poniedziałek, 11 listopada 2013

Six Hundred Six

Pomysł @Klaudii

Pojawia się trochę przekleństw
#NOH8

Nerwowo przemierzałam pokój w tę i z powrotem, co chwilę wyglądając przez okno.
To dzisiaj. Już za kilka minut miałam poznać nowego mężczyznę mojej mamy.
Nie mogłam się doczekać. Byłam strasznie podekscytowana.
Moja mama po tym wszystkim co ją spotkało zasłużyła na to aby być ponownie szczęśliwą dlatego też postanowiłam sobie, że zaakceptuję każdego, kto tylko sprawi, że będzie się uśmiechać.
Poprawiłam swoją śliwkową sukienkę, a opadające na moją twarz kosmyki włosów odrzuciłam za ramię.
Usiadłam na kanapie, jednak równie szybko się z niej zerwałam gdy tylko usłyszałam dźwięk dzwonka. Szybko zbiegłam po schodach i zatrzymałam się kilka kroków od wejścia do przedpokoju, aby podsłuchać ich rozmowę.
- Naprawdę myślisz, że to dobry pomysł? A jak się jej nie spodobam? – usłyszałam jego słowa, na co na mojej twarzy od razu pojawił się grymas. No błagam was. Trochę więcej wiary w siebie.
Wzięłam głęboki wdech i z radosnym uśmiechem na ustach weszłam do przedpokoju gdzie  właśnie trzymali się za ręce. Na ten gest uśmiechnęłam się jeszcze szerzej. Jednak gdy tylko przeniosłam wzrok na twarz nowego znajomego mamy, moja mina momentalnie zrzedła.
- Oho. Coś chyba nie tego się spodziewała. – Wyszeptał mojej mamie do ucha, jednak na tyle głośno abym mogła to usłyszeć. Oderwał się od niej i zlustrował mnie od góry do dołu. W końcu odchrząknął i powoli do mnie podszedł, wyciągając w moim kierunku rękę.
- Jestem Harry Styles.
- Wiem kim jesteś. – Szybko sprostowałam, niepewnie ściskając jego dłoń. Spojrzałam pytająco na mamę – Więc… On będzie moim… Bratem? – zapytałam z nadzieją, że tylko o to chodzi
- Nie skarbie. – Oznajmiła jednocześnie się do mnie zbliżając – Harry to mój nowy… Chłopak.
- Boże, mamo! – krzyknęłam z obrzydzeniem, wyrywając swoją dłoń z jego uścisku – Jak to chłopak?! On ma dziewiętnaście lat! Mógłby być twoim synem!
- [T.I] uspokój się. – Starał się złagodzić sytuację, na co tylko posłałam mu mordercze spojrzenie
- On mógłby być moim bratem! W ostateczności moim – podkreśliłam to słowo – chłopakiem. Ale nie ojczymem!
- No ojczymem jeszcze nie…
- Jeszcze? Jeszcze?! – wykrzyczałam, zupełnie nad sobą nie panując – Może mi jeszcze powiecie, że planujecie w przyszłości sprawić mi rodzeństwo?
Spojrzeli speszeni po sobie na co już do końca odebrało mi mowę.
- O. Mój. Boże… Powiedzcie mi, że wy…
- Nie, nie… - szybko zaprzeczył – Znaczy się… Twoja mama jeszcze nie zaszła ze mną w ciążę.
- Błagam cię skończ. – Wydobyłam z siebie jęk spowodowany bezradnością ale i jednocześnie obrzydzeniem – Nie wierzę mamo w to, że sypiasz z chłopakiem, który mógłby być twoim synem.
- [T.], proszę. Zrozum mnie.
- Przepraszam. Obiecałam sobie, że zaakceptuję każdego z kim będziesz szczęśliwa, ale… Nie potrafię zaakceptować Harry’ego Styles’a, który jest ode mnie starszy zaledwie o niecały rok. Ten związek nie jest poważny, mamo. – Oznajmiłam następnie zamieniając czarne szpilki na czarne, krótkie trampki i zarzucając na siebie swój czarny płaszcz.
- Gdzie idziesz? – zapytała z idealnie słyszalnym w głosie zmartwieniem i poczuciem winy
- Do koleżanki. Muszę to sobie wszystko jakoś racjonalnie poukładać. – Wytłumaczyłam cały czas patrząc na swoje buty. Kątem oka zauważyłam, że przytakuje w celu zrozumienia mnie. Westchnęłam cicho i chwytając jeszcze swoją komórkę, wyszłam z mieszkania.
