piątek, 22 listopada 2013

Six Hundred-Seven

Sprzątanie to nie jest najlepsze zajęcie dla mnie. Jednak mieszkanie prosiło się już o nie od bardzo, bardzo długiego czasu. Nigdy nie lubiłam sprzątać, nie ze względu połamania paznokci czy innych babskich spraw. Podczas sprzątani znajdywało się różne głupoty o których czasami szybko chciało by się zapomnieć. Łzy napływały mi do oczu. Wszystko spowodowała ozdobna kartka, sztywnego, drogiego papieru. Ślubne zaproszenie od najlepszych przyjaciół. Równe trzy tygodnie od ceremonii. Skąd więc te łzy ? Ślubowali sobie miłość aż do śmierci.Tyle,że ta nieproszona przyszła za wcześnie. O wiele za wcześnie. Dwa dni. Tylko tyle dane było cieszyć im się sobą jako małżeństwem. Ten u góry, zabrał do siebie moją najlepszą przyjaciółkę od piaskownicy. Wspólne pierwsze zakochania, pierwsze złamane serca. Pierwszy papieros,pierwszy drink. Wszytko razem. Przyjaźń aż po grób. Tamtego dnia nigdy nie zapomnę. Podekscytowana a zarazem zestresowana. Kręciła się niemiłosiernie, utrudniając fryzjerką zrobienie boskiej fryzury, zapierającej każdemu dech w piersi. Tak było.

-A jak on powie nie ? Co wtedy będzie [T.I] ?-zaśmiałam się patrząc na jej odbicie w lustrze. Wiązałam gorset jej sukni ślubnej. Zajęcie dla świadkowej.
-Zrobiłby to pięć lat temu-pociągnęłam delikatnie sznureczki.Para idealna. On nienormalny i ona nienormalna. Dwie połówki przysłowiowych jabłek. W długiej, śnieżnobiałej sukni z drobnymi kamyczkami na gorsecie, wyglądała jak księżniczka. Jej włosy delikatnie spięte a czasami pasmami puszczone luźno na gołe ramiona. Welon wpięty. Delikatny makijaż podkreślający jej delikatną urodę. Uroku dodawał, jej uśmiech. 
-I jak ?-spytała przejeżdżając dłńmi po delikatnym materiale 
-Louis padnie w kościele z wrażenia-zaśmiałam się a Eleanor dołączyła do mnie po chwili. 

Spojrzałam na zdjęcia stojące w ramkach na komodzie. Ja, Eleanor, Louis oraz Harry. Podczas sesji w czasie wesela. Piękna pamiątka.Młodzi, szczęśliwi. Na drugim oni. Louis na rękach trzymający malutką kopię swojej żony. Ich pięciomiesięczna córeczka. Moja chrześnica która w tragicznym wypadku straciła mamę. Julie . Odłożyłam pamiątkowe zaproszenie i chwytając kluczyki od auta skierowałam się na podziemny parking, Nagła potrzeba zobaczenia się z Louisem. Nawet nie żeby porozmawiać, tylko żeby wiedział,że ma zawsze we mnie oparcie. Zawsze tak jak był dawniej.

-Jesteś moją przyjaciółką -spytał siadając naprzeciwko mnie w jednej z naszych ulubionych knajpek.
-Dobrze przecież wiesz,że tak-spojrzałam na niego jak na idiotę. 
-Myślisz,że Eleanor mnie kocha ? Ty chyba znasz ją lepiej.
-Kocha Cię jak wariatka. Louis o co chodzi ?
-Boję się,że mnie zostawi. Przez to,że tak często nie ma mnie w domu, że wyjeżdżam. 
-Lou, ona nie jest taka, kocha Ciebie i zawsze przy Tobie będzie, dobrze o tym wiesz-uśmiechnęłam się grzebiąc w szarlotce.
-Jesteś wspaniałą przyjaciółką [T.I]
-Wiem Louisku, wiem to. 

