środa, 11 grudnia 2013

Six Hundred- Ten Part Two

Zielona cytrynowa herbata. Grube wełniane skarpety ogrzewające stopy oraz kolejna książka Sparksa która wywoła u mnie lawinę łez. Za oknem spokojnie prószy sobie śnieg a szron pokrył szyby zdobiąc je różnymi kształtami. Ulice oświetlone przez ozdoby zawieszone na drzewach oraz pobliskie latarnie. Wszystko to zapowiadało się zbliżające się święta. Pokój oświetlała lampka a w tle leciała delikatna muzyczka. Perfekcyjny wieczór, samotnej panny. Jeszcze sobie kota sprawię. Mój pech nie był by pechem gdyby ktoś nie przerwał mi tak nastrojowej nocy. Tylko komu zachciewa się o tak późnej porze dobijać do drzwi samotnej dziewczyny. Jeżeli to sąsiad z dołu pożyczyć sól to obiecuję,że zepchnę go ze schodów.
-Salut ma chérie*-chwiejący się, ledwo stojący na nogach Niall. No tak, nie widziałam go od całych dwunastu godzin!
-Od kiedy jesteś takim poliglotą ?-spytałam otwierając szerzej drzwi. Wszedł podpierając się ściany i susząc zęby jak głupi do sera. W zabłoconych butach, podartych butach i na dodatek rozwalonym nosie ledwo wtoczył się do salonu rzucając się prosto na moją białą kanapę. No normalnie świetnie. Nie zwracając na to uwagi, z gotującym się wszystkim wewnątrz wzięłam z łazienki apteczkę żeby opatrzyć tego idiotę! Siedział na kanapie i śmiał się sama nie wiem z czego przy okazji raz za razem czkając.
-Mistigri**-pokazał palcem w głąb pokoju a potem włożył go sobie do oka.
-Nialler- pisnęłam doskakując do niego-tam nie ma kota. Usiadłam obok niego odwracając jego twarz w swoją stronę. Namoczony wodą utlenioną gazik zaczęłam oczyszczać nos. Syknął próbując się wyrwać ale dziś nie miał szansy. 
-Je t'aime***- zaśmiałam się kiedy to wyznanie padło z jego ust. Zastanawiałam się skąd on tak dobrze zna francuski. Owszem z zespołem podróżował dużo ale tam tylko Harry opanowany miał język francuski. 
-Z kim piłeś Horanku ?-spytałam głaszcząc go po blond włosach. W sumie odrosty miał niezłe. 
-Z Harrym-czknął-on też chciałby dzidizusia- zaśmiałam się. A więc to był powód do picia. Nagła chęć posiadania dziecka. 
-No to sobie zróbcie- zironizowałam. Jutro i tak nie będzie nic pamiętał. 
-Ja nie chce dziecka z Harrym-spuścił wzrok-ja chce dziecko z Tobą!
-Niall wiesz ? Lepiej będzie jak już pójdziesz spać, oczywiście tutaj na kanapie-nie musiałam nawet kończyć zdania kiedy usłyszałam słodkie chrapanie Irlandczyka. Cała nadzieja w tym,że on nie będzie pamiętał dzisiejszego wieczoru a ja jak najszybciej wymarzę go sobie z pamięci. 

Czy ja nawet w spokoju nie mogę przespać kilku godzin ? Sen potrzebny jest dla mojej niebiańskiej urody. Uporczywe dobijanie się do drzwi i nagminne dzwonienie. Chyba muszę zdjąć ten dzwonek bo doprowadzi mnie to do białej gorączki. Zegar wskazuje parę minut przed piątą. Idąc do drzwi mijam Niall śpiącego na kanapie, zwiniętego w kłębek. Chyba ssał kciuk.Oszaleje. Utwierdziłam się w tym jeszcze bardziej kiedy za drzwiami ujrzałam Harrego, był w podobnym stanie jak kilka godzin temu Niall jak nie w gorszym.
-Ciao l'amico****-nie no ja ich rozwalę, kolejny poliglota się znalazł.Szarpnęłam go za rękaw widząc ukazaną w drzwiach postać wcale nie sympatycznej starszej sąsiadki. Oczywiście Harry nie byłby sobą gdyby nie strącił porcelanowego kotka z szafeczki. Zawsze jak najęty machał tymi wielkim łapskami a po pijaku był jeszcze gorszy. Kanapa oraz figurka stratna.
-Znalazłem Niallerka- klasnął w dłonie-myślałem,że już dziecko sobie robi.  
-Idioci, spadaj się koło niego położyć ja idę spać-pchnęłam go w kierunku kanapy ale upadł na stojący obok fotel i już się nie podniósł. 
-Chce mieć z Tobą dziecko.
Tak jasne, wszystkim wam dam się zapłodnić. Z głośnym westchnięciem ruszyłam znów do swojego ciepłego łóżeczka obiecując sobie w duchu, że na pewno długo to oni sobie nie pośpią. 

