niedziela, 20 października 2013

Six Hundred - One

Zamówienie @Jessica

Uwaga!
Sporadycznie pojawiają się lekkie przekleństwa.
#NOH8

Ludzie zazwyczaj doceniają to co mieli, kiedy tego zabraknie. Gdy odejdzie. Zayn nie był wyjątkiem. Każdy człowiek jest na swój sposób egoistyczny. Mniej lub bardziej, jednakże jest.
Żaden związek nie ma sensu, jeśli przynajmniej jedna osoba nie odczuwa w stosunku do ciebie czystej miłości. Jednak czasami nie mamy wpływu na jakiekolwiek decyzje i musimy się zgadzać i wykonywać każdy wydany nam rozkaz.

- Zgodzę się na to tylko i wyłącznie pod jednym warunkiem. - Oznajmił na granicy wytrzymałości - Oficjalnie przed prasą udajemy zakochanych od A do Z. Ale w domu panuje zasada wolność Tomku w swoim domku, jasne? Możemy robić co chcemy, nawet pieprzyć z kim popadnie, ale jak najdalej od siebie.
- Jeśli dzięki temu podpiszesz kontrakt, owszem. Zgadzam się na to. - Przytaknęła następnie podsuwając mu kartkę papieru pod nos. Zayn złożył w dole niechlujny podpis i czym prędzej wyszedł z pomieszczenia - Dobrze, teraz ty. - Uśmiechnęła się ciepło, podając mi kopię dokumentu. - Nie martw się. Zmięknie. - Zaczęła kiedy odłożyłam długopis na stolik - Zazwyczaj jest miły.
- Chyba, że kogoś nienawidzi, tak jak mnie, i jest skazany na "stały związek".
- Przecież on dobrze wie, że to tylko na pokaz. To część jego pracy. Sam zdeklarował się podpisem pod kontraktem jakieś dwa lata temu. Nie musi się w tobie zakochiwać. Nikt tego od niego nie wymaga. - Zaśmiała się gorzko - Dam ci jedną radę. Nie otwieraj się na niego uczuciowo, bo zobaczysz, że po roku zostaniesz sama i to w dodatku ze złamanym sercem.
- Jasne. Rozumiem. - Przytaknęłam, chwytając swoją torbę i wstając z kanapy - Dziękuję za szansę. Mam nadzieję, że wywiążę się ze swoich obowiązków.
- Ja również. W takim razie nie pozostało mi nic innego, jak życzyć ci udanej pracy.
- Nie dziękuję. Żeby nie zapeszyć. - Uśmiechnęłam się następnie ściskając jej dłoń na pożegnanie - Do zobaczenia. - Powiedziałam po czym udałam się do wyjścia. Szybko zbiegłam po schodach i popychając szklane drzwi wydostałam się z budynku. Niemalże od razu spotkałam się z morderczym i wściekłym spojrzeniem Malik'a.
- Zayn, posłuchaj... - zaczęłam, jednak on natychmiast mi przerwał
- Nie. Nie mam ochoty na żadne tłumaczenia, [T.I]. Nie mam ochoty, rozumiesz?! Trzymaj się ode mnie z daleka wtedy kiedy tylko możesz.
- Naprawdę pozwalasz na to, aby jakaś głupia ustawka psuła naszą przyjaźń. Proszę cię, nie wygłupiaj się.
- Nie wygłupiam się. Nie mogę być dalej twoim przyjacielem. Szczerze, to nawet nie mam na to ochoty. - Wycedził przez zęby po czym odwrócił się na pięcie i odszedł zostawiając mnie samą.
Do moich oczu natychmiast napłynęły łzy, których nawet nie miałam zamiaru hamować.
Jego słowa zabolały i to cholernie. Po trzech latach wzajemnego wsparcia, po trzech latach przyjaźni, on to wszystko zrywa? Przez jakiś idiotyczny kontrakt?
Pieprzony dupek. Egoista.
Wytarłam mokre od łez policzki i ruszyłam w kierunku, od dzisiaj już wspólnego, domu.
Po drodze złapała mnie dodatkowo okropna ulewa, ale nie obchodziło mnie to. Szczerze, to nawet tego nie odczułam.
Zatrzasnęłam za sobą drzwi i rzuciłam klucze na szafkę. Już w przedpokoju zrzuciłam z siebie mokry sweter, przechodząc do kuchni w samym biustonoszu. Nalałam do czajnika wody, jednak zanim zdążyłam go włączyć, piorun uderzył gdzieś niedaleko domu, przez co wysiadły korki.
- Niech to szlag. - Przeklnęłam pod nosem. Usłyszałam czyjeś kroki na drugim piętrze. Po chwili osoba już zbiegała po schodach na dół. Zayn wbiegł do kuchni i gdy mnie zobaczył najwyraźniej chciał coś powiedzieć, jednak ja nie miałam zamiaru tego słuchać. Szybko go wyminęłam i podnosząc ubranie z podłogi pobiegłam do swojego pokoju. Wyciągnęłam z szafy czystą piżamę, w którą od razu się przebrałam. Następnie runęłam na łóżko i zaczęłam wpatrywać się w sufit.

