czwartek, 17 października 2013

Six Hundred

Tytuł: Moje małe, wielkie niebo
Bohaterowie: Harry Styles, Louis Tomlinson.
Bohaterowie drugoplanowi: Emeli Sandé, Eleanor Calder.
Ilość stron i słów: 4 strony, 1700 słów.


Jeśli przeszkadza ci miłość homoseksualna, lub temat Larry'ego, nie czytaj.
Treść poniższej pracy NIE MA NA CELU OBRAŻENIA Eleanor Calder.


Kiedy byłem w piątej klasie pani  kazała przeczytać nam pewną książkę. Nie byłem zachwycony. Wolałem pobiegać z przyjaciółmi na dworze. Jednak pewnego wieczoru rozpętała się burza. Postanowiłem wziąć do ręki tę powieść i zarwałem noc, czytając ją całą.
Zastanawiało mnie, jak to jest być w związku, który nie powinien istnieć. Jak to jest ukrywać się przed światem i być na tyle silnym, aby to przetrwać. Romeo i Julia byli w stanie popełnić samobójstwo, aby tworzyć szczęśliwy związek bez żadnych przeszkód. Właśnie tego nie rozumiałem. Jak to jest kochać drugą osobę na tyle mocno, żeby oddać za nią życie.

- Harry, pośpiesz się! – po wielkim domu echem rozniósł się delikatny głos Louis’ego.
- Idę przecież – bąknąłem sam do siebie, schodząc po kręconych schodach.
Przełożyłem przez głowę ciemny, gładki T-shirt i przeczesałem palcami włosy, a następnie lekko potrząsnąłem głową.  Obrzuciłem Tomlinsona krótkim spojrzeniem, a ten uśmiechnął się od ucha do ucha.
- Co cię tak cieszy? – powiedziałem cicho, wsuwając na stopy adidasy.
- Ty – odparł dźwięcznie, a kąciki moich ust podniosły się ku górze na to słowo.
 Nasze oczy się spotkały. Patrzeliśmy na siebie krótką chwilę. Uwielbialiśmy to robić. Po prostu stać i patrzeć na siebie. Wydawało się wtedy, że jesteśmy, jak każda inna para. W rzeczywistości skrywaliśmy przed milionami ludzi nasz największy sekret. Naszą miłość.

- Długo miałam na was jeszcze czekać?! – syknęła Eleanor, kiedy tylko znaleźliśmy się w aucie Lou.
- Równie dobrze mogłaś iść na nogach. Właściwie, dlaczego tego nie zrobiłaś? – odpowiedziałem zaczepnie.
Calder spojrzała na mnie, a z jej oczu wręcz ciskały pioruny. Uśmiechnąłem się szeroko i posłałem jej buziaka, chcąc rozzłościć ją jeszcze bardziej. Takie moje małe hobby. Spotkało się to jednak z głośnym chrząknięciem mojego chłopaka, na co zareagowałem głośnym śmiechem. Uwielbiałem, kiedy był o mnie zazdrosny. To było strasznie słodkie.
Na miejsce dojechaliśmy zdecydowanie za szybko. Już paręset metrów przed studiem, słyszeliśmy krzyki fanów i paparazzi. Był to czysty standard i nieodłączny element codziennego przedstawienia. Modest! dawało cynk gazetom, że Elounor pojawią się wtedy i wtedy w tym miejscu, a oni korzystali. Dziś nagrywaliśmy ostatnią piosenkę do ekskluzywnej, niespodziankowej płyty zawierającej  10 coverów, które sami wybraliśmy.  Było to dziwne, zważywszy na nasz jakże cudowny Magnament.
Westchnąłem, po czym bez słowa wyszedłem z auta, przybierając sztuczny uśmiech. Pomachałem do naszych dziewczyn i razem z jednym z ochroniarzy przepchałem się do wejścia, nie chcąc patrzeć na Lou i El obejmujących się i pozujących do zdjęć. Odwróciłem się tylko na sekundę, aby ostatni raz na niego spojrzeć. Zabolało. Zobaczyłem ten uśmiech, którego oboje tak bardzo nienawidziliśmy. Sztuczny, nieelegancki i tak strasznie udawany. Nie jego. Nie mój. To ,,coś’’ było nie nasze.