Sobota. Nie trzeba się martwic obiadem, sprzątaniem ani niczym inny. Ubrana w dres, po porannym bieganiu które miało pomóc mi wyciszyć się przed starciem z dwójką przyjaciół. Na śniadanko na pewno nie mają co liczyć, ani nawet na to,że podam im chociażby jedną tabletkę czy szklaneczkę wody.Weszłam do swojego mieszkania z nadzieją,że tamta dwójka jeszcze śpi i zrobię im głośną pobudkę. Oczywiście chłopcy przeszli samych siebie. Nialla przygotowywał zapewne jakieś jedzenie w kuchni bo niemiłosiernie się tłukł a Harrego nigdzie nie było. Zmył się cwaniaczek. 
-Buuuu- podeszłam do Irlandczyka który upuścił łyżkę na ziemię- parler fracais ?*****
-Nie wygłupiaj się [T.I]-zaśmiał się-śniadanie gotowe, możemy iść jeść.

Nie mogłam odmówić jedzeniu. Uwielbiam jeść choć po mnie tego nie widać, co jest oczywiście bardzo wielkim pozytywem. Tylko niech on sobie nie pomyśli,ze tym mnie przekupi. I tak się zemszczę! A kanapę mi odkupi. Nie ma innej opcji. 
-Przepraszam za wczoraj-ooo słodka minka. Odłożył na pusty talerz widelec. Muszę przyznać,że jajecznica wyszła mu mistrzowska. 
-Masz za co-uśmiechnęłam się lekko-odkupujesz mi kanapę.
-Odkupię. Przepraszam za wszystko, tylko nie za jedną rzecz [T.I]. 
-Za co ?
-Nie przepraszam za to,że powiedziałem, że Cię kocham.
Zaniemówiłam. Nigdy nie powiedziałabym,że Niall powie mi coś takiego. Owszem jeszcze przed kilkoma laty wybrażałam sobie nas jako parę ale potem on zaczął się umawiać z tymi wszystkim modelkami więc ja odpuściłam. Traktowałam go jak przyjaciela i tak starałam się właśnie na niego patrzeć. Jak na kumpla.
-[T.I] powiedz coś.
-Nie wiem Nialler co powiedzieć. Jestem...jestem w szoku. 
-Dam Ci czas [T.I]-pocałował mój policzek zahaczając o kącik ust-widzimy się dzisiaj na jubileuszowym koncercie ? 
-A...o tak, One Direction ma już 5 lat-zaśmiałam się-przyjdę, możesz być pewny. 
W końcu muszę skopać Harremu dupę. 

Koncert ? Zapierający dech w piersiach. Mogłabym go porównać do innych ich koncertów z trasy jednak żaden nie był tak zjawiskowy. Nialler na scenie prezentował się jak zwykle wyśmienicie i czuł się jak ryba w wodzie. Patrząc tak na jego uśmiech i na jego całego doszłam do wniosku,że w sumie on też nie jest mi  obojętny i faktycznie ładne dzieci byłby z tego związku. Zanim jednak po koncercie dostałam się do Niall który oblegany był przez fotoreporterów przywitałam się z Zaynem, Liamem oraz Louisem którzy śpieszyli do czekających na nich rodzin. Po drodze nawinął mi się jeszcze Harry. Słodki Harry.
-Styles-warknęłam widząc jak szuka jakiejś ucieczki.
-Ja Ci odkupie tego kotka...przysięgam-prawie,że klęknął przede mną jednak chyba zdał sobie,że to głupie ze względu na te wszystkie aparaty.
-Wiesz czego żałuję ? Że Cię wtedy nie utopiłam na wakacjach, ale pamiętaj ja się zemszczę!-uśmiechnęłam się przebiegle-fajny koncert. Teraz, kierunek Niall.Stał sam opierając się o ścianę i patrząc prosto na mnie. Podeszłam do niego i stanęłam z założonymi rękami. 
-Wiesz co Nialler ?-spytałam a on pokręcił głową-też Cię kocham-zaśmiałam się i pocałowałam. Oddał mi swoje serce a ja oddałam mu swoje. 