Czym prędzej zbiegłam po schodach i popychając duże, szklane drzwi wybiegłam na dwór. Zaciągnęłam się świeżym powietrzem jednocześnie przymykając powieki.
Nie docierało do mnie to, że moja mama spotyka się z dużo młodszym chłopakiem. W dodatku sławnym jak cholera chłopakiem. Czy ona w ogóle zdaje sobie sprawę z konsekwencji tego związku?!
Wyciągnęłam z kieszeni telefon i sprawdziłam godzinę. Następnie wcisnęłam dłonie w kieszenie i zdecydowanym krokiem ruszyłam w kierunku domu mojego chłopaka.
Tak, tak. Okłamałam moją własną mamę. Tak naprawdę to nie miała żadnego pojęcia o tym, że kogoś mam. Po tym wszystkim co zrobił jej tata, bała się, że ktoś może mnie skrzywdzić. Z jednej strony, nie dziwię się jej, ale z drugiej, miałam święte prawo z kimś się spotykać.
Przyspieszyłam kroku, gdy chłodne powietrze owinęło moją odsłoniętą szyję.
Poczułam, że ktoś gwałtownie mnie zatrzymuje i odwraca do siebie przodem.
- [T.I] poznaj mnie chociażby trochę lepiej. Proszę. Wróć do nas.
- Przepraszam Har.. Tato… Ugh.. – Westchnęłam – Widzisz? Nawet nie wiem jak mam do ciebie mówić. Daj mi to przemyśleć na spokojnie.
Po tych słowach chłopak puścił moją rękę i pozwolił odejść.
Szybko przebiegłam na drugą stronę ulicy aby być jak najdalej od niego.
Po niecałych piętnastu minutach już pukałam do drzwi Logan’a.
- Co się dzieje? Kto umiera? – zapytał, przecierając dłonią zaspaną twarz i w końcu otwierając oczy
- Mogę wejść? – zapytałam nieśmiało, widząc w jaki stanie był
- [T.I]! – oznajmił ożywiony – Jasne, wchodź. Co się stało?
- O to chyba raczej ja powinnam zapytać. Tak wcześnie, a ty już śpisz?
- Wiesz… Odsypiałem wczorajszy wieczór. – Zaśmiał się obejmując mnie ramieniem i czule całując w policzek. Momentalnie spuściłam zawstydzony wzrok na wspomnienia, które przywołał. – Co się stało, że włóczysz się sama po nocach?
- Nowy chłopak mojej mamy.
- I co z nim? Nie fajny? A może już skrzywdził twoją mamę? Albo ciebie? – dodał z jeszcze większym przerażeniem
- Nie, nie… Moja mama jest z nim szczęśliwa. Tylko że jest jeden problem.  
- Jaki? – zapytał, obejmując mnie ramieniem jeszcze bardziej opiekuńczo
- On jest… On jest w naszym wieku. To Harry Syles.
Przez chwilę panowała między nami cisza. Jednak po pewnym czasie blondyn wybuchnął głośnym śmiechem.
- Ty sobie żartujesz tak? – dopytywał przez śmiech. Ja jednak cały czas patrzyłam na niego z powagą. Powoli zaczął się uspokajać. W tym momencie jego oczy rozszerzyły się do granic możliwości. – O mój Boże! Ty nie żartujesz! Ale jak?! Ale jak?!
- Zapytaj się mojej mamy. – Oznajmiłam, bezsilnie opadając na łóżko – Oni już planują wspólną przyszłość. Dzieci, ślub. Nawet już ze sobą sypiają. – Parsknęłam jednocześnie zakrywając twarz dłońmi. – Powiedz mi, co ja mam zrobić?
Poczułam jak chwyta moją dłoń i nieśmiało splata razem nasze palce.
- Może… Spróbuj się zbuntować? Wiesz… Kiedy Rob ożenił się z moją mamą, nienawidziłem go. Mówiłem sobie, że chce zająć miejsce taty. Strasznie się stawiałem. Uciekałem z domu, imprezowałem. Narobiłęm sobie strasznie dużo problemów. Ale teraz widzisz. Dogadujemy się świetnie. Może tak samo będzie z tobą i Harry’m?
- Jest tylko jedna mała różnica. – Zaczęłam jednocześnie zacieśniając uścisk – Harry jest tylko rok starszy ode mnie. Mógłby być moim bratem, a najprawdopodobniej będę się do niego zwracać… ‘Tato’. – Ledwie wydukałam.
- Zobaczysz, że wszystko się ułoży. Tylko musisz trochę naruszyć regulamin idealnej córeczki. – Zaśmiał się następnie zaczynając całować moją szyję.

