poniedziałek, 23 września 2013

Five Hundred Ninety - Four

Pojawia się kilka przekleństw.
MUZYKA

Spazmatyczny szloch odbijał się echem w całym pomieszczeniu. W uszach nieustannie brzęczała tykająca wskazówka zatrzymująca się na okrągłej liczbie.
Załamanie.
45 kilogramów. To o 15 za dużo. Płacz usłyszały wszystkie cztery ściany. Podłoga poczuła upadające, lekkie, chude, kościste i wycieńczone ciało. Dusza czuła zawiedzenie i zło. Wszędzie było pusto.
Depresja.
Szuflada wysunięta. Papierowe opakowanie na podłodze. Żyletka przy skórze. Krople krwi na kafelkach. Łzy na okaleczonych rękach.
Wściekłość.
Dziewczyna uniosła głowę. Jej gęste włosy zasłoniły twarz. Łzy zakończyły swą codzienną wędrówkę i wyschły na zapadniętych policzkach. Żyletka z cichym brzdękiem upadła. Drzwi wywarzone. Ciało przy ciele.
Bezsilność.
Jego ciepło było ukojeniem. Ramiona były światem. A słowa niczym.  Miękka, flanelowa koszula została narzucona na jej nagie plecy. Pocieszające słowa szeptane do ucha. Nic.
Strata.
- Dlaczego?
- Jestem… - załkała przyciągając jego umięśnione ciało bliżej. – Jestem grubą świnią – wyszeptała, a cała toaleta znów wypełniła się jej szlochem.
Strach.
- Nie jesteś – powiedział cicho, głaszcząc ją po głowie. Złożył lekki pocałunek w jej włosach, a następnie przeczesał je palcami, kołysząc ją we własnym rytmie.
- Zostaw mnie, odejdź, nie możesz ze mną być, spójrz na mnie, jestem niczym – mówiła w amoku.
- Jesteś wszystkim.
Ból.
Ręce zawinięte w bandaże, schowane pod grubą bluzą. Spodnie mocno ściśnięte paskiem. Włosy zaczesane tak, aby zasłaniać jak największą część twarzy. Wszystkie ubrania są co najmniej o dwa rozmiary za duże. Z jej perspektywy za małe.
Niewinność.
- Czy do ciebie wciąż nie dochodzi, jaką jesteś tłustą suką?
- Gruba krowa.
- Masz uda, jak wieloryb!
- Najlepiej się zabij, ty mała kurwo!
- On nigdy nie będzie twój! Nie zadaje się z takimi kaszalotami!
Łzy nie do powstrzymania. Damska toaleta. Metalowe pudełeczko. Cztery białe tabletki.  Ukojenie. Spokój. Sen.
Zawiedzenie.
- Obiecałaś, że… - mocniej ścisnął jej rękę, przełykając łzy. – Że to pokonasz. Pokonamy. Nie pamiętasz? Mówiłaś mi, że będziesz walczyć cholera! – krzyknął, gwałtownie wstając, wywracając przy tym krzesło.
Krzyk.
Wrzeszczał, że ma zostać, że jest tchórzliwa, że on tu jest, że nie odejdzie. Rzucał kwiatami, które dla mnie przyniósł, butelkami, owocami. Nie był sobą. Był człowiekiem, we wcieleniu diabła.
Osamotnienie.
-
Proszę, zrobiłem twoje ulubione danie – uśmiechnął się lekko, kładąc przed dziewczyną talerz pełen spaghetti.
Ona jednak wstała od stołu i bez słowa wyszła z kuchni. Powinno zaboleć. Ale poczuł tylko łzy spływające po jego policzkach.
Nienawiść.
- Czemu nie zjesz? – spytał łagodnie, klękając przed nią, siedzącą na skraju wielkiego łóżka.
- Nie jestem głodna – powiedziała cicho, bawiąc się palcami.
- Nie kłam – szepnął gładząc jej kolano.  Poczuł tylko kość. Zdjęła jego rękę i splotła jego palce ze swoimi.
- ,,Po raz ostatni trzymam cię za rękę, dziś to dziś, ale jutro beze mnie. Co jest? Proszę nie płacz. Uśmiechnij się, zanim powiemy sobie żegnaj’’ – wyszeptała mocniej ściskając jego rękę.