Właśnie wtedy, tego dnia moje życie zamieniło się istne piekło. Ciągłe milczenie wykańczało mnie psychicznie. To w jaki sposób traktował mnie Zayn było naprawdę karygodne.

- [T.I], będziemy się już zbierać. - Oznajmił Louis tym samym zmierzając do drzwi - Dzięki za zaproszenie. Impreza była super. Musimy to jeszcze kiedyś powtórzyć. - Zaśmiał się następnie przytulając mnie i całując w policzek
- To ja wam dziękuję, że przyszliście. Bez was nie było by tak fajnie.
- No to co. Do następnego. - Wyszczerzył się Harry po czym pomachał na pożegnanie i opuścił dom tak samo jak pozostała czwórka.
Zamknęłam drzwi na klucz i odwróciłam się tak, że stanęłam twarzą w twarz z potwornym bałaganem. W tym samym momencie usłyszałam na górze huk i donośnie śmiechy Zayn'a i jakiejś dziewczyny. Oczywiście, że wiedziałam do czego to wszystko zmierzało. Było tak niemalże co tydzień przez dobre trzy i pół miesiąca. Impreza, alkohol, dziewczyna i na końcu pokój z wygodnym łóżkiem. Ale przecież Zayn miał do tego święte prawo.
Niechętnie przeszłam do salonu, który zaczęłam sprzątać jako pierwszy. Po około godzinie, w przedpokoju stały już dwa pełne wory śmieci. Tylko po jednym pokoju.
Sprzątając, totalnie straciłam rachubę czasu i nim się obejrzałam z godziny drugiej w nocy zrobiła się szósta nad ranem.
Wyniosłam worki do dużego kontenera postawionego dwa domy dalej, a gdy wróciłam do domu bezsilnie opadłam na dywan w pokoju gościnnym. Bolało mnie wszystko. Nawet nie miałam siły poruszyć najmniejszym palcem u ręki. Moje policzki natychmiast stały się mokre od łez. Chciałam odejść i z tym skończyć, ale nie mogłam. Musiałam to wszystko znosić i udawać, że jest okej. Pomimo, że było zupełnie inaczej.
- Halo. Halo, [T.I], żyjesz? - usłyszałam znajomy głos, jednak nie bardzo wiedziałam do kogo należał. Ostatkami sił otworzyłam oczy i dostrzegłam nad sobą młodą, niebieskooką blondynkę ubraną w męską koszulę - Wszystko w porządku?
- Tak, Sandy. Dzięki, że pytasz. - Oznajmiłam z niemrawym uśmiechem, który sprawił mi jeszcze większy ból niż się tego spodziewałam.
- Boże, co ci się dzieje?
- Nic. Wszystko okej. - Zapewniałam, próbując się podnieść, jednak potworny ucisk w okolicy nerek mi na to nie pozwolił
- Sandy, zostaw ją. [T.I] jest dużą dziewczynką. Potrafi radzić sobie sama.
- Ale ona nie potrafi się ruszyć. - Odrzekła bliska płaczu na co on tylko westchnął zirytowany
- Sandy...
- Do cholery, Zayn! Twoja przyjaciółka leży na podłodze, nie potrafi wstać, posprzątała cały dom kiedy ty pieprzyłeś się niestety ze mną, i masz to w dupie?!
Nie potrafiłam dostrzec jego miny, ale zapewne był w szoku. Usłyszałam jedynie kroki, które dały znak, że do mnie podchodził. Kilka sekund później już klęczał przy moim boku.
- Potrzebujesz czegoś? - dopytywała przerażona
- W pierwszej szafce od okna, w kuchni, trzymam lekarstwa. Przynieś mi jakieś proszki przeciwbólowe. - Poprosiłam po czym ponownie spróbowałam się podnieść. Tym razem mogłam już przynajmniej usiąść i oprzeć się o kanapę.
- Co się dzieje? - zapytał tonem jakby jednak się mną przejmował
- Jestem już dużą dziewczynką i potrafię o siebie zadbać. Nie potrzebuję pomocy, a już tym bardziej od ciebie. - Oznajmiłam następnie przenosząc wzrok na dziewczynę, która właśnie podawała mi tabletkę i szklankę wody - Dzięki. - Podziękowałam z bladym uśmiechem
- [T.I], ja nie chcę ci niczego wmawiać ani sugerować, no bo w końcu dopiero co kończę drugi rok studiów, ale... Takie przypadki... Myślę że powinnaś pójść do lekarza.
- Niby po co?
- Zbadać nerki. Sądzę, że możesz mieć niewydolność.
- Co?! - krzyknęłam jednocześnie z Zayn'em na co posłałam mu zdziwione spojrzenie.
- Proszę cię, zrób to. Jedno badanie więcej cię nie zbawi, a przynajmniej będziesz spokojna, że jesteś zdrowa. Albo i nie. - Dodała nieco ciszej.