Tak dobrze znane podwórko. Nieprzystrzyżona trawa. Zaniedbane kwiatki, która nadawać się będą już tylko do wyrzucenia. W okół domu zero żywej duszy. Światła w nim pogaszone. Wysiadłam z samochodu i kluczem schowanym za żabę otworzyłam sobie drzwi. Z salonu dochodziły ciche dźwięki telewizora. Z każdym krokiem, usłyszeć mogłam głos Louisa który ewidentnie do kogoś mówił. Jego słuchaczem była córeczka leżąca u niego na brzuchu. Wspólnie oglądali nagrania z Eleanor w roli głównej.
-Widzisz kochanie ? To mamusia-nie wiem czym spowodowane były łzy nagromadzone w moich oczach-mamusia Cię kochała,wiesz ? Tatusia też, a mimo tego nas opuściła.
Nie wiem jak długo stałam i przez łzy wpatrywałam się w ten obrazek. Louis tulący do siebie cząstkę Eleanor. Serce krajało się patrząc na to. Nie wiem co zdradziło moją obecność. Czy spowodowane to było pociągnięciem przeze mnie nosem ? Louis obrócił w moim kierunku twarz. Również płakał. Podejrzewam,że robił to każdej nocy, w każdej możliwej chwili. Jeden dzień w którym był silny, jeden moment. Moment kiedy trumna z jej ciałem spoczęła kilkanaście metrów pod ziemią.

Ledwo stałam na nogach obserwując przez zamglone oczy wszystko co dzieje się dookoła. Nie upadłam na zabłoconą, cmentarną ziemię tylko i wyłącznie dzięki silnym ramionom Nialla. Nie wsłuchiwałam się w słowa księdza, który uważał,że Eleanor potrzebna jest tam u góry. Do wyższych celów. Louis stał spokojnie przed trumną trzymając w dłoni pojedynczą, białą różę. Zanim stał Harry trzymając w dłoniach okazały wieniec. Julie spała spokojnie w wózku, nieświadoma tego co się właśnie dzieję. Nie mogłam się wyrwać, kiedy spuszczali trumnę z ciałem w dół. 
-Uspokój się [T.I]-spokojny szept Niallera-uspokój się. 
Dlaczego Louis stoi tak spokojnie. Dlaczego na to wszystko pozwala !

 -Daj mi ją-otarłam łzy i wyciągnęłam ręce żeby wziąć od niego Julie. Podał mi ją. Jego ręce przypominały patyki. Pod oczami miał sińce, a w starym dresie nie wyglądał jak bożyszcze nastolatek dawno temu-schudłeś-zauważyłam, widząc za bardzo wystające kości policzkowe.Spodnie zsuwały mu się z bioder. Wyglądał jak cień człowieka.
-Wydaje Ci się-burknął otwierając butelkę wody. Julie spała na moich rękach jednak nie długo.Włożyłam ją do łóżeczka z postanowieniem dokarmienia oraz doprowadzenia jej ojca do porządku. Świat mu się zawalił ale ma jeszcze tą małą kruszynkę, dla której musi być silny. Skierowałam się do kuchni mijając po drodze śpiącego Louisa na kanapie. Przykryłam go kocem i na palcach udałam się do największego pomieszczenia w domu, kuchni. Z lodówki, o dziwo pełnej wyciągnęłam potrzebne produkty do przygotowania pożywnego kolacji. Zapiekanka szpinakowa, sałatka śródziemnomorska oraz chrupiące grzaneczki. Z radia stojącego na  lodówce leciała po cichu jakaś bliżej nie określona mi muzyka. Nawet nie wiem kiedy na gotowaniu zleciał mi czas, na nie myśleniu o niczym. Kończyłam nakrywać do stołu kiedy do kuchni wszedł Louis.
-Myślałem,że już poszłaś-spojrzał na mnie przecierając oczy-przepraszam,że usnąłem, ostatnio nie śpię w ogóle.
-Rozumiem Loui, idź się wykąp za pietnaście minut jedzenie będzie gotowe.
-Zostaniesz ?-spytał
-Jeżeli tylko chcesz-odpowiedziałam. Kiwnął głową i schodami skierował się do łazienki. Jak w zegarku, nie było go równe piętnaście minut. Zszedł odświeżony, ogolony. Stary Louis.Na jego palcu nie dostrzegłam złotego krążka, jednak po chwili zauważyłam łańcuszek schowany pod koszulkę z delikatnym wypukleniem. Wspólnie zasiedliśmy do stołu, do wspólnego posiłku w kompletnej ciszy. Nie przeszkadzało mi to, jemu też chyba nie.
-Dziękuję [T.I] to wszystko było pyszne, i dziękuję,że mnie odwiedziłaś-uśmiechnął się lekko odkładając sztućce na pusty talerz.
-Nie musisz, posprzątam i będę się zbierać do domu-podniosłam się zbierając brudne naczynie.
-[T.I]
-Tak ?
-Zostaniesz ze mną ? Nie chcę kolejnej nocy spędzać sam-podszedł do mnie. Nie mogąc patrzeć na załamaną twarz przyjaciela przylgnęłam do niego całym ciałem, pozwalając by moczył moją bluzkę słonymi łzami żalu.


