środa, 23 października 2013

Six Hundred-Two

Potłuczony wazon. Sterta podartych zdjęć leżąca na szklanym stoliku.  Rozrzucone po całej podłodze ciuchy. Niedopakowana walizka. Puste butelki po piwie, winie i jeszcze innych gatunkach alkoholu. Jak długo byłam na tych wakacjach ? I co się do diabła stało,że w tak krótkim czasie Zayn doprowadził do tego stanu mieszkanie ? Znałam Zayna od pieluchy, nasze mamy poznały się jeszcze na porodówce. Na czas studiów Zayn zaproponował mi wspólne mieszkanie a ja ochoczo się zgodziłam, wolałam mieszkać z osoba którą znam niż z kimś nowym. Lubiłam jego narzeczoną,uwielbiałam jego przyjaciół. Ale do diabła,co się stało podczas mojej tylko i wyłącznie tygodniowej nieobecności ?
-Zayn ?-wołam chodząc pomiędzy śmieciami po salonie. Oczywiście odpowiada mi głucha cisza-Zayn!-ponawiam. Schodami kieruję się na piętro mieszkania gdzie mieszczą się sypialnie. Drzwi od mojej zamknięte na klucz. Gościnne również zamknięte, otwarte tylko te od łazienki, gabinetu i sypialni mulata.
-Zayn, kochanie-weszłam do jego sypialni. Widok gorszy niż na dole, ale czego się można było spodziewać. Zayn spał w samych spodniach dresowych, puste paczki po papierosach leżały wokół niego.  Nakryłam go kocem leżącym u jego stóp. Musiało stać się coś naprawdę złego, skoro doprowadził się on do tego stanu. Zaczęłam zbierać porozrzucane papiery, starając się doprowadzić pomieszczenie do porządku. Z kuchni wzięłam sobie worek na śmieci. Sprzątanie zajęło mi całe trzy godziny, albo aż tylko trzy godziny! Kiedy mieszkanie wyglądało już jak przed moim wyjazdem usiadłam na kanapie obracając telefon w dłoni. Zayn nadal spał. Zapewne trzeźwieje. Już ja sobie z nim porozmawiam. Wybrałam jednak wcześniej odpowiedni numer, zapewne współwinowajcy tego burdelu.
-[T.I] ?-tak,to zdziwienie w jego głosie było fantastyczne!
-Też się cieszę,że Cię słysze Liam-czujecie sarkazm, c'nie ?
-Ymhym, słuchaj nie mogę gadać, Sophie mnie woła.
-Dobrze wiem,że Sophie ma zajęcia, co jest ?
-Jest ? Jest świetnie,żyje nam się idealnie-no trzymajcie mnie,gdybym tylko mogła rozwaliłabym mu głowę.
-Co jest z Zaynem ? Czemu w domu był taki burdel ?
Cisz która zapanowała po drugiej stronie? Nie miłosiernie dobijająca. No zabijcie mnie.
-Liam!
-Nie krzycz tylko proszę-gdyby tego nie powiedziała zapewne bym nie krzyczała-Perrie go zostawiła.
-Zostawiła co ?
-No właśnie to, byliśmy jednego wieczoru wszyscy w klubie i no, on po pijaku ten tego.
-Ten tego, co ?-czy jego trzeba ciągnąć za język ?
-Sam Ci powie. Ja mu tylko dotrzymywałem towarzystwa....o coś przerywa.
-Liam ja wiem,że....-sygnał oznajmiający zakończenie połączenia. Szlag.

Ileż można spać ? No,zapewne tyle ile dni się przebalowało. Próbowałam bezskutecznie dodzwonić się do Perrie jednak jej telefon pozostawał wyłączony. Payne odrzucał moje każde połączenie,wiec zostało mi czekać aż sam zainteresowany powróci do świata żywych. Siedziałam na brzegu łóżka, i wpatrywałam się w śpiącego chłopaka. Kilkudniowy zarost na twarzy dodawał mu uroku. Na jego szyi brakowało łańcuszka z zawieszką od Perrie, w ramkach nie było ich wspólnych zdjęć a w szafach brakowało jej ciuchów. Brakowało jej zapachu unoszącego się w pomieszczeniach, a ja jak najszybciej chciałam się dowiedzieć czemu.
-Zayn-musnęłam dłonią jego zarośnięty policzek-Zayn.
Przekręcił się, leżał teraz na brzuchu, twarzą skierowaną w moją stronę. Ułożyłam się koło niego. Patrzyłam na niego spod przymrużonych oczu, w głowie układając setki scenariuszy dlaczego się rozstali. Mam tylko nadzieję,że przyczyną nie jest zażyłość jaka łączyła mnie z Malikiem. Pod wieloma względami zachowywaliśmy się jak para ale to tylko dlatego,że znaliśmy się najlepiej. Nie wiem jak długo tak leżałam, gładząc go po poliku, moje powieki same robiły się coraz cięższe a za oknem ściemniało się z minuty na minutę. Dochodziła do tego burza która opanowała Londynem. Usnęłam, wykończona podróżą, zmęczona sprzątaniem, zmartwiona o przyjaciela.