Nie sądzę, że dane mi było żyć długo i szczęśliwie. Sandy miała rację. Byłam chora. Niewydolność nerek. Jednak był to już tak zaawansowany stan, że nie pozostało mi nic innego jak szpital i kroplówka. Powolna śmierć.

- Zayn wie, że jesteś w szpitalu. Nie wiem tylko czy cokolwiek do niego dotarło, bo był schlany jak wieśniak. Sukinsyn.
- Niall, nie mów tak. To twój przyjaciel.
- Ale to w jaki sposób cię traktował przez ostatnie kilka miesięcy, nic go nie usprawiedliwia, [T.I]! Absolutnie nic!
Pomiędzy nami zapanowała cisza. Chłopak miał rację. Nic nie było w stanie usprawiedliwić Zayn'a Malik'a.
- Zgadzam się z tobą. - Zaczęłam, tym samym chwytając jego ciepłą dłoń - Jednak wybaczam mu. Wybaczam te całe cztery miesiące od pierwszego dnia, kiedy słowami zranił mnie najbardziej.
- Nie potrafię tylko zrozumieć dlaczego. - Zaśmiał się przez łzy
- Bo go kocham. Od momentu kiedy po raz pierwszy się do mnie uśmiechnął.
- Wiedziałem to. Było widać na odległość.
- Dziękuję ci Niall. Za wszystko. Za to że byłeś ze mną zawsze. Wtedy kiedy najbardziej cię potrzebowałam. Dziękuję ci, że to właśnie ty, po tym wszystkim stałeś się moim przyjacielem.
- Nie potrafiłem inaczej, [T.I]. Zawsze byłaś moją małą siostrzyczką, pomimo że jesteś starsza o półtora miesiąca. - Zaśmiał się czym także wywołał uśmiech na mojej twarzy.
W tym momencie, byłam naprawdę szczęśliwa.

Nie dotrzymałam słowa. Złamałam obietnicę. Zerwałam kontrakt. Nie wytrzymałam. Nie dałam rady. Chciałam po prostu być wolna i niezależna. Nie prosiłam o wiele.

