środa, 16 października 2013

Five Hundred Ninety - Eight

Zamówienie @Hazel

- [T.I], pośpiesz się!
- Już mamo! - odkrzyknęłam, zasuwając do końca zamek sukienki.
Przeczesałam jeszcze włosy grzebieniem i chwytając w dłonie buty wybiegłam z pokoju niczym strzała, tym samym wpadając na mojego brata.
- Boże. Mogłabyś zabijać takim uderzeniem.
- Cóż... Cela też mam niezłego. - Zaśmiałam się, dźgając go łokciem w bok.
Nie byliśmy takim stereotypowym rodzeństwem. Owszem, kłóciliśmy się czasami, ale zazwyczaj w formie żartów. W każdym bądź razie żadne nie obrażało się jakoś śmiertelnie.
- No nareszcie. - Westchnęła z politowaniem mama - Ileż można się ubierać?
- Wiesz mamo. [T.I] musiała się wystroić, żeby nie daj Boże któryś z tych tam chłoptasiów nie zobaczył jej w nieodpowiednim stroju.
- Nie prawda! - uniosłam się - To że zatrzymują się w tym samym hotelu co my, w ogóle mnie nie obchodzi.
- Czy to pryszcz?
- Co?! Gdzie?! Jaki pryszcz?! - wykrzyczałam spanikowana, czym prędzej biegnąc do lustra
- Mówiłem. - Zaśmiał się na co posłałam mu mordercze spojrzenie - Boże... Zachowujesz się jak te wszystkie napalone psycho fanki. Kiedy do ciebie w końcu dotrze, że ich takie dziewczyny NIE interesują?
- Nie jestem żadną psychopatką, ani psycho fanką, ani... Żadną inną psycho, okej? - tłumaczyłam poirytowana, poprawiając włosy - Nie obchodzi mnie to, że One Direction zatrzymuje się w tym samym hotelu co my. Jestem szczęśliwa, bo idę jutro na ich koncert, więc wypchaj się pajacu i przestań tyle gadać, bo nawet do cyrku cię nie będą chcieli przyjąć.
- [T.I], uspokój się...
- Ale tato! Nie jestem żadną wariatką!
- Oczywiście. Wszyscy to wiemy, ale teraz wypadało by w końcu pójść na kolację, bo inaczej skasują nam rezerwację, a bardzo dobrze wiecie, że nie płacimy tanio za hotel, więc 3,2,1, chcę was wszystkich widzieć przy windzie. Już!
Założyłam jeszcze na nogi swoje czarne szpilki i roztarłam delikatnie szminkę, aby moje usta wyglądały bardziej naturalnie.
Poczułam, że ktoś popycha mnie w stronę wyjścia. Na ten gest tylko wywróciłam oczami i westchnęłam zirytowana.
- Wyglądasz idealnie i mogę się założyć, że niejeden mężczyzna będzie się na ciebie patrzeć jak opętany przez szatana. Swoją drogą gdyby tylko Tom tutaj był...
- Posłuchaj braciszku... Powiedz swojemu przyjacielowi, żeby trzymał swoje wielkie łapska z daleka ode mnie. - Oznajmiłam z przesłodzonym uśmiechem po czym wyrwałam ramię z jego uścisku i ruszyłam przez foyrt do restauracji. Zajęłam swoje miejsce przy oszklonej ścianie i zaczęłam się wpatrywać w obrazek za oknem. Setki fanów z transparentami i przeróżnymi maskotkami, których dwójka ochroniarzy starała się powstrzymać przed wtargnięciem do wnętrza hotelu.