Smutek.
Oboje płakali. Ich łzy były do siebie idealne. Tak samo, jak ich postrzępione oddechy, dłonie i usta.  Byli jak puzzle. Dopełniali się. Różnili się tą jedną, jedyną rzeczą. Nienawidziła siebie. On ją kochał.
Żal.
- Masz zbyt piękne ciało, by je niszczyć. Nie możesz – wychrypiał, przesuwając palcem po bliznach na jej przedramionach.
- Ja nie niszczę, ja je zdobię – oznajmiła nieśmiało.
- Nie podobają mi się te ozdoby kochanie – szepnął, a kolejna łza skapnęła na wypukłości na jej delikatnej skórze.
Przerażenie.
- Odłóż… O…. Odłóż ten pi… pistolet… - jego głos drżał, jak nigdy przedtem . Nią wstrząsał szloch i strach.
- Nienawidzę siebie, nienawidzę tego wieloryba, którego widzę w lustrze – wrzasnęła, zaciskając oczy.
Nie miała na tyle odwagi, aby strzelić.
Przykrość.
Broń upadła na ziemię, a wraz z nią, po ścianie zsunęło się wiotkie ciało. Dziewczyna podkuliła kolana pod brodę i objęła je chudymi rękami. Wgryzła się w kolano, powodując ogromny ból. Nie umiała się uspokoić.
Zastanowienie.
Nie potrafił się ruszyć. To, co stało się przed chwilą, zabiło jego duszę od środka. Chciała się zabić.
- Błagam, nie odchodź – usłyszał cichy szept, zmieszany z płaczem.
Stałość.
- Nigdy – powiedział niemal niesłyszalnie.
- Ja tylko… czasem zapominam, czym jest szczęście – oznajmiła.
Zdrowie.
- Myślę, że… Widzę w lustrze kogoś, kim nie jestem. Bo nie jestem, prawda?
- Nie jesteś. Jesteś idealna.
- Ale… Widać mi wszystkie kości, mój organizm jest wyniszczony i te blizny… Nie jestem.
- Jesteś. Jesteś dla mnie.
Szczęście.
- Teraz inną pozę – powiedział lekko, naciskając przycisk aparatu.
- Czemu tak na mnie patrzysz? – zapytała.
- Bo się uśmiechnęłaś. Pierwszy raz, od dwóch lat – oznajmił, a na jego ustach również zamajaczył lekki uśmiech.
Miłość.
Dziewczyna z przerażeniem wpatrywała się w dwie czerwone kreski. To nie mogło się zdarzyć. Nie miały być dwie, miała być jedna.
- Zayn!
Szczerość.
- Co się dzieje? – przerażony chłopak upadł na podłogę, tuląc do swojej piersi zapłakane, lekkie ciało.
- To… dziecko – wykrztusiła.
Malik skamieniał. Dokładnie pół minuty przetwarzał w głowie słowa swojej ukochanej. Potem wydał z siebie głośny okrzyk. Okrzyk szczęścia.
Duma.
- To jest moja narzeczona, T.I.
- Miło mi cię poznać T.I. To prawda, że w większości to ty jesteś na obrazach Zayn’a?
- Tak, to ja – przyznała nieśmiało.
- Będziemy mieć dziecko – wypalił chłopak.
Prawda.
- Jesteś Aniołem.
- Co?
- Mama mówiła, że ci, którzy mają skaleczone nadgarstki to Anioły.
- Nie jestem Aniołem.
- Jesteś. Mama mówiła, że tylko Anioły się okaleczają, bo nie lubią życia na ziemi. Ten świat ich niszczy, więc próbują wrócić do nieba. Są zbyt wrażliwi na ból innych i ten własny.
- Wiesz, twoja mama jest bardzo mądra.
- Dziękuję. Ona też jest Aniołem, ale wróciła już do domu.
Kochanie.
- Mamusiu?
- Tak?
- A dlaczego ty masz takie dziwne ręce?
- Bo widzisz kochanie, mamusia była kiedyś słaba. Ale miała przy sobie tatusia i teraz jest silna.
- Ja też będę słaba?
- Nie skarbie. Nie pozwolę ci na to – szepnęła T.I całując dziewczynkę w głowę. – Nigdy nie pozwolę ci upaść.

