromadzona złość ze mnie uleciała. Zapomniałam o matematyce a skupiłam na śmiechach wraz z przyjaciółmi. Nie wyobrażam sobie,żebym mogła lepiej spędzić piątkowy wieczór niż z nimi. Przestałam liczyć którą butelkę już opróżniamy koło pierwszej w nocy.
-Ale wiecie co ?-zwróciłam się do przyjaciół powstrzymując czkawkę-wiem na pewno,że Styles i alkohol to jest jakiś szczególny przypadek dodawania. Wszyscy spojrzeliśmy na  śpiącego loczka, który przez sen ssał palca jak niemowlak. Żadne z nas nie pohamowało śmiechu, a jego to czołg nawet by chyba nie obudził.

11 komentarzy:

  1. Superowy,wspaniały,cudowny.Nie do opisania.Życzę weny.

    OdpowiedzUsuń
  2. Omomom Jestem pierwsza.. chyba !! :3
    Imagin jak zawsze wspaniały ;3

    OdpowiedzUsuń
  3. Hahha ale beka. Zabawny jest ten imagin. Co do szkoły. Yeah! W końcu! Tak się ciesze,l masakra, ze jest weekend :(
    Ale to zależy czy ktoś ma dobrych znajomych w budzie i ma po co do niej chodzić czyn nie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeee! Pierwsza! Ten imagin jest booooski *-* i kooncowka z Harrym XD

    OdpowiedzUsuń
  5. Hahaha. Kocham ten imagin. Jest świetny. :D

    OdpowiedzUsuń
  6. co do tej szkoły, to masz 100 % rację, a co do imainga, to super! :*

    OdpowiedzUsuń
  7. wspaniałyy *.*

    OdpowiedzUsuń
  8. Brrr... Szkoła to masakra xdxd Nienawidzę :P
    Co do imaginu to muszę przyznać, że jest PER-FECT ;)
    Bynajmniej bardzooo mi się podoba :*

    Zapraszam do sb
    najlepszepolskieimaginyonedirection.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. jak dobrze, że ja mam jeszcze wrzesień wolny bo studia :)imagin spoko :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3