Rano, najciszej jak tylko potrafiłam wślizgnęłam się do mieszkania, niemalże bezszelestnie zamykając za sobą drzwi. Na palcach ruszyłam w kierunku schodów, mając nadzieję, że wszyscy jeszcze śpią.
- Jak było u koleżanki? – usłyszałam głos z kuchni, który momentalnie przyprawił mnie o szybsze bicie serca
- Dobrze.
- Przemyślałaś sobie wszystko? – zapytał jednocześnie do mnie podchodząc
- Powiedzmy, że po części.
- Mhmmm… - mruknął uważnie mnie lustrując – Jak miał na imię ten chłopak?
- Jaki chłopak?
- Nie zgrywaj głupiej. Jesteśmy tym samym wieku i chyba wiem najlepiej kiedy nastolatka chce się wymigać.  Spojrzałam na niego jakby był jakimś idiotą. Jednak bardzo szybko przybrałam poważny wyraz twarzy i odchrząknęłam gulę, która niespodziewanie urosła w moim gardle.
- Logan.
- Spałaś z nim?
- Przepraszam cię bardzo, ale to chyba nie jest twoja sprawa. – Zaśmiałam się zirytowana następnie nie zważając na jego protesty ruszyłam na górę do swojego pokoju.
Wzięłam szybki prysznic, po którym stanęłam przed swoją szafą w celu doboru odpowiedniego stroju na dzisiejszy dzień. Ubrałam na siebie krótką, czarną, idealnie podkreślającą moją talię sukienkę, na którą niedbale zarzuciłam swój szkolny mundurek. Do tego założyłam jeszcze bordowe szpilki. Po ułożeniu włosów w delikatne fale i związaniu je w luźnego warkocza chwyciłam swoją torbę i ruszyłam na dół, aby spokojnie wyjść do szkoły.
- Chcesz iść w takich butach do szkoły? – zapytał tym samym stając przed drzwiami tylko i wyłącznie blokując przede mną wyjście
- Tak?
- Nie są przypadkiem za wysokie?
- Nie?
- Możesz rozmawiać ze mną normalnie? To że jestem starszy od ciebie tylko o rok, nie znaczy, że możesz mnie tak traktować.
- A to, że jesteś rok starszy ode mnie nie znaczy, że możesz się zachowywać jakbyś był moim ojcem! Będę się ubierać do szkoły tak, jak będę chciała. A teraz, czy możesz mnie wypuścić? Śpieszę się.
- Odwiozę cię. – Oznajmił obojętnie, chwytając z komody swój portfel, kluczyki i dokumenty
- Nie, nie. Dziękuję, ale dam sobie radę.
- W tych butach? Prędzej wejdziesz na Mount Everest i zdążysz zejść, niż dojdziesz w takim czymś do szkoły.
- Uwierz mi, dam sobie radę. – Uśmiechnęłam się sztucznie tym samym próbując dostać się do drzwi. On jednak ponownie odciął mi drogę.
- Zadzwoń do tego swojego Legwana i po…
- Logana. – Poprawiłam go
- Zwał jak zwał. W każdym bądź razie zadzwoń do niego i powiedz, że dzisiaj nie skorzystasz z jego usług.
- Zaczynasz wpakowywać się w jeszcze większe bagno niż myślisz, Styles. Jesteś pierwszy na liście osób, których naprawdę nienawidzę. – Wysyczałam, po czym odepchnęłam go od drzwi, tym samym je otwierając i czym prędzej zbiegając po schodach.
Szybko wyszłam z budynku, aby po chwili znaleźć się we wnętrzu samochodu mojego chłopaka. Od razu poczułam się bezpieczniej.
- Jedź. – Oznajmiłam zdenerwowana, następnie wyciągając z jego schowka papierosy. Wyciągnęłam jednego z paczki i szybko odpaliłam. Zaciągnęłam się nim porządnie, aby po chwili spokojnie wypuścić dym. – Pieprzony dupek. Nie będzie mi mówił co mam ubierać.
- Jesteś na niego nieźle cięta. – Zaśmiał się jednocześnie wyrywając z mojej ręki skręta i samemu się nim zaciągając
- I to jak cholera! Dzisiejszym zachowaniem tylko pogorszył sprawę. Gdzie tak w ogóle jedziemy? – zapytałam nieco spokojniej, po raz kolejny rozkoszując się gorzkim, ostrym dymem, który powoli rozprzestrzeniał się w moich płucach.
- Do klubu. W północnym Londynie. Prześpij się. Przed nami około trzy godziny drogi. – Uśmiechnął się, delikatnie głaszcząc mój policzek.