Było mi gorąco, niemożliwie gorąco i duszno. Czyjaś rękę przygniatała mnie bardziej do łóżka, uniemożliwiając łapanie oddechu i wybudzając tym samym ze snu. Krople deszczu uderzały o parapet, robiąc hałas, a błyskawice rozświetlały pomieszczenie. Zayn przysunął mnie do swojego mokrego podkoszulka i mocno ściskał ramieniem. Dlatego mi się tak niewygodnie spało. Nie pomagał mi również odór alkoholu oraz jego głośne chrapanie. Na nic zdały się próby wydostania i udania do swojego pokoju. Malik nie chciał mnie puścić, a jakby nie było podobało mi się to, przynajmniej nie spędziłam burzy sama zwinięta w kłębek na łóżku. Odwróciłam jednak głowę, by nie chuchał mi prosto w twarz i próbowałam usnąć dalej.

-[T.I]-obudziło mnie delikatne szturchanie-[T.I] śpiochu.
Zayn. Nareszcie się obudził. Gwałtownie podniosłam się z łóżka zapominając o szafce która Malik miał zamontowaną zaraz nad łóżkiem i uderzyłam w nią głowa. Z jękiem spowodowanym opadłam na łóżko a on hamował śmiech. Brał prysznic. Krople wody nadal widoczne były na jego włosach i był przebrany w inny czysty dres. Jednak jego twarz wyglądała okropnie. Jak u schorowanego człowieka.
-Kiedy wróciłaś ?-usiadł koło mnie, rzucając ręcznik na fotel w rogu pokoju.
-Nie będziesz pamiętał.
-Posprzątałaś ? Sama ?
-Nie, pomogło mi siedem krasnoludków, jasne,że sama!-oburzyłam się-co się dzieje Zayn ?
-Nic-odpowiedział odwracając głowę w stronę okna. Nadal padało.
-Zayn, powiedz proszę. Chce Ci pomóc. Gdzie Perrie ?
-Perrie nie ma. To był błąd. Nie mogę Ci nic więcej powiedzieć [T.I], a teraz wstawaj i się szykuj, śniadanie za dziesięć minut.
Podniósł się i wyszedł ze swojej sypialni zostawiając mnie nadal w nieświadomości. Co do diabła mogło się takiego stać,że nie chce mi powiedzieć? Albo jest jeszcze za wcześnie, nie będę  go ciągnąć za język. Będzie chciał to powie mi sam. W jadalni, przy talerzu z kanapkami i kubkiem parującej herbaty jabłkowej czekała na mnie kartka,że wyszedł do studia,że wróci wieczorem i że przyjdzie z chłopakami. Cały dzień, kiedy miałam błogą cisze, spędziłam na porządnym nic nierobieniu. Oglądałam głupoty lecące w telewizji a nawet czytałam książkę! Jednak wszystko co dobre,kiedyś się kończy. Moje dobre skończyło się z godziną kiedy di salonu wparowało tornado w postaci piątki przyjaciół. Niall rzucił ciche "cześć" i zniknął w kuchni. Louis i Harry przywitali się uściskiem, Liam unikał mojego wzroku siadając sobie gdzieś w kącie a Zayn musnął mój policzek.
-Powiedziałeś jej ? Czemu się nie pochwaliłeś w studiu, tak się cieszę waszym szczęściem-przerażona spojrzałam na Tomlinsona, którego Zayn i Harry właśnie mordowali wzrokiem, a Liam zrobił sobie porządnego facepalma. Coś mi powie co jest grane ?
-Co miał mi powiedzieć ?-spojrzałam to na jednego, to na drugiego.
-No,że to Ciebie kocha-rzucił Louis nim zdał sobie chyba co powiedział.