- Cześć stary! – zawołał radośnie Horan, kiedy otworzyłem drzwi do pokoju, w którym zwykle się rozśpiewywaliśmy. 
Uniosłem rękę w jego kierunku i uśmiechnąłem się lekko.
- Mamy dla ciebie i dla Lou niespodziankę, Hazza – oznajmił Zayn, a ja w mgnieniu oka odwróciłem się w jego kierunku, unosząc brwi w geście zdziwienia.
Zwykle nie odzywałem się za dużo przy chłopakach. Kochałem z nimi rozmawiać, ale nie pleść bez sensu, jak to niegdyś mieliśmy w zwyczaju robić. Zmieniłem się przez czas trasy. Ludzie mówią, że wydoroślałem, stałem się bardziej odpowiedzialny i męski. Ale nie wiedzieli, że przy Tommo wszystko znikało. Byłem dzieckiem i zachowywałem się jak totalny smarkacz. Przy nim byłem tym, kim jestem naprawdę. Sobą.
- Został nam do nagrania jeden cover. Pozwoliliśmy sobie wybrać go sami. Dzisiaj studio jest tylko twoje, twojego chłopaka i pewnej dziewczyny, która jest autorką cuda, jakie oboje zaśpiewacie. Powodzenia, kochamy was – powiedział ciepło Liam, po czym przytulił mnie i razem z chłopakami opuścił pomieszczenie, zostawiając mnie w nim kompletnie samego i zdezorientowanego.
Opadłem na kanapę w głowie jeszcze raz przetwarzając słowa przyjaciela. Jak to nagramy sami piosenkę? Co na to menadżerzy? Co fani? Co… Co mój Louis?

Podążałem korytarzem w kierunku studia. Tomlinson już tam czekał, on nigdy nie chodził z nami aby poćwiczyć przed nagraniem. Zwykle szedł zapalić, a dopiero potem przychodził do pomieszczenia, w którym nagrywaliśmy. Przekroczyłem próg zaciemnionego pokoju. Za szybą siedział już mój chłopak, trzymając przed sobą białą kartkę papieru. Na niej był tekst piosenki, którą mieliśmy wspólnie wykonać. Widziałem po jego minie, że nie jest zadowolony. Mimowolnie przygryzłem wargę i wszedłem do niego, zamykając drzwi.
- Wiedziałeś? – spytał, nawet na mnie nie spoglądając.
- Jjj… Nie Louis, nie wiedziałem – powiedziałem, a mój głos łamał się i drżał coraz bardziej z każdym kolejnym słowem. – Jeśli… Jeśli nie chcesz Lou, nie musimy.
- Nie Harry. Ja chcę. Musimy, rozumiesz? – spojrzał na mnie. Wstał ze stołka i stanął naprzeciwko mnie, chwytając mnie za ręce. Kciukami zaczął gładzić moje knykcie, a ja starałem się wyczytać cokolwiek z jego oczu. – Musimy przestać się ukrywać. Wiem, że powinniśmy. Ale to nas wykańcza. Ci ludzie nas wykańczają kochanie. Nie możemy ich słuchać, bo to nas zabije. Zabije naszą miłość. A pamiętasz, co sobie przyrzekliśmy?
- Tej nocy, tuż po finale X-factora? – spytałem, a moje struny głosowe nie pozwoliły na wypowiedzenie tego zdania poprawnie.
- Tak. Powiedzieliśmy sobie wtedy, że nigdy nie przestaniemy się kochać i nigdy się nie rozstaniemy – powiedział, a ja poczułem, jak niesamowicie szczypią mnie oczy.
Po chwili uroniłem jedną łzę, którą mój Lou starł swoją dłonią. Przygarnął mnie do siebie, a ja zacisnąłem pięści na jego koszulce. Płakałem mu na ramieniu, a on masował moje plecy. Miał rację. Ta chora sytuacja powoli zaczęła nas wykańczać. A nie mogłem go przecież stracić. Nie mogłem!

Usłyszałem, jak ktoś wchodzi do pokoju, ale nie przejąłem się tym zbytnio. Tommo pocałował mnie w głowę i odsunął mnie od siebie, łapiąc za rękę. Przed nami stała piękna, niewysoka kobieta, o ciemnej karnacji i blond, fikuśnie zaczesanych włosach. Miała około trzydziestu lat. Tak przynajmniej mi się zdawało.
- Dzień dobry chłopcy, mam nadzieję, że dobrze trafiłam – zaśmiała się krótko. – Jestem Emeli Sandé – przedstawiła się, wyciągając do nas dłoń. Chwyciłem ją pierwszy, potem zrobił to mój chłopak.
- Jestem Louis, a to Harry. Wygląda na to, ze będziemy dziś razem pracować – uśmiechnął się szatyn.
- Tak. Zaśpiewacie moją piosenkę – powiedziała wesoło. – Nie wiem, czy zapoznaliście się już z tekstem, więc proszę – podała nam dwie kartki formatu A4.
Prześledziłem wyrazy wzrokiem. Liam, Niall i Zayn wiedzieli, co robią i wybierają. Słowa były doskonałe i już nie mogłem się doczekać, aż zaczniemy.
- To jest niesamowite – mruknąłem jakby sam do siebie, lecz byłem niemal pewien, że Emeli i Tommo usłyszeli.
- Dziękuję Harry. To co, zaczynamy? – spytała retorycznie, jednak my pokiwaliśmy twierdząco głowami. Dziewczyna uśmiechnęła się szeroko. – Zaśpiewam to kilka razy, abyście przyzwyczaili się do melodii i zapoznali się z utworem. Usiądźcie na kanapie za szybą – dodała, a my trzymając się za ręce, opuściliśmy pomieszczenie i zajęliśmy miejsce za szybą.
Mulatka przysiadła do czarnego fortepianu, a jej palce niemal od razu spoczęły na klawiszach, grając prawdopodobnie najpiękniejszą melodię, jaką kiedykolwiek słyszałem. A kiedy z jej pełnych ust wypłynęły pierwsze słowa, mocniej ścisnąłem rękę Louis’ego. Kiedy po drugiej zwrotce rozpoczął się refren, śpiewaliśmy go już w trójkę. Oczy Tomlinsona zaszkliły się podczas dwóch pierwszych wersów, jednak pokręcił głową i nie przejmując się pierwszymi łzami, śpiewał dalej.