Gdy się obudziłam samochód stał przed tylnym wejściem do jakiegoś budynku. Przeciągnęłam się leniwie i spojrzałam w bok, gdzie Logan spokojnie spał. Uśmiechnęłam się na ten widok. Odgarnęłam mu kilka kosmyków, które niezdarnie opadały na jego czoło, po czym zaczęłam się kręcić na siedzeniu, aby wyswobodzić się z mundurka. Po około piętnastu minutach ubranie leżało już na tylnym siedzeniu. Na dworze zaczęło się robić ciemniej. Rozejrzałam się dokoła. Nie miałam zielonego pojęcia gdzie jesteśmy, a tym bardziej jak się tu dostaliśmy. Bądź co bądź, przespałam całą drogę.
Usłyszałam ciche westchnienie. Chwilę później Logan już się we mnie wpatrywał. Uśmiechnął się szeroko.
- Gotowa na odrobinę zabawy?
- Jak zwykle. – Zaśmiałam się po czym zachłannie go pocałowałam następnie wyswobadzając się z zapięcia i opuszczając samochód.
Chłopak chwycił moją rękę i ruszył ze mną w kierunku dużych, żelaznych drzwi. Otworzył je przede mną i wpuścił jako pierwszą. Niepewnie przekroczyłam próg i weszłam w głąb holu.
Z każdym nowym krokiem muzyka stawała się głośniejsza, a zapach papierosów i alkoholu coraz bardziej intensywny.
Po chwili staliśmy już w pomieszczeniu pełnym ludzi tańczących na parkiecie. Jedyne światło dawały granatowo zielone lasery, szaleńczo migające nad naszymi głowami.
- Chcesz coś do picia? – krzyknął, aby przebić swój głos
- Tak. Zdaję się na ciebie. – Zaśmiałam się następnie zajmując miejsce w jednym z wolnych boksów.
Rozejrzałam się uważnie po klubie. Co prawda nie znałam nikogo w północnej części Londynu, ale miałam dziwne przeczucie, że dzisiejszy wieczór może się skończyć nie najlepiej.
- To dla ciebie. – Oznajmił, wręczając mi szklankę z kolorowym napojem.
Niemalże od razu upiłam spory łyk alkoholu, aby jak najszybciej się rozluźnić i zapomnieć o wszystkich problemach oraz obawach.
- Skąd znasz to miejsce?
- Znajomy mojego brata jest właścicielem tego klubu.
Przytaknęłam w odpowiedzi następnie opierając się o oparcie kanapy i rozluźniając wszystkie mięśnie.
- Idziemy tańczyć?
- Jasne. – Uśmiechnęłam się po czym dopiłam drinka i wstałam nieznacznie się chwiejąc
- Nie pij tak szybko. – Oznajmił rozbawiony następnie ciągnąc mnie na parkiet
Od razu dopasowałam swoje ruchy do rytmu muzyki, która dudniła z głośników.
Przymknęłam powieki i dałam się ponieść dźwiękom i emocjom.
Poczułam jak Logan owija wokół mnie swoje ramiona i delikatnie muska ustami skórę mojej szyi oraz ramion. Cicho westchnęłam na ten gest jednocześnie delikatnie przygryzając dolną wargę.
Jak dla mnie ta chwila mogła się nigdy nie kończyć. Zero problemów, maksymalny poziom odprężenia. Bajka.
Odwróciłam się do niego przodem i zarzuciłam dłonie na jego szyję. Zaczęłam zmniejszać dzielący nas dystans aż do momentu w którym obydwoje namiętnie się całowaliśmy. Otworzyłam na moment powieki czego od razu pożałowałam.
- Cholera, kurwa mać. – Przeklęłam pod nosem jednocześnie się od niego odrywając i chwytając za rękę następnie ciągnąć w tłum, aby jak najszybciej i najskuteczniej zgubić Styles’a.
- Co on tu robi?! – krzyknął kiedy szliśmy jednym z długich korytarzy
- On jest nieprzewidywalny. Można się spodziewać po nim wszystkiego.
Mając nadzieje, że go zgubiłam odetchnęłam z ulgą i spowolniłam kroku idąc nadal przed siebie. Niestety z naprzeciwka, zza zakrętu wyłoniła się jego postać, która w tym momencie tylko i wyłącznie mnie przerażała. Był wściekły.
- Nie uciekniesz przede mną. – Oznajmił, jednocześnie wyrywając mnie z uścisku Logan’a – Panu już dziękujemy.