3 miesiące później 

-Dlaczego unikasz spotkań z Louisem ?-zaśmiał się Nialler chodząc obok mnie po sklepie spożywczym.
-Wcale go nie unikam-zaprzeczyłam, oglądając mleko skondensowane.
-Jasne, ostatnio nie było dnia żebyście się nie widzieli, a teraz co ? Cały tydzień-puścił mi oczko i włożył do koszyka dwa jogurty bananowe. Co miałam mu powiedzieć ? Że chyba przez to wszystko zakochałam się w Louisie ? W mężu mojej zmarłej przyjaciółki ? Tylko ja mogłam być tak głupia by na to pozwolić.
-Louis jest w Doncaster od przedwczoraj-burknęłam dokładając jeszcze dwa truskawkowe jogurty-a poza tym pomogłam mu się już lekko otrząsnąć z tego wszystkiego.
-Serio ? Tylko trochę ? Louis znów wrócił do świata żywych-zaśmiał się skręcając na słodycze.
-Wyluzuj, stracił żonę, zaraz po ślubie.
-Pamiętasz co powiedział lekarz ? Eleanor i tak nie miała przed sobą długiego życia u boku Louisa.
-Ale jeszcze jakieś miała, Niall możemy zakończyć ten temat ?
Chłopak kiwnął głową i zaczął pakować słodycze do wózka. Prawda, mimo wszystko miała tylko pół roku życia, ale to zawsze pół roku więcej.  Eleanor miała raka. Złośliwego raka mózgu który powoli wyniszczał jej organizm. To wtedy zasłabła na ulicy. To wtedy, kierowca nie zdążył wyhamować. To wtedy odeszła od nas na zawsze, skracając swoje ziemskie cierpienie.

[T.I] przede mną stała Eleanor. Ubrana cała na biało. W wianku z białych stokrotek na głowie, uśmiechała się do mnie. Musisz się zaoopiekować Louisem i małą. Obiecaj,że zrobisz wszystko żeby on znów był szczęśliwy. Że pokochasz go równie mocno jak ja i nigdy nie skrzywdzisz.że wychowasz Julie jak własną córkę.Obiecaj.!
Obudziłam się zlana potem. To sen, tylko i wyłącznie sen. Wszystko byłoby dobrze gdyby z szafki nie spadł wazon który kiedyś dostałam od Calder. Co to wszystko ma znaczyć ? Głupiej, przez te wszystkie tabletki przeciwbólowe zaczynam wariować. Siedząc na łóżku spojrzałam w granatowe niebo. Bez ani jednej gwiazdki na niebie.
-Obiecuję Eleanor, zrobię wszystko żeby był szczęśliwy. Żeby oboje byli szczęśliwi.

Woooo, tyle czasu mnie nie było, ale o was nie zapomniałam! o rodzinie się nie zapomina :*  Jutro minie rok odkąd moja konkursowa praca się tu pojawiła. Boże jak to szybko zleciało. *hahaha* Tyle się wydarzyło. Mam nadzieję,że wam się spodoba.Jeżeli dostanę zgodę od Elizy będzie druga część, jeżeli nie ? Zakończenie pozostanie otwarte, każdy sam sobie zakończy tą historię. 
Jestem na etapie poszukiwania sukienki na studniówkę, maaaaasakra ;x
Ps. Dla osób chcących mnie skrytykować, że za dużo przecinków ,że nie zrozumiała. Śmiało, pani od polskiego zrobiło ostatnio to samo twierdząc,że moja praca jest niekomunikatywna. 

Peace&Love
 

4 komentarze:

  1. boskie,płacze.kocham <3

    OdpowiedzUsuń
  2. jejku, jak się przejęłam! Czytam i coraz bardziej się wzruszam, co prawda nie płaczę, ale ja nigdy nie płacze, więc sam fakt - ze zeszkliły mi się oczy to ogromne gratulacje dla Ciebie!
    Pisz więcej takich! Niby smutny, ale jednak z pozytywnym zakończeniem :) tak sądzę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kurde noo.. Płacze.. Serio... Co ty z ludźmi robisz? ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3