Trzy pary oczu które patrzyły na Louisa próbowały samym spojrzeniem przekazać Tomlinsonowi jakim to nie jest idiotą. Zayn mordował go swoim spojrzeniem,więc zadziwiające było to,że chłopak jeszcze siedział przed nami. A ja patrzyłam z niedowierzaniem to na niego a to na Zayna. To dlatego rano nie chciał mi nic powiedzieć, to dlatego wczoraj Liam nie chciał ze mną rozmawiać.
-Ja pieprze,jakim ty jesteś debilem Loui-Harry strzelił sobie facepalma.
-To może my już pójdziemy ?-Niall napakował sobie pełne usta żelkami i kierował się do wyjścia.
-Siadaj-warknęłam a on posłusznie wykonał moje polecenie, usadzając swoją irlandzką dupę na białym fotelu-co to ma wszystko znaczyć ?-spojrzałam na Malik, co znaczyło,że to od niego wymagam odpowiedzi. Milczał i dobrze wiedziałam,że sam z siebie nic mi nie powie. Nie chce po dobroci, więc idziemy siłą.
-Louis mów dalej,nie przejmuj się nimi-zwróciłam się do wystraszonego Tomlinsona.
-No więc....to było tak....-jąkał się.
-Louis zamilcz!-upomniał go Liam
-Mów dalej.
-Masz być kurwa cicho!
Wiecie,że uwielbiam się tak z nim dochodzić ? Louis patrzył to na mnie, to na Liam który stał już przede mną i mierzył mnie wzrokiem. Nie lubię jak ktoś patrzy na mnie z góry. Kopnęłam go w łydkę,co spowodowało tym,że syknął a potem tracąc równowagę poleciał na wcześniej zajmowane przez siebie miejsce.
-Ja Ci powie, ale nie przy nich-za ramię złapał mnie w końcu Zayn-chodź na balkon.
-Chcesz żeby Cię z niego zrzuciła ?-przestraszył się Niall ale Harry dał mu sójkę w bok i blondyn się zamknął.
-O co chodzi ?
-Powiedziałam Perrie,że jej nie kocham.
-Tyle to wiem, co pieprzył Louis w salonie, powiedz,że to nie prawda.
-Nie mogę, kocham Cię [T.I].
Spojrzałam na niego przerażona. Przecież to niemożliwe, zawsze przyjaciele. Przecież obiecaliśmy sobie,że nigdy się w sobie nie zakochamy. Pamiętam jak sam Zayn śmiał się wtedy kiedy to zaproponowałam. Zawsze traktował mnie jak siostrę.
-Powiedz, coś.
-Zayn....ja, ja przepraszam jeżeli dałam Ci jakiekolwiek nadzieje ale ja Cię nie kocham tak jak Ty mnie...ja przepraszam.
-Dam Ci czas, dam Ci tyle czasu ile tylko potrzebujesz [T.I] rozumiesz ?
Nie rozumiem już nic. Nic kompletnie nie docierało do mnie. Nic co działo się właśnie wokół mnie. Zayn nim zdążyłam mu odpowiedzieć opuścił balkon i udał się do swojej sypialni, co wywnioskowałam po zapalonym tam świetle i trzasku drzwi.

Ja unikam Zayna. Zayn unika mnie i tak właśnie minął nam ostatni tydzień. Kiedy ja wieczorami wracam z uczelni on wychodzi i wraca rano kiedy wyjść muszę ja. Gdzie jest ? Co robi i z kim, nie mam pojęcia. Chłopaki nie chcą mi nic powiedzieć,a sama przecież się go nie spytam ? Wiem tylko,że bardzo się o niego martwię. W nocy nie mogę spać, większość czasu spędzam na rozmyślaniu jak by było być z Malikiem tak na poważnie, tak serio. Zegarek wskazywał parę minut po 9. Na szarym niebie nie było żadnej gwiazdy a pokój oświetlała tylko mała lampka koło łóżka.  Wszystko było by w porządku, gdyby nie ciągle dzwoniący telefon. Nawet nie chciało mi się podnosić żeby sprawdzić kto dzwonił, jednak głos Malika,śpiewającego You belong with me irytował mnie dziś jeszcze bardziej. Pamiętam dzień kiedy nagrał tą piosenkę a potem sam ustawił ją na mój dzwonek.
-Słucham-warknęłam do telefonu włączając głośnomówiący.
-[T.I]-ciekawe czemu z telefonu Zayna dzwonił do mnie Louis.
-A kto ma mówić,deklu ?
-No Ty-zaśmiał się potem nagle poważniejąc-Zayn jest w szpitalu.
Tyle mi wystarczyło bym zakończyła połączenie i w pośpiechu wstała z łóżka. Potykając się o własne nogi, o kwiatki stojące na ziemi, nerwowo zaczęłam szukać kluczyków do samochodu. Dam sobie uciąć rękę,że leżały na stole w jadalni jednak teraz tam ich nie ma. Zrezygnowana nie chcąc tracić więcej czasu wyszłam z mieszkania, dziękowałam Bogu,że drzwi były zatrzaskowe. Przed budynkiem złapałam pierwszą lepsza taksówkę która zawiozła mnie pod szpital, którego Louis adres wysłał mi w wiadomości. Pod szpitalem wygrzebałam z kieszeni w kurtce jakieś pieniądze i wcisnęłam je kierowce.
-Proszę pani ale reszta-krzyknął jednak za mną. Machnęłam ręką i pobiegłam w stronę wejścia na izbę przyjęć. Wpadłam prosto w ramiona Louisa który stał zaraz koło automatu.
-Gdzie on jest ?-zaczęłam się rozglądać po pustym korytarzu-Lou mówię do Ciebie.
-Lekarze się nim zajmują. Co się nim tak przejmujesz ?-spojrzał na mnie.
-Bo go kocham, kretynie!-zakryłam sobie usta zdając sprawę co właśnie wydostało się z moich ust.
Tomlinson ledwo co powstrzymywał się od śmiechu. Chyba właśnie zdałam sobie sprawę jakim naprawdę uczuciem darzę Mulata.
-Szkoda,że dopiero w takiej sytuacji zdałaś sobie z tego sprawę.-usłyszałam za sobą głos Malika i gwałtownie odwróciłam się na pięcie.
-Ale....ale przecież ty....miałeś wypadek.....
-Rozwalony łuk brwiowy, nic mi nie jest.
Oniemiała wpatrywałam się w jego brwi. W prawej naliczyłam się czterech szwów. I oto było tyle zachodu ? Oto gnałam jak głupia do szpitala ?
-Ale przynajmniej wiem teraz,że mnie kochasz-mruknął Zayn do mojego ucha.
-Kocham.Kocham.Kocham.Kocham-szeptałam wtulona w niego.
Zakochałam się. Zakochałam się potwornie,absolutnie,bezwzględnie,bezrozumnie, na zawsze.