- Zostaw ją! – krzyknął, próbując mnie odbić
- Powiedziałem, że panu już dziękujemy. – Powtórzył po czym ruszył ze mną zapewne do wyjścia, sądząc po świeżym, chłodnym powietrzu.
Po około piętnastu minutach szarpaniny i ostrej wymianie zdań stanęło na tym, że wracałam z nim do domu. Jechaliśmy w milczeniu. Nawet nie miałam zamiaru się odezwać, pomimo że od czasu do czasu próbował coś ze mnie wyciągnąć.
Po około półtorej godziny jazdy i złamaniu wszystkich możliwych przepisów drogowych, byliśmy już na miejscu.
Czym prędzej dotarłam do mieszkania następnie kierując się do kuchni, gdzie wypiłam szklankę wody, aby chociaż trochę ochłonąć. Jednak na nic to się nie zdało.
- Czy ty w ogóle wiesz jak bardzo cię w tym momencie nienawidzę?! – krzyknęłam jednocześnie podchodząc do niego – Jak bardzo pragnę żebyś się stąd wyniósł  najszybciej jak tylko możesz?! Żebyś już nigdy więcej nie pojawił się w tym domu, życiu moim, mojej matki!?
- A czy ty wiesz jak bardzo działasz mi na nerwy?! Pomimo, że się starałem jak mogłem, ty i tak miałaś to gdzieś! Próbowałem po dobroci, ale nie! Nie doceniłaś tego!
- Nienawidzę cię!
- I vice versa!
W tym momencie żadne z nas nie panowało nad emocjami. Nie kontrolując swoich ruchów po prostu przyciągnęłam go bliżej za koszulę i zachłannie pocałowałam. Pogłębiał każdy pocałunek, jednocześnie przyciskając mnie mocniej  do swojego ciała. Jego duże dłonie wędrowały w dół mojego kręgosłupa, zatrzymując się na biodrach.
Obydwoje oderwaliśmy się od siebie słysząc głośny trzask drzwi.
W przejściu stanęła moja mama, która dosłownie skamieniała.
- Mamo, to nie tak. – Zaczęłam tym samym wyswobadzając się z objęć chłopaka – My… To znaczy ja.. Znaczy on.
- Cicho. Nic nie mów. – Uciszyła mnie, patrząc na nas bezuczuciowo. W tym momencie całe moje ciało ogarnął niesamowity strach. Jak mogłam zrobić coś takiego swojej mamie?!
Nawet jeśli nam przebaczy, relacje pomiędzy mną a Harry’m nie będą już takie same.
Pomimo, że jeszcze niecałą minutę temu go nienawidziłam, teraz nie byłabym już w stu procentach taka pewna tego uczucia.
Po dwóch minutach, które jak dla mnie trwały w nieskończoność moja mama wybuchła niepohamowanym śmiechem.
- Żałujcie, że nie widzieliście swoich min. – Mówiła ledwie łapiąc powietrze. Spojrzeliśmy z chłopakiem pytająco na siebie – Jeśli mam być szczera, to nie sądziłam, że tak szybko się zejdziecie. Mój pan był rozpisany na cały tydzień, ale cóż… Widocznie nie znam się na dzisiejszej młodzieży. – Oznajmiła już nieco spokojniej. Spojrzała na zegarek i ciężko westchnęła – Wybaczcie, ale mam randkę. Zostawiam was samych. Nie oczekujcie, że wrócę na noc. A, i pamiętajcie, aby użyć prezerwatywy. Uważam, że na dzieci to wy jesteście jeszcze stanowczo za młodzi. No to bawcie się dobrze. – Pożegnała nas następnie zostawiając z totalnym mętlikiem mętlikiem głowie.
- Nie wierzę, że moja własna matka mnie zeswatała. – Powiedziałam będąc nadal w totalnym szoku. Podeszłam do kuchennego blatu i usiadłam na nim, wlepiając swój wzrok w swoje palce. Po chwili Harry już stał przede mną. W tym samym momencie podniosłam na niego swoje spojrzenie. Nie powiedział nic. Jedynie się we mnie wpatrywał. Ja natomiast wyprostowałam się i położyłam jedną dłoń na jego karku następnie zdecydowanie go do siebie przyciągając i delikatnie całując. Od razu oddał pocałunek, jeszcze bardziej zmniejszając dzielący nas dystans. Oplotłam go nogami w pasie i wplotłam swoje palce w jego miękkie włosy.
- To i tak nie zmienia faktu, że cię nienawidzę. – Wyszeptałam pomiędzy pocałunkami