Byłam pod wrażeniem, że jakimś cudem sobie z tym radzili.
Z transu wybudził mnie kelner, który właśnie wręczał nam menu.
Zaczęłam czytać wszystkie pozycje w karcie. Ostatecznie postawiłam na chińszczyznę oraz tak jak cała reszta, białe wino.
Wyjrzałam ponownie za wielką szybę, jednak w tym momencie widok mnie przeraził, ale i jednocześnie rozbawił. Mianowicie wszystkie fanki były przyssane do szkła i wpatrywały się tępo w jeden punkt. Szybko powędrowałam wzrokiem za nimi. Doprowadziło mnie to do stolika na drugim końcu restauracji, przy którym siedziała piątka bardzo dobrze znanych mi chłopaków.
- Powiedz mi jedno. Co tym dziewczynom siedzi w głowie? - zapytał mój brat z doskonale wyczuwalnym obrzydzeniem
- Oni. - Wskazałam głową w kierunku, w który cały czas się wpatrywałam. Mój brat od razu się odwrócił i tak jak ja, zaczął patrzeć na zespół - Nie gap się tak. - Klepnęłam go w ramię następnie spoglądając na rodziców - Mówiłam, że nie jestem żadną psycho. - Uśmiechnęłam się po czym zabrałam się za swoją porcję jedzenia.
- [T.I], oni cały czas się na nas patrzą... - szepnął
- Hmmm... Ciekawe dlaczego. Może po prostu jakiś clown gapi się na nich jakby go jakiś szatan opętał?
- Nie bądź taka do przodu.
- A chciałem mieć jedno dziecko, to zesłałeś mi Boże dwójkę. I to w dodatku bliźniaków.
- Też cię kochamy tato. - Oznajmiliśmy jednocześnie następnie kontynuując jedzenie
- Emmm... [T.I]? - zaczęła mama, dziwnie się na mnie patrząc
- Tak?
- Twoje oczy... Łzawią.
- Niech to szlag! - zaklęłam - Musieli dodać gałki muszkatołowej. Dobra. Idę do pokoju jakoś to zatrzymać.
- Leki są w tej bordowej kosmetyczce w szafce nocnej od strony ojca.
- Jasne. - Uśmiechnęłam się następnie wstając od stołu i ruszając do windy.
Wjeżdżając na górę spojrzałam w duże lustro. Mimowolnie zaczęłam się śmiać ze swojego odbicia. Tusz do rzęs rozmazany prawie na całych policzkach.
Właśnie za to cenili mnie ludzie. Pomimo, że przejmowałam się swoim wyglądem, potrafiłam zachować do siebie pewien dystans. 
Odepchnęłam się od ściany i wyszłam z windy, następnie idąc wzdłuż korytarza dotarłam do swojego pokoju. Usłyszałam czyjeś kroki, które z każdą sekundą stawały się coraz bardziej wyraźne, co dało mi do zrozumienia, że ta osoba zmierzała w moim kierunku. Szybko weszłam do pokoju, aby żaden z gości nie pomyślał sobie, że znalazł się w jakimś hotelu widmo czy coś. Szybko przeszłam do sypialni rodziców i z kosmetyczki wyciągnęłam potrzebne leki. Wzięłam dwie tabletki, które popiłam wodą po czym ruszyłam do łazienki aby wziąć letni prysznic.
Zanim reszta wróciła z restauracji, ja byłam w pełni gotowa do spania.