- Wiesz co? Ludzie nie zdają sobie sprawy jak szybko mogą stracić najcenniejszą rzecz w całym swoim życiu. Przez cały czas miałem przy sobie najwspanialszą dziewczynę na całym świecie i zdałem sobie z tego sprawę dopiero wtedy kiedy odeszła. - Mówił, patrząc w dal bez jakiejkolwiek emocji malującej się na jego twarzy - Strasznie żałuję tego jak ją potraktowałem. Nigdy nie wybaczę sobie tego, że tak bardzo ją skrzywdziłem. Nigdy. Nie dziwię się, że mnie znienawidziła. Aktualnie nienawidzę sam siebie.
- Ona cię kochała, Zayn. - Oznajmił blondyn tym samym spotykając się ze zdziwionym spojrzeniem przyjaciela
- Jak to?
- Zanim umarła, rozmawiałem z nią w zasadzie o wszystkim. W końcu zeszło na wasz temat. Nie rozumiałem, jak po tym wszystkim co jej zrobiłeś, była ci jeszcze w stanie wybaczyć. Ona cię kochała od waszego pierwszego spotkania. I nigdy nie przestała.
Kiedy Niall skończył, pomiędzy nimi zapanowała cisza. Zayn wpatrywał się w przyjaciela jakby nie chciał uwierzyć w ani jedno jego słowo. Jednak ten dla potwierdzenia swoich słów skinął tylko głową na co brunet nie wytrzymał dłużej i zalał się gorzkimi łzami. Blondyn bez zawahania go objął i pozwolił aby wypłakiwał się na jego koszulę.
- Boże, byłem takim idiotą! Dlaczego?! Dlaczego On zabrał ją a nie mnie?! Czym ona zawiniła?!
- Zayn, nie cofniesz czasu, pomimo że ja bardzo bym tego chciał.
- Niall, to ja powinienem być na jej miejscu. To ja powinienem się męczyć i umierać w bólu. To ja powinienem cierpieć. Nie [T.I].
- Nie możesz tak mówić. Jestem pewien, że ona by tego nie chciała.
- Kochałem ją. Naprawdę ją kochałem. Niestety zdałem sobie z tego sprawę o wiele za późno. Uświadomiłem to sobie na cmentarzu, kiedy ona leży kilka metrów pod ziemią. Nienawidzę siebie. -Wyszeptał, kręcąc przy tym głową - To niesamowite jak krótkie i niesprawiedliwe jest życie. - Zaśmiał się pod nosem po czym położył na grobie ostatnią różę i wciskając ręce w kieszenie zaczął się oddalać od swojej miłości, która dla niego, nigdy nie zostanie mu zastąpiona.

-------------------------------------------------
Cześć kociaki :)
Dodaję imagina, bo akurat miałam chwilkę czasu pomiędzy zakuwaniem chemii, historii i biologii :)
Nie będę komentować tego co napisałam. Mam jedynie nadzieję, że wam się spodoba :)
Chcę was też zaprosić na mojego bloga, gdzie wczoraj pojawił się już drugi rozdział :)
oraz na moje tłumaczenie opowiadania o Zaynie One More Night :)
Do następnego :))))





10 komentarzy:

  1. Piękne i smutne :')

    OdpowiedzUsuń
  2. Popłakałam się ;c ale imagin oczywiście świetny! <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Podoba?!?!
    To jest cudowne!
    Dziewczyno!
    Siedzę i ryczę!
    Uwielbiam takie imaginy*.*
    Cudowne! masz talent!
    więcej takich poproszę!! ♥

    OdpowiedzUsuń
  4. Popłakałam się.. ;/
    Świetny rozdział <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Wspaniały! Serio jest extra!!
    Zapraszam do sb:
    http://onedirectionimaginypolska.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. popłakałam się super! ;3

    OdpowiedzUsuń
  7. On jest niesamowity ! Zakochałam się w nim ! <3

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3