5 lat później

-Mamo..mamo-do mojej nogi przykleił się czteroletnia kopia Nillera. Jego pierworodny. 
-Co kochanie ?-spytałam próbując się schylić jednak nie mogłam.
-Weźmiesz mnie na rączkę ?-spytał wyciągając dwie rączki w moją stronę.
-Troy-koło nas zjawił się Nialler. Wspólne zakupu-mamusia nie może dźwigać. 
-Dlaczego ?-mały wyglądał jakby zaraz miał się rozpłakać.
-Bo nosi już Twoją siostrzyczkę-upomniał go mój kochany mąż-tata Cię weźmie.
-Nie mogę iść sam-obraził się i wsiadł do samochodu zajmując miejsce w foteliku. Jak na czterolatka był bardzo mądry, na pewno nie po tacie.
-Nie przejmuj się kochanie jeszcze tylko 9-zaśmiał się Nialler całując mnie w policzek.
-Zapomnij-upomniałam go otwierając sobie również drzwi od samochodu-nigdy nie urodzę Ci tyle dzieci.
-Zobaczymy jeszcze-zaśmiał się.
Kochałam tego blondyna na zabój. I nigdy nie pożałuję decyzji podjętej pięć lat temu. I nigdy nie zamieniłabym go na żadnego innego. Musiałam tylko wybić mu jeszcze tylko chęć posiadania swojej własnej drużyny piłkarskiej stworzonej z własnych dzieci i będziemy mogli żyć długo i szczęśliwie. 

*Cześć kochanie franc
**Kot franc
***Kocham Cię franc
****Witaj przyjaciółko
*****Porozmawiamy po francusku ? franc
Tak sobie siedzę i myślę,że skoro nikt nic nie wstawia, to ja wstawię drugą część o Horanku, choć wcale takowej nie planowałam, a co, raz się żyje! Także ten, za to u góry przepraszam ? Nie wiem czy mi wyszło a jak wyszło to jest pogamatowane. Hahaha, nie uczę się ani francuskiego ani włoskie więc jak coś jest błędnie to wybaczcie ale to było pod chwila natchnienia(zastanawiałam się jak mówi pijany Niall po francusku a Harry po włosku, w ogóle wyrażałam ich sobie pod wpływam alkoholu, lepiej żeby nie zachowywali się tak jak ja!) Wiecie co ? Doszłam do wniosku,że żeby pisać maturę do trzeba zostać do niej dopuszczonym a jak tak dalej pójdzie to krucho ze mną będzie. 
 Vous y voir!

8 komentarzy:

  1. Świetne !! :)
    Podoba mi się ;*
    Czekam na kolejne
    Pozdrawiam i życzę weny :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny ;*****

    OdpowiedzUsuń
  3. Jesteś w liceum i nie wiesz, gdzie stawiać przecinki?

    Kiedy będą jakieś wyniki z tego naboru? Przydałyby się nowe pisarki, bo trochę wieje tu pustkami :p
    Jednak wasz blog dalej jest moim ulubionym ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoś pisząc tutaj nie przywiązuję większej wagi do przecinków bo zazwyczaj piszę szybko i nie patrzę gdzie go postawię,so wybacz.

      Co do naboru ? Nie mam pojęcia ja w tym nie siedzę, autorki piszą kiedy maja czas, ja staram się wypełniać swoje "obowiązki".

      W imieniu swoim i załogi dziękujemy,za wierne pozostanie z nami :)
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  4. Bsjsjskjshahshhahsuauvdg Kocham wasze imaginy ♥

    OdpowiedzUsuń
  5. Uff, już się bałam, że Narry będą musieli walczyć o główną bohaterkę. haha. :D

    co do matury - nie bój się, mam tak samo. Ale damy sobie radę. ♥

    OdpowiedzUsuń
  6. Haha umarłam ze śmiechu przy czytaniu tego imagina . Genialny.

    OdpowiedzUsuń
  7. Haha, to jest naprawdę świetne! :D W ogóle taki wesoły i lekko się czytało ^^ Bardzo, bardzo fajny. Niestety nie mam czasu komentować wszystkich, ale postaram się poprawić ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3