- To było genialne, strasznie mi miło, że mogłam podjąć z wami tę owocną współpracę. Jesteście wspaniali. Trzymajcie się mocno. Wierzę w was. Do zobaczenia chłopcy i powodzenia!
- Dziękujemy – szepnąłem.
To koniec. Materiał na kolejną płytę został nagrany.  Kolejna współpraca z innym artystą również. Jednak to była inna współpraca. Przyniosła mi więcej emocji, niż cokolwiek innego w moim życiu. Płakałem, śmiejąc się, byłem smutny, a jednocześnie radosny. Przelewało się przeze mnie mnóstwo dotąd nieznanych uczuć. Mimo wszystko było wspaniale.
Chwyciłem rękę mojego faceta i uśmiechając się najszerzej, jak potrafiliśmy, zbiegliśmy po schodach do recepcji. Obrzuciłem Lou ostatnim spojrzeniem upewniając się, że jesteśmy na to gotowi. Kiedy kiwnął głową, nie miałem już żadnych wątpliwości.
Wyszliśmy na zewnątrz, trzymając się mocno za ręce. Niektórzy fani piszczeli, niektórzy rzucali w naszą stronę oszczerstwa. Nie bolało mnie to. Bo w końcu ci prawdziwi dowiedzieli się, jak wygląda Moje małe, wielkie niebo.


You've got the words to change a nation
but you're biting your tongue
You've spent a life time stuck in silence
afraid you'll say something wrong
If no one ever hears it how we gonna learn your song?
So come, on come on
Come on, come on
You've got a heart as loud as lion
So why let your voice be tamed?
Baby we're a little different
there's no need to be ashamed
You've got the light to fight the shadows
so stop hiding it away
So come on, Come on

I wanna sing, I wanna shout
I wanna scream till the words dry out
so put it in all of the papers,
I'm not afraid
They can read all about it
read all about it oh
oh-oh-oh x6

At night we're waking up the neighbours
while we sing away the blues
making sure that we remember yeah
cause we all matter too
if the truth has been forbidden
then we're breaking all the rules
so come on, come on
come on, come on,
lets get the tv and the radio
to play our tune again
It's bout time we got some airplay of our version of events
there's no need to be afraid
i will sing with you my friend
So come on, come on
I wanna sing, I wanna shout
I wanna scream till the words dry out
so put it in all of the papers,
i'm not afraid
they can read all about it
read all about it oh
oh-oh-oh x6

Yeah we're all wonderful, wonderful people
so when did we all get so fearful?
Now we're finally finding our voices
so take a chance, come help me sing this
Yeah we're all wonderful, wonderful people
so when did we all get so fearful?
and now we're finally finding our voices
so take a chance, come help me sing this

I wanna sing, I wanna shout
I wanna scream till the words dry out
so put it in all of the papers,
i'm not afraid
they can read all about it
read all about it oh
oh-oh-oh x6

I wanna sing, I wanna shout
I wanna scream till the words dry out
so put it in all of the papers,
i'm not afraid
they can read all about it
read all about it oh


***
Witam wszystkich<3 Odnośnie tej sytuacji wyżej: imagin kompletnie mnie zawiódł, miał wyjść pełen emocji i niespodziewanych elementów, jednakże wyszedł strasznie monotonny i nieciekawy, więc przepraszam:/ Co u was? Jak w szkole?:) Komentujcie, do następnego!<3 x

3 komentarze:

  1. świetny < 33 kocham wasze imaginy ! < 3

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja chce więcej! :D
    Świetny rozdział ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie wierzę w larrego ale imaing cudowny *.*

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3