- Dobrze. W takim razie na scenę zaprosimy... [T.I i N]! - wykrzyczał Louis z wielkim uśmiechem na ustach.
Zaczęłam się przeciskać przez tłum, aby po chwili znaleźć się pomiędzy piątką chłopaków z One Direction.
- Wiecie co wam powiem? Kiedyś pewien mądry człowiek powiedział mi, że lunatyków nie należy budzić pod żadnym pozorem, ponieważ ich reakcje mogą być różne.
- Harry, o czym ty mówisz. - Zaśmiałam się. Chłopak odwrócił się i spojrzał na mnie z przerażeniem
- Ona się odezwała. Ona mnie słyszy. Ale przecież nadal śpi...
- Nie śpię idioto. - Oznajmiłam tym samym wywracając oczami
- Nazwała mnie idiotą...

- No nie wiem co ja mam zrobić! - uniósł się na co ja otworzyłam oczy. Rozejrzałam się po pomieszczeniu, które ani trochę nie przypominało mojej sypialni. Moje oczy rozszerzyły się do granic możliwości kiedy zobaczyłam przede mną Harry'ego Styles'a w samych dresach, rozmawiającego przez telefon. Odwrócił się do mnie przodem i spojrzał na mnie z przerażeniem.
- Ona ma otwarte oczy... Nie wiem czy śpi!... Nie podejdę do niej... Bo nie wiem co mi może zrobić!.. Zaczekaj chwilę... Emmm.. Koleżanko? - zwrócił się do mnie - Ile jest dwa razy dwa?
- Cztery. To pytanie na poziomie dziecka w przedszkolu. Na serio tego nie wiesz? - zapytałam następnie przeciągle ziewając
- Dobra. Wszystko gra. Cześć. - Oznajmił po czym się rozłączył i rzucił telefon na łóżko
- Możesz mi wytłumaczyć co ja tutaj robię? - dopytywałam, rozglądając się po pomieszczeniu
- Ty... Najprawdopodobniej... A raczej na pewno lunatykowałaś.
- Ja?! Lunatykowałam?! Nie, nie, nie. Ja nie lunatykuję.
- Kobieto, weszłaś mi do pokoju przez balkon! - zaśmiał się - Kiedy się obudziłem nie wiedziałem skąd w moim łóżku wzięła się dziewczyna, bo z tego co pamiętam, zasypiałem sam.
Pomiędzy nami zapanowała cisza. W duszy dziękowałam Bogu, że pokój nie był oświetlony, bo zapewne wyglądałam w tym momencie jak pąsowa róża.
- Ja... Strasznie cię przepraszam. Naprawdę nie chciałam. Już idę. - Zaczęłam, jednocześnie wstając z łóżka na równe nogi.
- Nie, nie. Zostań. I tak nie spałem najlepiej. Przez 15 minut było mi przynajmniej ciepło. - Zaśmiał się - Chcesz może gorącej czekolady?
- Nie chcę sprawiać kłopotu...
- Nie sprawisz jeśli wypijesz ze mną kakao. - Uśmiechnął się, co ja od razu odwzajemniłam. Po niecałych dziesięciu minutach już siedzieliśmy na kanapie z dwoma dużymi kubkami w dłoniach.
- Naprawdę weszłam przez balkon? - zapytałam z niedowierzaniem
- Tak. - Zaśmiał się, upijając łyk swojego napoju - Wolę nawet nie myśleć jak do niego dotarłaś.
- Boże. Nawet nie wiesz jak mi głupio.
- Spokojnie. Jestem przyzwyczajony. Wiesz... Fani robią różne dziwne rzeczy. Chociaż muszę przyznać, że po raz pierwszy ktoś wtargnął do mojego pokoju przez balkon i to w dodatku lunatykując. - Uśmiechnął się szeroko następnie na mnie spoglądając - Widziałem cię już dzisiaj. W restauracji i później na korytarzu. Płakałaś.
Tym razem to ja się zaśmiałam.
- Nie płakałam. - Zaprzeczyłam - Oczy zaczęły mi łzawić. Jestem uczulona na gałkę muszkatołową, którą musiano dodać do chińszczyzny. Mój organizm po prostu tak reaguje na alergię.
Po chwili obydwoje zaczęliśmy się śmiać. 
Prawie że całą noc spędziliśmy na dyskutowaniu o różnych zabawnych sytuacjach z naszego życia. Ale zawsze wszystko co dobre, kiedyś się kończy.
- Jeszcze raz cię przepraszam za to zamieszanie. - Oznajmiłam kiedy staliśmy pod drzwiami mojego pokoju.
- Daj spokój. Ja osobiście się cieszę z takiego obrotu sytuacji. Przynajmniej było zabawnie. - Zaśmiał się, stając na przeciwko mnie jednocześnie się we mnie wpatrując.
- Ach tak, bluza. - Przypomniałam sobie, szybko ściskając bluzę chłopaka
- Nie, nie. - Zatrzymał mnie - Oddasz mi ją jutro.. Dzisiaj... Przy najbliższym spotkaniu. - Sprostował po dłuższym zastanowieniu
- Harry, a niby kiedy miałbyś zamiar się ze mną spotkać, co?
- Hmmm... Jutro na śniadaniu i na obiedzie, później deser, koncert, kolacja... Wystarczy jak na jeden dzień? Kolejne będziemy planować, spokojnie. - Zaśmiał się
- No nie wiem, nie wiem...
- Masz moją bluzę. To cię do czegoś zobowiązuje. - Oznajmił poważnym tonem - Będę jutro o 12 po południu i nie chce słyszeć ani jednego słowa sprzeciwu. - Dokończył po czym nachylił się nade mną i pocałował w policzek. Następnie odwrócił się na pięcie i ruszył z powrotem do swojego pokoju.
- Do zobaczenia. - Odpowiedziałam na co on po raz ostatni tego wieczoru na mnie spojrzał i posłał najcudowniejszy uśmiech pod słońcem.

---------------------------------
Cześć wszystkim :)
To znowu ja :)
No wywiązuję się jakoś z tych zamówień... Co prawda dawno po terminie, ale się staram.
Imagin taki jakiś krótki mi wyszedł tym razem, ale mam nadzieję, że chociaż troszkę się spodoba :)
Teraz będę wredna i zła i się zareklamuję, hahahahah ^^
So... Jeśli w domu wam się nudzi i nie macie czego ze sobą zrobić, snujecie się bezsensownie po internecie... WPADNIJCIE DO MNIE NA BLOGA!
Ostatnio postanowiłam się spiąć i w końcu z nim ruszyć.
Mam nadzieję, że ktoś z was się skusi i co ważniejsze, spodoba się fabuła i treść :)
Do następnego xxx


7 komentarzy:

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3