22 komentarze:

  1. Awwwww jaki cudny imagin, kochany, słodki, uroczy! *-* świetny jest! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Awwwwwwwwwwwwwww <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Wow, jeden z nielicznych lepszych imaginów na tej stronie.
    Oby takich więcej.!:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Omfg cudo *-* kocham kocham i jeszcze raz kocham twoje imagine i w oglole cudo *-*

    OdpowiedzUsuń
  5. Awww, podoba mi się zakończenie :D chociaż też myślałam, że Zayn miał bardziej poważny wypadek. xd

    OdpowiedzUsuń
  6. Aaaaaaaaaaaaaaa o boze, to najelpszy imagin w historii, uwielbiam i kocham nezgranicznie. Gratuluje takiego talentu i prooosze pisz takich wiecej :**

    OdpowiedzUsuń
  7. Ojejku :3 Zakończenie najlepsze..hahahha :D IMAGIN IDEALNY <3

    OdpowiedzUsuń
  8. *.*
    Cudowny!
    Na końcu prawie się poryczałam.. :')
    Imagin cudowny!
    Chce więcej takich!!!! :))
    <33

    OdpowiedzUsuń
  9. Naucz sie ortografii dziewczynko.
    Pisze sie szlag - nie szlak.
    Kiedy sie za cos bierzesz to nie uzywaj slangow (mam na mysli c'nie )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziewczynko, oh jak ironicznie. Tak przepraszam, okropny błąd. Oh wzruszyłam się, na prawdę jestem w stanie zauważyć kiedy zrobię literówkę, ewentualnie kiedy komputer sam mi poprawi. Masz coś do slangÓw ?

      Usuń
  10. Świetny imagin! Treść jest dość romantyczno-zabawna, rozumiesz ^^ Jedynie przez te porozrzucane przecinki ciężko się czytało ;)
    Życzę weny na kolejne i mam do was pytanie: Czy macie jakiś nabór na autorkę lub coś w tym stylu? Jeśli tak, to chętnie bym z tego skorzystała. Z góry dzięki za odpowiedź :3
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  11. świetny imagin! Do Zayna pasuje takie coś, alkohol w akcie desperacji, smutku... Ogólnie cały imagin jest taki typowo romantyczno-śmieszny, haha. Jedynie przez te porozrzucane przecinki się ciężko czytało.
    Życzę weny na kolejne dzieła i mam pytanie:
    Czy macie jakiś nabór na autorkę? Jeśli tak, to bardzo chętnie bym skorzystała ^^
    Pozdrawiam <3

    OdpowiedzUsuń
  12. Idealny ;3 / Paulinka.

    OdpowiedzUsuń
  13. Super rozdział <333333 czekam nn ;) wpadniesz do mnie????

    Www.pokojowka-w-londynie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3