***
Znowu ja, ble ble bleeee!
Ale do rzeczy: niektóre teksty, jak i sam pomysł na tego shot'a, wzięłam z Tumblra Henzai, którego macie powyżej, jako link do muzyki ;) Myślałam, że ten imagin wyjdzie mi lepiej, ale cóż, jest jaki jest.

Mogę liczyć na komentarze? Strasznie chciałabym poznać waszą opinię na temat tej pracy. Z góry dziękuję ~ @ahmydirection <3

23 komentarze:

  1. Jejuu *-* cudowny jest ;)
    Wgle ty masz talent :p zazdroo ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Super :D Szkoda że nie dodajecie tak często jak kiedyś , no ale wiadomo że macie też inne obowiązki .

    OdpowiedzUsuń
  3. Płacze cnie. ; ( @Aww_my_Justin

    OdpowiedzUsuń
  4. Boże *.* Zakochałam się ,to jest piękne...

    OdpowiedzUsuń
  5. Boże *.* Zakochałam się ,to jest piękne...

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudowny. Świetnie piszesz :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudowny. Świetnie piszesz :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wow. Ja nawet nie wiem, co napisać To jest niesamowite.
    Wow
    I piękne.

    OdpowiedzUsuń
  9. To takie prawdziwe, bo...bo ja sama miałam anoreksje. Sama przez to przechodziłam i od pierwszych słów tego imagina płakałam. To okropna choroba i nie każdy ma szczęście z niej wyjść. Jeśli nie masz anoreksji, to jesteś świetna w opisywaniu przeżyć wewnętrznych. Imagin jeden z lepszych jakie czytałam. Naprawde bardzo mi sie podoba. Oby więcej takich świetnych autorek. Uczucia są opisane jakbyś sama przez to przechodziła. Myślałam o sobie tak samo jak T.I... Cudowny imagin. Zakochałam sie. Życze weny! xx

    OdpowiedzUsuń
  10. Muzyka z tumblra dobra, ale on sam... co to ma być? NIE ŻRYJ IDIOTKO, DON'T EAT, ARE YOU FAT serio? Ludzie, nie, tak nie może być, ludzie z depresją, bulimią, anoreksją, wchodząc na to co mają pomyśleć? Jezu, nie, nie strawie tego.
    Imagin świetny :) Nie wiem, jak można wyzywać ludzi od grubych świń i życzyć im śmierci, eh. Świat schodzi na psy, stanowczo.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ten imagin jest piękny c; Tylko w końcówce trochę się pogubiłam ... Ale i tak jest wspaniały <3

    OdpowiedzUsuń
  12. "- Jesteś Aniołem.
    - Co?
    - Mama mówiła, że ci, którzy mają skaleczone nadgarstki to Anioły.
    - Nie jestem Aniołem.
    - Jesteś. Mama mówiła, że tylko Anioły się okaleczają, bo nie lubią życia na ziemi. Ten świat ich niszczy, więc próbują wrócić do nieba. Są zbyt wrażliwi na ból innych i ten własny."
    ojejcia, przepiekne słowa xx
    ogólnie przepiękny imagin, serio. dawno na taki czekałam xx

    K.CL

    OdpowiedzUsuń
  13. matko...
    jak mogłaś napisać coś tak cholernie smutnego?
    jezu...
    nie wytrzymie , masakra
    ten imagin jest okropnie wzruszający
    kiedy skończyłam go czytać aż się otrząsnęłam
    nagle zrobiło mi się tak zimno, że masakra.
    Jest cudny, naprawdę. Dziękuję Ci, że go napisałaś.
    <3

    OdpowiedzUsuń
  14. Dziewczyno to bylo boskie !! Jestes genialna ;))

    OdpowiedzUsuń
  15. Jedno slowo: Kocham
    I weny zycze

    OdpowiedzUsuń
  16. Po raz kolejny obiecałam sobie, że nie będę płakać i co ? Obietnica złamana. Dlaczego wy musicie mieć taki talent ? To co tutaj piszecie jest piękne. Kocham i życzę weny ! :) <33

    OdpowiedzUsuń
  17. rzadko tu coś komentuje ale to jest niesamowite :)
    Oby tak dalej weny życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  18. - Jesteś Aniołem.
    - Co?
    - Mama mówiła, że ci, którzy mają skaleczone nadgarstki to Anioły.
    - Nie jestem Aniołem.
    - Jesteś. Mama mówiła, że tylko Anioły się okaleczają, bo nie lubią życia na ziemi. Ten świat ich niszczy, więc próbują wrócić do nieba. Są zbyt wrażliwi na ból innych i ten własny.
    - Wiesz, twoja mama jest bardzo mądra.
    - Dziękuję. Ona też jest Aniołem, ale wróciła już do domu.
    Skąd ty bierzesz pomysły, że by coś takiego napisać.Przepiękne.Szkoda, że ja tak nie umiem pisać.(Sorry za spam)Zapraszam na 1d-sg-jb-i-inni.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  19. Jestem Aniołem c:
    Imagin świetny ;D

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3