- I vice versa. – Zaśmiał się

-----------------------------------------------
Hej! To ja! Wiem :) Długo mnie tu nie było i zapewne wszyscy już zapomnieli, że ktoś taki tutaj w ogóle pisze...
NIE BĘDĘ SIĘ TŁUMACZYĆ, BO TO NIE MA SENSU...
Mam nadzieję, że imagin się podobał zarówno pomysłodawczyni, jak i całej reszce czytelników :)
Zawsze zapominam tego napisać, więc napiszę to teraz. Pewnie już nikt z was nie pamięta tych imaginów, ale:
nie planowałam ich kontynuacji i raczej ich nie napiszę... Przepraszam, ale to miało takie właśnie być :) Dawać wiele możliwości zakończenia :)
Chcę was jeszcze zaprosić na moje opowiadanie o Harry'm Dark Angel. Wpadnijcie, może akurat wam się spodoba :)
oraz na mojego tumblr'a gdzie dodaję DŁUGIE imaginy i tzw. MINI SERIES MiniSeries&Imagines :)
Jeśli ktoś by jeszcze chciał, zapraszam serdecznie na tłumaczenie opowiadania o Zayn'nie One More Night :)
(tak, tak... zapewne i tak nikt na nic nie wejdzie, ale trudno :<)
Do następnego x

19 komentarzy:

  1. Ciesze sie ze wrocilas bo jestes swietna ;* Mam nadzieje ze czesciej bedziesz pisala

    OdpowiedzUsuń
  2. No nie wiem co napisać. To było po prostu zajebiste! :O Cholernie dobry :o *-*

    OdpowiedzUsuń
  3. Super pomysł.. ;D
    Świetnie ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow!! po prostu respekt dla autora :D . Znakomite :) ♥

    OdpowiedzUsuń
  5. Matko! Skąd Ty bierzesz tak genialne pomyśły? :o Zazdroo ;D

    OdpowiedzUsuń
  6. Jakie to jest idiotyczne! Dziewczyna ma chłopaka któremu się żali, a przy pierwszej lepszej okazji całuje kolesia którego nienawidzi! Bardzo mądre,a zakończenie mnie rozwaliło i co się stanie z Loganem? No nic ... bez komentarza

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeju, nie spodziewałam się takiego obrotu akcji. Świetny imagin. Bardzo pomysłowy.:)

    http://grenade-tlumaczenie.blogspot.com/ zapraszam

    OdpowiedzUsuń
  8. Takiego imagina jeszcze nie czytałam. *.* on jest cudowny, niesamowity, wspaniały, świetny, boski, zajebisty.

    OdpowiedzUsuń
  9. Masakra jestem pod mega wrazeniem tego imagina.Perfect < 3

    OdpowiedzUsuń
  10. Bedzie druga czesc

    OdpowiedzUsuń
  11. Jezu, nie mam słów, żeby to opisać! To było ge-nia-lne! Dobry pomysł i mega dobrze napisane :)

    OdpowiedzUsuń
  12. prześwietny pomysł na imagin, a zwłaszcza końcóweczka rewelacyjna ! xD cc

    K.CL

    OdpowiedzUsuń
  13. cuuudowny! uwielbiam waszego bloga :))

    OdpowiedzUsuń
  14. Cudo :*
    Może by tak druga część ?

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3